diabollo
30.09.20, 07:38
Polacy byli przekonani, że Żydzi porywają chrześcijanki i robią z nich prostytutki
Joanna Banaś
Na przełomie XIX i XX w. Polacy byli przekonani, że żydowskie szajki dybią na młode chrześcijanki, by przemocą lub podstępem wywieźć je do domów publicznych w Ameryce Południowej i zrobić z nich prostytutki.
Gazety informowały, że co roku do Warszawy zjeżdżali się właściciele domów publicznych z Argentyny i ich przedstawiciele szukający świeżego „towaru”. „Panowie kupcy słyną z wykwintnego stroju i świetnej biżuterii. Spotkać ich można w teatrach, kabaretach, kawiarniach i miejscach uciech wszelakich, gdzie rozpierają się ostentacyjnie, mówiąc ze sobą po hiszpańsku, jakkolwiek rodowitym ich językiem jest ponoć żargon żydowski” – relacjonował w 1913 r. dziennikarz o pseudonimie „Ordon”.
Aleksandra Jakubczak, hebraistka i historyczka, doktorantka Uniwersytetu Columbia, zamierzała napisać książkę o międzynarodowym handlu kobietami na przełomie XIX i XX w. Jednak po analizie źródeł zmieniła plany: postanowiła zweryfikować mit o powszechności tego procederu na ziemiach polskich i udziale w nim Żydów. W swojej książce „Polacy, Żydzi i mit handlu kobietami” dowodzi, że na wyolbrzymienie skali tego przestępczego biznesu miały wpływ tendencyjne doniesienia mediów i zwalczających go organizacji oraz antysemicka propaganda.
Inne czasy, inne obyczaje
Mit handlu żywym towarem w Europie i na ziemiach polskich narodził się w okresie przemian społecznych – migracji z terenów wiejskich do miast, także samotnych kobiet, oraz emigracji zarobkowej do krajów sąsiednich i za ocean.
W dużych miastach kobietom trudno było o zatrudnienie – w Warszawie na przełomie wieków pracowało niemal 94 proc. mężczyzn między 20. a 39. rokiem życia, ale tylko 37 proc. kobiet. Dziewczyny ze wsi, które znajdywały pracę jako służące, często najpierw padały ofiarą przemocy seksualnej ze strony pracodawców, by później – psychicznie złamane – decydować się na dorabianie na ulicy czy w lupanarze.
Mieszkańcy miast zaczęli wówczas zauważać istnienie prostytucji.
Wcześniej domy publiczne mieściły się raczej przy koszarach, na peryferiach, ale w miarę rozwoju miast, znalazły się w ich centrach.
Popyt na usługi prostytutek zwiększał się, bo z jednej strony norma obyczajowa zabraniała współżycia przed ślubem, a z drugiej – ze względów ekonomicznych – ludzie pobierali się w coraz późniejszym wieku.
Rozwojowi branży usług seksualnych towarzyszył ruch sprzeciwu wobec tej działalności. Głównie w obawie przed chorobami wenerycznymi próbowano ograniczać funkcjonowanie domów publicznych za pomocą wprowadzania limitów liczby prostytutek czy obowiązkowych badań i kontroli. Wyzysk kobiet określano jako białe niewolnictwo, powstawały więc towarzystwa abolicjonistyczne, które domagały się delegalizacji domów publicznych.
Dodatkowo na ziemiach polskich pojawiał się narodowy aspekt walki z prostytucją: przyszłość i morale narodu cierpiącego bez własnego państwa.
Uważano, że to kobiety są nośnikami honoru narodu, a splugawione – pozbawiają go kręgosłupa moralnego, co było na rękę zaborcom.
Działacz Polskiego Komitetu Walki z Handlem Kobietami i Dziećmi Józef Macko w 1927 r. przyczyn rozkwitu procederu polegającego na umieszczaniu kobiet wbrew ich woli w domach publicznych, głównie zagranicznych, upatrywał w „eksterminacyjnej polityce ciemiężców”. „Monarchowie, którzy raczyli zjechać na ziemie okupowanej Polski, niejednokrotnie kazali sobie dostarczyć nieposzlakowane kobiety polskie dla celów rozpusty” - argumentował.
Daleko od domu
Największy niepokój budził los kobiet podejmujących pracę w domach publicznych na drugim końcu świata – w Buenos Aires, Rio de Janeiro czy Konstantynopolu. Uważano, że z pewnością zostały uprowadzone lub podstępem zmuszone do uprawiania nierządu z dala od rodzinnej ziemi.
Przerażające opowieści o niebezpieczeństwach czyhających w miastach na dziewczęta z prowincji, o dorożkach, do których je wciągano, by następnie umieścić siłą na statkach płynących do Ameryki Południowej, podtrzymywały patriarchalne przekonanie, że należy sprawować kontrolę nad życiem i seksualnością kobiet. Jako istoty słabe i bezbronne nie są bowiem w stanie się upilnować ani podejmować samodzielnych decyzji.
CDN...