Dodaj do ulubionych

40 lat genau szefowie zarabiali tylko 30x więcej..

22.08.21, 19:14
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27475310,40-lat-temu-szefowie-zarabiali-tylko-30-razy-wiecej-niz-szeregowi.html#S.main_topic_2-K.C-B.3-L.1.glowka
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: 40 lat genau szefowie zarabiali tylko 30x wię 24.08.21, 08:38
      Maciej Jarkowiec
      40 lat temu szefowie zarabiali "tylko" 30 razy więcej niż szeregowi pracownicy, teraz 300 [JARKOWIEC]

      Czy ktoś, kto zarabia 15 mln rocznie, jest bardziej zadowolony z życia od tego, który zarabia 13 mln? Albo milion? Według naukowców z Princeton po przekroczeniu dochodu 75 tys. dol. rocznie więcej kasy nie daje już więcej szczęścia.

      Z cyklu "Born in the USA"

      Carnival Corporation jest największym na świecie operatorem statków wycieczkowych. Posiada ponad 100 jednostek, w tym niektóre z tych najpotężniejszych, zabierające na pokład niemal 4 tys. pasażerów. Od lat za firmą ciągną się oskarżenia o zrzucanie do oceanów ton olejów odpadowych i zużytego plastiku. Carnival płaciła z tego powodu wielomilionowe odszkodowania, po czym znów zanieczyszczała wody. Mierzyła się również z krytyką za oferowanie głodowych stawek i fatalne traktowanie pracowników werbowanych w najbiedniejszych państwach świata.

      W początkowej fazie pandemii wycieczkowce były rozsadnikami koronawirusa. Oficjalnie na statkach należących do Carnival zachorowało ponad 1,5 tys. osób, zmarło 55. Rejsy odwołano, firma stanęła. Pracę straciły setki ludzi. Rok 2020 Carnival zamknęła z kilkumiliardową stratą.

      W tym samym czasie łączny roczny zarobek jej prezesa Arnolda Donalda wzrósł o niemal 20 proc., do 13,3 mln dol. Było to możliwe, bo Carnival, podobnie jak wiele innych korporacji – w tym Coca-Cola czy Hilton – pośpiesznie zmieniła algorytm naliczania wynagrodzeń najwyższej kadry. Uznano, że prezesi nie powinni stracić w czasie pandemii, ponieważ nie mają na nią wpływu i nie odpowiadają za słabe wyniki. Jednocześnie w firmach, które na pandemii zyskały – choćby w branży kurierskiej czy farmaceutycznej – szefowie wypłacali sobie wysokie premie. W tym przypadku okazali się autorami sukcesu.

      Przeciętna płaca prezesa w 500 największych spółkach notowanych na Wall Street wynosi dziś 15,5 mln dol. rocznie, czyli 300 razy więcej niż średni zarobek w firmie. 40 lat temu szefowie zarabiali „tylko" 30 razy więcej niż szeregowi pracownicy.

      Pytanie: na co im tyle kasy? Czy ktoś, kto zarabia 15 mln rocznie, jest szczęśliwszy i bardziej zadowolony z życia od tego, który zarabia 13 mln? Albo milion? Albo 100 tys.? Liczne badania szukające odpowiedzi na pytanie, skąd się bierze szczęście, dowodzą, że nie. Jedno z najgłośniejszych przeprowadzono na Uniwersytecie w Princeton. Owszem, pieniądze dają lepszą opiekę zdrowotną, lepszą edukację dla dzieci, lepsze wakacje, dom w bezpieczniejszej dzielnicy – wszystko to sprawia, że wzrost zarobków przekłada się na poczucie zadowolenia i szczęścia. Ale ta zależność zachodzi jedynie do pewnego progu. Według naukowców z Princeton po przekroczeniu dochodu 75 tys. dol. rocznie więcej kasy nie daje już więcej szczęścia.

      W zamożnych społeczeństwach Zachodu miliony ludzi gonią króliczka, mimo że już dawno go dogoniły. Ciągle chcą więcej, choć mają już wszystko. Dlaczego tak się dzieje?
      Jedna z ciekawszych analiz kryzysu na Wall Street z lat 2007-08 pokazała, że doszło do niego, bo zadziałał automatyzm. Zapaści nie wywołali bankowcy z piekła rodem, lecz mechanizm powtarzalności pewnych zachowań. Prezesi, menedżerowie, maklerzy, gracze giełdowi, agenci nieruchomości, sprzedawcy kredytów hipotecznych i kredytobiorcy zachowywali się irracjonalnie i – w długiej perspektywie – destrukcyjnie, bo wszyscy wokół nich robili to samo.

      CDN...
      • diabollo Re: 40 lat genau szefowie zarabiali tylko 30x wię 24.08.21, 08:40
        Człowiek jest zwierzęciem stadnym. Nauka mówi, że porównujemy się do innych w stadzie i jeśli w jakiś sposób odstajemy, odczuwamy niepokój. Można to nazwać syndromem samochodu sąsiada. Albo syndromem pensji innego prezesa.

        „Mam niepokojąco wielu znajomych, którzy zarabiają 12 mln rocznie i ciągle narzekają, że są zmęczeni i nieszczęśliwi" – mówi w CNBC bogacz Gary Vaynerchuk, który chciałby, aby definicja sukcesu zmieniła się z materialnej na duchową. Wskazuje na kolejny powód wiecznego pościgu za króliczkiem – syndrom złotych kajdanków. Zarabiasz sporo, coraz więcej, więc żyjesz coraz drożej: utrzymujesz jeden samochód, potem dwa, jeden dom, potem dwa, jeden jacht, potem dwa i tak dalej. Padasz na pysk, ale musisz zasuwać, żeby płacić za życie, jakie sobie zorganizowałeś.

        Badanie zadowolenia Amerykanów z życia wykonane jeszcze przed pandemią pokazało, że – pierwszy raz w historii sondażu – średni poziom szczęścia nie podniósł się w żadnym ze stanów. Wytłumaczenie zjawiska jest proste: realne płace większości Amerykanów – czyli również ich życiowe możliwości – maleją, a jednocześnie bogaci, z którymi większość się porównuje, są coraz bogatsi. Panuje brak równowagi w stadzie. Aby ten trend odwrócić, wystarczająca liczba osobników w stadzie musiałaby zmienić swoje zachowanie, tak aby inni, obserwując ich, chcieli zachowywać się tak samo. Czytaj: więcej prezesów musiałoby się godzić na obniżanie swoich zarobków i podwyższanie pensji pracowników. Albo: społeczeństwo i klasa polityczna musiałyby dorosnąć do przekonania, że należy budować bardziej równościową gospodarkę.

        Joe Biden ma takie ambicje. Jednak wpływowe rejony stada z Waszyngtonu i Wall Street głośno beczą, że to bez sensu. Propozycja dodatkowego opodatkowania wynagrodzenia szefów, jeśli przekroczy ono pewną wielokrotność średniej pensji w firmie, została okrzyknięta antyamerykańską.

        Prezesi muszą zarabiać coraz więcej z jeszcze jednego powodu, który możemy nazwać syndromem permanentnego orgazmu. Z neurologii wiadomo, że mózg przyzwyczaja się do przyjemności. Orgazm, który trwa cały czas, przestaje być orgazmem. Mózg zaczyna poszukiwać innych bodźców, które wywołają przyjemny efekt. Szybko przyzwyczajamy się do nowego samochodu, choć przed chwilą jeździliśmy gruchotem, do wakacji na Krecie, choć wcześniej siedzieliśmy na działce pod miastem, do domu z ogrodem, choć wychowaliśmy się w M2. Jak się zarabia 15 mln, można mieć największy jacht, jak jacht się znudzi, można polecieć w kosmos, jak się poleciało, można kupić nieśmiertelność. I co dalej? To już pytanie do teologów.

        wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27475310,40-lat-temu-szefowie-zarabiali-tylko-30-razy-wiecej-niz-szeregowi.html#S.main_topic_2-K.C-B.3-L.1.glowka

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka