Dodaj do ulubionych

Hasło: "Brońmy dzieci!"

18.03.21, 10:26
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,26873690,haslo-bronmy-dzieci-moze-zmobilizowac-do-pogromu-dzialalo.html#weekend#S.W-K.C-B.4-L.1.maly
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Hasło: "Brońmy dzieci!" 18.03.21, 10:29
      Wojciech Orliński

      Hasło: "Brońmy dzieci!" może zmobilizować do pogromu. Działało i w średniowieczu, i w Kielcach w 1946 r., i dzisiaj w internecie

      Kiedyś Żydzi porywali dzieci na macę i chcieli przejąć władzę za pomocą "Protokołów mędrców Syjonu", a dzisiaj "spisek Sorosa" porywa dzieci na pizzę i chce objąć władzę za pomocą 5G. To w gruncie rzeczy mała różnica

      Internetowe teorie spiskowe to moje hobby, nie mogę się więc powstrzymać przed felietonowym suplementem do znakomitego reportażu Grzegorza Szymanika z zeszłego tygodnia. Otóż podobnie jak wirusy, te teorie mutują i pojawił się ostatnio nowy wariant, zwany przez fachowców pastelowym.

      W wyprodukowanym przez Netfliksa satyrycznym podsumowaniu szczęśliwie minionego roku „Giń, 2020!” Cristin Milioti grała jego ucieleśnienie – typową amerykańską mamusię z przedmieścia, pozornie sympatyczną i czarująco uśmiechniętą. I z tym uśmiechem powtarza nienawistne treści zaczerpnięte prosto z faszystowskich forów dyskusyjnych typu „Aryan Stormtrooper”.

      Badacz internetowych teorii spiskowych Marc Andre Argentino nazwał to pastelowym QAnonem. Ruch QAnon zyskał światową (nie)sławę, gdy jego zwolennicy 6 stycznia zaatakowali amerykański parlament, próbując nie dopuścić do zatwierdzenia przegranej ich idola Donalda Trumpa.

      Było pięć ofiar śmiertelnych. Atak to więc przy okazji demonstracja tego, że internetowe brednie są poważnym zagrożeniem dla społeczeństwa. Możemy się pośmiać z ludzi przekonanych, że amerykańskie pizzerie handlują dziećmi (o ile się poda właściwy kod przy zamówieniu), ale ci ludzie potrafią zabijać innych ludzi pod wpływem filmiku obejrzanego na YouTubie.
      Stereotypowego internetowego ekstremistę wyobrażamy sobie jako brodacza w koszulce „Camp Auschwitz” i wojskowej kurtce z demobilu. Ewentualnie kogoś, komu marihuana zryła resztki mózgowia, więc biega półnagi w indiańskim pióropuszu po wiecach skrajnej prawicy i wznosi nieartykułowane okrzyki.

      Takie osoby oczywiście też istnieją, to one były w pierwszym szeregu ataku na Kapitol. Tylko gdyby problem internetowego ekstremizmu ograniczał się jedynie do nich, pewnie nie byłoby tego ataku (a i Grzegorz Szymanik miałby mniej materiału do reportażu).

      Prawdziwym problemem są ekstremiści pastelowi. To – z braku lepszego określenia – normalsi, którzy mają pracę, życie, rodzinę, karierę. Pewnego dnia jednak dowiedzieli się z internetu, że światem rządzi sekta porywających dzieci człekokształtnych jaszczurów z kosmosu, i uwierzyli, no bo czy internet może kłamać?

      O ile nikt z nas raczej nie zna towarzysko neonazisty, który otwarcie by paradował w koszulce kpiącej z Holocaustu (jak niejaki Robert Keith Packer, uczestnik szturmu na Kapitol), to pastelowi ekstremiści są wśród nas. Może nawet wśród czytelników tego tekstu.


      W USA to zjawisko najpierw pojawiło się na sąsiedzkich grupach wsparcia macierzyńskiego. W Ameryce (w Polsce zresztą też) matki mieszkające w sąsiedztwie często tworzą na Facebooku czy innym medium społecznościowym grupę, w której organizują swoim dzieciom kinderbale, omawiają problemy okręgowej szkoły i umawiają się na pilates.

      W zeszłym roku pojawiło się wiele relacji matek, które musiały się wypisać z tych grup, bo atmosfera w nich stała się nie do wytrzymania. Dominującym tematem stał się spisek Sorosa, Gatesa i Obamy, zmierzających do porwania dzieci za pomocą fałszywej pandemii, zaczipowanych szczepionek oraz masztów 5G.

      Teorie spiskowe rozsiewają już nie tylko ekstremiści hajlujący przy swastyce – zaczęły je głosić influencerki, które dotąd zajmowały się głównie reklamowaniem na Instagramie „zdrowego stylu życia”, koktajli z jarmużu i zestawów do makijażu.

      W lipcu drugorzędna influencerka Melissa Rein Lively została aresztowana, bo zniszczyła w ataku szału sklepową tabliczkę o nakazie noszenia maseczki. Jej ówczesny (a teraz już były) mąż wezwał policję, bo był przerażony tym, w kogo się zamieniła osoba, z którą mieszkał pod jednym dachem.

      Rein Lively udzieliła mediom kilku szczerych wywiadów, w których przedstawiła to jako skutek covidowej izolacji. Otwarcie powiedziała, że pandemia źle wpłynęła na jej zdrowie psychiczne, całymi dniami obsesyjnie śledziła fora internetowe i w końcu uwierzyła w propagowane w nich brednie (za co zapłaciła utratą męża i pracy).

      CDN...
      • diabollo Re: Hasło: "Brońmy dzieci!" 18.03.21, 10:31
        Badacze teorii spiskowych dawno już zauważyli, że w internecie po prostu przepakowano klasyczne antysemickie mity. Kiedyś Żydzi porywali dzieci na macę i chcieli przejąć władzę za pomocą „Protokołów mędrców Syjonu”, a dzisiaj „spisek Sorosa” porywa dzieci na pizzę i chce objąć władzę za pomocą 5G. To w gruncie rzeczy mała różnica.

        Hasło: „Brońmy dzieci!” zawsze jest w stanie zmobilizować tłum do pogromu. To działało i w średniowieczu, i w Kielcach w 1946 r., i dzisiaj w internecie.

        Wielu pastelowych ekstremistów zrobiło pierwszy krok do świata QAnonona, dołączając w sierpniu 2020 r. do internetowej kampanii #SaveTheChildren (#RatujmyDzieci). Na widok takiego hasła każdy by kliknął z wyrazami poparcia, zwłaszcza widząc, że zrobiły to sympatyczne mamuśki z jego sąsiedztwa.

        Tylko że ci, którzy tak zrobili, nieświadomie dołączyli do akcji zorganizowanej przez zwolenników QAnonona chcących ratować dzieci więzione przez Hillary Clinton w podziemiach pizzerii (z jakiegoś powodu pizzerie są dla ekstremistów bardziej podejrzane od, powiedzmy, burgerowni – może chodzi o podobieństwo macy do ciasta na placku?).

        A że internet działa w taki sposób, że gdy zauważy, że się czymś interesujesz, podsuwa ci więcej materiałów tego typu, to po chwili już klikający w #SaveTheChildren kończyli niczym Melissa Rein Lively, oglądając jeden spiskowy film po drugim.

        Spiskowcy pastelowi są równie niebezpieczni jak klasyczni, czarno-brunatni. Zastrzelona podczas ataku na Kapitol Ashli Babbitt była typową uśmiechniętą ekstremistką z Instagrama.

        Gdy ktoś z naszego otoczenia zaczyna nam powtarzać zaczerpnięte z internetu rewelacje o czipach w szczepionce, nie możemy tego lekceważyć. Z drugiej strony co możemy zrobić?

        Internetowe teorie spiskowe działają jak sekty. Jak już ktoś w to wsiąknie, mądrzeje dopiero po aresztowaniu za atak na supermarket albo budynek parlamentu. A i wtedy nie wiadomo, czy tych „zeznań skruszonych qanonowców” nie piszą im ich prawnicy.

        Cóż, gdybym wiedział, jak naprawić świat, tobym go naprawiał, a nie pisał felietony.

        wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,26873690,haslo-bronmy-dzieci-moze-zmobilizowac-do-pogromu-dzialalo.html#weekend#S.W-K.C-B.4-L.1.maly

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka