Dodaj do ulubionych

KURSKIEMU ŁATWIEJ SIĘ WYŁGAĆ, ALE...

22.07.20, 14:08
krytykapolityczna.pl/felietony/agnieszka-wisniewska/zdzislaw-kurski-gwalt-prawa-kobiet/
Obserwuj wątek
      • diabollo Re: KURSKIEMU ŁATWIEJ SIĘ WYŁGAĆ, ALE... 23.07.20, 07:27
        Wsparcie ofiar przemocy powinno być kluczowe w całym systemie. Ofiarom trzeba wierzyć

        W Polsce hierarchia wartości jest oczywista. Najpierw tradycja i rodzina, czyli w zasadzie Bóg i ojczyzna, potem długo, długo nic, a gdzieś na końcu ci, w których ta aksjologia uderza - ofiary przemocy. Ich krzywda państwa nie obchodzi.

        To widać i w statystykach, i w kierunku polityki rodzinnej i społecznej, i w wypowiedziach polityków oraz polityczek, którzy ten kierunek nadają.

        Ze statystyk policji wynika, że ok. 100 tys. kobiet pada ofiarą przemocy domowej. W 2017 roku do gminnych zespołów interdyscyplinarnych wpłynęło 98 tysięcy Niebieskich Kart, zakładanych przy zgłoszeniach przemocy domowej. Rok później było ich o tysiąc więcej, ale wiadomo, że to statystyki dramatycznie - jak wiadomo z szacunków organizacji zajmujących się pomocą ofiarom - zaniżone. Zastraszone ofiary - głównie kobiety i dzieci - latami milczą, bojąc się komukolwiek powiedzieć o swojej krzywdzie. Boją się, że wyda się, że szukały pomocy, a wtedy sprawca przemocy dowie się o tym i będzie jeszcze gorzej. Boją się, że nikt im nie uwierzy. Boją się samodzielnego życia, bo często jest tak, że to rodzinny kat jest osobą, na której spoczywa utrzymanie domu i rodziny. Boją się przyszłości, tkwią więc w swojej krzywdzie, którą przynajmniej dobrze znają i zdarza się, że przez lata wytworzyły jakieś mechanizmy obronne.

        Organizacje kobiece szacują, że może to być nawet 800 tys. kobiet. Przy czym z badań prowadzonych przez UE wynika, że w Polsce skutki przemocy, jakiej doświadczają kobiety, są najbardziej dotkliwe w całej Unii. Podczas gdy średnia europejska to 68,9, w Polsce ten współczynnik wynosi 77,9. Czyli: spośród kobiet dotkniętych przemocą Polki ponoszą najbardziej dotkliwe konsekwencje zdrowotne (dane za zaktualizowanym Wskaźnikiem Równości Płci 2017, przygotowanym przez Europejski Instytut Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE) ).

        To samo dotyczy przemocy seksualnej. Molestowanie i gwałt są traumą, która często latami zatruwa ofiary, zanim - jeśli w ogóle - zdecydują się zgłosić przestępstwo. Gwałt ściga się wprawdzie z urzędu, ale żeby zaczęły się procedury, musi wpłynąć zgłoszenie. W 2018 roku gwałtów w Polsce odnotowano 1396, o 65 przypadków więcej niż rok wcześniej. Słowo klucz to tutaj właśnie "odnotowano".

        Amnesty International szacuje, że zaledwie 10 proc. ofiar gwałtów zgłasza się na policję. Z tych samych statystyk AI wynika, że jedna na 20 kobiet doświadczyła przemocy seksualnej, a jedna trzecia wszystkich Polek - jakiejkolwiek formy molestowania seksualnego.
        Te liczby nie biorą się znikąd: to wynik wieloletnich zaniedbań w sferze edukacji seksualnej, wmawiania wstydu ofiarom i pielęgnowania uległych postaw, a zwłaszcza wpajania ich dzieciom.

        ***

        Amnesty International chce zmiany definicji gwałtu w polskim kodeksie karnym. Ma być oparta nie na oporze, jak jest obecnie, ale na braku zgody. Obecnie w artykule 197 definicja ta mówi, że ofiara ma „stawiać czynny i nieprzerwany opór", „manifestować brak zgody przez głośne protesty, prośbę lub krzyk". Ów opór musi być „rzeczywisty, a nie pozorny". AI chce, by za gwałt uznano każdy akt seksualny bez zgody, niezależnie od tego, czy druga strona wyrażała opór oraz czy był on "czynny i nieprzerwany". Trudno bowiem wyobrazić sobie, że przerażona osoba, być może pozbawiona świadomości – na skutek działania alkoholu czy narkotyków - lub w jakimś stopniu niepełnosprawna, niezdolna do wyrażenia sprzeciwu, była w stanie głośno, nieprzerwanie i czynnie protestować.

        CDN...
        • diabollo Re: KURSKIEMU ŁATWIEJ SIĘ WYŁGAĆ, ALE... 23.07.20, 07:28
          Eksperci uważają, że polskie rozwiązania – jak widać ze statystyk, nieskuteczne i powtórnie wiktymizujące ofiarę, która ma udowodnić, że się broniła, prowadzące do absurdalnie niskich wyroków dla sprawców przemocy seksualnej – są anachroniczne i nie nadążają za ustawodawstwem z zakresu praw człowieka. Są niezgodne choćby z konwencją stambulską, czyli konwencją Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z 2011 roku. Polska, po długich ideologicznych bojach, ratyfikowała ją w 2015 roku. Definicję gwałtu opartą na braku zgody stosują między innymi Niemcy czy Wielka Brytania.

          W polskich regulacjach brakuje także definicji przemocy ekonomicznej. A sprawców nie można karać za coś, co - teoretycznie - nie istnieje. W praktyce wiadomo, że to potężne narzędzie wpływu na ofiary.

          Jest narzędzie, które ofiary chroni. To właśnie konwencja antyprzemocowa, którą PiS i skrajnie prawicowe środowiska chcą wypowiedzieć.
          Już kiedy podpisywano konwencję, Małgorzata Sadurska (PiS) mówiła m.in.: „Konwencja nakazuje ślepe zwalczanie tradycji, religii i kultury” czy „To dokument ściśle ideologiczny”, zaś Beata Kempa (Solidarna Polska) oświadczyła, że „równość płci to są po prostu herezje”. Episkopat miał zbliżone zdanie: „Usiłuje stworzyć nowy ład społeczny, rodzina i tradycja będą zmarginalizowane”, „Wprowadza ideologię gender”.

          ***

          Teraz wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski mówi otwartym tekstem, że konwencja to żadne narzędzie do walki z przemocą, tylko "genderowski bełkot". Trzeba ją wypowiedzieć, przecież wystarczą rodzime regulacje, czyli chociażby komplementarna wobec konwencji ustawa o natychmiastowej izolacji sprawcy przemocy od ofiar. Jednak prezydent Andrzej Duda, który kilka miesięcy temu ułaskawił znęcającego się nad rodziną mężczyznę skazanego za gwałt na córce, mówi, że to była "sprawa rodzinna".

          Jednocześnie w trakcie trwania kampanii prezydenckiej Duda podpisał tzw. "Kartę Rodziny", zapewniając, że „rodzina stanowi nadrzędną wartość naszego państwa”. Ale jeśli jest w niej przemoc, musi radzić sobie sama. Za zamkniętymi drzwiami, bez regulacji prawnych, bez pomocy z organizacji pozarządowych, którym od kilku lat regularnie obcina się finansowanie.
          Podobnie jak telefonowi zaufania dla dzieci. Jednocześnie ministerialny konkurs na wiele milionów złotych wygrywa mająca zerowe doświadczenie w pomocy ofiarom fundacja byłego egzorcysty. Jak działa zarządzany przez Ministerstwo Sprawiedliwości Fundusz Sprawiedliwości - nie bardzo wiadomo.

          W ubiegłym roku po premierze dokumentu "Tylko nie mów nikomu" w końcu powołano państwową komisję ds. wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15. Przez rok nie działo się nic. W maju powołano pierwszego członka komisji. To związany z Ordo Iuris prawnik i bioetyk dr hab. Błażej Kmieciak. Powołanie dr. Kmieciaka zbiegło się w czasie z premierą "Gry w chowanego", drugiej części dokumentu Sekielskich. Kilka dni temu Sejm powołał kolejnych członków komisji. W trakcie obrad marszałek Elżbieta Witek musiała kilka razy wyłączać swój mikrofon, bo nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Sejm będą reprezentować, zgłoszeni przez PiS Hanna Elżanowska i Andrzej Nowarski oraz z rekomendacji Krajowej Rady Prokuratorów - Barbara Chrobak. Kandydaturę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego odrzucono.

          ***

          Przemoc jest przemilczana. To coś, o czym się nie mówi. Tymczasem wsparcie ofiar jest kluczowe - i to systemowe, i społeczne. - Bardzo ważne jest budzenie społecznej świadomości i odpowiedzialności. Dlatego o przemocy należy mówić i nie można udawać, że ten problem nie istnieje. Społeczeństwo musi być świadome tego, że przemoc może być całkiem blisko, że powinniśmy reagować, aby nie stawać się współodpowiedzialnymi.

          I tak jak sprawca powinien słyszeć, że nie ma w społeczeństwie przyzwolenia na przemoc i nie może liczyć na bezkarność, tak ofiara powinna mieć zapewnione poczucie bezpieczeństwa i wiedzieć, że to nie ona ma się wstydzić, bać i wreszcie wiedzieć, że dostanie ochronę faktyczną i prawną od państwa - mówiła w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" adw. Magdalena Goszczyńska, prawniczka specjalizująca się w sprawach z przemocą w tle. Dodaje, że w całym procesie kluczowa jest większa znajomość roli ofiary w całym procesie.
          - Ofiara przemocy często przecież gubi się w celu, zmienia go, stosuje różne mechanizmy obronne. Może nie współpracować czy też podejmować działania autodestrukcyjne. W konsekwencji może to doprowadzić do tego, że nie będzie rozumiana przez otoczenie, organy państwa. Nie tyle przez brak empatii, co też często przez brak wiedzy co do tego, jak proces wiktymizacji przebiega - mówi prawniczka.

          Podkreśla też, że rolą systemu antyprzemocowego powinno być to, aby pomóc ofierze, ale chroniąc ją przed zjawiskiem wtórnej wiktymizacji. - Punktem wyjścia powinno być to, że ofierze przemocy wierzymy, nie uważamy jej za rozhisteryzowaną i nieradzącą sobie z życiem jednostkę, odróżniamy przyczynę jej zachowań od skutków, bierzemy pod uwagę, z czego wynika jej kryzys osobisty. Zapewniamy jej pomoc zaangażowaną na wielu płaszczyznach. Konwencja Stambulska jako fundament ochrony antyprzemocowej daje zalecenia, jak organizować system, który będzie możliwie najpełniej chronił ofiarę - konkluduje.

          www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,26146944,rodzina-jest-nadrzedna-wartoscia-naszego-panstwa-ale-jesli.html?_ga=2.52425504.821434417.1595227843-1148904989.1525467904#S.wysokie_obcasy-K.C-B.1-L.1.duzy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka