Dodaj do ulubionych

12 mln Polaków mieszka w "strefach wolnych od LGBT

02.07.20, 07:31
wyborcza.pl/7,82983,26088548,12-mln-polakow-mieszka-w-strefach-wolnych-od-lgbt-zobacz.html#S.koronawirus-K.C-B.3-L.1.male
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: 12 mln Polaków mieszka w "strefach wolnych od 02.07.20, 19:19
      "Tu nie chodzi o ludzi". Nie żelazne zasady stoją za radnymi, ale paniczny strach przed światem [VARGA]

      Krzysztof Varga

      "Tu nie chodzi o ludzi". Jesteśmy u progu wielkiej zapaści cywilizacyjnej, nasza wyspa oderwała się i odpływa coraz szybciej od kontynentu europejskiego. Zwycięża mentalność kruchty i powracają czasy saskie we współczesnej emanacji - wiadomo, czym się czasy saskie skończyły, mimo heroicznych prób niewielkich grup oświeconych.

      W ubiegłym roku na jednej trzeciej terytorium Polski (głównie południowo-wschodniej) uchwalono, głosami rad miast i gmin, „ustawy anty-LGBT”. O tym opowiada dokument „Tu nie chodzi o ludzi”, który oglądać można w internecie, film pozornie nudny, bo relacjonujący po prostu obrady ciał samorządowych. Nudny, a przecież porażający.

      Nie ma tu nawet mowy o reżyserii, a jedynie dostajemy montaż z zapisów owych posiedzeń, udręczyć się tym filmem można na poziomie realizacyjnym, ale jeszcze bardziej udręczyć tym, co radni opowiadają.

      Zobacz dokument "Tu nie chodzi o ludzi"

      Tu nie chodzi o ludzi - wyłączenie tego filmu nie zmieni rzeczywistości
      Czy zadziała ten dokument jak filmy braci Sekielskich o przestępstwach seksualnych w Kościele? Nie spodziewam się. Filmy Sekielskich, bardzo głośne i dyskutowane, mimo niedoskonałości technicznych przecież od strony czysto filmowej nieporównywanie lepsze, też niekoniecznie wiele zmieniły, a jestem głęboko przekonany, że mimo milionów odsłon w YouTubie nie wpłynęły znacząco choćby na ostatnie wybory prezydenckie. A powinny, bo wszak Kościół ściśle zespolony jest z władzą obecną, zaś władza PiS trzyma sztamę z Kościołem, jak z nikim innym nigdy nie trzymała, i po prawdzie możemy mówić o miękkiej teokracji w Polsce.

      Twórcy „Tu nie chodzi o ludzi” mają pełną świadomość, że tego filmu można nie obejrzeć do końca, przestrzegają jednak, że wyłączenie go nie zmieni rzeczywistości – ja też z trudnością wytrzymałem tę ledwo godzinę, nie tylko z powodu statyczności obrazu (spróbujcie zrobić porywający film o ludziach siedzących na zebraniach i usiłujących mozolnie zwerbalizować swoje pokrętne myśli), ale i wstrząsu poznawczego. Wszak mamy do czynienia z radnymi, z samorządowcami, z ludźmi lokalnej władzy, którzy intelektualnie i erystycznie okazują się całkowicie niepełnosprawni.

      Nasza bańka
      Powszechne oburzenie na wypowiedzi hierarchów kościelnych i najwyżej postawionych polityków PiS, z prezydentem Dudą na czele, o LGBT jako „ideologii, a nie ludziach”, może wcale nie było tak powszechne, jak nam się wydaje. Pamiętać bowiem powinniśmy nieustająco o tym, że żyjemy w bańkach światopoglądowych. A nasza bańka, choć czasami zdaje się nam coraz większa, jest bańką mocno średniej wielkości.

      Jeśli zdaje wam się, że to wy jesteście Polską, względnie Polska jest tam, gdzie wy mieszkacie, że Polską jest wasze środowisko i wasi przyjaciele z Facebooka, to głęboko się mylicie. Polska, a przynajmniej wielka część Polski, jest w tym filmie właśnie.

      Jest w tych miastach i miasteczkach, których władze prezentują się w „Tu nie chodzi o ludzi”, a te władze, ci lokalni politycy, ci samorządowcy zatroskani moralnością zostali przez kogoś wybrani, prawda?
      Przemóżcie się, choć będzie to wysiłek, i obejrzyjcie ten film, bo to jest czołowe zderzenie z rzeczywistością, a lepiej zderzyć się z rzeczywistością, nawet potwornie boleśnie, niż udawać, że rzeczywistość jest inna.

      Rada miasta Puławy zawodzi, że jeśli odrzucimy organizację życia moralnego przez Kościół – zginiemy. Otóż prędzej zginąć możemy, jeśli będziemy się trzymać moralności, jaką prezentuje Kościół, zarówno jego prominentni urzędnicy, jak i zwykli proboszczowie. Kościół od dawna nie ma prawa mówienia o moralności, i nie to od czasu, gdy bracia Sekielscy wypuścili pierwszy swój film o księżach pedofilach. Dajmy jeden przykład: na początku 2019 roku ukazał się w watykańskim (!) miesięczniku „Women Church World” raport opisujący przypadki gwałtów księży i biskupów na zakonnicach. Wiele z tych zakonnic zaszło w ciążę i zostało zmuszonych przez księży (!) do aborcji. Do aborcji, której Kościół tak stanowczo się przeciwstawia!

      Inne zgwałcone siostry zaś urodziły w tajemnicy dzieci – co się stało z tymi dziećmi, nie mam pojęcia, ale wiem jedno: ani Kościół jako całość, ani żaden ksiądz, biskup czy nawet prymas nie ma dziś prawa mówić o moralności, o etyce, tym bardziej o seksualności ludzkiej. Ten jeden raport odbiera klerowi jakiekolwiek prawo do wypowiadania się w tych kwestiach, podobnie jak każdemu radnemu czy posłowi odbiera prawo powoływania się na autorytet Kościoła w kwestiach obyczajowości, moralności, przemocy i aborcji.

      Kim dziś straszy autokrata
      Na poziomie podstawowym czuję głębokie współczucie do owych nieszczęsnych radnych. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że naprawdę boją się, że zostaną brutalnie zdemoralizowani, rytualnie zgwałceni, a ich dzieci przemocą przeflancowane na inną orientację seksualną. Ich ograniczona wyobraźnia i podatność na myślenie magiczne, rojenia spiskowe są tym silniejsze, im słabsze mają zasoby intelektualne.

      Na poziomie wyższym zaś, poziomie władzy państwowej i partii rządzącej, jest to już klasyczne zarządzanie strachem – po uprzednim wykreowaniu tego strachu. Sztuka wywoływania strachu i zarządzania nim znana jest od zawsze, to zabieg nienowy, praktykowany od zarania ludzkości: kreowanie wroga i demonizowanie go, tworzenie przekonania, że mamy do czynienia z tajną zmową pewnych określonych środowisk dążących do przejęcia władzy nad światem.

      Kiedyś zagrożeniem byli Żydzi, masoni oraz iluminaci, dziś to już nie zadziała tak mocno: w potęgę masonów oraz iluminatów uwierzy tylko grupka obłąkańców, Żydami straszyć trudniej, bo stało się to jakoś niewygodne, choć to straszenie wyraźnie znów zyskuje na popularności, a retoryka marcowa, zdawało się jeszcze niedawno całkiem skompromitowana, poczyna sobie coraz zuchwalej.

      Szaleńcy wierzący w teorie spiskowe mogą żyć w przekonaniu o tym, że rządzą nami reptilianie, czyli zmiennokształtne jaszczury z kosmosu przybierające ludzką postać, choć to już są sprawy ocierające się o zaburzenia kliniczne, ale uświadommy sobie, z zaskoczeniem i konfuzją, że żyjemy w czasach wzbierających w siłę teorii spiskowych.

      O ile mało kto wierzy w reptilian oraz iluminatów, to przecież mamy coraz silniejszy ruch antyszczepionkowy, który traktować należy jak najpoważniej i już się z niego wyśmiewać nie można, bo zaczyna stanowić poważną siłę.

      Mamy zwolenników teorii o „smugach chemicznych”, czyli rozsiewanych przez samoloty trujących substancjach w celu „depopulacji ludzkości”, a także mamy tak zwanych „foliarzy” przekonanych o zabójczej sile masztów telefonii komórkowej 5G – „foliarze” stąd, że co bardziej radykalni z nich zakładają na głowę czapki z folii mające chronić ich bezcenne mózgi przed morderczym promieniowaniem. „Foliarze” to zresztą zbiorcza nazwa wyznawców wszystkich odjechanych teorii, łącznie z coraz liczniejszymi płaskoziemcami.

      CDN...
      • diabollo Re: 12 mln Polaków mieszka w "strefach wolnyc 02.07.20, 19:20
        Śmiech śmiechem, ale przecież koronawirus także stał się zarzewiem teorii spiskowych, a grono przeciwników szczepień, wrogów 5G oraz wirusosceptyków (covidosceptyków) poszerza się o gwiazdy kultury masowej, z Dodą Rabczewską i Edytą Górniak na czele. A te gwiazdy akurat mają siłę przebicia, jakiej zwykły maniak piszący na internetowym forum nie ma wcale.

        Może się wydawać, że niedorzeczności antyszczepionkowe i bajdurzenia „foliarzy” to wyłącznie niszowy folklor, niemający nic wspólnego z ruchem „anty-LGBT”, ale korzenie tych zabobonów są pokrewne, jeśli nie wspólne, a właściwie jeden jest korzeń: strach.

        O ile wielkiej kariery politycznej nie da się zrobić na głoszeniu teorii antyszczepionkowych (na razie!), na „chemitrails” oraz COVID-19 jako tajnej broni Bila Gatesa (zobaczymy, jak długo!), służącej do wymordowania nadmiarowych Ziemian, to złowrogie LGBT nadaje się znakomicie jako pożywka, na której wyrosnąć może bujnie popularność autokraty.

        Zwycięża mentalność kruchty
        W głośnej książce Frederica Martela „Sodoma” opisał ten francuski dziennikarz uwikłania seksualne najwyższych hierarchów watykańskich. Z grubej tej i doskonale udokumentowanej książki wyłania się obraz Watykanu jako wielkiego gejowskiego klubu, największego na świecie najpewniej. Tam to dopiero LGBT się panoszy!

        Jeśli podejdziemy poważnie do zagrożeń, jakie stanowi LGBT dla zdrowia psychicznego i fizycznego współczesnych społeczeństw, to należałoby w jakiś sposób (nie mam pojęcia jaki) zdelegalizować państwo Watykan, zamieszkane w może nawet 80 procentach przez gejów! Jeżeli przyjmujemy, że procent osób homoseksualnych w każdej społeczności waha się między 5 a 10, to w Watykanie mniejszością są heteroseksualiści, reprezentowani przez nie więcej niż 20 procent mieszkańców Stolicy Apostolskiej.

        Proponowałbym wysłać każdemu z radnych, którzy wystąpili w „Tu nie chodzi o ludzi”, egzemplarz „Sodomy”, lektura tej książki z pewnością umili im czas, którego najwyraźniej mają nadmiar. Może wtedy powstrzymają się przed nieustannym powoływaniem się na autorytet Kościoła jako obrońcy tradycyjnej rodziny i zdrowego heteroseksualizmu.

        Gdybym był Polakiem katolikiem zatroskanym losem dzieci, to prowadząc swą pociechę na spacer, z większą czujnością bym się rozglądał w okolicach kościoła niż tam, gdzie mogą przebywać przedstawiciele LGBT.

        Nie idzie nawet o to, że wielka część społeczeństwa jest klerykalna, homofobiczna, nietolerancyjna – choć jest. Idzie o coś poważniejszego: jesteśmy u progu wielkiej zapaści cywilizacyjnej, nasza wyspa oderwała się i odpływa coraz szybciej od kontynentu europejskiego.

        Zwycięża mentalność kruchty i powracają czasy saskie we współczesnej emanacji – wiadomo, czym się czasy saskie skończyły, mimo heroicznych prób niewielkich grup oświeconych. Obskurantyzm jest dziś powodem do puszenia się, zabobon obnosić można z dumą, niechęć do zachodniej Europy ociera się o prorosyjskość, nie jest wstydem niewyedukowanie, nie tylko w Kraśniku i Rykach, Zarzeczu, w Nowej Dębie i w Nowej Sarzynie, jak w tym filmie – mamy do czynienia z wielkim ruchem antyzachodnim i antyoświeceniowym.

        Nie idzie tak naprawdę o obronę kultury, tradycji, wartości, dzieci i rodziny. Idzie o zamknięcie się w swoich uprzedzeniach, bo w nich najłatwiej się schować przed zmieniającym się światem, a świat staje się niebezpieczny, zaś przyszłość niepewna jak nigdy za naszego życia.
        Nie żelazne zasady stoją za elukubracjami samorządowców, na każdym kroku manifestujących swą religijność, ale najzwyczajniej paniczny strach przed światem, w tym przed Unią Europejską. Demoralizację i zgorszenie bardziej u samorządowców powinny budzić działania, jakie pokazano w filmach Sekielskich czy we wspomnianym raporcie „Women Church World”, ale nie spodziewam się. Jeśli ktoś się tak zaciekle betonuje, jak samorządowcy w tym filmie, to nie po to, żeby się z tego betonu uwalniać.

        Atak w przebraniu heroicznej obrony Okopów św. Trójcy
        Szarża na LGBT mimo swojej pozornej niedorzeczności jest, jak mniemam, głęboko przemyślana, bo idzie przecież o wywołanie nowej „wojny kulturowej”, a w naszych realiach wojny kulturowe przykrywają wszystko. Wojna kulturowa to wunderwaffe rządu, to wypuszczenie Krakena, by napadał na statki wiozące demokratów i liberałów, wojna kulturowa w cień odsyła wszystkie skandale polityczne i korupcyjne. A jak dyscyplinuje własny elektorat i zbiera rozproszone wojsko wokół sztandaru! Wróg przecież czaić się może wszędzie!

        PRZECZYTAJ TEŻ: Andrzej Duda mówi o "obcej ideologii". Jest odpowiedź: "Ludzie na własnej skórze odczuwają skutki podsycanej przez pana nienawiści"

        Wróg wewnętrzny! A ten wróg wewnętrzny na dodatek chodzi na pasku określonych ośrodków zagranicznych, w tym przypadku zachodnioeuropejskich. Najlepszą obroną przed prawdziwymi zagrożeniami, przed jakimi staje Polska – politycznymi, ekonomicznymi, klimatycznymi – jest zdefiniowanie wroga wewnętrznego, zdemaskowanie go i rozpoczęcie kampanii wojennej przeciw niemu.

        Jest to oczywiście atak w przebraniu heroicznej obrony Okopów św. Trójcy. Zamaskowany gej bądź lesbijka może być wszędzie, nie gdzieś daleko, ale w sklepie na rogu, w szkole, biurze, w kinie i teatrze, czekając tylko na okazję do ujawnienia się i przejęcia władzy w gminie Kraśnik, Ryki, Nowa Sarzyna, a potem w całym województwie, aż wreszcie w całej Polsce. Tamże grasować mogą szpiedzy tej „ideologii”, wynajdujący ofiary swych przyszłych zabiegów, przy których perwersje z książek markiza de Sade to niewinne igraszki.

        Jeśli w istocie atak na „ideologię LGBT” nie był takim blitzkriegiem, jak się władza spodziewała, to szykujcie się na następne odsłony wojny kulturowej, bo ta zawsze pojawia się w momentach trudnych dla pisowskiej władzy.

        Zakładam, że niebawem wypłynie sprawa aborcji, która nagle do lamusa odeśle problemy ministra Szumowskiego i premiera Morawieckiego, może nawet kwestia in vitro zostanie wyciągnięta z zamrażarki, gdzie przechowuje się broń masowego rażenia politycznego.

        „My, naród chrześcijański, jesteśmy najbardziej tolerancyjnym narodem na świecie” – powiada w filmie radny Kraśnika Jarosław Jamróz, heroicznie przeciwstawiając się agresji LGBT na powiat kraśnicki, czyli na całą Polskę. W istocie, trudno sobie wyobrazić bardziej tolerancyjnych ludzi niż polscy chrześcijanie.

        wyborcza.pl/7,75410,26090592,tu-nie-chodzi-o-ludzi-nie-zelazne-zasady-stoja-za-radnymi.html
      • walmart.ca Re: 12 mln Polaków mieszka w "strefach wolnyc 08.07.20, 11:38
        A wszystko przez tego Niemca, Adorno.

        „Kochany narodzie, zwycięstwo mamy przed sobą!” – dobrotliwie krzyczy Czyżyk. Tak, można dobrotliwie krzyczeć, to właśnie widzimy w tym filmie. „To, że dzieje się hejt elektroniczny, nie oznacza, że zapalona zapałka nie rozświetli ogromnego obszaru ciemności. Demona, który się tam ukrył. I idąc dalej, jeżeli jedna rada, druga rada, trzecia rada wejdzie w układ – prawa wielkich liczb! – i na Węgrzech i w Bułgarii, i na Skandynawii – zacznie się po prostu chronić dzieci”. „Demon” okazuje się potem także w przemowie Czeżyka „szkołą frankfurcką”, co jest kolejnym argumentem za tym, że rządy PiS lawinowo zwiększają obecność historii filozofii w polskim życiu publicznym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka