diabollo
14.11.20, 08:00
Nihil dicens, czyli papież wiedział, nie powiedział
Wojciech Orliński
Co najmniej kilkunastu ludzi Kościoła Watykan ukarał za to, że byli ludźmi prawymi
Do niedawna w Kościele uważano, że dla księdza najlepszą karą za pedofilię są przenosiny do innej parafii. Watykański raport w sprawie kardynała McCarricka pokazuje nam, że tę samą karę wymierzano też za zgłaszanie pedofilii.
Krycie zbrodni McCarricka wymagało nie tylko ukrywania dowodów i przekupywania świadków. Wymagało łamania karier uczciwym ludziom wewnątrz Kościoła. W raporcie zazwyczaj występują anonimowo, opisani np. jako „Ksiądz numer 3”.
Do wyjątków należy monsignor Richard Liddy. Powołał się na niego ksiądz wysyłający anonimową skargę do nuncjusza. Napisał, że widział represje, które spadły na Liddy’ego za wcześniejszą interwencję, dlatego woli ukryć swoją tożsamość.
Zapewne słusznie zrobił. Monsignora Liddy’ego można wyszukać w Google'ach – pracował potem jako wykładowca filozofii katolickiej. Nie każdy ksiądz może skorzystać z takiego wyjścia awaryjnego (a nuncjusz nic z tą skargą i tak nie zrobił).
„Ksiądz numer 3” w 1991 r. kilkakrotnie wzywany był przez McCarricka do hotelu Waldorf-Astoria. Kardynał przysyłał limuzynę z szoferem, po czym zmuszał go do seksu, tłumacząc, że „w amerykańskim Kościele to normalne”.
„Ksiądz numer 3” zgłosił to w końcu do przełożonego, biskupa Hughesa. Ten kazał mu zapomnieć o sprawie. Wkrótce potem „Ksiądz numer 3” został przeniesiony do innej parafii, oskarżony o nadużycia finansowe, podjęto też inne działania, by „uczynić jego życie w Kościele jak najtrudniejszym”.
Inną osobą wymienioną z nazwiska jest dominikanin Boniface Ramsey. Z relacji „Księdza numer 8” wynika, że obaj rozmawiali o zgłoszeniu skargi na McCarricka.
„Ksiądz numer 8” powiedział, że to nie ma sensu, bo Watykan nic nie zrobi, a zgłaszającego spotka represja. Ramsey uznał, że sumienie nie pozwala mu postąpić inaczej. „Ksiądz numer 8” miał rację, choć represja była łagodna: Boniface Ramsey został usunięty z senatu katolickiej uczelni. List dominikanina w listopadzie 2000 r. jednak dotarł do papieża.
Kardynał Angelo Sodano zanotował odpowiedź Wojtyły: „Nihil dicens”. „Nic nie powiedział”.
Sądząc z tego raportu, co najmniej kilkunastu ludzi Kościoła Watykan ukarał za to, że byli ludźmi prawymi.
Zapewne podobnie było w innych takich sprawach. W Kościele od dziesięcioleci panuje mechanizm negatywnej selekcji. Awansują albo ludzie otwarcie zdeprawowani i skorumpowani, albo w najlepszym wypadku tacy jak „Ksiądz numer 8” – którzy potrafią w odpowiednich chwilach nie widzieć, nie słyszeć, nie mówić.
Od lewicy do prawicy wszyscy zgadzamy się dziś co do jednego: że Kościołowi brak autorytetów. Brak biskupów budzących zaufanie. Brak kardynałów budzących szacunek.
Jaka przyczyna? Nihil dicens.
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26508541,nihil-dicens-czyli-papiez-wiedzial-nie-powiedzial.html