Dodaj do ulubionych

Katolicka policja w katolickiej Polsce

23.04.21, 07:29
Warszawscy policjanci: "Słyszymy rozkaz: Tych z kościoła nie legitymujemy. Tylko lewaków"
Kacper Sulowski

Na komendzie śmiejemy się ze wszystkich. Pisowców, oszołomów religijnych i kiboli. Ale najwięcej to z lewaków.

Adrian, 5 miesięcy w policji: – Nie wiem, dlaczego legitymujemy osoby LGBT, a kibiców i katolików nie ruszamy.

Jakub, 2 lata na służbie: – Takie nierówne traktowanie obywateli przekłada się na to, co myślą sami policjanci. I na kogo później głosują

Karol, 9 lat: – Proszę sobie wyobrazić, że przez całe dorosłe życie zarabia pan trzy tysiące. W końcu do władzy przychodzi partia, która daje panu połowę więcej. A ci naprzeciwko nazywają pana ZOMO i plują na mundur. To na kogo by pan zagłosował?

O lewakach i kibolach
– Jest komenda, że jedziemy „na ciężko”. Zakładamy ochraniacze i kamizelki, do busa bierzemy tarcze, kaski i miotacze gazu – mówi Adrian. W Piasecznie od dwóch miesięcy. Jak każdy nowo przyjęty policjant musi przejść tzw. adaptację zawodową w ośrodku prewencji policji. Ten w Piasecznie jest największy w kraju. To stąd na zgromadzenia w Warszawie przyjeżdżają setki funkcjonariuszy.

Przy Łazienkowskiej rozpoczyna się ligowy mecz Legii z Wartą Poznań. Z powodu obostrzeń kibice nie mogą wejść na stadion, ale gromadzą się przed obiektem. Stoją ściśnięci na placu przed Torwarem, niemal wszyscy bez maseczek. – Na zabezpieczenie przyjechały oddziały prewencji z kilku innych miast. W bocznej uliczce czeka armatka wodna, na tyłach oddziały policji konnej – opowiada Adrian. – Dojeżdżamy na miejsce. Ustawiają nas 200 metrów od stadionu. Oddział ulokowany przed obiektem wycofują bliżej nas. Dowódca mówi, że mamy nikogo nie drażnić. – Jak nie drażnić? Przecież to naruszenie obostrzeń pandemicznych – rozmawiamy między sobą. Po chwili słyszymy od dowódcy: – Jak dojdzie do konfrontacji, wchodzimy w środek i rozpraszamy. Żadnego zatrzymywania, żadnego legitymowania.

Do konfrontacji nie dochodzi, chociaż w stronę kolegów lecą butelki i petardy. Kibice skaczą, odpalają race i śpiewają. A my patrzymy na to do końca spotkania. Po ostatnim gwizdku koledzy z innego pododdziału formują szpaler i przepuszczają kibiców chodnikiem. W drodze powrotnej pytamy dowódcę, dlaczego ta akcja skończyła się inaczej niż strajki kobiet. – Nie jesteście tu od zadawania pytań – słyszymy.

Tydzień później Adrian znów jedzie na zabezpieczenie do Warszawy. Ulicami Starego Miasta idzie Męska Droga Krzyżowa. W zgromadzeniu organizowanym przez katolicką organizację Armia Boga bierze udział ponad sto osób. Adrian i kilkudziesięciu policjantów zabezpieczają zgromadzenie. Nie legitymują i nie zatrzymują nikogo.

Cztery dni później policyjne busy z funkcjonariuszami z Piaseczna parkują przed Pałacem Kultury i Nauki. Na patelni rozpoczyna się trening solidarnościowy gejowskiej drużyny sportowej Homokomando. To protest przeciw agresji wobec osób LGBT+. Tydzień wcześniej uczestników podobnego treningu w Gdańsku, w tym kobietę i ośmioletnie dziecko, zaatakowała grupa ok. 30 zamaskowanych mężczyzn. Dwie osoby przewieziono do szpitala.

– W zgromadzeniu kilkanaście osób. Wszyscy mają maseczki i starają się zachować dystans. Policjantów jest około stu. Po chwili pada komenda: otoczyć kordonem – opowiada Adrian. – W tym czasie po drugiej stronie placu odbywa się inne zgromadzenie. Kościół uliczny głosi Ewangelię i rozdaje jedzenie. W kolejce kilkanaście osób, ściśniętych, jeden obok drugiego. Facet, który mówi o Jezusie, ma maseczkę na brodzie. Ci z Homokomando robią wspólne zdjęcie i chcą się rozejść. Wtedy słyszymy: legitymować wszystkich. – Tych z kościoła też? – pyta któryś z kolegów. Po chwili odpowiedź słyszymy w krótkofalówce: – Nie. Tylko lewaków.

O politykach
– Stwierdzenie, że policja nie ma poglądów, to perfidne kłamstwo – mówi Jakub, dwa lata na służbie. – Inaczej traktuje się manifestacje lewicowe, a inaczej chociażby katolickie. Każdy w prewencji to wie, bo mierzy się z tym codziennie. Takie nierówne traktowanie obywateli przekłada się na to, co myślą sami policjanci. I na kogo później głosują – dodaje.

„Mundurowi Dziękują Rządowi” to strona na Facebooku skupiająca funkcjonariuszy i sympatyków służb mundurowych. Powstała w 2012 r., ale największy wzrost zanotowała jesienią 2018 r., kiedy funkcjonariusze negocjowali z rządem podwyżki uposażenia. Po groźbach, że 11 listopada masowo pójdą na zwolnienia, wywalczyli po 1000 zł podwyżki. Od 2021 roku dodatkowe 500 zł dostali też policjanci z oddziałów prewencji.

Karol jest jednym z aktywniejszych komentatorów. W policji od dziewięciu lat. – Skąd ta sympatia do PiS? – pytamy. – A czy pan się nam dziwi? – odpowiada pytaniem. – Proszę sobie wyobrazić, że przez całe życie zarabia pan trzy tysiące. A potem przychodzi ktoś, kto daje panu połowę więcej. Tymczasem druga strona wyzywa pana od ZOMO, pluje na mundur i szczuje na pana w internecie. To na kogo pan zagłosuje?

Jeden z ostatnich wpisów na stronie „Mundurowi Dziękują Rządowi” to film przedstawiający raport końcowy podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza. „Komentarze są zbędne. Niech każdy, kto uważa, że ma zdanie na temat, najpierw zapozna się z prezentowanym materiałem, a potem – jeśli zechce – omówi rzecz w gronie tych, którzy zechcą słuchać” – napisał moderator w poście.

Kilka dni wcześniej udostępnił tweet posła KO Michała Szczerby. Parlamentarzysta napisał w nim, że ustali nazwisko policjanta, który uderzył pałką i brutalnie obezwładnił kobietę podczas protestu w Głogowie. „Jak powszechnie wiadomo, szczerba, to taka zwykła kurba. A oprócz tego, kliniczny szczerbil” – czytamy w poście. „Mam ochotę powiedzieć mu wprost co myślę” – komentuje Kamila. „Szkoda czasu, nie zrozumie” – odpowiada jej Robert.

Czytaj także: Policja ociąga się z wyjaśnieniem zarzutów o nadużycia w czasie protestów. "Czekają aż opadną emocje"
Kolejny post, kilka dni wcześniej, to film, na którym działaczka opozycji demokratycznej w PRL, a dziś posłanka KO Henryka Krzywonos komentuje obecność policji na pl. Piłsudskiego podczas rocznicy katastrofy smoleńskiej. Moderator strony komentuje film podpisem: „E! Tramwajara! Od Policji k*wo wara!”.

Kolejny post dodany w trakcie fali protestów Ogólnopolskiego Strajku Kobiet: „Co wspólnego z aborcją ma wulgarna absmaczna Marta-»Zamknij Ryj, Psie«-Lempart? Z jej hasłem »Dym w kościołach«. Ze zdziczałymi wyznawcami lewackiego amoku. Lempart jest zdeklarowaną lesbijką, to nie tajemnica. I ten osobnik żąda aborcji na życzenie. No brawo”.

– Opinie, które widać na stronie, odzwierciedlają poglądy policjantów – mówi Jakub. – Też jesteśmy ludźmi i mamy zdanie na każdy temat. Na komendzie śmiejemy się ze wszystkich. Pisowców, oszołomów religijnych i kiboli. Ale najwięcej to z lewaków. Dlaczego? Bo wszyscy inni wiedzą, że jak pokażą dowód, to policjant się odczepi. Nikt nie pyta o podstawę prawną i faktyczną, nie wygłasza artykułów, nie podstawia telefonu pod oczy i nie grozi upublicznieniem wizerunku.

O Kościele i kobietach
Adrian (na adaptacji w Piasecznie) wylicza, że na ponad 30 odbytych służb kościołów pilnował co najmniej 8 razy. – Raz chroniliśmy z kolegą katedrę, żeby nikt nie zakłócił obchodów miesięcznicy smoleńskiej. Msza była o 19. Z busa wysadzili nas już o 16. Sześć godzin kręciliśmy się wokół, tylko po to, by nikt nie zakłócił uroczystości prezesowi.

Adrian zaznacza, że w jego kompanii nikt do kościoła nie chodzi, ale wszyscy marzą o jednym zadaniu – pilnowaniu kościoła św. Benona. – Kiedy razem z kolegą zawieźli nas tam po raz pierwszy, nie mogliśmy uwierzyć. Od razu z plebanii wyszedł do nas mężczyzna i zaprosił do środka. W przykościelnym budynku jest specjalny pokój dla policjantów. Na stole kanapki i herbata, a obok telewizor. Tak przesiedzieliśmy całą służbę. Na protestach kobiet takich rzeczy nie ma.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Katolicka policja w katolickiej Polsce 23.04.21, 07:30
      – Stosunku do kobiet młody policjant uczy się od pierwszych dni służby – twierdzi Katarzyna Kozłowska, była policjantka i żołnierka GROM, prezeska Fundacji #SayStop przeciwdziałającej dyskryminacji i mobbingowi w służbach mundurowych. – Od razu wchodzi w patriarchalny model świata, w którym mężczyzna jest we wszystkim lepszy. Sama doświadczałam wielu sytuacji, w których nie powinna znaleźć się żadna kobieta. Na wejściu usłyszałam: „Czego tu szukasz? Chuja do dupy?”. Taki paskudny wulgaryzm niestety zapada w pamięć. Przykłady można mnożyć. Podczas jednej ze służb miałam lekką kontuzję ręki, nie mogłam chwycić kubka z kawą. Któryś z funkcjonariuszy domyślał się na głos, że „pewnie od zwalania komuś gruchy”.

      Na porządku dziennym są seksistowskie dowcipy w stylu, „Kim jest kobieta? Dodatkiem do pochwy” – wylicza Katarzyna Kozłowska. Dodaje, że niemal wszystkie funkcjonariuszki muszą liczyć się z dyskryminacją i lekceważeniem, a często też z agresją psychiczną i fizyczną. – Rolę kobiet w tym środowisku ogranicza się do erotycznej zabawki lub kury domowej, która ma posprzątać i zrobić obiad. W efekcie do fundacji dziewczyny zgłaszają niecodzienne polecenia służbowe od przełożonego, np. „proszę mi obciągnąć”. Dzieje się tak, bo wielu ludzi w policji to niepewni swojej męskości mizogini. Najgorzej, kiedy zajmują kierownicze stanowiska. Wtedy sposób traktowania kobiet – a co za tym idzie: określony model patrzenia na świat – rozlewa się na całą komendę czy komisariat – zaznacza była policjantka.

      Zbyszek w strajkach kobiet zauważył jedną tendencję. – Im mniejsza frekwencja, tym większa rozróba – mówi. I dodaje: – Kiedy jest mało ludzi, organizatorki są bardziej pyskate. Muszą zrobić coś, co będzie zauważone. I zaczynają się wyzwiska, prowokacje i chamstwo. To głupota, nie żaden protest.

      Karol: – Moja żona na protesty nie chodzi, bo wie, że to nic nie da. A o aborcji w domu nie się nie rozmawia. Mamy ważniejsze tematy.

      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,27000134,co-mysli-policja-o-aborcji-z-zona-nie-rozmawiam-lub-najwiecej.html?_ga=2.82861270.1915520664.1618076097-66682764.1584340826#S.main_topic-K.C-B.2-L.2.maly

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka