Dodaj do ulubionych

Bóg niszczy demokrację

22.05.21, 08:31
krytykapolityczna.pl/kraj/bog-niszczy-demokracja-religia-szumlewicz/
Obserwuj wątek
    • kisssmyass Re: Bóg niszczy demokrację 22.06.21, 03:40
      powierzchowne brednie. Katolstwo nie jest żadną pochodną prawdziwej religijności, bo równie dobrze możnaby oskarżyć komunizm albo A-TEIZM o bycie pochodnymi religijności. Katolstwo to wyraz tradycjonalizmu, bardzo często zakorzenionego jeszcze w czasach pogańskich rytuałów. A nie żadna religijność czy mistyczne doświadczenie. Dlatego tylu jest pijaków w Polszewii bo instynktownie szukają spełnienia pozazmysłowego, ale popadaja w destrukcyjne namiastki nie tylko z powodu propagandy kościelnej, ale również propagandy materialistyczno-zmysłowej. Gdyby nie kościelny kretynizm nie powstałby ateizm! Sprzeczności zawsze są i będą bo bez nich nie ma ewolucji, zmiany, wolności. Naturą rzeczy jest powstawanie, dojrzewanie, przekwitanie etc. Czyli Twórczość i Destrukcja wpisane są w istnienie. Tak też z demokracją. Była, zgniła, trzeba tworzyć coś nowego, a nie szukać winnych. Zła nigdy się nie wykorzeni. Dobro nigdy nie będzie istnieć bez swojego zaprzeczenia. Religijność, wychodzenie poza swoje ego, doznawanie mistycznych wzlotów i wglądów w rzeczywistość wpisane są również w naturę istnienia. Nie byłoby sztuki, kultury, cywilizacji bez tych mistycznych wzlotów. Alkohol, dragi, mistyczne medytacje, proces twórczy, wszelka innowacyjność powstają na skutek aktywnego czynnika irracjonalnego, zdolności do wychodzenia poza siebie, myślenia wyobraźniowego, mistycznego zjednoczenia z wszechświatem. Tylko ten kto to doświadczył jest w stanie w to wierzyć, tym żyć i wyrażać swoim życiem. Co tam pizda wie na te tematy. Spłaszczać to do problemów polityczno-społecznych relacji można, ale wysnuwać jakieś ogólnikowe ćwierć teorie i uderzać niby w źródło tego wypaczenia to arogancja ignorancji i infantylizm umysłowy tej cipeczki. Podświadomość i intuicja mądrzejsze są od świadomości. Życie człowieka na poziomie korowym to jeszcze niemowlęctwo i bezustanne popadanie w zarozumialstwo i dogmatyzm, albo religijny albo ateistyczny albo scjentystyczny. Jak to niemowlaczek który uczy się chodzić poprzez ciągłe upadki i ponawiane próby. Czego jednym z przykładów jest choćby to forum, wraz ze swoim monotematycznym onanizowaniem się tymi samymi polityczno-obyczajowymi tematami. Żałosne. No ale kto musi ten musi.
      • diabollo Re: Bóg niszczy demokrację 22.06.21, 11:29
        Pozwolę się nie zgodzić stanowczo z sugestą, że Polacy jakoś są bardziej pijakami i to jeszcze jest jakoś powiązane kulturowo

        Różnica pomiędzy problemami alkoholowymi w Polsce i np. w UK polega na tym, że analogiczne wyzwania są inaczej postrzegane politycznie.

        W cywilizowanych krajach alkoholizm to poważna choroba i społecznie ogromny problem panstwa z którym trzeba walczyć (wbrew lobbingowi Big Alcohol).

        W Polsce czy w Rosji problemy spoleczne są sprywatyzowane i nie są priorytetem politycznym. Miliony ofiar nikogo nie interesują, no może jakaś kontrproduktywna panika medialna, a poza tym to jest śmich na sali: "rybka lubi pływać", hehe , "czarodziejka gorzałka", "ale się napierdolił", hehe.

        Gdzieś słyszałem opinię, że w sprawie alkoholu Zachod jest na takim etapie jakim kwestia papierosów była w XX wieku. I alkohol czekają analogiczne do tytoniu sankcje, restrykcje i ograniczenia, na razie skutecznie blokowane przez lobbing.

        W Polsce czy w Rosji tematu zwyczajnie nie ma na poziomie politycznym. A może nawet władzy politycznej jest na rękę ogłuszone alkoholem społeczeństwo, a koszty społeczne wszak są sprywatyzowane i nie obciążają państwa.

        Kłaniam się nisko
        • walmart.ca Re: Bóg niszczy demokrację 23.06.21, 05:46
          kisssmyass napisał:

          > Co tam pizda wie na te tematy. (?)

          Dobre pytanie, jeśli oczywiście było to pytanie, a nie tylko pogardliwe wzruszenie ramion... Poza tym ona tylko prowadzi wywiad. Opinie są jego...

          Ale zanim odniosę się do Twoich natchnionych bredni, pozwolę sobie na dygresje, która przypuszczam Cię zainteresuje bo dotyczy W. Blake'a, choć bardziej dotyczy 2 amerykańskich teoretyków i badaczy literatury ang., a jeszcze ściślej - ich od-przyjaźnienia się z powodu Blake'a.

          Harold Bloom i E. D. Hirsch w latach 60 byli adiunktami języka i lit angielskiej w Yale i jako że łączyła ich specjalizacja w poezji romantycznej, często dyskutowali ze sobą spacerując razem po campusie. Do czasu publikacji przez Hirscha studium na temat Blake’a, ‘Innocence and Experience: An Introduction to Blake’. I od tego momentu... bum!!! panie, bum! bo Bloom się panie wziął i się zdystansował. Just like that! Na czym polegał problem? Rok wcześniej wyszła Blooma ‘Apokalipsa Blake'a. Studium w poetyckim argumencie.’

          Bloom przyjął i był bardzo zaangażowany w interpretację Blake'a proponowaną przez Northropa Frye’a. Frye argumentował, że w Songs of Innocence & The Songs of Experience Blake snuje wizję, która jest prawdziwie proroczą wizją, i to taką, która wymaga podstawowego dostosowania umysłowego od tych, którzy chcą go zrozumieć. Bloom się z nim zgadzał i również faworyzował model literatury Frye'a o nadrzędnej teorii archetypów narracyjnych, które przebiegają przez kultury i okresy historyczne. Hirschowi nie podobało się to podejście, co jasno wyraził w swojej książce o Blake'u. Nie miało znaczenia, że Frye był wówczas gigantem literaturoznawstwa, podczas gdy Hirsch był młodszym profesorem, ledwie kilka lat po ukończeniu studiów. Hirsch wierzył w dobre i złe interpretacje; jego zdaniem naprawdę istniała prawda o Blake'u, którą można było ustalić, i interpretacja Frye’a (i Blooma) nie była nią.

          Bloom nie zgadzał się z tym, a nie zgadzał się, ponieważ miał takie same odczucia w kwestii dobrej i złej krytyki. Błędna interpretacja Blake'a była dla niego intelektualną porażką, być może także moralną. Kiedy ukazała się książka Hirscha, wszystko zmieniło się między nimi.

          Przypuszczam, że Ty o tym pewnie wiesz, i przypuszczam że podzielasz interpretacje Frye’a (>mistyczne medytacje, proces twórczy, wszelka innowacyjność powstają na sku
          > tek aktywnego czynnika irracjonalnego, zdolności do wychodzenia poza siebie, my
          > ślenia wyobraźniowego, mistycznego zjednoczenia z wszechświatem. Tylko ten kto
          > to doświadczył jest w stanie w to wierzyć, tym żyć i wyrażać swoim życiem.)

          No wiec jesli o mnie chodzi, panie, to uważam że Twoje są to ‘natchnione’ brednie i nie wymagaj ode mnie podstawowego dostosowania umysłowego żeby je zrozumieć bo tam nie ma co rozumieć, podobnie jak nie było nic do rozumienia w bredniach Suendera. Co to jest ta ‘prawdziwa religijność’ w przeciwienstwie do ’pogańskich rytuałów’?

          religijność:
          1) w teologii chrześc. cnota moralna polegająca na okazywaniu Bogu należnej mu czci poprzez kult wewn. (adoracja, ufność, miłość), a także przez kult zewn. (sakramenty, modlitwa, asceza);
          2) w psychologii i socjologii religii postawa człowieka lub grupy społ. wobec dogmatów, nakazów i zwyczajów rel. obowiązujących w danej religii, która manifestuje się poprzez przyswojenie tych zasad, ich akceptację i zgodne z nimi postępowanie; badania nad religijnością mają charakter empiryczny i stosują typowe dla psychologii i socjologii techniki badawcze.

          Masz na myśli pierwszą definicję czy drugą, czy jakąś inną, swoją... Czy religijność Świadków Jehowy jest prawdziwa, a religijność muzułmanów?

          Nasz umysł funkcjonuje tak, że wybiera z dowolnej losowej partii otaczającego nas
          chaosu pewien porządek z góry określony na podstawie jakiegoś genetycznego, ale też empirycznego nakazu. To właśnie tak każdy z nas konstruuje swoją osobistą rzeczywistość. Innymi słowy: cokolwiek Ci pomaga przeżyć noc. Kiedy jednak religia staje się narzędziem presji i opresji społeczno- politycznej, to nie ma dla niej taryfy lagodzacej i tyle...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka