diabollo
13.07.20, 07:24
Świat to fake news. Ludzie gotowi są pozabijać się dla spraw, które nawet nie są prawdziwe
Marcin Kącki
Na ludzi od zawsze w propagandzie działa strach i zawsze znajdą się na to podatni, a internet tylko to przyspiesza.
Młoda Amerykanka o poglądach feministycznych pracująca dla Demokratów i brzydząca się Republikanami pomaga Trumpowi wygrać wybory z pomocą faszystowskich klipów.
Jest książka, będzie pewnie film, bo Amerykanie potrafią zarobić na wszystkim, także na własnej głupocie i strachu. A z nimi cały świat.
Klucz to strach
Zaczęło się od zauroczenia. 26-letnia Brittany Kaiser, młoda, biała, wykształcona i świadoma demokratka pracująca dla Baracka Obamy i Hillary Clinton, szuka pracy, gdy jej status życiowy pogarsza się po nieudanych spekulacjach finansowych ojca.
W 2014 r. poznaje Alexandra Nixa, brytyjskiego 40-letniego biznesmena o arystokratycznym usposobieniu: polo, rauty, Oksford, „słowa dopieszczone do połysku niczym jego ekskluzywne buty”. Nix przewodzi nieznanej szerzej firmie Cambridge Analytica (CA). Dane cyfrowe, mówi Nix do Kaiser, są nową ropą naftową, a klienta nie wystarczy pozyskać, ale nawrócić. Pokazuje slajd: masz prywatną plażę, ale włażą na nią turyści. Możesz postawić tabliczkę „Teren prywatny”, ale to na nic. Lepiej postawić „Uwaga, rekiny!”.
Strach. To dewiza Nixa.
Gdy Kaiser pracowała w sztabie Baracka Obamy, jej doświadczenia z Facebookiem opierały się na pisaniu sympatykom miłych listów. A idee reklamy wyznaczał ciągle Don Draper sportretowany w serialu „Mad Man”, w którym burze mózgów kończyły się hasłem „Coca-cola to jest to!”. Nix uważał, że aby skuteczniej zmusić ludzi do picia coli, trzeba im podkręcić ogrzewanie.
Pokazał też Kaiser analizy danych, behawioryzm i psychografię, którą przećwiczył manipulując terrorystami na zlecenie CIA, FBI i Departamentu Stanu. Jego firma zatrudniała psychologów z prestiżowych uniwersytetów, a ci tworzyli algorytmy – za ich pomocą przewidywano, jak ludzie zareagują po wysłaniu im skrojonego na miarę mentalnego komunikatu.
Nix potrzebował Amerykanki, bo dopiero wchodził na tamtejszy rynek polityczny, by pomagać Republikanom wygrywać wybory. „Byłam zauroczona i zafascynowana” – pisze Kaiser. Tylko tyle plus chwilowa potrzeba pieniędzy wystarczyły, by demokratka pomagała wygrywać Republikanom. Bo to – jak próbuje się bronić – że była ofiarą „białych, dominujących mężczyzn o uprzywilejowanej pozycji”, uznajmy w tym przypadku za fajny chwyt reklamowy z epoki Dana Drapera.
Brittany lata po świecie, namawia watażków afrykańskich na zmanipulowane wybory, w Davos bawi się na imprezach z miliarderami, którzy łykają bajki o wydobywaniu metali szlachetnych na asteroidach, organizuje spotkania z wielbicielami broni palnej, pomaga Wielkiej Brytanii wyjść z Unii albo pracuje dla senatora republikańskiego Teda Cruza, który w USA ma status „króla buców”.
Kaiser jest świadoma bo – jak przyznaje – na Facebooku chowa swoje nowe kontakty z nadzieją, że wróci do Demokratów. Ale traci nad sobą kontrolę i wrzuca selfie w czapeczce z napisem: „Make America great again”. „Masz po tym spokojny sen?” – pytają ją dawni znajomi.
Wtedy jeszcze ma.
Seksualny kompas
Kluczem do zrozumienia sukcesu Cambridge Analytica są dane. Zgodnie z dewizą Nixa, że ten rynek to „Dziki Zachód”, firma wchodzi w posiadanie informacji o każdym pełnoletnim Amerykaninie – ma bazę 240 mln ludzi, także użytkowników Facebooka. Kto i co lajkował, jakie robił zakupy, czy wrzucił zdjęcia rodziny, czy dał się ponieść emocjom w dyskusji – CA wie wszystko, bo Facebook i inne firmy takie dane po prostu sprzedawały jak na targowisku próżności.
Jednym ze sposobów, by te dane wyjąć, były quizy. Na przykład „Kompas seksualny”. Za pomocą niepozornych pytań o ulubione pozycje psychologowie firmy wyciągali informacje o charakterach i zachowaniach użytkowników Facebooka. W ankiecie muzycznej za pytaniami o preferencje kulturalne kryły się dane o systemie zachowań i zwyczajów. I jeszcze superhak – użytkownik, który zgadzał się na quiz, dawał też zgodę na pokazanie intymności wszystkich znajomych.
Gdy Nix próbował przekonać do tego ludzi Sarkozy’ego we Francji, usłyszał: „To nie Ameryka, nasz kandydat, gdyby to wyszło na jaw, byłby spalony”. Nix i Kaiser tłumaczyli sobie taką odmowę tym, że… Europa była jeszcze w traumie Holocaustu i zbieranie danych kojarzyło się tu z hitlerowskimi listami Żydów.
CA stosowała też psychografię. Ludzi pogrupowano na otwartych, sumiennych, ekstrawertycznych, ugodowych i neurotycznych. Wysyłano im komunikaty, które odpowiadały im charakterom. CA nazwało to mikrotargetowaniem behawioralnym, którą to nazwę nawet firma zastrzegła. Chodziło o dotarcie do ludzi, których można urobić. Swoją skuteczność CA oceniała nawet na 95 proc.
CDN...