Dodaj do ulubionych

Ludziom nie mieści się w pale...

15.02.21, 07:20
Ludziom nie mieści się w pale, co Polacy (poprawenie: katolicy) robili Żydom. Myślimy, że wszyscy byli Pileckimi i Karskimi

WYWIAD Dawid Dróżdż

- Chcieli mnie pobić, życzyli mi śmierci. Ciągle też słyszę, że nie jestem właściwą osobą, by zajmować się Holocaustem. Mam to gdzieś - mówi Rafał Betlejewski, inicjator akcji "Tęsknię za Tobą, Żydzie". Ostatnio dwukrotnie ukarany przez sąd.

Hasło "Tęsknię za Tobą, Żydzie" namalowane wielkimi czerwonymi lub czarnymi literami mogliśmy w ostatnich latach napotkać w wielu polskich miastach, m.in.: w Warszawie, Otwocku, Łodzi, Krakowie, Chełmie czy Węgrowie.

Akcję tę w 2009 r. zainicjował Rafał Betlejewski, performer, twórca akcji społecznych, autor programów telewizyjnych "DeFacto" i "Betlejewski. Prowokacje". Hasło malował w miejscach historycznie związanych z polskimi Żydami.

– Słowo "Żyd" kojarzy nam się niemal wyłącznie z antysemickimi napisami na murach. Postanowiłem przełamać ten lęk przed wypowiadaniem go – mówił w 2009 r. o akcji.

W innym głośnym happeningu Betlejewski podpalił stodołę, którą zbudował we wsi Zawada pod Tomaszowem Mazowieckim. Przed podpaleniem stodoły wrzucił do niej kartki z "nieżyczliwymi myślami w stosunku do Żydów". Akcja nawiązywała do pogromu w Jedwabnem dokonanego przez Polaków na ponad 300 żydowskich sąsiadach w 1941 r. Tamtego lata w Łomżyńskiem i na Białostocczyźnie doszło do antyżydowskich wystąpień w ponad dwudziestu miejscowościach.

W styczniu Sąd Rejonowy w Białymstoku ukarał Rafała Betlejewskiego grzywną w wysokości 800 zł. Chodzi o napis, który performer namalował w kwietniu 2020 r. na murze zdewastowanego cmentarza żydowskiego w Tykocinie. Betlejewski został ukarany na podstawie art. 63a kodeksu wykroczeń: „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”.

Organy ścigania zawiadomiła w czerwcu zeszłego roku prof. Małgorzata Dajnowicz, podlaska konserwatorka zabytków. Poinformowała o możliwości uszkodzenia zabytku. Kirkut jest bowiem wpisany do rejestru zabytków. Betlejewski tłumaczy jednak, że cmentarz, owszem, zabytkiem jest, ale mur już nie.

Kirkut wraz z ogradzającym go murem jest własnością Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Mur rzeczywiście nie jest zabytkowy. Został postawiony w miejsce przedwojennego muru, który po wojnie rozebrali mieszkańcy Tykocina.

Mur chroni prawo własności – to fundacja mogłaby wnieść skargę o jego zniszczenie. Jak jednak mówią nam przedstawiciele fundacji, nie robili tego i nie zamierzają wnosić o ukaranie Betlejewskiego.

Sąd wydał wyrok nakazowy, czyli pod nieobecność oskarżonego. Betlejewski złożył sprzeciw od wyroku, a sąd go przyjął. Oznacza to, że teraz proces zostanie przeprowadzony z udziałem obu stron.

To nie pierwszy raz, gdy Betlejewski jest karany za swoją działalność. W październiku 2019 r. performer i współpracujący z nim aktywista Dawid Gurfinkiel zostali skazani na 1,1 tys. zł kary za umieszczenie na drzewach na rynku w Węgrowie baneru z napisem: „Tęsknię za Tobą, Żydzie”.

Wówczas w obronie performerów stanął rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który wniósł o kasację wyroku. Bodnar uważał, że sąd błędnie zastosował art. 63a kodeksu wykroczeń, a działanie aktywistów nie miało znamion czynu szkodliwego społecznie. W październiku ubiegłego roku Sąd Najwyższy przyjął wniosek o kasację wyroku.

Z kolei prokuratura w Łomży od półtora roku bada sprawę hasła namalowanego na murze w Jedwabnem w lipcu 2019 r. „Napis wykonali »nieznani sprawcy«, pozostawili po sobie jednak ślady, dlatego policja pobrała właśnie ode mnie materiał genetyczny” – informował performer.

Rozmowa z Rafałem Betlejewskim
Dlaczego namalowałeś napis na murze cmentarnym w Tykocinie? Miałeś zapewne świadomość, że to zabytkowy cmentarz.
– Tykocin to ważne miasto na mapie kultury żydowskiej i od dawna chodziło mi po głowie namalowanie tam napisu. Pojechałem do Biebrzańskiego Parku Narodowego, żeby zrelacjonować pożar. Przejeżdżałem przez Tykocin i postanowiłem to zrobić.

Cmentarz jest wpisany na listę zabytków, ale mur nie. Przedwojenny mur cmentarny został rozebrany przez mieszkańców. Mur, na którym zrobiłem napis, to późniejsza konstrukcja – tani wylew betonowy, zrobiony chyba tylko po to, aby jakoś oznaczyć ten teren.

Co pomyślałeś, kiedy zobaczyłeś ten cmentarz? To najstarszy kirkut na Podlasiu. Jest jednak tak zdewastowany, że trudno w ogóle się zorientować, że to cmentarz. Po internecie krążą zdjęcia sprzed paru lat z krowami pasącymi się na cmentarzu.
– Ten widok mnie nie zaskoczył, bo byłem po lekturze książki „Przez ruiny i zgliszcza” Mordechaja Canina, Żyda, który w 1939 r. uciekł z Polski – przedostał się do Wilna, a później w 1941 r. dotarł do Palestyny. Po wojnie w latach 1946-47 odbył kilka podróży do Polski. Podawał się za nieżydowskiego, anglojęzycznego dziennikarza.

Zwiedził kilkadziesiąt miast, w których były getta i dokonano pogromów Żydów. Reportaże o polskich miastach publikował w „Forwerts”, nowojorskim dzienniku wydawanym w jidysz. W 1952 r. wydał w Tel Awiwie książkę będącą relacją z powojennej podróży po Polsce. Opisał w niej też m.in. Tykocin – plądrowanie żydowskiego majątku przez Polaków, zniszczoną synagogę, rozkradziony i zdewastowany cmentarz.

Kirkut założono w 1522 r. Chowano tam ważne osobistości – rabinów czy uczonych. Ocalali z Zagłady pisali, że niektóre groby były otoczone taką estymą, że ludzie podchodząc do nich, zdejmowali buty. Po wojnie cmentarz został splądrowany przez lokalną ludność. Rozkopywano mogiły, żeby szukać zębów czy innych kosztowności. Macewy zużyto do budowy schodów czy fundamentów pod domy.

Na cmentarzu pozostało tylko kilka wystających macew. Zielony, pusty teren i betonowy mur. Można na niego wejść z każdej strony.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Ludziom nie mieści się w pale... 15.02.21, 07:21
      Od kilkunastu lat przypominasz historię Żydów w Polsce. Jak to się zaczęło?
      – Pierwotnie celem była moja przemiana. Byłem dokładnie takim samym gościem, jak ci, którzy dzisiaj wykrzykują antysemickie hasła – o Holocauście wiedziałem tyle samo co oni, czyli nic. Świat, którego nie znałem, odkryli przede mną „Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa.

      Po przeczytaniu książki pojechałem do Jedwabnego, do Izraela, zacząłem czytać. Parę lat zajęło mi zmierzenie się z tym tematem. Symbolicznie zakończyłem ten proces w 2010 r. w stodole, którą spaliłem w Zawadzie. Wszedłem do środka i spaliłem polskiego ignoranta, który we mnie siedział.

      Dlaczego skupiłeś się na polskich winach? Przecież to niemieccy naziści są odpowiedzialni za Holocaust.
      – Niemcy mnie nie interesują. Jestem Polakiem. Składam się z polskich przesądów i mitów, siedzi we mnie polski kompleks, nie niemiecki. O winach Niemców wszystko wiadomo, jednak polski udział w Zagładzie był czymś kompletnie nowym i niespodziewanym.

      Ludziom nie mieści się w pale, co Polacy robili Żydom. Palenie w stodole to tylko początek. Potem są chłopi z widłami, wyłapywanie Żydów po lasach, mordowanie ich przy torach, okradanie, gwałcenie, donoszenie, rozkopywanie mogił, przepłukiwanie prochów obozowych, handel ekskrementami z latryn...

      Człowiek dowiadując się o tym, ma zupełny rozjazd z obrazem siebie jako Polaka, który wyniósł ze szkoły czy domu. Cały ten polski typ, którego znamy tak dobrze z uciążliwej polskiej codzienności, staje nam przed oczami w swojej prymitywnej posturze. Ma ochotę się uciec z kraju jak najdalej. Ja zamiast uciekać, wziąłem jednak pędzel.

      A ten slogan "Tęsknię za Tobą, Żydzie" skąd wziąłeś?

      – Najpierw jeździłem po starych sztetlach, które dziś są Otwockiem czy Międzyrzeczem. Stawiałem puste krzesło, siadałem obok i myślałem o tych ludziach, których nie spotkam, bo już ich nie ma. Nie ma też ich dzieci i wnuków. Nie ma też ich domów, synagog, mykw, targów, kirkutów i w ogóle nic po nich nie ma oprócz czegoś paskudnego w naszym języku – „Żydzie… ty żydzie! Parchu…”.

      Ciągnęło mnie do czegoś, co zostało wymazane z powierzchni ziemi. Dosłownie poczułem tęsknotę. Nie tylko jako egzaltację, ale jako realny wkurw.

      Napisałem pierwszy tekst na ścianie w 2009 r., ale nie w Polsce, ale w Tel Awiwie. Żona kupiła mi bilet do Izraela, widząc moje narastające szaleństwo. Na murze kawiarni, której właściciele pozwolili mi coś nabazgrać, napisałem: „I miss you Jew. I miss you in Poland. In all these little villages and big cities. You left a vacuum there. Both in space and my heart. I just wanted you to know that. Polak” [„Tęsknię za Tobą, Żydzie. Tęsknię za Tobą w Polsce. We wszystkich tych małych wioskach i dużych miastach. Zostawiłeś tam po sobie pustkę. Zarówno w przestrzeni, jak i w moim sercu. Chciałem tylko, żebyś to wiedział. Polak].

      Wróciłem do Polski i zacząłem malować na polskich ścianach hasło „Tęsknię za Tobą, Żydzie!”.

      Po spaleniu stodoły w 2010 r. zrobiłem przerwę – czułem się zniechęcony tym, jak ludzie reagują na projekt. Uznałem, że może inni powinni przejąć ciężar prowadzenia debaty na ten temat w Polsce. Ale ten projekt się za mną wlecze. Pomyślałem: dlaczego miałbym się poddać, uznać, że nie mam już nic do powiedzenia?

      Poza tym zauważyłem, że w Polsce coraz bardziej przeważa narracja zakłamująca Holocaust. Ludzi podejmujących ten temat, przypominających prawdę jest coraz mniej. Dlatego, jak jestem w ciekawym miejscu, to staram się zostawić napis. Farby mam zawsze w bagażniku.

      Co masz na myśli, mówiąc, że przeważa narracja zakłamująca Holocaust?
      – Absolutna większość Polaków ma dziś wizję Holocaustu, którą każdy znający prawdę nazwie kłamstwem. Opowieść ofiar i ocalonych z Holocaustu Żydów została w Polsce całkowicie pominięta. Zamiast tego w mediach słyszymy o "sprawiedliwych" Polakach, którzy ratowali Żydów. Do polskich uszu dociera tylko opowieść o polskim heroizmie. Większość kłamstw powtarzana jest jako zdroworozsądkowe stanowisko.

      Dlatego w wyobraźni większości społeczeństwa standardowym Polakiem w czasie okupacji był akowski partyzant palący ćmika pod wierzbą, przy której nucił pieśni o wolnej Polsce. Myślimy, że wszyscy byli Pileckimi i Karskimi, a argumentem na polską szlachetność jest legenda o tym, że mamy najwięcej drzewek w Yad Vashem. I nie jest to narracja powtarzana wyłącznie przez TVP.

      CDN...
      • diabollo Re: Ludziom nie mieści się w pale... 15.02.21, 07:23
        Ostatnio przeglądam pod tym kątem polską Wikipedię – nacjonaliści przepisali wszystkie hasła historyczne tak, by powtarzały ten sam nacjonalistyczny refren. Wystarczy porównać wpis o Zagładzie w Tykocinie na polskiej Wikipedii z relacją żydowskiego świadka tej historii Menachema Turka z 29 października 1946 r. W Wikipedii nie ma ani słowa na temat tego, że Polacy uczestniczyli w Zagładzie, a za rabowanie majątków żydowskich autorzy wpisu obarczają niemieckich nazistów, którzy mieli zmuszać Polaków do kradzieży. [W czerwcu 1941 r. Niemcy zajęli Tykocin. 25 sierpnia nakazali tykocińskim Żydom – ok. 3 tys. osób – zebrać się na rynku. Wywieźli ich za miasto i rozstrzelali. W pogromie brali udział polscy chłopi. Wykopali ogromny dół, do którego wrzucono ciała. Pilnowali także, aby żaden Żyd nie uciekł z miasta.]

        Problem w tym, że nie ma dwóch Wikipedii, które przedstawiałyby różne narracje. Na Wikipedii nie ma polemiki, a dla wielu to jedyne źródło informacji, więc wierzą w to, co jest tam napisane.

        Ale od 20 lat, kiedy wyszli wspomniani "Sąsiedzi" Jana Tomasz Grossa, trwa dyskusja o polskich winach w trakcie wojny i zaraz po niej, powracająca z kolejnymi publikacjami Barbary Engelking, Jana Grabowskiego czy Joanny Tokarskiej-Bakir.
        – Wydano wiele książek, także ze wspomnieniami ocalałych. Ale wiedza zawarta w tych publikacjach nie przesączyła się dalej, edukacja o Holocauście i współudziale Polaków w Zagładzie została na pewnym poziomie zablokowana. Większość społeczeństwa, która tym tematem nie zajmuje się na co dzień, nie otrzymała tej wiedzy – o Grossie w ogóle nie słyszeli, a jeśli słyszeli, to to, że jest kłamcą. Z kolei polska inteligencja już przepracowała ten temat i się nim nasyciła – uznała, że nie ma nic więcej do powiedzenia.

        W jaki sposób władza narzuca nacjonalistyczną narrację, o której wspomniałeś?
        – Dobrym tego przykładem jest Jedwabne. W lipcu 2019 r. ktoś namalował tam na murze wielki napis „Tęsknię za Tobą, Żydzie”. Dziś na tym samym murze znajduje się kilkunastometrowy mural, który przedstawia "historię wywózki na Sybir i do Kazachstanu". Według władz, które zainicjowały akcję wywózka, a nie pogrom, jest „jedną z najtragiczniejszych chwil w historii miasta i całej Ziemi Łomżyńskiej" [mural powstał dzięki współpracy władz gminy, a dokładniej jej burmistrza Adama Niebrzydowskiego (ubiegał się o fotel burmistrza z ramienia PiS) ze stowarzyszeniem Miłośników Ziemi Jedwabieńskiej. Realizację sfinansował samorząd wojewódzki na czele z marszałkiem Arturem Kosickim, szefem białostockich struktur PiS].

        Ludzie, mając narzucaną taką narrację, nie chcą mówić o wstydliwej historii, chociaż dobrze ją znają. Po raz pierwszy pojechałem do Jedwabnego w 2002 r. – to było po premierze książki Grossa, oczy całego świata były zwrócone na Jedwabne. Ludzie pielili grządki, a CNN ich kręcił, pokazując jako potomków zbrodniarzy. To miasto przeżyło szok. Ale ten szok nie był związany z tym, że mieszkańcy dowiedzieli się czegoś, czego nie wiedzieli, ale z tym, że to zostało wyjawione.

        Zaprzyjaźniłem się z jedną rodziną w Jedwabnem; oni doskonale wiedzieli, kto komu ukradł dobytek, które domy są pożydowskie – sami w takim mieszkają. Ich rodzice wprowadzili się do domu po Żydach. Nawet tego nie ukrywają.

        Co władzy daje zakłamywanie historii Holocaustu lub tuszowanie polskich win?
        – Holocaust jest dla władzy olbrzymim paliwem politycznym. Radio Maryja czy rząd kują temat na bieżąco, bo w Zagładzie Żydów kryje się nasz wstyd i poczucie winy – Polacy współuczestniczyli w Zagładzie, mordowali Żydów, wydawali ich nazistom, później grabili ich groby czy domy. Jeżeli władza stanie w obronie oprawców, usprawiedliwi ich, powie, że mordowali, bo takie były czasy albo że mieli prawo rabować, bo była bieda, to ludzie poczują się bezpieczniej, poczują, że władza stoi po „naszej” stronie.

        Ale Żydem może być każdy – Unia Europejska, lewak, Joe Biden, Putin, Lenin, Stalin, Beria, brat Michnika, Michnik, Lis, Betlejewski, Wałęsa, Mazowiecki. Żydem jest wszystko, nad czym się nie panuje, co się nie ujawnia, co ma niesforną naturę. Nad czym możemy tylko klepać zdrowaśki, aby to unicestwić. I do tak opisanego strachu każdy rząd może się podpiąć.

        Z tych kilkunastu lat zachował się w twojej pamięci jakiś obraz, który zaszokował cię najbardziej?
        – Bardziej szokowały mnie reakcje ludzi. Dostałem kilkanaście tysięcy wiadomości, komentarzy, pogróżek. Wielokrotnie życzono mi śmierci. Z Tykocina dostałem list od strażaka OSP, który groził mi pobiciem. Prąd przechodzi mi po plecach, kiedy o tym myślę. Jan Grabowski opisał przecież zaangażowanie strażaków OSP w pogromach Żydów [Grabowski np. w książce "Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski" z 2018 r. pisze o współudziale strażaków OSP w Zagładzie w Węgrowie].

        Ktoś przeszedł od słów do czynu?
        – W Tykocinie dwaj pijani mężczyźni i pijana kobieta chcieli mnie pobić. Kiedy kończyłem pisać słowo „Żydzie”, zaczęli coś do mnie krzyczeć – „A po chuj?! Tu nikt nie tęskni! Jacy Żydzi?!”. Szarpali mnie, zatrzymywali mój samochód, kiedy chciałem odjechać.

        W Węgrowie z kolei, gdzie namalowałem napis wraz z artystą, Żydem z Łodzi Dawidem Gurfinkielem, zebrała się grupa kilkuset gapiów. Patrzyli na akcję w ponurym milczeniu. Zachęcałem ludzi do współpracy, ale odzywały się tylko głosy w stylu: „Po chuj tu przyjechałeś?”, „Sam se to maluj”.

        CDN...
        • diabollo Re: Ludziom nie mieści się w pale... 15.02.21, 07:24
          Wcześniej odezwałem się do burmistrza miasta, szefowej biblioteki, proboszcza, harcerzy. Napisałem do nich list, w którym poprosiłem o wsparcie przy akcji upamiętnienia węgrowskich Żydów, likwidacji getta węgrowskiego i morderstwa na Mendlu Hollandzie, stryjecznym dziadku Agnieszki Holland [w czasie likwidacji getta Mendel Holland wygłosił przemowę do stłoczonych na rynku Żydów – namawiał ich, aby się zbuntowali i nie szli na śmierć. Został za to zabity przez nazistów]. Wszyscy albo nabrali wody w usta, albo mówili, żebym spierdalał – choć może nie w tych słowach. Mówili, że nie potrzebują upamiętnienia, bo już to upamiętnili, wszystko wiedzą i nie potrzebują żadnego typa z Warszawy, który będzie im mówił, jak mają upamiętniać Holocaust.

          Zabawne jest to przeświadczenie, że Holocaust jest sprawą lokalną. Według mnie Holocaust jest jednak sprawą światową i każdy ma prawo mówić o nim prawdę.

          Po akcji w Węgrowie kontaktowali się z nami ludzie, którym było głupio… przepraszali za swoje miasto. Za senator Marię Koc z PiS, mieszkankę Węgrowa, która trzęsie miastem [Koc deklaruje walkę z oskarżeniami węgrowian o współudział w ludobójstwie, np. w maju 2018 r. zorganizowała wraz z Instytutem Pamięci Narodowej w Węgrowskim Ośrodku Kultury „debatę historyczną”, podczas której wraz z prelegentami podważała fakty zawarte w publikacjach Jana Grabowskiego czy Fajwla Bielawskiego o współudziale Polaków w Zagładzie].

          Ludzie boją się odezwać. Jedna rodzina zaprosiła mnie na herbatę, mówili, że chcieliby wesprzeć akcję, ale boją się, że spalą im samochód albo że dzieci będą miały problemy wśród rówieśników. Większość osób pisała mi jednak dzielnie, żebym wypierdalał i że Polacy byli bohaterami, którzy ratowali Żydów.

          Może ludzie z prowincji czują się przez ciebie pouczani? Z ich perspektywy może to wyglądać tak: przyjeżdża gość z Warszawy, którego znamy z telewizji, i insynuuje, że jesteśmy antysemitami, mówi, że jesteśmy głupi, bo niczego nie rozumiemy, a w rzeczywistości nic o nas nie wie.
          – Być może jest taki mechanizm. Ale czy jest uzasadniony? Czy mają rację, tak myśląc? O to mnie pytasz?

          Pytam o to, czy środki, które stosujesz, są właściwe. Przecież ci ludzie naprawdę nie tęsknią za Żydami. Może aby wzbudzić w nich jakąś refleksję, warto pytać, dlaczego nie tęsknią za Żydami, a nie mówić w ich imieniu coś, co nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości?
          – Od początku słyszę, że nie jestem właściwą osobą, by zajmować się Holocaustem. Bo jestem za ładny albo za brzydki, jestem artystą lub nim nie jestem, nie jestem historykiem, jestem z Warszawy, jestem Żydem albo nie jestem Żydem, robię to dla lansu, dla pieniędzy, bo jestem znany lub dlatego, że chcę być znany. Słyszałem to ze wszystkich stron: od lewa i prawa, ludzi ze wsi i ludzi z miast, od Żydów i chrześcijan, z „Gazety Wyborczej” i z „Krytyki Politycznej”, od Mirosława Bałki i Andy Rottenberg.

          Powiedziałem sobie, że mam to gdzieś. Będę to robił dalej w moim amatorskim zakresie. Będę próbował przerzucać pomost pomiędzy nami a światem, pomiędzy specjalistami a "szarym" ludem, pomiędzy dziś a wczoraj.

          Nie podważam tego, czy powinieneś w ogóle się wypowiadać na ten temat. Ale czy uważasz, że twoja akcja ma jakąkolwiek sprawczość i może cokolwiek zmienić?
          – Zgadzam się z tobą, powinienem był zorganizować i przeprowadzić na własną rękę zakrojony na szeroką skalę program edukacyjno-społeczny, który zmieniłby postrzeganie historii w Polsce. Nie dałem jednak rady… Okazałem się za malutki.

          Ale powiem ci, ile zrobiłem. Przez te 11 lat odwiedziłem dziesiątki miast w kilku krajach, sfinansowałem kilkadziesiąt murali, tysiące zdjęć, przez trzy tygodnie prowadziłem zajęcia dydaktyczne z młodzieżą w Izraelu, odbyłem setki spotkań, zrealizowałem wiele filmów, rozmów radiowych, także z ocalonymi, prowadziłem stronę internetową, spaliłem stodołę… W sumie wydałem na tę akcję jakieś 200 tys. złotych, sama stodoła kosztowała mnie jakieś 30 patyków. To wszystko bez kosztów czasu i pracy.

          Nigdy nie dostałem na tę akcję dofinansowania, nigdy żadna instytucja państwowa ani samorządowa nie zaoferowała mi pomocy, nie dostałem żadnego stypendium, żadnej wystawy, nic. Ostatnio tylko dzięki zrzutkom zebrałem kilka tysięcy złotych – po tym, jak sądy zaczęły mnie karać grzywnami.

          W miastach twoja akcja jest przyjmowana z większym zrozumieniem?
          – Wszędzie spotykałem się z niechęcią – nieważne, czy to wieś, czy miasto. Słowo „Żyd” nigdzie w Polsce nie jest akceptowane. Ludzie je zamazują czy zdrapują z murów. Na jedynym napisie, który pozostał w Warszawie, ktoś zamienił „Żydzie” na „Życie”. W przypadku tego tematu to zresztą niezwykle wymowne.

          Są jednak ludzie, którzy cię wspierają. Niektórzy namalowali napisy z własnej inicjatywy.
          – I to jest piękne! Wiele osób się zaangażowało – robiło ze mną napisy albo po prostu sami je malowali tak, jak było to w Jedwabnem. To są fajne sygnały. Choć generalnie niewiele widzę pozytywów.

          Zaszyty w polskiej kulturze antysemityzm możemy sobie jednak przedstawić jako wyzwanie – jesteśmy w totalnej dupie i z tej dupy musimy się jakoś wydobyć. Nie da się w Polsce ominąć tematu Zagłady. Zagłada jest jak piwnica pełna pająków, do której boimy się schodzić. Kiedyś w końcu będziemy musieli do niej zejść i włączyć światło. Wtedy się okaże, że na murze widnieje napis: "Tęsknię za Tobą, Żydzie".

          wyborcza.pl/7,75410,26753097,chciano-go-pobic-zyczono-smierci-bo-glosno-mowi-o-polakach.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka