Dodaj do ulubionych

Franciszek się dowiedział. I co?

01.04.21, 07:32
Jacek Żakowski
Franciszek się dowiedział. I co? Wielkie rozczarowanie

Purpuraci współodpowiedzialni za zło bywają - w najlepszym razie - raczej zawstydzani niż faktycznie i dolegliwie przez franciszkowy Watykan karani.

Papież zrobił, co do niego należy? Lepiej późno niż wcale? Nie jestem tego pewien. Może lepiej wcale niż kiepsko? Bo teraz nie można się już łudzić, że „gdyby Papież wiedział…”. A zwłaszcza: „Gdyby się Franciszek dowiedział…”.

Abp Głódź i bp Janiak będą się dalej puszyli swymi posiadłościami, limuzynami, kolorowymi strojami, wpływami i będą do końca swych dni zażywali luksusów na emeryturach (poza diecezjami, w których ostatnio służyli), chociaż autorytet papieża potwierdził, że kościelne urzędy wykorzystywali, by czynić paskudne zło najsłabszym. Przekaz jest z grubsza taki, że dali się złapać, więc coś trzeba było z tym zrobić. Ale tak, by uspokoić krytyków, a swoim nie robić przykrości ponad konieczność.

W porównaniu z przyzwoitymi księżmi dożywającymi dni w domach księży emerytów Głódź i Janiak wciąż będą niebywale uprzywilejowani, choć – o ile wiadomo – nawet nie zostało zbadane, jaka część ich majątków pochodzi z pieniędzy wpłacanych przez wdzięcznych zboczeńców w sutannach, którym ułatwiali przestępczy proceder.

Zwłaszcza abp Głódź jest spektakularnym dowodem, jak bardzo mylił się Władysław Bartoszewski, twierdząc, iż warto być przyzwoitym. Papież Franciszek dał sygnał, że jeśli jest się katolickim duchownym, to ciągle nie warto i nie należy liczyć, że to się niebawem zmieni.

Żaden z nielicznych polskich księży walczących z patologiami w Kościele, także za Franciszka nie zrobił przecież spektakularnej, godnej zazdrości kariery. Żaden nie dostał kardynalskiej purpury ani biskupiej stolicy. Natomiast ci purpuraci, którzy są za zło współodpowiedzialni, bywają – w najlepszym razie i po latach zmagań – raczej zawstydzani niż faktycznie i dolegliwie przez franciszkowy Watykan karani.

W ten sposób Kościół – i to w swoim najlepszym, franciszkowym wydaniu – pokazuje drogę mafijnemu państwu, które w Polsce, na Węgrzech, we Włoszech, w Słowenii i Słowacji budują jego ostentacyjni wyznawcy. Droga jest prosta jak budowa cepa. Całe Obajtkowo nią idzie na oczach nas wszystkich, przy twórczej akceptacji liderów oraz aktywistów nowej, głównie w tej sprawie zjednoczonej prawicy.

Idea jest łatwa do zapamiętania: chapać, ile się da, kiedy tylko można i kryć swoich, jak się da, dopóki się da. Kiedy się rozpędzi dymy pustosłowia, fundamentalistyczne hasełka i magiczne zaklęcia, łatwo jest zobaczyć, że to właśnie jest najważniejsza porządkująca idea paneuropejskiego projektu katolickich ultrasów.

Nie jest przecież przypadkiem, że wszyscy trzej prawicowi liderzy (Orbán, Morawiecki, Salvini), którzy w Budapeszcie mają odbudowywać ultrakatolickie porządki w Europie, doznawali cudownych wzbogaceń powiązanych z Kościołem oraz polityką i otoczeni są ludźmi, którzy takich cudów doświadczali, a także wciąż doświadczają. Nie wiara czy ideologia jest tutaj problematycznym spoiwem, ale organizacja zdominowana przez ludzi, których demoralizuje faktyczna bezkarność, a napędza głównie żądza bogactwa i władzy.

Uczciwi katolicy świeccy i duchowni z poświęceniem podali Franciszkowi na tacy narzędzie, by ten ponury trend w Kościele zatrzymać i odwrócić. Szkoda, że się nie udało.


wyborcza.pl/7,75968,26939363,franciszek-sie-dowiedzial-i-co-wielkie-rozczarowanie.html#S.main_topic-K.C-B.2-L.2.glowka
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka