diabollo
08.09.20, 07:49
Rodzice bezradni wobec "opresji religijnej". Dziecko niezapisane, ale ma być na religii z resztą klasy
Małgorzata Zubik
Uczniowie, których rodzice nie chcą posyłać na nieobowiązkowe lekcje religii, mają być na nich obecni razem z resztą klasy. W innej szkole muszą przeczekać zajęcia na korytarzu. Szkoły tłumaczą się obostrzeniami związanymi z koronawirusem.
Problem z religią wraca co roku. To nieobowiązkowe zajęcia, które zgodnie z przepisami szkoły powinny organizować na wniosek rodziców. W praktyce często wygląda to tak, że religia jest z góry planowana dla każdej klasy i wpisywana do planu lekcji, jeszcze zanim rodzice wypowiedzą się na ten temat.
O religię nikt nie pytał, a dziecko było na lekcji
- To spotkało moją córkę - opowiada tata przedszkolaków z Targówka. – Nie chcemy, żeby uczęszczała na lekcje religii, ale była na takiej lekcji. W przedszkolu nie było jeszcze zebrania i nie składaliśmy deklaracji dotyczących tych zajęć. Mam nadzieję, że była to jednorazowa sytuacja. Z kolei w przedszkolu mojego syna dzieci, które nie są zapisane na religię, mają spędzać czas zajęć na przykład w gabinecie dyrektorki albo w innych pomieszczeniach, zamiast iść do innej grupy. To dlatego, że z powodu koronawirusa nie można dzieci z różnych grup łączyć. Mam nadzieję, że moje dziecko nie będzie siedziało samo w gabinecie.
Niespotykane oświadczenia w sprawie religii przygotowała podstawówka na Bemowie. Mają je wypełnić rodzice dzieci, które nie będą uczęszczać na religię ani na etykę. Są oburzeni i trudno im się dziwić. Czytamy tam: „Jeśli dziecko nie będzie uczestniczyć w lekcjach religii lub etyki, podczas zajęć klasy z tego przedmiotu będzie ono przebywać w klasie razem z innymi uczniami uczestniczącymi w lekcjach religii”. Faktyczna rezygnacja jest możliwa tylko wówczas, gdy religia jest na pierwszej lub ostatniej lekcji. Wówczas rodzic ma według szkoły do wyboru rubrykę „przebywa z całą klasą” albo uczeń idzie do szkoły na późniejszą lekcję lub kończy wcześniej, niż pozostali.
Na takie oświadczenia rodzice poskarżyli się radnej Warszawy Agacie Diduszko-Zyglewskiej (KO). - Mam dużo wiadomości, rodzice wysyłają maile, piszą w komentarzach na Facebooku – opowiada radna. – Opisują różne działania, które pojawiają się w szkołach w tym roku w związku z obostrzeniami związanymi z koronawirusem i są opresją religijną. Druk, który otrzymali rodzice jednej ze szkół podstawowych, jest dobrą ilustracją problemu. Jest zagrożenie covidowe, dzieci nie mają być łączone z innymi dziećmi. A niektóre szkoły zamiast udostępnić im świetlice, biblioteki, zmuszają uczniów do obecności na nieobowiązkowych zajęciach z religii razem z pozostałymi uczniami. To wbrew prawu!
– W niektórych szkołach nie działają świetlice, więc dzieci, które nie są zapisane na religię, są wystawiane na korytarz i siedzą tam bez opieki.
No i mamy sytuacje takie, jak sprzed epidemii, z którymi rodzice borykają się od lat, czyli wpisywanie religii do planu lekcji w środku dnia. Dyrektor, zamiast planować blok zajęć obowiązkowych i wpisywać po południu religię jako zajęcia nieobowiązkowe, planuje ją tak, jakby to były obowiązkowe lekcje. W jednej ze szkół rodzic dowiedział się, że to dlatego, żeby dopasować plan do katechety, który pracuje również w innej szkole – opowiada Agata Diduszko-Zyglewska.
Religia w szkole. Jak COVID-19 obniżył standardy
Nagminne jest też przekazywanie rodzicom druków z oświadczeniem o niewysyłaniu dziecka na religię. – Nawet w szkole moich dzieci tak się dzieje – mówi radna. - Rodzice czują się znowu bezradni, COVID-19 obniżył standardy. W zeszłym roku wszystkie szkoły otrzymały wytyczne z urzędu miasta, teraz zabrakło takiego przypomnienia, było wiele innych spraw, które przysłoniły tę kwestię. I znowu jesteśmy w punkcie zero. Z drugiej strony tak wielu rodziców się odzywa, są bardziej świadomi i częściej decydują się na drogę formalną, w niektórych przypadkach to skutkuje. Chodzi mi wyłącznie o przestrzeganie prawa, o nic więcej.
Jak to prawo wygląda, w zeszłym roku przypomniały w odpowiedzi na interpelację radnej władze Warszawy. W piśmie jest mowa m.in. o tym, że lekcje religii nie mogą kolidować z zajęciami obowiązkowymi, a dyrektorzy szkół powinni je umieszczać w planach lekcji przed lub po obowiązkowych zajęciach; szkoła powinna zapewnić opiekę uczniom, którzy nie uczęszczają na religię; zmuszanie do uczestniczenia w tych zajęciach jest niezgodne z prawem i można zgłaszać takie przypadki kuratorowi oświaty; tak samo rodzice powinni zgłaszać przypadki zmuszania do uzasadniania sytuacji, gdy dziecko nie jest posyłane na religię.
W tym roku szkolnym do ratusza dotarło kilkanaście informacji o problemach z religią i nieprzestrzeganiu przepisów w szkołach. Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska zapewnia, że każdą ze spraw zajmuje się miejskie Biuro Edukacji. I przypomina, że finalnie to dyrektorzy odpowiadają za organizację pracy szkoły.
Przed rokiem urząd miasta po raz pierwszy policzył uczniów zapisanych na lekcje religii. Chętnych ubywa wraz z wiekiem dzieci, W podstawówkach na religię nie chodziło 22 proc. uczniów, zaś w szkołach średnich niemal 56 proc. licealistów i 59 proc. uczniów techników.
warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,26278187,religia-w-szkole-dziecko-nie-zapisane-a-i-tak-ma-siedziec.html?_ga=2.179564708.14199196.1599292909-764128547.1526914598#S.main_topic_2-K.C-B.1-L.1.maly