diabollo
01.12.20, 07:32
... jest jedynym wybawieniem.
Gdzieś słyszałem anegdotę, że te całe bajki w "głębią rosyjskiej duszy" to propaganda KGB, która inaczej nie mogła wyjaśnić plagi sowieckiego alkoholizmu, a powiedzieć prawdy, że dla wększość obywateli Związku Radzieckiego żyje w piekle i alkohol jest jedyną ucieczką od tego piekła.
Lata lecą, a piekle katolicko-turbokapitalistycznym alkohol znowu okazuje się jedyną ucieczką.
xxxx
Alkohol dla wielu osób jest schronieniem. "Tylko z nim czuję się naprawdę wolny"
WYWIADAgnieszka Jucewicz
Zwykle myśli się o alkoholu jako o niszczycielu. Natomiast w przeżyciach osoby, która ma problem, często odgrywa on rolę wybawiciela. Albo wręcz jedynego przyjaciela. Rozmowa z psychoterapeutką Bożeną Maciek-Haściło.
Czy istnieje w ogóle coś takiego jak „zdrowe” picie? Albo picie bezpieczne?
Bożena Maciek-Haściło: Większość osób spożywających alkohol tak pije – sporadycznie, towarzysko, żeby się trochę rozluźnić, zabawić, albo do posiłku, „dla smaku”.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podaje, jaka ilość alkoholu i jaka częstotliwość picia mieści się w tzw. normie, w zależności od mocy alkoholu, wagi człowieka. W sieci można znaleźć mnóstwo stron z różnymi przelicznikami, tabelami, kalkulatorami, które pozwalają to oszacować. Orientacyjnie to nie więcej niż dwie lampki wina dziennie czy dwa małe słabe piwa, przy zachowaniu co najmniej dwóch dni abstynencji z rzędu w tygodniu. Jeśli ktoś pije tylko w weekend, ta dawka nie powinna przekraczać półtorej butelki wina. Te normy są dość wysokie.
W sensie: pobłażliwe?
Tak. Ale cyfry to jedno, bo można wypijać te umowne dwie lampki wina kilka razy w tygodniu, a jednak mieć problem z alkoholem.
Należę do grupy psychoterapeutów, dla których ważniejsze od ilości i częstotliwości wypijanego alkoholu jest to, jaką funkcję on pełni. Jeśli ktoś by miał ochotę przyjrzeć się swojemu piciu, proponowałbym, żeby z jednej strony odpowiedział sobie na pytanie: „Ile i jak często?”, a z drugiej – żeby zbadał uważnie, po co pije. W jakich okolicznościach sięga po alkohol? Co to poprzedza?
Zachęcam do monitorowania picia tak, jak się monitoruje inne rzeczy – wydatki czy sposób spędzania wolnego czasu.
Bo gdy się przekroczy pewną granicę i wejdzie w zaawansowaną fazę picia, to wycofanie się z niej jest bardzo trudne.
Gdzie jest ta granica?
Osobom, które mają problem, alkohol (czy też inna substancja) służy głównie do dwóch rzeczy – regulowania emocji i kontaktu z ludźmi, który zwykle sprawia im trudność. Picie stanowi dla nich pewien rodzaj oparcia, daje poczucie bezpieczeństwa. A czasem wręcz ratuje życie.
Ciekawe, zwykle myśli się o alkoholu jako o…
...niszczycielu? Rzeczywiście tak się powszechnie myśli. Natomiast w przeżyciach osoby, która ma problem, często odgrywa on rolę wybawiciela czy wręcz jedynego przyjaciela.
Od pacjentów słyszę takie zdania: „Tylko z nim czuję się naprawdę wolny”, „Tylko wtedy mogę oddychać”, „Tylko wtedy się nie boję”. Dla wielu alkohol jest schronieniem.
Dotąd rozróżniało się pomiędzy piciem tak zwanym ryzykownym, kiedy człowiek przekracza dozwolone normy, ale nie pociąga to jeszcze za sobą większych konsekwencji, piciem szkodliwym, które już powoduje straty zdrowotne i społeczne, ale jeszcze nie jest nałogiem, oraz uzależnieniem. Czy dla pani te kategorie mają znaczenie?
To terminy określone w powszechnej klasyfikacji chorób, która jeszcze w Polsce obowiązuje, czyli w ICD-10. Ale już w najnowszych klasyfikacjach – ICD-11 oraz DSM-5, która zastąpiła DSM-4 – widać, że spojrzenie na uzależnienie się zmienia.
Do tej pory myślano o nim w sposób zero-jedynkowy: albo ktoś jest alkoholikiem, albo nie, albo ktoś jest narkomanem, albo nie. Dzisiaj mówi się bardziej o zaburzeniach spowodowanych używaniem alkoholu, czyli o pewnym spektrum. Upraszczając, uznaje się, że ktoś ma łagodny problem z daną substancją, ktoś inny ma umiarkowany problem, a jeszcze inna osoba – bardzo ciężki problem. Gdy rozmawiam z pacjentami, to najczęściej nie stawiam diagnozy – „alkoholik”, „niealkoholik” – tylko próbuję razem z nimi zobaczyć, jaką rolę w ich życiu odgrywa alkohol. Na przykład że z jednej strony „pomaga” im regulować pewne stany, a z drugiej – uniemożliwia zmianę w tym zakresie, dobre życie bez tej „protezy”.
Co to właściwie znaczy, że alkohol pomaga „regulować emocje”?
CDN...