Dodaj do ulubionych

Dlaczego Polacy nie oszczędzają?

08.09.21, 07:36
wyborcza.pl/7,75968,27542215,dlaczego-polacy-nie-oszczedzaja-bo-za-malo-zarabiaja.html#S.main_topic_2-K.C-B.3-L.2.glowka
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Dlaczego Polacy nie oszczędzają? 09.09.21, 07:40
      Kamil Fejfer

      Dlaczego Polacy nie oszczędzają? Bo za mało zarabiają

      Aż 44 proc. Polaków żyje z dnia na dzień, bez żadnych oszczędności - wynika z badania przeprowadzonego dla Assay Groupe przez Maison&Partners. Mało tego, 18 proc. spośród tych, co oszczędności posiadają na czarną godzinę, odłożyli nie więcej niż 1000 zł.

      Kolejne 17 proc. dysponuje środkami w wysokości od 1001 zł do 5000 zł. Jedynie 18 proc. z grupy oszczędzających ma więcej niż 30 tysięcy złotych.

      Brak jakichkolwiek odłożonych środków zawsze jest problemem. Nie tylko życiowym, ponieważ w przypadku jakiegoś nagłego zdarzenia losowego trzeba łatać budżet domowy albo pieniędzmi pożyczonymi od rodziny lub znajomych, albo od banków, albo – co gorsza – od parabanków. W tym ostatnim przypadku już tylko krok od zaciskającej się na szyi pętli kredytowej. To również problem związany z komfortem życia. Brak oszczędności, brak poduszki finansowej, brak poczucia, że ma się chociaż namiastkę miękkiego lądowania w przypadku jakichkolwiek kłopotów, to po prostu życie w niepokoju, w obawie przed ewentualną brutalnością jutra.

      Od czego jednak zależą nasze oszczędności?
      Czy są one pochodną – jak twierdzi wielu ekspertów i doradców finansowych – naszej samodyscypliny i edukacji ekonomicznej? Jak zmieniają się oszczędności Polaków w czasie oraz jak wyglądają środki Kowalskiego na czarną godzinę w porównaniu do obywateli innych krajów europejskich?

      Zacznijmy od odpowiedzi na to ostatnie pytanie. Dane o oszczędnościach Europejczyków znajdziemy na stronach Eurostatu, czyli europejskiego odpowiednika naszego Głównego Urzędu Statystycznego. Instytucja, porównując kraje, używa tak zwanej stopy oszczędności gospodarstw domowych. Wyraża ona, jaki procent dochodu do dyspozycji brutto pozostaje nam po zaspokojeniu potrzeb konsumpcyjnych.

      Jest to miara znacznie lepsza niż na przykład wysokość środków na kontach sprowadzona do euro. Po pierwsze, chodzi o różnicę w sile nabywczej pieniądza. Za 100 euro w różnych krajach Wspólnoty można w różnym stopniu na przykład wypełnić koszyk w hipermarkecie. Zupełnie inne zakupy za tę kwotę zrobimy na przykład w Bułgarii, a inne – dajny na to – w Luksemburgu.

      CDN...
      • diabollo Re: Dlaczego Polacy nie oszczędzają? 09.09.21, 07:41
        Oczywiście można byłoby wszystko skorygować o siłę nabywczą pieniądza i wyrazić w PPS, czyli sztucznej walucie, której Eurostat używa w innych zestawieniach (i której zadaniem jest właśnie korygowanie nominalnej wysokości kwot o siłę nabywczą). I tu pojawia się druga kwestia: chodzi o wysokość pensji. Nawet jeżeli sprowadzimy wartości oszczędności do PPS, to i tak pozostaje kwestia dochodu. A ten różny jest w rzeczonym Luksemburgu, a inny w Bułgarii. Stopa oszczędności uwzględnia ten kontekst.

        W 2019 roku (z tego roku mamy w miarę kompletne dane) średnia stopa oszczędności gospodarstw domowych w 27 państwach Unii Europejskiej wynosiła 12,27 proc. Właśnie tyle swojego dochodu odkładała przeciętna europejska rodzina. Ale – jak mówią statystycy – najtrudniej w społeczeństwie znaleźć przeciętnego Kowalskiego. Spójrzmy więc na poszczególne kraje.

        Im niższe PKB, tym mniej oszczędzamy
        Najbardziej oszczędni są Luksemburczycy. Stopa oszczędności gospodarstw domowych w tym kraju wynosi 21,4 proc. Na drugim krańcu wykresu znajdują się Grecy (minus 3,5 proc. – tak, oznacza to, że więcej wydają niż zarabiają), Cypryjczycy (3,1 proc.) oraz… Polacy (3,6 proc.).

        Niestety, Eurostat nie dysponuje danymi z Rumunii i Bułgarii, czyli z najbiedniejszych krajów UE, jednak widać dość wyraźnie, że choć w środku stawki znajdują się niektóre kraje postsowieckie, takie jak Węgry czy Czechy, to dużą skłonność do oszczędzana mają z reguły mieszkańcy krajów zamożnych. A małą mieszkańcy krajów raczej biednych. Tę zależność potwierdza również raport Polskiego Funduszu Rozwoju z sierpnia 2021 roku. „Występuje silna korelacja pomiędzy PKB per capita danego kraju, a osiąganą przez ten kraj stopą oszczędności gospodarstw domowych. Im niższa wartość PKB na głowę obywatela, tym trudniej o możliwość odkładania pieniędzy na później" – czytamy w opracowaniu. Wróćmy do danych z polskiego podwórka. Oszczędnościom Polaków przygląda się CBOS. Wartość jego obserwacji polega na tym, że jego ankieterzy zadają badanym podobne pytania na przestrzeni wielu lat.

        Zanim powiemy o samych oszczędnościach rzućmy okiem na odpowiedzi na pytanie o subiektywne poczucie dobrobytu. CBOS pyta o to Polaków od 1993 roku. Właśnie wtedy ponad połowa naszych obywateli twierdziła, że żyje im się „biednie lub bardzo biednie". Dzisiaj jest to niecałe 15 proc. Niemal równie gwałtownie wzrasta odsetek tych, którzy twierdzą, że żyje im się „dobrze lub bardzo dobrze". W 1993 było to około 3 proc. społeczeństwa, w 2021 już ponad 30 proc. Warto zauważyć, że na wykresie widać „covidową stagnację": w ostatnim roku delikatnie spadł odsetek osób deklarujących, że żyje im się dobrze lub bardzo dobrze oraz wzrósł – po raz pierwszy od 2013 roku – procent osób deklarujących, że żyje im się źle lub bardzo źle.

        Ciekawostka: linie symbolizujące na wykresie zbiorczo odpowiedzi „żyje nam się dobrze lub bardzo dobrze" i „biednie lub bardzo biednie" przecięły się w 2015 roku. Od tamtej pory (poza rokiem covidowym) spada odsetek deklarujących życie w biedzie i rośnie odsetek tych, którzy twierdzą, że żyje im się dostatnio. Odsetek osób, które twierdzą, że żyje im się średnio oscyluje od lat 90. między 45 a 58 proc.

        Jeżeli jednak myślicie państwo, że jest to jedynie zasługa obecnie rządzących, to nie jest to prawda, choć rzeczywiście skala zmian w ostatnich pięciu latach jest zauważalna. Widoczny trend spadku odsetka osób, którym żyje się źle i wzrostu odsetka tych, którzy twierdzą, że żyje im się dobrze – z pewnymi wahaniami – widoczny jest od początku obecnego wieku. Najbardziej wyraźnie widoczny był w latach 2004-2008. Później gwałtownie przerwał go wielki kryzys gospodarczy.

        I to wszystko ma przełożenie na oszczędności! CBOS prowadzi analizy środków odłożonych na czarną godzinę od 2007 roku. Wtedy jedynie 23 proc. gospodarstw domowych posiadało jakiekolwiek oszczędności. W 2021 więcej rodzin już posiadało oszczędności niż ich nie posiadało. I tutaj dane CBOS zbieżne są dokładnie z danymi cytowanymi w pierwszym akapicie: 56 proc. gospodarstw domowych ma oszczędności, a 44 proc. nimi nie dysponuje. Niezwykle ciekawych danych na temat oszczędności Polaków dostarcza również Główny Urząd Statystyczny. W 2011 i 2019 roku zadał on pytania o to, ilu mieszkańców naszego kraju byłoby w stanie pokryć niespodziewany wydatek w wysokości miesięcznego progu zagrożenia ubóstwem.

        Nieoczekiwany wydatek na granicy ubóstwa
        Mówiąc w skrócie, próg ów oznacza miesięczny dochód, poniżej którego umownie zaczyna się bieda. I on jest „waloryzowany" co roku o zmianę wartości dóbr towarów i usług, które wchodzą w skład koszyka uznanego za minimalne zaspokojenie potrzeb życiowych. W 2011 roku kwota ta wynosiła 900 zł, w roku 2019 – 1350 zł.

        GUS, badając to kryterium, podzielił społeczeństwo na dochodowe tzw. grupy kwintylowe. Pod tym pojęciem kryje się pięć równolicznych grup z rosnącym dochodem: od 20 proc. osób osiągających najniższy dochód, do 20 proc. osób osiągających dochód najwyższy. Co się okazało?

        W 2011 roku wśród najbiedniejszych 20 proc. społeczeństwa jedynie niecałe 23 proc. mogło pozwolić sobie na pokrycie z oszczędności nieoczekiwanego wydatku w wysokości granicy ubóstwa (czyli wspomnianych wyżej 900 zł). Reszta, w przypadku zepsutej pralki, telewizora, poważniejszej choroby czy popsutego samochodu musiała się ratować pożyczaniem po rodzinie, albo wysoko oprocentowanymi pożyczkami z parabanków. Ale w 2019 roku już nieco ponad 50 proc. jednej piątej najbiedniejszych Polaków stać było na nagły wydatek w wysokości 1350 zł (czyli granicy ubóstwa)! „W najniższej grupie dochodów wystąpił najwyższy wzrost odsetka osób żyjących w gospodarstwach domowych, które było stać na pokrycie nieoczekiwanego wydatku we wskazanej powyżej wysokości" – czytamy w raporcie GUS.

        CDN...
        • diabollo Re: Dlaczego Polacy nie oszczędzają? 09.09.21, 07:42
          To teraz zerknijmy na najbogatsze 20 proc. społeczeństwa. Jaka część tej grupy mogła sobie pozwolić na pokrycie nagłego wydatku w wysokości 900 zł w roku 2011? Ogromna większość: 83 proc. W tej grupie zresztą zmiana między rokiem 2011 i 2019 była najmniejsza. W 2019 roku o 10 pkt. proc. więcej osób tej grupy mogło sobie pozwolić na wydanie 1350 zł. 93 proc. najzamożniejszej jednej piątej społeczeństwa. Niemal wszyscy jej członkowie!

          Wiemy więc, że istnieje korelacja między dochodem per capita państwa, a stopą oszczędności ich mieszkańców. Wiemy, że wraz z bogaceniem się Polaków rosła również ich skłonność do oszczędzania. Wiemy, że w grupie jednej piątej najbogatszych Polaków niemal wszyscy mają oszczędności pozwalające na nagły wydatek w wysokości granicy ubóstwa. Wiemy również, że wśród najbiedniejszej jednej piątej przez ostatnie niecałe 10 lat bardzo wzrósł odsetek osób, które mają środki na czarną godzinę. Wiemy też, że przez ostatnie 20 lat w Polsce wzrasta odsetek ludzi, którzy deklarują, że żyje im się dobrze oraz spada odsetek twierdzących, że żyje im się biednie lub bardzo biednie.

          I teraz zastanówmy się, na ile trafne są rytualne narzekania ekspertów na niską edukację finansową naszych rodaków? Otóż mają się one nijak do rozwiązania problemu niskich oszczędności Polek i Polaków. Lub, bardziej precyzyjnie: choć pewne cechy psychologiczne, jak samozaparcie i zdolność planowania w oszczędzaniu, z pewnością pomagają, to najważniejszym czynnikiem, jeśli chodzi o posiadanie oszczędności bez wątpienia jest dochód. Im więcej zarabiamy, tym więcej możemy odłożyć! I na tym powinna się skupiać narracja dotycząca oszczędności. Jeżeli Polacy, zwłaszcza ci biedniejsi, będą zarabiać więcej, to będą mieli więcej oszczędności.

          Autor jest analitykiem rynku pracy i nierówności społecznych, dziennikarzem piszącym o ekonomii i gospodarce. Wydał książki „O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje" oraz „Zawód. Opowieści o pracy w Polsce". Razem z Łukaszem Komudą prowadzą podcast i kanał na YouTubie "Ekonomia i cała reszta".

          wyborcza.pl/7,75968,27542215,dlaczego-polacy-nie-oszczedzaja-bo-za-malo-zarabiaja.html#S.main_topic_2-K.C-B.3-L.2.glowka

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka