Dodaj do ulubionych

Finowie i socjal

31.05.21, 12:39
Finowie nie zaczęli budować państwa socjalnego dlatego, że się kochali. Oni chcieli przestać się nienawidzić


wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27133955,wojciech-orlinski-finowie-nie-zaczeli-budowac-panstwa.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Finowie i socjal 01.06.21, 07:18
      Wojciech Orliński

      Finowie nie zaczęli budować państwa socjalnego dlatego, że się kochali. Oni chcieli przestać się nienawidzić

      Uważam państwo opiekuńcze za najdoskonalszy ustrój wynaleziony przez ludzkość. Kocham je bardziej niż Leszek Balcerowicz kocha kapitalizm.

      Od przeszło 30 lat spotykam się z tezą: „Nie możemy mieć państwa opiekuńczego, bo mamy inną mentalność niż Skandynawowie". Teraz ten temat wrócił w związku z socjologicznym badaniem Sadury i Sierakowskiego, o którym głośno w mediach (22 maja w „Gazecie Wyborczej" wywiad z autorami zrobiła moja znakomita koleżanka Adriana Rozwadowska).

      Z raportu wynika, że Polacy nie lubią siebie nawzajem, nie zaakceptują więc programu politycznego, w którym jedni mają płacić podatki na drugich. Zaznaczę dla porządku, że to raczej tezy z interpretacji raportu niż z samego raportu, ale padające tam liczby mówią same za siebie.

      Uważam państwo opiekuńcze za najdoskonalszy ustrój wynaleziony przez ludzkość. Kocham je bardziej niż Leszek Balcerowicz kocha kapitalizm.

      W związku z tą miłością przeczytałem wiele książek na temat jego wprowadzania i funkcjonowania w różnych krajach. Na tej podstawie pokuszę się więc o pewną tezę ogólną.

      Wojciech Orliński: Na dobry model nas nie stać?
      Nigdy nie było tak, że mieszkańcy jakiegoś kraju powiedzieli: „Słuchajcie, ten model doskonale pasuje do naszej mentalności, wprowadźmy go". Wszędzie przed jego wprowadzeniem dałoby się uzasadnić tezę, że ten model absolutnie nie pasuje do narodowego charakteru Szwedów, Finów, Japończyków, Anglików, Niemców itd.

      Polscy publicyści często mówią, że może to i dobry model, ale na razie nas nie stać, najpierw musimy zbudować dobrobyt. Otóż w żadnym kraju nie było takiego momentu, że ktoś powiedział: „OK, już zbudowaliśmy dobrobyt, możemy teraz go dzielić".

      Budowę państwa opiekuńczego zazwyczaj zaczynano w krajach zrujnowanych przez wojnę i kryzys. I właśnie ta budowa dawała tym krajom impuls do rozkwitu (dzieje USA, Wielkiej Brytanii, Skandynawii czy Japonii nie potwierdzają tezy, że wysokie podatki i tzw. rozdawnictwo hamują rozwój gospodarczy).

      Wbrew publicystom interpretującym raport Sadury i Sierakowskiego wzajemna sympatia i zaufanie mieszkańców kraju do siebie nawzajem nie jest koniecznym warunkiem. Finlandia zaczęła swoje państwo opiekuńcze w 1938 od „pakietu wsparcia macierzyństwa" polegającego na tym, że każda kobieta za samo tylko urodzenie dziecka dostawała wszechstronne wsparcie od państwa.

      Jednym z jego elementów jest słynny „baby box" – zestaw artykułów pierwszej potrzeby dla młodej matki, typu śpioszki, pieluszki, podpaski, grzechotka itd., wręczane w pudełku, które może służyć jako łóżeczko. Fińskie matki dostają ten pakiet do dziś, choć co roku trochę zmienia się jego projekt i zawartość (typowy Fin wie, czy jest z rocznika pudełek pomalowanych w słoniki, czy w reniferki – spytajcie ich!).

      Finlandia swoją niepodległość zaczęła w 1918 od wojny domowej, która przyniosła 40 tysięcy ofiar. W przeliczeniu na populację to jakby w Polsce zginęło pół miliona.

      Najwięcej zginęło w obozach, w których „biali" więzili pokonanych „czerwonych". Ostatnich zamknięto w 1940 roku.

      Finowie nie zaczęli budować państwa socjalnego dlatego, że się kochali – tylko po to, żeby się przestać nienawidzić. W obliczu zbliżającej się wojny światowej kraj potrzebował jedności.

      Przywódca „białych" baron Mannerheim wiedział, że „czerwoni" (którzy w 1920 zrobili na niego nieudany zamach) nigdy go nie polubią. Do dzisiaj lewicowa młodzież atakuje jego pomniki.

      Wiedział też jednak, że hasło wsparcia macierzyństwa jednoczy ponad podziałami. A że był de facto dyktatorem, przełamał opór swojego obozu politycznego, w którym nie wszyscy byli zachwyceni takim „rozdawnictwem".

      Wojciech Orliński: Szwedzi zaczęli od biedy
      Szwedzi z kolei swoje państwo opiekuńcze zaczęli tworzyć w 1932. Rząd zaczął od budowy 12 tysięcy mieszkań dla rodzin wielodzietnych, tzw. barnrikehusen.

      Dziś mieszkanie w nich jest modne wśród bohemy, bo do ich projektowania zaproszono najwybitniejszych architektów. Kto chce obejrzeć przykładowe realizacje, a będzie akurat w Sztokholmie, proponuję przejażdżkę czerwoną linią metra do stacji Telefonplan.

      Zobaczymy też pierwszą siedzibę koncernu Ericsson. Ten spacer to uczta dla miłośników funkcjonalizmu w architekturze!

      Szwedzi nie budowali tych mieszkań, bo byli tacy bogaci, tylko dlatego, że byli tacy biedni. Jeszcze w 1939 roku połowa mieszkań w Szwecji miała jedną izbę. Bieżąca woda była rzadkim luksusem.

      Szwedzi nie mieli w XX wieku wojny domowej, ale krwawy przebieg strajku w Adalen w 1931 pokazał, że to realne zagrożenie. Klasy wyższe zgodziły się na płacenie wyższych podatków ze strachu przed narastającą rewoltą klas niższych.

      Gdyby Szwedzi czekali na moment, w którym elity powiedzą: „Jest już nam tak dobrze, że zgodzimy się podzielić bogactwem", czekaliby do dzisiaj. Takiego momentu nigdy nie było w żadnym kraju.

      Wojciech Orliński: Biedni dają radę
      Po drugiej wojnie światowej państwo opiekuńcze stało się standardową formą ustrojową rozwiniętych państw kapitalistycznych. Nawet ówczesna Ameryka była krajem silnych związków, podatków sięgających 92 procent i budowania przez państwo milionów tanich mieszkań.

      W jednych krajach wprowadzono to demokratycznie, w innych mniej lub bardziej autorytarnie (Finlandia, Korea Południowa), a w jeszcze innych była to reforma narzucona przez okupanta (Japonia). Czasem impulsem była euforia po wygranej wojnie (Wielka Brytania), czasem szok po przegranej (RFN), po utracie kolonii (Francja) czy po wielkim kryzysie gospodarczym (USA).

      Na każdy argument typu „w Polsce się nie da, bo mamy problemy" znajdziemy kraj, który miał te same problemy, ale jeszcze większe. A jednak dał radę.

      Lista krajów, w których udało się zbudować państwo opiekuńcze i je utrzymać przez kilkadziesiąt lat, jest bogata i zróżnicowana. Obejmuje niektóre państwa azjatyckie, a nawet (z różnymi zastrzeżeniami) latynoamerykańskie.

      To pokazuje, że nie potrzeba do tego jakiejś specjalnej mentalności. Odwrotnie: mentalność sama przychodzi. Po kilku latach obywatele nabierają zaufania do państwa i do siebie nawzajem, nawet jeśli przedtem do siebie strzelali.

      Kiedyś po prostu trzeba zacząć.

      wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27133955,wojciech-orlinski-finowie-nie-zaczeli-budowac-panstwa.html

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka