Dodaj do ulubionych

Endek Sienkiewicz i socjalista Żeromski

17.05.21, 13:56
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27083751,sexify-uswiadomilo-mi-ze-jedyne-co-nas-jednoczy-jako.html#S.main_topic-K.C-B.4-L.1.glowka
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Endek Sienkiewicz i socjalista Żeromski 18.05.21, 07:29
      Wojciech Orliński

      Po "Sexify" poczułem nieodpartą potrzebę obejrzenia i przeczytania "Potopu"
      Najbardziej podobał mi się odcinek "Sexify", w którym bohaterowie spędzają święta wielkanocne u swoich rodzin. Są osobno, ale jednak w pewnym sensie razem, bo w każdym domu leci na "Potop"

      Z przyjemnością obejrzałem na Netfliksie polską komedię „Sexify”. Porównywana jest do brytyjskiego „Sex Education”, którego akcja również umieszczona jest w odrealnionym, alternatywnym świecie, w którym praktycznie nie ma homofobii, transfobii ani ksenofobii.

      Ludzie noszą tam kolorowe ciuchy z lat 90., ale używają współczesnych smartfonów. Nikt w tym serialu nie jest tak naprawdę konsekwentnie wredny, wszystko więc prowadzi do słodkiego i nierealistycznego happy endu.

      Brak realizmu zarzucano i „Sex Education”, i „Sexify”. Poniekąd słusznie, ale przecież komedie nie mogą być realistyczne. Nie potrzebowalibyśmy ich, gdyby życie samo z siebie było takie wesołe.

      Najbardziej podobał mi się odcinek „Sexify”, w którym bohaterowie spędzają święta wielkanocne u swoich rodzin. Są osobno, ale jednak w pewnym sensie razem, bo w każdym domu telewizor nastawiony jest na „Potop” Jerzego Hoffmana z 1974.

      Kultowe sceny i cytaty z tego monumentalnego filmu służą za ironiczny komentarz do problemów głównych bohaterów z ich życiem (studenckim, rodzinnym, seksualnym itd.). Bardzo mi się to spodobało jako metafora społecznej roli kultury.

      Jedyne, co nas jednoczy jako Polaków (rzekłbym nawet: czyni nas nimi), to kojarzenie cytatów typu „kończ waść, wstydu oszczędź!”. Albo „mów mi wuju”.

      Poza tym możemy różnić się już wszystkim – być za PiS-em albo za anty-PiS-em, za iPhone’ami albo za androidami, za majonezem kieleckim albo za Winiarami. Cytaty ze szkolnych lektur – to jedyne, co nas zawsze łączyło ponad najskrajniejszymi podziałami.

      Po „Sexify”już tylko „Potop”
      Pod wpływem „Sexify” sam poczułem nieodpartą potrzebę obejrzenia (a potem z rozpędu jeszcze przeczytania) „Potopu” po raz setny. I znów pomyślałem, że robimy wielką krzywdę naszej narodowej klasyce poprzez sposób, w jaki prezentujemy ją dziatwie szkolnej.

      Gdy teraz, w roku 2021, czytałem „Potop”, poza wątkiem przygodowym znalazłem tam satyrę na polskie przywary. Już na początku Kmicic wraz z towarzyszącymi mu zakapiorami deklaruje swój stosunek do praworządności takimi oto słowami:

      „Zbierzem sobie partię, towarzysze mili, i niech nas wszystkie trybunały ścigają!”. Albo: „Każdy sobie pan w naszej Rzeczypospolitej, kto jeno ma szablę w garści i lada jaką partię zebrać potrafi. Co mi [sądy] uczynią? Kogo ja się tu boję?”.

      Tak, wiem, słowo „partia” co innego znaczyło w czasach Sienkiewicza, co innego w czasach Kmicica, a co innego dzisiaj. Wszechwiedzący narrator zresztą sam wyjaśnia sens tego pojęcia w ówczesnym znaczeniu: „oddziały zbójeckie, tak zwane »partie«, nad którymi czasem i miejscowi opryszkowie mieli komendę”.

      Patrzę na tę definicję i nie wiem, czy rzeczywiście jest tak bardzo odmienna od współczesnej. Ale nie będę rozwijał tego wątku, ja tam się sądów i trybunałów boję.

      Kpina ponad czasem i podziałami
      Szkoła z kolei boi się śmiechu, dlatego od stu lat pomija humor i satyrę w twórczości narodowych klasyków. A przecież jest tego dużo nawet w tych najbardziej sierioznych, najbardziej znienawidzonych przez licealistów lekturach, jak „Janko Muzykant” czy „Siłaczka”.

      Sienkiewicza i Żeromskiego dzieliło pokolenie i poglądy polityczne (pierwszy był endekiem, drugi socjalistą). Jeden pisał „ku pokrzepieniu serc”, a drugi „rozdrapywał rany, by nie zarosły błoną podłości”.

      A jednak w podobnym stylu kpili z polskich elit i ta kpina łączyła ich z innymi autorami szkolnych lektur – socjalistami Mickiewiczem i Wyspiańskim, socliberałem Prusem. „Siłaczka” i „Janko Muzykant” oskarżają polskie elity o warcholstwo, sobiepaństwo, egoizm posunięty do ślepoty na interes publiczny.

      Sienkiewicz i Żeromski często posługiwali się humorem (nierzadko czarnym). Niedawno moja znajoma na Facebooku pisała, że nie dość, że szkoła zmusza jej dziecko do czytania „Janka Muzykanta”, to jeszcze polonistka zadaje tematy w stylu „Czy w niebie Janko wreszcie dostanie wymarzone skrzypki”.

      Przy takim ujęciu „Janko” jest oczywiście nieznośny. Ja bym to omawiał od innej strony – zacznijmy od pytania: kto w tej opowieści ma ostatnie słowo?

      Bezimienni bohaterowie utworu to jaśnie państwo, do których należą wszystkie dusze w tej wiosce (w tym: dusza bękarta Janka). Przez większość utworu są nieobecni, bo „od dawna siedzieli za granicą”. W swym pałacyku mają skrzypce, na których tylko lokaj grywa „szarą godziną, aby się przypodobać pannie służącej”.

      Janko kradnie te skrzypce, za co zostaje skazany na karę chłosty. Narrator pozornie beznamiętnie pisze: „Na drugi dzień nie wstał Janek, a trzeciego wieczorem konał już sobie spokojnie na tapczanie pod zgrzebnym kilimkiem”.

      Jaśnie państwo nie dowiadują się o tym ubolewania godnym incydencie ze skrzypcami. Wracają do swego dworu z Włoch, zachwyceni tamtejszą kulturą.

      CDN...
      • diabollo Re: Endek Sienkiewicz i socjalista Żeromski 18.05.21, 07:30
        „Co to za lud artystów! On est heureux de chercher là-bas des talents et de les protéger” („jakim szczęściem jest wyszukiwać tam i wspierać talenty”), wzdycha ich córka. O krótkim żywocie Janka Muzykanta nawet się nie dowiedzieli, bo i skąd.

        Zamiast pytać uczniów o Boga i skrzypki, ja bym pytał raczej: czy współczesne polskie elity potrafią wspierać młode talenty? A może tak jak w XIX wieku są zaślepione egoizmem?

        Dla porównania posłużyłbym się filmem „Sala samobójców. Hejter”. Rodzina Krasuckich parodiuje w nim współczesne elity w sposób – świadomie lub nie – nawiązujący do klasyki lektur.

        Krasuccy kochają włoską kulturę, tak jak jaśnie państwo z „Janka Muzykanta”. Niczym Radziwiłłowie z „Potopu” wzdychają za porządkiem politycznym „w normalnym kraju” (i tak samo im wychodzi, że „normalny” to taki, w którym rządzą oni lub ich przyjaciele). Niczym „obrzydłowscy optymaci” z „Siłaczki”, niczym Łęccy z „Lalki”, niczym Wielosławscy w „Przedwiośniu”... i tak dalej.

        Skoro te lektury są już wszystkim, co nas spaja, nie możemy ich wyrzucić z programu. Ale możemy i powinniśmy dyskutować o nich współczesnym językiem. Pytać: co mówią o dzisiejszej Polsce.

        Jeśli czytają mnie twórcy „Sexify”, mam dla nich zamówienie. W drugim sezonie poproszę o „Nad Niemnem”!

        wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27083751,sexify-uswiadomilo-mi-ze-jedyne-co-nas-jednoczy-jako.html#S.main_topic-K.C-B.4-L.1.glowka
          • walmart.ca Re: Endek Sienkiewicz i socjalista Żeromski 19.05.21, 19:51
            Pan Orliński chyba niechcący 'ubogacił ideowo' Sienkiewicza, znajdując w Potopie 'satyrę na polskie przywary', wydaje mi się po pewnej refleksji i odświeżeniu pamięci. Ostatecznie Sienkiewicz, potomek po części Tatarów pisał Potop w latach 1880 i powieść najpierw ukazywała się w odcinkach w polskiej prasie pod zaborami (pl.wikipedia.org/wiki/Potop_(powie%C5%9B%C4%87) ) Podejrzewam, że to bardziej pean na cześć 'fantazyji polskiej' niż satyra na przywary.

            Kiedy w końcu - krytykowany w pewnych kręgach za trwonienie talentu na pisanie Easternow zamiast pozytywistyczno-pedagogicznych dzieł ku edukowaniu Narodu pod pręgierzem zaborów - napisał Rodzine Połanieckich, wyszedł straszny gniot sub-Sienkiewiczowy, coś w stylu Orzeszkowej...
            • diabollo Re: Endek Sienkiewicz i socjalista Żeromski 25.05.21, 08:00
              Endecy piszący o społeczeństwie, podziałach klasowych i ich konfliktach nie potrafią się wypowiedzieć tak jak prawicowy PIS nie potrafi prowadzić polityki socjalnej (chociaż chyba wszyscy by chcieli, albo przynajmniej chcieliby pokazać, że potrafią).

              Endecy błyskotliwie potrafią jak Sienkiewicz pisać pierdolety o nieistenijących czasach chwały i sławy, ewentualnie jak Dołęga-Mostowicz opisać błyskotliwie sanacyjną dyktaturę ciekmniaków.

              Kłaniam się nisko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka