Dodaj do ulubionych

Kiedy Polacy będą na granicy błagać o pomoc?

30.08.21, 11:31
wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27496642,a-co-gdy-to-polacy-beda-na-jakiejs-granicy-blagac-o-pomoc.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Kiedy Polacy będą na granicy błagać o pomoc? 30.08.21, 11:52
      Wojciech Orliński

      A co, gdy to Polacy będą na jakiejś granicy błagać o pomoc?

      Historia pokazuje, że zdarza nam się to z grubsza raz na kilkadziesiąt lat. Ostatnio - jeszcze za życia mojego pokolenia. Kiedy będzie ten następny?

      W 2015 media w Polsce i na świecie zalały wiadomości na temat ówczesnej fali uchodźców, która miała podobno zalać Europę. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że większość tego to były kompletne brednie – wtedy właśnie pojawiło się pojęcie „fake newsa" (któremu prawica potem nadała nowe znaczenie: „dowolny fakt, który jest dla nas niewygodny).

      Typowy przykład wyglądał tak – we wrześniu 2015 pewien osobnik przedstawiający siebie na Facebooku jako „pilota wycieczek" zamieścił tam następującą relację z dantejskich scen rzekomo rozgrywających się na granicy włosko-austriackiej: „Widziałem, jak otoczyli samochód starszej Włoszki, wyciągnęli ją za włosy z samochodu i chcieli tym samochodem odjechać. Autokar, w którym się znajdowałem z grupą, próbowano rozhuśtać. Rzucano w nas gównem, walili w drzwi, żeby je kierowca otworzył, pluli na szybę...".

      Ta relacja była tak plastyczna, że zrobiła furorę w różnych mediach społecznościowych. Media tradycyjne zaczynały wtedy kolejną fazę kryzysu, więc w rozpaczliwej pogoni za klikalnymi treściami republikowały śmiecie z internetu bez jakiejkolwiek weryfikacji – dlatego ta relacja dotarła także do ludzi nieużywających Facebooka ani Twittera.

      Weryfikacja tymczasem była bardzo prosta. Drogowych przejść granicznych między Austrią a Włochami nie ma aż tak znowu wiele, bo w większości granica biegnie przez Alpy.

      Autokar, którym polscy turyści mogą jechać całą grupą, ma właściwie do wyboru tylko dwie trasy, przez Brenner albo Villach. Na obu tych przejściach jest monitoring, poza tym ciągle przejeżdżają nimi liczni kierowcy – jak to się stało, że tego incydentu nie zarejestrowała żadna kamera?

      Gdy takie pytania pojawiły się na profilu owego „pilota wycieczek", ogłosił on, że to miało miejsce nie na autostradzie, tylko na bocznej drodze numer 621. Taka droga istnieje, ale nie prowadzi do żadnego przejścia granicznego – urywa się w górach, dalej już nie pojedzie nie tylko autokar, ale nawet samochód terenowy.

      Potem zaś „pilot wycieczek" skasował konto razem z tą relacją, nie było więc już kogo pytać. Wielu ludzi dało się jednak nabrać. Może nawet wśród czytelników tego tekstu znajdą się tacy, którzy sześć lat temu uwierzyli w „atak uchodźców na polski autokar w Austrii"?

      Za sprawą tego typu wrzutek ludzie – zwłaszcza starszego pokolenia – zaczęli szczerze wierzyć, że Zachód właśnie upada pod islamistyczną inwazją. Ba, niektórzy uwierzyli nawet w kolejne wrzutki – o Szwedach, Francuzach i Niemcach masowo przeprowadzających się do Polski, bo w swoich krajach nie czuli się bezpiecznie.

      Czy dziś jesteśmy mniej łatwowierni? Patrząc na ruch antyszczepionkowców, nie powiedziałbym.

      Melancholijnie oczekując kolejnych wrzutek o uchodźcach, pozwolę sobie przypomnieć pewną podstawową prawdę. Jest równie ważna dzisiaj, jak w 2015 roku, a także w 1915 roku i setki lat wcześniej.

      Międzynarodowego prawa humanitarnego nie przyjęto z pięknoduchostwa. Ludzie, którzy je uchwalali, to zawodowi politycy – raczej twardo stąpający po ziemi.

      Za konwencjami chroniącymi uchodźców, takimi jak obowiązująca Polskę konwencja genewska z 1951 roku, stoją bardzo praktyczne racje. Żaden kraj nie wie, kiedy jego obywatele sami będą potrzebować azylu.

      Idea ochrony uchodźców wywodzi się ze średniowiecza. To dlatego do dziś używa się anachronicznego określenia „status świątyni" (mają go niektóre amerykańskie miasta, np. San Francisco).
      Nie chodzi oczywiście o kult religijny, tylko o udzielanie azylu na żądanie. W średniowiecznych kościołach do uzyskania go wystarczyło wejście specjalną furtką albo zadzwonienie specjalnym dzwonkiem (dziś to są czasem atrakcje turystyczne, jak „kołatka dla uchodźców" przy paryskiej Notre Dame).

      I znów: nie była to tylko kwestia idealizmu danego proboszcza (takie decyzje zapadały przecież wiele szczebli wyżej), tylko wniosków wyciąganych z wojny Dwóch Róż, wojny stuletniej, wojen koalicji włoskich itd. Doświadczenie z nich płynęło takie, że każdy Anglik, Francuz, Włoch, Niemiec itd. musi się liczyć z tym, że nagle stanie się uchodźcą wojennym. Wystarczy, że jakiś hrabia de X przejdzie na stronę księcia de Y i nagle spokojna dotąd okolica stanie się teatrem wojennym.

      CDN...
      • diabollo Re: Kiedy Polacy będą na granicy błagać o pomoc? 30.08.21, 11:53
        Te średniowieczne sanktuaria dla uchodźców działały na zasadzie „do ut des" – „daję, abyś dał". Współczesne konwencje nawiązują do tamtej tradycji: państwa udzielają pomocy obywatelom innych państw w trosce o przyszłość swoich obywateli. Nie wiadomo, kiedy oni będą musieli z tego korzystać.

        Polski rząd szczyci się dziś, że uchodźcom na naszej granicy nie pozwolił podać nawet symbolicznej butelki wody. Z pewnością władze porozdają sobie teraz medale z okazji tego sukcesu militarnego, ale nauka płynąca z setek lat historii każe nam zadać pytanie: a co, kiedy to Polacy będą na jakiejś granicy błagać o pomoc?

        Historia pokazuje, że zdarza nam się to z grubsza raz na kilkadziesiąt lat. Ostatni raz było to jeszcze za życia mojego pokolenia. Kiedy będzie ten następny?

        Oby w tym państwie, do którego my wtedy będziemy w panice kołatać, nie powołali się wtedy na zasadę „do ut des". Nie daliście, a więc nie będzie wam dane.

        wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27496642,a-co-gdy-to-polacy-beda-na-jakiejs-granicy-blagac-o-pomoc.html
      • oby.watel Re: Kiedy Polacy będą na granicy błagać o pomoc? 30.08.21, 15:57
        Ta relacja o której pisze Orliński owszem, była plastyczna, lecz tylko dla tych, którzy wierzą w bajki i chcą wierzyć każdy idiotyzm bliski ich przekonaniom. Pozostali nabrać się nie dali. Nie wiem tylko czego Orliński oczekuje od tego dumnego narodu, który należy w swoim mniemaniu do najodważniejszych na świecie, poświęcającego życie w walce o naszą, waszą i ich wolność, a gdy przychodzi uchodźca i mówi "sprawdzam" większość już w mysiej dziurze siedzi i trzęsie się ze strachu.
        • walmart.ca Re: Kiedy Polacy będą na granicy błagać o pomoc? 31.08.21, 11:08
          Czy sugerujesz zatem, że nie wszyscy jesteśmy nieodwracalnie głupi, kierowani do ewentualnego ‘dobrego’ zachowania podstępem, albo kopami, bo zdarzaja sie wsrod nas prawie doskonali myśliciele, i jeśli tylko przeczytamy właściwy podręcznik, esej, tekst, ten oby.watela raczej niż ten Orlińskiego, to... hm... Hm, hm?
          Jest nadzieja? Tyle, że nikt nie czyta oby.watela, pewnie dlatego, ze darmowy... Guupi narod.
          • oby.watel Re: Kiedy Polacy będą na granicy błagać o pomoc? 31.08.21, 12:31
            To oczywiste, że nie wszyscy są nieodwracalnie głupi. Ale skoro używasz pierwszej osoby liczby mnogiej to pozwól, że zapytam: co chcesz udowodnić swoją pisaniną? Czepiłeś się jak rzep psiego ogona nie mając nic do powiedzenia. Nie powiem, że mi to w jakikolwiek przeszkadza. Wręcz przeciwnie, miło łechce moje ego, że spośród wszystkich dyskutujących tutaj obydwu użytkowników uznałeś, że powinieneś powiedzieć coś kąśliwego pod moim adresem. Jeśli dzięki temu odbicie w lustrze napawa Cię dumą, to tym bardziej nie ma sprawy.

            Skąd wiesz, że nikt nie czyta oby.watela skoro chociażby Ty czytasz? Ale jeśli wiesz jak sprawdzić jaka jest u mnie frekwencja to chętnie skorzystam. Kiedyś proponowałem Ci, żebyś dołączył i coś pisywał, ale stchórzyłeś.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka