diabollo
26.11.20, 08:02
Ile z nauczania Jezusa Chrystusa zostało w Kościele?
Stanisław Obirek
"Zapytano pana K., czy istnieje Bóg. Pan K. powiedział: 'Radzę ci się zastanowić, czy twoje zachowanie zmieniłoby się zależnie od odpowiedzi na to pytanie. Gdyby się nie zmieniło, pytanie to nie ma znaczenia. Gdyby się zmieniło, nie mogę ci pomóc: już zdecydowałeś, że potrzebujesz Boga".
Gdy opublikowałem w „Gazecie Wyborczej” artykuł „Katolicyzm - ideologia władzy bezżennych mężczyzn”, wiedziałem, że dla wielu czytelników tekst będzie trudny do zaakceptowania, tym bardziej że charakteryzując katolicyzm jako ideologię, a kler jako oddanych aktywistów tej ideologii, wskazywałem bezpodstawność przypisywania tego charakteru ruchowi LGBT. W samej rzeczy jeden z wykładowców Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zaszczycił mnie nie tylko bezpardonowym atakiem na łamach jednego z prawicowych tygodników, ale zaproponował mi „dialog”, który - jak zrozumiałem - miałby polegać na przyznaniu się do błędu i przyrzeczeniu poprawy.
Ani jednego, ani drugiego nie mam zamiaru robić, co więcej, znajduję coraz więcej przykładów potwierdzających zasadność mojej tezy. Solidne wsparcie uzyskałem w opublikowanej niedawno książce Tomasza Polaka, która powinna stać się przedmiotem uważnej lektury przede wszystkim polskiego kleru. Wszak to z grona polskich księży wywodzi się myśl Tomasza Polaka, który przez wiele lat był duchownym, teologiem i wychowawcą młodzieży seminaryjnej. Od razu trzeba jednak dodać, że ta myśl uległa radykalnej przemianie.
Książka "System kościelny, czyli przewagi pana K." jest przekonującą i spójną ilustracją mojej tezy o ideologicznym charakterze nie tylko polskiego katolicyzmu, ale chrześcijaństwa w ogóle. Wszak Polak idzie dalej i w swojej książce twierdzi, że nie tylko katolicyzm, ale całe chrześcijaństwo jest ideologią, co więcej, jest ideologią o ateistycznym jądrze. Do jego wywodów można odnieść anegdotę wiązaną z francuskim astronomem Pierre'em Simonem de Laplace’em, który podobno na pytanie Napoleona, gdzie w jego astronomicznych rozważaniach jest miejsce dla Boga, miał odpowiedzieć: „ta hipoteza nie była mi potrzebna”. Podobnie dla wyjaśnienia funkcjonowania mechanizmów kościelnego sytemu istnienie Boga okazało się nieistotne, gdyż rządzą nimi nader ludzkie motywy. Również dlatego jest to książka, o której powinno być głośno. I na pewno wzbudzi żywą dyskusję. Nie tylko ze względu na swój temat, ale również ze względu na autora.
Polak jak Kołakowski?
Wcześniejsze książki opublikowane przez niego sygnowane były nazwiskiem Tomasz Węcławski. Było ich wiele, a listę tych publikacji zamyka artykuł z 2006 roku poświęcony jednemu z najwybitniejszych współczesnych teologów katolickich, który już wtedy był papieżem - Josephowi Ratzingerowi. Autor badał, z jakich wypływa źródeł jego teologia, w jakich okolicznościach się narodziła. Jest to tekst o tyle istotny, że ów bohater jest głównym (choć tym razem negatywnym) punktem odniesienia "Systemu kościelnego". Ale powiedzmy słów kilka o biografii i życiowych zwrotach autora, a nie tylko o jego książkach.
W 2007 roku w życiu i twórczości naszego bohatera pojawia się ważna cezura: decyzja odejścia z Kościoła i kapłaństwa potwierdzona formalnym aktem apostazji. Oto treść deklaracji udostępnionej przez Węcławskiego mediom 9 marca 2007 roku: „Po wieloletnim i gruntownym zastanowieniu doszedłem do przekonania, że z racji sumienia nie powinienem już w moim działaniu reprezentować instytucji i wspólnoty kościelnej. Zakończyłem i zamknąłem moją działalność kapłańską. Zamierzam działać publicznie wyłącznie na moją własną odpowiedzialność”. Zmiana nazwiska rok później, 30 kwietnia 2008 roku, była niejako zewnętrznym potwierdzeniem tej decyzji.
Chyba jest uprawnione porównanie życia i twórczości Leszka Kołakowskiego, który do wydania trzech tomów "Głównych nurtów marksizmu..." był jednym z głównych reprezentantów filozofii, której stał się najbardziej przenikliwym krytykiem. Kołakowski był nie tylko bardzo cenionym ideologiem komunizmu, potrafił celnie krytykować głównego oponenta PRL-u, czyli Kościół katolicki, i stał się ekspertem w sprawach teologii. Jego książki były cenione, wydawane i nagłaśniane. Do czasu. Gdy zaczął nie tylko wskazywać na ułomności systemu partyjnego, ale pokazywał również realne możliwości naprawy, został wyrzucony z partii, a następnie z kraju. Jego książki, a nawet nazwisko zostały objęte cenzurą, którą można porównać do kościelnej ekskomuniki. A jednak to właśnie książki tego renegata i dysydenta dają najlepszy wgląd w mechanizmy działania komunizmu. Czy tak się stanie również z książką(-kami) Polaka? Przyszłość pokaże.
Oba wcielenia łączy etyka
Na razie można powiedzieć, że najbardziej oryginalny polski teolog katolicki jest starannie przez swoją byłą instytucję przemilczany. Abp Stanisław Gądecki zrobił wszystko, co było w jego mocy, by się Polaka pozbyć z Poznania, a przynajmniej z uniwersytetu. Okazało się jednak, że władza biskupia jest znacznie bardziej ograniczona niż partyjnych kacyków. Profesor Tomasz Polak bez przeszkód rozwija swoją działalność naukową i dydaktyczną w ramach Pracowni Pytań Granicznych działającej właśnie na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Książka "System kościelny" to również owoc tej działalności. Sądzę, że każda następna publikacja będzie komentowana jako kolejny przyczynek dekonstruujący misterny gmach teologii chrześcijańskiej. Oto jak wygląda pierwszy krok na tej drodze.
Jest to też książka o religii, a ściślej o rzymskim Kościele katolickim, ale napisana z innej perspektywy. Zewnętrznej, nie wrogiej. Jej celem jest zrozumienie, jak działa struktura instytucji, która od dwóch tysięcy lat wpływa na losy dużej części globu. Tomasz Polak nie ukrywa, że nie jest to wpływ zbawienny.
Coraz więcej ludzi tak sądzi. W dostępnym na YouTubie filmie poświęconym książce Polak mówi, że dzieło jest owocem wieloletnich obserwacji z różnych stron. Autor nie wiąże się z żadnym z rozwiązań, ale stara się rozeznać, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Przywołuje przy tym pojęcie znane z duchowości św. Ignacego Loyoli – "indyferencja", czyli jezuicki sposób patrzenia na świat. Dodaje, że z góry nie chce przesądzać niczego, a książkę napisał dla ludzi, którzy chcieliby rozeznać, z czym mamy do czynienia. Myślę, że to istotna deklaracja, bo nie wpisuje książki w ideologiczne spory, tylko dostarcza ramy interpretacyjnej pozwalającej zrozumieć, dlaczego w ogóle je toczymy.
CDN...