Ojciec sukcesu

14.09.20, 10:13
Trudno nie zauważyć, że forum kwitnie. Oczywiście czcigodny Gospodarz cały sukces może śmiało przypisać sobie. Tolerowanie napaści na rozmówców, obrzucania ich inwektywami, traktowanie ich nie jak partnerów do rozmów, lecz jak wrogów, domaganie się bana dla ludzi o odmiennych poglądach za to tylko, że je głoszą musiało dać pozytywny skutek.

Znowu zostaliśmy tu sami. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że zjawi się ten czy ów, żeby dać odpór, podbudować swoje ego. A ponieważ nie ma nic do powiedzenia, więc wystarczy go zignorować, żeby zniknął. Swoją drogą takich zakompleksionych ludzi niebywale łatwo wodzić za nos, prowokować, dyskretnie wskazywać cele. Ale nawet i to się kiedyś znudzi.

Więc co Diabolcio? Poćwiczymy wymianę myśli? Masz niepowtarzalną okazję prezentować swoje przemyślenia, a nie cudze, i próbować ich bronić. Bo widzisz, mnie też już się nie chce. Nie chce mi się toczyć jałowych sporów z ludźmi nie mającymi nic do powiedzenia.
    • diabollo Re: Ojciec sukcesu 15.09.20, 07:28
      Rozmawiajmy, rozmawiajmy.
      Tylko z Tobą, czcigodny Obywatelu, rozmawia się... trudno.
      Dam Ci przykład, o co mi chodzi.

      Teza:
      "Konstytucyjny limit długu publicznego na poziomie 60 proc. PKB w obecnych warunkach nie ma już żadnego uzasadnienia."

      Rozmowa czcigodnego Obywatela na podaną tezę:
      "Zdumiewające jak gorliwie lewica wspiera PiS w rujnowaniu państwa. Choć trzeba przyznać, że ma w tym ogromną wprawę, bo sama w czasach gdy władała Rzeczpospolitą Ludową lekceważyła wszelkie możliwe bezpieczniki, zadłużała kraj na potęgę by wreszcie z dumą ogłosić niewypłacalność. Trudno zgadnąć czy Piotr Wójcik jest pożytecznym idiotą czy po prostu ma dużą wyobraźnię, więc plecie duby smalone na zamówienie."

      Czyli, jak to się w Polsce mądrze mówi, sama ideologia, zero merytoryki.

      Kłaniam się nisko.
      • oby.watel Re: Ojciec sukcesu 15.09.20, 10:49
        diabollo napisał:

        > Rozmawiajmy, rozmawiajmy.
        > Tylko z Tobą, czcigodny Obywatelu, rozmawia się... trudno.

        Chcesz iść na łatwiznę? Ale przecież nawet Ty jesli masz inny pogląd na sprawę to nie potakujesz, tylko... powiedzmy cytujesz.

        > Dam Ci przykład, o co mi chodzi.
        >
        > Teza:
        > "Konstytucyjny limit długu publicznego na poziomie 60 proc. PKB w obecnych waru
        > nkach nie ma już żadnego uzasadnienia."
        >
        > Rozmowa czcigodnego Obywatela na podaną tezę:
        > "Zdumiewające jak gorliwie lewica wspiera PiS w rujnowaniu państwa. Choć trzeba
        > przyznać, że ma w tym ogromną wprawę, bo sama w czasach gdy władała Rzeczpospo
        > litą Ludową lekceważyła wszelkie możliwe bezpieczniki, zadłużała kraj na potęgę
        > by wreszcie z dumą ogłosić niewypłacalność. Trudno zgadnąć czy Piotr Wójcik je
        > st pożytecznym idiotą czy po prostu ma dużą wyobraźnię, więc plecie duby smalon
        > e na zamówienie."

        Myślisz pojęcia mój drogi. To nie rozmowa, to opinia. Rozmawiać mogę z Tobą. Z artykułem na tym czy innym portalu porozmawiać się nie da. Zwróciłem w tej polemice uwagę, że nie należy dawać małpie brzytwy. Żadnej formacji, z rządzącymi kilka razy komuszkami włącznie, nie można uznać za odpowiedzialną. A to oznacza, że konstytucyjny limit długu publicznego na poziomie 60% PKB ma uzasadnienie! Gdyby go nie było dług już dawno przekroczyłby nie 100 lecz 200%.

        Czy mógłbyś coś dla mnie zrobić? Wytłumacz mi proszę, dlaczego lewicowy portal z jednej strony w licznych artykułach wprost pisze, że Polską rządzą dziś ludzie nieodpowiedzialni, a z drugiej postuluje zdjęcie zabezpieczeń i danie ludziom nieodpowiedzialnym jeszcze większej władzy? Wybacz drastyczne porównanie, ale to tak, jakby w czasie okupacji AK postulowała zwiększenie uprawnień dla Gestapo.

        > Czyli, jak to się w Polsce mądrze mówi, sama ideologia, zero merytoryki.

        Dlatego ja ani na strony Naszego Dziennika, ani Krytyki Politycznej nie zaglądam, ponieważ właśnie tam znajduje się sama ideologia, zero merytoryki. Czego najlepszym dowodem jest podlinkowany przez Ciebie wywód p. Wójcika.
        • diabollo Re: Ojciec sukcesu 16.09.20, 07:45
          Czcigodny Obywatelu,

          Podobno ekonomia nie jest prawicowa ani lewicowa.
          Polityka ekonomiczna jest albo mądra, albo głupia.

          A argumenty dlaczego dzisiaj 60% limit (łamany przez ostatnie rzady od Tuska) jest bez sensu, są jasno opisane w artykule.
          Poza inwektywami, łolaboga, że "lewicowy" nie przedstawiłeś żadnego reacjonalnego kontrargumentu.

          Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Ojciec sukcesu 16.09.20, 09:49
            Mój drogi, ależ przedstawiłem bardzo logiczny kontrargument: nie wolno dawać małpie brzytwy! Ale rozumiem, że kiepscy ekonomiści są niczym baletnica, której przeszkadza rąbek u spódnicy. Nie nieodpowiedzialna polityka gospodarcza jest bez sensu, ale limit wydatków jest bez sensu.
            • diabollo Re: Ojciec sukcesu 16.09.20, 10:26
              Tak, to jest ten absurd o "niewidzialnej ręce rynku", której głupi politycy czy jakakolwiek głupia władza nie powinna przeszkadzać.

              Tymczasem nieprowadzenie polityki gospodarczej to też polityka gospodarcza i ona też przynosi gopspodarcze i polityczne skutki.

              Kłaniam się nisko.
              • diabollo Re: Ojciec sukcesu 16.09.20, 10:40
                No i nie należy zapominać, że rząd idąc w księgowe szwindle ma możliwości obchodzenia limitu dlugu finansow publicznych.

                Problem dlugu publicznego jest bardzo ważny, niemniej arbitralne cyfry z dupy jak 60% ( a dlaczego nie 50% albo 70%?), w cale nie pomagają problemem sterować optymalnie. Teza, że im mniejszy dlug tym lepiej jest fałszywa. Dlug musi być optymalny w zależności od aktuslnych warunków makroekonomicznych.

                W artykule jest wspomniane, że długi sektora prywatnego jakoś naszym paleoneoliberałom nie zaprzątają głowy, choc ostatni światowy kryzys finansowy wywołany był krachem głupów sektora prywatnego, a ściślej mówią bańce na rynku nieruchomości w US.

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Ojciec sukcesu 16.09.20, 14:11
                  diabollo napisał:

                  > Tak, to jest ten absurd o "niewidzialnej ręce rynku", której głupi politycy czy jakakolwiek
                  > głupia władza nie powinna przeszkadzać.

                  Wprowadzasz do dyskusji nowe zagadnienie? Co ma niewidzialna ręka rynku do limitu wydatków, do ustawowej tamy ograniczającej pokusę, by kupować sobie poparcie transferami finansowymi do kieszeni określonych grup wyborców?

                  > No i nie należy zapominać, że rząd idąc w księgowe szwindle ma możliwości obcho
                  > dzenia limitu dlugu finansow publicznych.

                  I dlatego należy zalegalizować oszustwo? Dokładnie tak rozumuje prawica próbując zalegalizować szwindle i przekręty motywowane "walką" z koronawirusem.

                  > Problem dlugu publicznego jest bardzo ważny, niemniej arbitralne cyfry z dupy j
                  > ak 60% ( a dlaczego nie 50% albo 70%?), w cale nie pomagają problemem sterować
                  > optymalnie. Teza, że im mniejszy dlug tym lepiej jest fałszywa. Dlug musi być o
                  > ptymalny w zależności od aktuslnych warunków makroekonomicznych.

                  Powalający argument. Przecież wszystko jest z dupy wzięte. Dlaczego woda wrze w 100° a kąt prosty ma tylko 90°?

                  > W artykule jest wspomniane, że długi sektora prywatnego jakoś naszym paleoneoli
                  > berałom nie zaprzątają głowy, choc ostatni światowy kryzys finansowy wywołany b
                  > ył krachem głupów sektora prywatnego, a ściślej mówią bańce na rynku nieruchomo
                  > ści w US.

                  Ciągle nie mogę się doprosić odpowiedzi na pytanie czemu mądrale z sektora państwowego nie uczynili z PRL-u potęgi gospodarczej, a jedyny sukces jaki mają na koncie to ogłoszenie niewypłacalności? O Korei Północnej nie wspominam, bo wiem, że już na samo pytanie o PRL czy ZSRR nie uzyskam odpowiedzi. Jak można przeciwstawiać regulacje i sprawowanie kontroli nad prywatnymi firmami, pilnowanie by nie łamały zasad, z całkowitym podporządkowaniem gospodarki państwu, czyli de facto politykom? Znasz przykład firmy państwowej, która odniosła sukces, do której w dłuższej perspektywie nie trzeba dopłacać? Jak to się dzieje, że ludzie spierdalają z krajów, gdzie wszystko jest państwowe do krajów, gdzie nic nie jest państwowe, a nie odwrotnie? Jak to jest możliwe, że są ludzie, którzy po szkodzie są jeszcze głupsi niż przed?

                  ---
                  Śpieszmy się czytać posty, tak szybko znikają wraz z autorami. Trybunał Konstytucyjny padł, nietykalność funkcjonariusza Frasyniuk narusza...
                  • diabollo Re: Ojciec sukcesu 16.09.20, 14:47
                    Tłumaczyłem Ci wiele razy, że przykłady PRLu (i to tylko jego ostatniej dekady) czy Korei Północnej są przykładami z dupy.

                    Za Jaruzela PRL byl zadłużony malutko porównując do dzisiejszych długów, ale musiał płacić gigantyczne oprocentowanie od tego dlugu i to w warunkach zachodniego embarga gospodarczego. Embargo na transfer technologii, o żadnych inwestycjach zagranicznych, nie mówiąc o subwencjach UE czy dostępie do rynków kapitałowych nie było mowy.

                    To są sytuacje nieporównywalne do dzisiejszej Polski.

                    Te analogie też świadczą o Twojej wiedzy na temat ekonomii i historii i wartości Twoich wywodów.

                    Kłaniam się nisko.
                    • oby.watel Re: Ojciec sukcesu 16.09.20, 21:57
                      diabollo napisał:

                      > Tłumaczyłem Ci wiele razy, że przykłady PRLu (i to tylko jego ostatniej dekady)
                      > czy Korei Północnej są przykładami z dupy.

                      Przyjmuję do wiadomości Twoje tłumaczenia, ponieważ każdy przykład nie pasujący do tezy jest przykładem z dupy. Znam doskonale ten sposób argumentacji. Codziennie w TVN-ie stosuje go ten czy inny polityk PiS zaproszony do studia.

                      > Za Jaruzela PRL byl zadłużony malutko porównując do dzisiejszych długów, ale mu
                      > siał płacić gigantyczne oprocentowanie od tego dlugu i to w warunkach zachodnie
                      > go embarga gospodarczego. Embargo na transfer technologii, o żadnych inwestycja
                      > ch zagranicznych, nie mówiąc o subwencjach UE czy dostępie do rynków kapitałowy
                      > ch nie było mowy.

                      Bzdura na resorach. Owszem, odsetki były wysokie, ale dlatego, że wiarygodność PRL-u była była bardzo niska. Jednak problem nie polegał na tym, że dług był wysoki czy odsetki od niego zabójcze ale na tym, że gospodarka nakazowo-rozdzielcza była niewydolna i nie przynosiła zysków. Bolszewikowi trudno zrozumieć, że ten znienawidzony krwiopijca, burżuj ryzykuje swoim majątkiem, a jak zbankrutuje to idzie z torbami. Urzędnik, państwowy właściciel nie odpowiada za nic. Nie może zbankrutować, bo sam sobie sterem, żeglarzem okrętem, więc sobie przyzna dotację. Nie będzie inwestował w badania i rozwój, bo po co? Żeby go oskarżyli o marnotrawstwo i wyrzucili? Właśnie dlatego

                      > To są sytuacje nieporównywalne do dzisiejszej Polski.

                      Ale narodowi bolszewicy właśnie zmierzają w tym samy kierunku centralizacji i nacjonalizacji. Spójrz co się dzieje ze spółeczkami energetycznymi, które dziś są warte ułamek tego co były warte jeszcze kilka lat temu.
                      >
                      > Te analogie też świadczą o Twojej wiedzy na temat ekonomii i historii i wartości
                      > Twoich wywodów.

                      Skup się na swojej (nie)wiedzy, bo powtarzanie bolszewickich pierdoletów Krytyki Politycznej nie świadczy najlepiej o jej poziomie. Jeśli masz zastrzeżenia do mojej wiedzy, to pochwal się swoją, wytłumacz, przedstaw argumenty, wykaż, że się mylę. Jak dotąd poza wycieczkami osobistymi nie masz nic do powiedzenia.
                      • diabollo Re: Ojciec sukcesu 17.09.20, 07:33
                        Tutaj masz historyczny wykres rentowności papierów skarbowych USA.

                        upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d6/U.S._Treasuries.png

                        Przypomnijmy, że dzisiaj oprocentowanie obligacji skarbowych 10 letnich USA jest poniżej 1%.

                        Gdyby dzisjaj Kaczorowi pierdolnęło to oprocentowanie dularowe do 17% jak Gierkowi, to i Kaczor byłby i dzisaj w jeszcze większej dupie niż Gierek.

                        A za Jaruzela do tragedii wysokiego oprocentowania długu doszło jeszcze embargo gospodarcze.
                        Jestem ostatni, który będzie bronił PRLu. Oczywiście niewydolna gospodarka, bolszewicy, NKWD, Lenin na biurku I sekretarza, jedna partia, jedna religia, jeden papież i jeden naród.

                        Niemniej to nie jest prawda, że wpływy ekonomiczne zewnętrzne + polityzne zewnętrzne (embargo) nie wpłynęły na tragiczny kryzys ostatniej dekady PRLu.

                        Niemniej nawet z ostatnią tragiczną dekadą, należy pamietać, że wzrost gospodarczy (oczywiście startujący od niskiego poziomu gospodarki w gruzach) przez cały PRL był większy, niż wzrost w całej III RP.
                        Wynikało to w PRLu z wyzwolenia potencjału społecznego z przejścia od feudalizmu do industrializacji.

                        Kłaniam się nisko.
                        • oby.watel Re: Ojciec sukcesu 17.09.20, 11:26
                          diabollo napisał:

                          > Tutaj masz historyczny wykres rentowności papierów skarbowych USA.
                          >
                          > upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d6/U.S._Treasuries.png

                          > Przypomnijmy, że dzisiaj oprocentowanie obligacji skarbowych 10 letnich USA jes
                          > t poniżej 1%.

                          Jaki jest związek rentowności papierów skarbowych USA lub Zimbabwe z progiem ostrożnościowym? Ciebie przekonuje porównywanie Polski do Stanów Zjednoczonych?

                          > Gdyby dzisjaj Kaczorowi pierdolnęło to oprocentowanie dularowe do 17% jak Gierk
                          > owi, to i Kaczor byłby i dzisaj w jeszcze większej dupie niż Gierek.

                          Oprocentowanie zależy od zaufania, a zaufanie zależy od stabilności i przewidywalności. Rząd usilnie pracuje nad tym, żeby zniszczyć jedno i drugie. Wszyscy wiedzą, że konstytucyjny bezpiecznik jest przekraczany, mimo to stanowi pewnego rodzaju zabezpieczenie, namiastkę stabilności. Bez niego kreatywna księgowość oczywiście także by kwitła, ale pozbawiona hamulców władza już za Tuska doprowadziłaby kraj do bankructwa. Tusk ratował się skokiem na OFE, PiS nie ma za bardzo się czym ratować, więc pożycza na potęgę.

                          > A za Jaruzela do tragedii wysokiego oprocentowania długu doszło jeszcze embargo
                          > gospodarcze.

                          Embargo tylko sprawę przyspieszyło. Jaruzelski wprowadzając stan wojenny jednocześnie poinformował wierzycieli, że zawiesza spłatę długu. Mógł wtedy zreformować gospodarkę, ale skupił się jak PiS dzisiaj na utrzymaniu władzy.

                          > Jestem ostatni, który będzie bronił PRLu. Oczywiście niewydolna gospodarka, bol
                          > szewicy, NKWD, Lenin na biurku I sekretarza, jedna partia, jedna religia, jeden
                          > papież i jeden naród.

                          Dokładnie tak jak teraz, tylko zamiast Lenina na biurku JP2, a na ścianie krzyż.

                          > Niemniej to nie jest prawda, że wpływy ekonomiczne zewnętrzne + polityzne zewnę
                          > trzne (embargo) nie wpłynęły na tragiczny kryzys ostatniej dekady PRLu.

                          Niestety, zapaść gospodarcza PRL-u to skutek (o)błędnej polityki gospodarczej. Wpływ zewnętrzy przejawiał się wyłącznie tym, że z zewnątrz pożyczano dolary, których nie było czym spłacać. Owszem, czynniki zewnętrzne nie pozwoliły na swobodną wymianę handlową, wymienialną walutę. Ale akurat te czynniki także klepały biedę.

                          > Niemniej nawet z ostatnią tragiczną dekadą, należy pamietać, że wzrost gospodar
                          > czy (oczywiście startujący od niskiego poziomu gospodarki w gruzach) przez cały
                          > PRL był większy, niż wzrost w całej III RP.

                          Trudno, zaiste trudno o większą bzdurę. Co innego jest ruszyć wózek z miejsca, a co innego przyspieszyć go gdy już się toczy. Poza tym porównywanie osiągnięć gospodarki centralnie sterowanej, nakazowo rozdzielczej do wolnorynkowej jest kompletnie pozbawione sensu. To są dwa całkowicie nieporównywalne twory. Jak porównać zarobki jeśli waluta jest niewymienialna? Co z tego, że w Polsce robotnik za 20 dolarów (po czarnorynkowej cenie) mógł przeżyć miesiąc, skoro na zachodzie nie przeżyłby dnia? Prawda jest taka, że gdyby nie PRL i bolszewicy Polska byłaby dziś może nie tak bogata jak Niemcy, ale na pewno nie tak biedna jak... Polska. Oczywiście przy założeniu, że byłaby rządzona przez ludzi pokroju Wilczka czy Balcerowicza, a nie Kaczyńskiego czy Czarzastego.

                          > Wynikało to w PRLu z wyzwolenia potencjału społecznego z przejścia od feudalizm
                          > u do industrializacji.

                          Nie. Wynikało to z potrzeby odbudowy kraju i ułożenia sobie życia. Gdyby nie PRL wzrost byłby zdecydowanie wyższy, a to co Gierek nakupił za pożyczone dolary w latach 70-tych do PEWEXów byłoby dostępne w normalnych sklepach już w latach sześćdziesiątych.
                          • diabollo Re: Ojciec sukcesu 17.09.20, 13:34
                            No, właśnie nie rozumiesz wielu rzecz i jeszcze nie chcesz zrozumieć jak ci tłumaczyć.

                            A propos tego obłędu w PRLu, to mówisz propagandą dziennika telewizyjnego i ówczesnych programów tv o gospodarce.

                            Oczywiscie gospodarka planowa po 40 latach planowania doszła do absurdu (po wojnie wszystkie gospodarki kapitalistyczne na zachodzie Europy opierały się na planowaniu gospodarczym), niemniej ten gigantyczny ABSURD realiów PRLu to była propaganda PRLu majaca wyjaśnić przyczyny kryzysu.

                            To znaczy sama idea systemu była OK, ale ludzie absurdalnie zawodzili, największym problemem był sznurek do kombajnów, absurdy w zaopatrzeniu, absurdalne strajki, potem absurdalna opozycja, absurdalni absurdalni bumelanci i absurdalne lokalne władze najlepiej niskiego szczebla.

                            Ta idea jednego wielkiego absurdu PRLu to paradoksalnie produkt propagandy PRLu i np. filmów Barei czy Gruzy, które wszak tez były tylko propagandą PRLu.

                            Rzeczywiście propaganda absurdu chyba byla ideowo bardziej wygodna wladzy, niż konstatacja, że PRL zbyt uzależnił się od kapitalistcznych - a jednak - instytucji finansowych, no i że embarga wstrętnych imperalistow naprawde czynią szkody gospodarce, która jest częścią obozu demoludów.

                            Dzieci PRLu, które w każdym najbardziej ostrożnym socjaldemokracie widza bolszewika z nożem w zębach, dzieci PRLu wychowane przez PRL po 30 latach od upadku PRLu dalej mówią i piszą na forach propagandą PRLu.

                            Kłaniam się nisko.

                            Moim rodzicom, ktorzy przeżyli traumę wojenną, wiele dekad później ciągke przed oczami majaczyła wojna.
                            Naszym boomersom wychowanym przez PRL, ciagle majaczy PRL i z PRLu patrzą na świat.
                            • oby.watel Re: Ojciec sukcesu 17.09.20, 16:27
                              diabollo napisał:

                              > No, właśnie nie rozumiesz wielu rzecz i jeszcze nie chcesz zrozumieć jak ci tłu
                              > maczyć.

                              Skoro rozumiesz wszystko, to czemu nie potrafisz niczego wyjaśnić?

                              > A propos tego obłędu w PRLu, to mówisz propagandą dziennika telewizyjnego i ówc
                              > zesnych programów tv o gospodarce.

                              Czy dlatego tylko linkujesz, żeby nikt nie zorientował się jakiej propagandzie uległeś? A może to, co linkujesz wydaje Ci się niebywale mądre, bo po prostu niewiele z tego rozumiesz? No bo jak inaczej wyjaśnić, że ktoś na forum dyskusyjnym wkleja cudze teksty bez słowa komentarza? Nie mam tu oczywiście na mysli tekstów informacyjnych, traktujących o jakichś wydarzeniach czy zjawiskach.

                              > Oczywiscie gospodarka planowa po 40 latach planowania doszła do absurdu (po woj
                              > nie wszystkie gospodarki kapitalistyczne na zachodzie Europy opierały się na pl
                              > anowaniu gospodarczym), niemniej ten gigantyczny ABSURD realiów PRLu to była pr
                              > opaganda PRLu majaca wyjaśnić przyczyny kryzysu.

                              To historia czy histeria, strach przed zaakceptowaniem faktów takich, jakie są? To nie gospodarka planowa doprowadziła do katastrofy, tylko gospodarka scentralizowana, nakazowo rozdzielcza. To działacze polityczni, mianowani z klucza partyjnego, piastujący kierownicze stanowiska, których jedyną kwalifikacją była ideowość i wierność partii, swoją nieudolnością i niekompetencją prowadzili do katastrofy.

                              > To znaczy sama idea systemu była OK, ale ludzie absurdalnie zawodzili, najwięks
                              > zym problemem był sznurek do kombajnów, absurdy w zaopatrzeniu, absurdalne stra
                              > jki, potem absurdalna opozycja, absurdalni absurdalni bumelanci i absurdalne lo
                              > kalne władze najlepiej niskiego szczebla.

                              Tak jest! Do krachu przyczynili się wrogowie ludu, kułacy, elementy antysocjalistyczne oraz groźni spekulanci. Naprawdę uważasz, że bajki i duby smalone nie mające związku z rzeczywistością kogokolwiek przekonają? Że wystarczy skutki z przyczynami zamienić, żeby mieć rację?

                              > Ta idea jednego wielkiego absurdu PRLu to paradoksalnie produkt propagandy PRLu
                              > i np. filmów Barei czy Gruzy, które wszak tez były tylko propagandą PRLu.
                              >
                              > Rzeczywiście propaganda absurdu chyba byla ideowo bardziej wygodna wladzy, niż
                              > konstatacja, że PRL zbyt uzależnił się od kapitalistcznych - a jednak - instytu
                              > cji finansowych, no i że embarga wstrętnych imperalistow naprawde czynią szkody
                              > gospodarce, która jest częścią obozu demoludów.
                              >
                              > Dzieci PRLu, które w każdym najbardziej ostrożnym socjaldemokracie widza bolsze
                              > wika z nożem w zębach, dzieci PRLu wychowane przez PRL po 30 latach od upadku P
                              > RLu dalej mówią i piszą na forach propagandą PRLu.

                              Wybacz, ale bzdurne rozważania o uleganiu propagandzie mają się nijak do tematu. Nie obchodzi mnie także jacy propagandyści wbijali Ci w głowę bzdury, które głosisz, ale chylę czoła przed ich kunsztem i skutecznością. Chapeau bas!

                              > Moim rodzicom, ktorzy przeżyli traumę wojenną, wiele dekad później ciągke przed
                              > oczami majaczyła wojna.
                              > Naszym boomersom wychowanym przez PRL, ciagle majaczy PRL i z PRLu patrzą na św
                              > iat.

                              Trzeba nie lada.... mniejsza z tym czego, żeby porównywać okres wojny, gdy człowiek nie był pewny ani dnia, ani godziny, gdy mógł zginąć idąc po ulicy z czasami PRL-u, gdy mógł co najwyżej oberwać pałą przez plecy. Choćbyś nie wiadomo jak się natężał i jak bardzo szydził z mojej wiedzy, to nie jesteś w stanie logicznie uzasadnić tezy, że czarne jest białe. Podobno idiota to człowiek, który wielokrotnie powtarza tę samą czynność mając nadzieję, że w końcu uzyska inny wynik. Więc nie ustawaj w wysiłkach i próbuj. Dopóki Ci nerwy nie puszczą lub nie uciekniesz zawsze możesz na mnie liczyć. Byłoby mi jednak niezmiernie miło, żebyś bardziej szanował mój czas i bardziej się starał pisać na temat, acz nie mój.
Pełna wersja