Dodaj do ulubionych

Ludzie o wysokim IQ częściej mają problemy

28.07.21, 07:57
Wojciech Orliński

Ludzie o wysokim IQ częściej mają problemy z nałogami, biorą niespłacalne kredyty, rozwodzą się

Niemcy mają szalenie przydatny rzeczownik "Fachidiot", oznaczający dobrego fachowca, który zachowuje się jak dureń we wszystkich sprawach poza swoją specjalizacją.

W 2011 roku profesor Paul Frampton (fizyk jądrowy, jeden z twórców teorii superstrun) zaczął przez internet romansować z piękną modelką bikini Denise Milani. Zaprosiła go w styczniu 2012 do Boliwii, gdzie miała sesję zdjęciową.

Po przybyciu fizyk dowiedział się, że modelka musiała niestety polecieć do Argentyny. Co gorsza, zapomniała o wzięciu bagażu. Czy pan profesor mógłby być tak uprzejmy i zabrać go ze sobą?

Frampton oczywiście nie odmówił. W Argentynie modelka na niego też nie czekała. Wrócił więc do siebie, do Stanów – zabierając jej torbę.

Podróż zajęła mu trochę czasu, ściślej rzecz biorąc: dwa lata. Na lotnisku aresztowano go za próbę przemycenia dwóch kilogramów kokainy. Modelka Denise Milani istnieje, ale nigdy w życiu o Framptonie nie słyszała.

Profesor padł ofiarą najbanalniejszego oszustwa. Dostał maila od przestępców podszywających się pod modelkę i zamiast jak każdy rozsądny człowiek wrzucić go do spamu – odpisał, a nawet chwalił się swym romansem kolegom z uniwersytetu.

"Mówiłem mu, że stracił rozum, ale on naprawdę wierzył, że piękna młoda kobieta chce go poślubić"
– powiedział potem dziennikarzom John Dixon, fizyk z tej samej uczelni. Frampton był o tym tak bardzo przekonany, że usiłował się skontaktować z rzekomą modelką jeszcze siedząc w argentyńskim więzieniu, w nadziei, że to wszystko zwyczajne nieporozumienie.

W więzieniu Frampton celebrował swoje 70. urodziny. Jego smutna historia to jeden z wielu przykładów z książki Davida Robsona "The Intelligence Trap" ("Pułapka inteligencji") o tym, jak inteligentni i wykształceni ludzie popełniają błędy godne najgorszych głupców.

Inteligencja to broń obosieczna

Mądrość i inteligencja to pojęcia wymykające się prostym definicjom. Intuicyjnie czujemy na przykład, że to nie jest to samo.

Niemcy mają szalenie przydatny rzeczownik "Fachidiot", oznaczający dobrego fachowca, który zachowuje się jak dureń we wszystkich sprawach poza swoją specjalizacją. Robson zaczyna więc swoją książkę od przeglądu podstawowych pojęć i definicji.

Przeszło sto lat temu Lewis Terman przekonał Amerykanów, że można mierzyć ludzki iloraz inteligencji (IQ) za pomocą standaryzowanych testów. Zastosowano to z powodzeniem podczas I wojny światowej, gdy na podstawie takich testów jednych rekrutów kierowano na kurs oficerski, a drugich do kopania rowów.

Standaryzowane testy potencjału intelektualnego przyjęły się na całym świecie. W pewnym sensie jest nim także nasza matura. Pozostaje jednak pytanie: co one właściwie mierzą?

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Ludzie o wysokim IQ częściej mają problemy 28.07.21, 07:59
      Maturę nazywamy "egzaminem dojrzałości", ale co z dojrzałością ma wspólnego znajomość organelli eugleny zielonej albo wszystkich sposobów, na które ojczyznę miłował Stefan Żeromski? Można znać choćby i wszystkie organelle Żeromskiego, a zachowywać się w życiu jak ktoś kompletnie niedojrzały.

      Robson przytacza zresztą badania pokazujące, że ludzie o wysokim IQ mają ponadprzeciętnie dużo problemów życiowych, o których powiedzielibyśmy, że świadczą o niedojrzałości. Częściej mają problemy z nałogami, biorą niespłacalne kredyty, rozwodzą się. To tym dziwniejsze, że akurat im wyższe IQ, tym większa szansa na dobrą, stabilną pracę.

      Robson tłumaczy to tym, że inteligencja bywa bronią obosieczną.

      Człowiek o wysokim IQ potrafi wymyślić dobre argumenty na uzasadnienie absurdalnej tezy ("narkotyki są nieszkodliwe", "kiedyś wygram na loterii i spłacę ten kredyt", "skok w bok to nic złego").

      I potrafi nimi przekonać siebie samego.

      Niektórzy badacze mówią o ośmiu różnych rodzajach inteligencji. Inni przynajmniej o trzech: kreatywnej, analitycznej i praktycznej.

      Gdy widzimy inteligentnego człowieka robiącego straszne głupoty, zazwyczaj chodzi po prostu o kogoś, kto ma jeden rodzaj inteligencji rozwinięty bardziej od pozostałych. Fizyk, który uwierzył, że młodsza o prawie pół wieku modelka chce z nim romansować, miał zapewne inteligencję analityczną znacznie bardziej rozwiniętą od praktycznej.

      Głupota instytucjonalna
      Szczególnie ciekawa wydała mi się końcowa część książki, poświęcona głupocie instytucjonalnej. To stosunkowo nowe zagadnienie, badane na poważnie dopiero od kilkunastu lat.

      W pierwszej dekadzie XXI wieku byliśmy świadkami spektakularnych kompromitacji ekspertów. Doświadczeni analitycy wywiadu i eksperci od polityki międzynarodowej byli przekonani, że Saddam Husajn rozwija broń masowego rażenia, a amerykańscy żołnierze będą w Iraku witani kwiatami jak wyzwoliciele. Przed 2008 rokiem czołowi ekonomiści przekonywali, że kryzys, który wydarzył się w 2008, nie wydarzy się nigdy.

      W kwietniu 2010 grupa doświadczonych inżynierów potrafiła przekonać siebie nawzajem do tego, że aparatura sygnalizująca nieszczelność instalacji na platformie wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej po prostu ma błędne odczyty.

      Późniejsze dochodzenie wykazało, że musieli czuć odór ulatniającego się gazu. Nikt z tych ludzi nie chciał zginąć, a jednak doprowadzili do wybuchu, który pochłonął 11 ofiar i kosztował firmę BP ponad 65 miliardów dolarów.

      Badania nad głupotą instytucjonalną są dopiero w powijakach, pisze Robson – ale coś już udało się ustalić.

      Jej głównym mechanizmem jest naturalna ludzka niechęć do mówienia przykrych rzeczy kolegom, a zwłaszcza przełożonym.
      To na szefach spoczywa tu największa odpowiedzialność. Niestety, często mają oni skłonność do frazesów typu "trzeba myśleć pozytywnie", "jak będziemy mówić, że się nie uda, to się na pewno nie uda" albo "chcę słyszeć tylko dobre wiadomości".

      Z każdą taką wypowiedzią szef obniża współczynnik grupowej inteligencji swojej organizacji. "Myślenie pozytywne" doprowadza korporacje do bankructwa, platformy wiertnicze do eksplozji, samoloty do katastrofy, państwa do niepotrzebnych i niemożliwych do wygrania wojen (co Robson pokazuje na kilku malowniczych przykładach).

      Niestety, badania póki co nie przyniosły odpowiedzi, jak się przed głupotą instytucjonalną uchronić. Możemy się przed nią bronić tylko jako jednostki ludzkie: uciekając od takich szefów.

      wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27350759,ludzie-o-wysokim-iq-czesciej-maja-problemy-z-nalogami-biora.html
    • oby.watel Re: Ludzie o wysokim IQ częściej mają problemy 28.07.21, 10:18
      Nie dało się, po prostu nie dało się dobrać idiotyczniejszego przykładu potwierdzającego tezę, że naiwność nie zależy od IQ i nabrać można każdego, wystarczy tylko trafić w czuły punkt, poruszyć właściwą strunę. Wtedy, jak słusznie zauważa Orliński, nie ma mocnych, każdy da się nabrać, bo... zaczyna współpracować z oszustem, tworzyć uzasadnienie dla idiotycznych posunięć i decyzji. Najłatwiej bowiem oszukuje się samego siebie. Lepszym przykładem od profesora, któremu marzyło się ciupcianie są zwolennicy teorii, że godziwą emeryturę zapewni system działający w oparciu o zasady piramidy finansowej, do którego budżet musi dopłacać coraz więcej.

      Szkoda, że ani autor książki, ani autor omówienia nie mieli okazji porozmawiać z Tobą. Byłby materiał na dodatkowy rozdział i kolejny artykuł. Do ustalenia pozostaje jedynie kwestia IQ. Czy bot, którego trudno odróżnić od człowieka, bo mówi z sensem i na temat ma wyższe IQ od człowieka, który w każdej rozmowie używa tych samych argumentów i ma wszystkich za głupców, którzy niczego nie rozumieją choć trudno nie zauważyć, że to projekcja, bo sam rozumie jeszcze mniej?
      • diabollo Re: Ludzie o wysokim IQ częściej mają problemy 08.08.21, 21:51
        Mam kolegę ze studków, którego dobrze znałem, bardzo inteligentny, wyształcony, praca na wysokich stanowiskach za granicą i w Polsce.
        Niedawno się zgadaliśmy po kilkuletniej przerwie. Na stare lata stał się świętojebliwym katoprawicowcem...
        Na studiach wszyscy byliśmy mocno antyklerykalni, dzisiaj ten stary kumpel mi opowiada, że należy ufać Bogu i kocha Polskę taką, jaką jest, a jest i pozostanie katolicka...

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Ludzie o wysokim IQ częściej mają problemy 09.08.21, 08:31
          Nie Ty jeden masz koleżanki i kolegów, którzy na starość staną się świętojebliwi. Odnoszę wrażenie, że ze strachu przed śmiercią. Najgorsze w nich jest to, że z gorliwością nadrabiają stracony czas i są bardziej upierdliwi i papiescy niż papież. Z rozmów wynika, że nie chcą przyjąć do wiadomości, że umrą i ich nie będzie. Ubzdurali więc sobie, że jak będą latać do kościoła i wszystkich nawracać, to po śmierci będą żyć wiecznie. I właśnie dlatego mój drogi ta barbarzyńskie wierzenia i gusła przetrwają. Bo choć dziś dziś młodzież się od wiary odwraca, to jutro do niej wróci jak trochę podtatusieje.
          • diabollo Re: Ludzie o wysokim IQ częściej mają problemy 09.08.21, 11:23
            Gdyby to były tylko jakieś chucie w stronę tzw. "duchowości" związane z przerażeniem nieuchronną śmiercią i przemijaniem to jeszcze jakoś byłoby to zrozumiałe.

            Problem w tym, że ta cała "duchiwość katolicka" to " duchowe wyciszenie w kościele" idzie w Polsce od razu z politycznym pakietem nacjonalistcznym+homofobia+antyaborcja+PIS-wstawanie-z-kolan.
            Czyli neofaszyzm (jak wiadomo faszyzm=katolicyzm przynajmniej w Polsce ONRu, Italii Mussoliniego, Hiszpanii Franco czy Portugalii Salazara).

            Jestem w stanie sobie jakos wyobrazić inteligentnego wierzącego (przy włożeniu w proces imaginacji sporo wysiłku), ale wiara w katoprawackie bajki o Polsce uciskanej przez LGBT+ i Sorosa wymagają już intelektu kretyna.

            Kłaniam się nisko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka