Dodaj do ulubionych

"Moralność pani Dulskiej" to opowieść o niewidzial

14.09.21, 07:33
Orliński: "Moralność pani Dulskiej" to opowieść o niewidzialnej ręce rynku. A ta jest zawsze taka sama
Wojciech Orliński

Bodajże jedyną formą działalności pana prezydenta, która budzi moją sympatię, jest coroczne "narodowe czytanie".

Trochę dlatego, że zaczął to Komorowski, a ja lubię ciągłość w polityce, a trochę też dlatego, że serio uważam, że powinniśmy szukać tego, co nas łączy ponad podziałami. A łączą nas przecież Mickiewicz ze Słowackim (a także, dodam, Lem z Sapkowskim: czy kiedyś doczekam prezydenta tak fajnego, żeby zrobił czytanie „Solaris" albo „Wiedźmina"?).

Mam też subiektywną radość z tej akcji. Jak dotąd uczestniczył w niej tylko jeden pisarz, który politycznie otwarcie związał się z prawicą – Henryk Sienkiewicz. Reszta to socjaliści, liberałowie, antyklerykałowie, bonapartyści (w swoim czasie będący na lewo od legitymistycznej reakcji) albo nomen omen „czerwoni" (czyli lewicowa frakcja powstania styczniowego, z którą związany był Bolesław Prus).

Jeśli spojrzeć na dorobek polskiej lewicy z perspektywy stuleci, to wprawdzie rzadko udaje się zdobyć władzę polityczną (powstańczy rząd narodowy też był zdominowany przez „białych"), ale w polskiej literaturze jesteśmy niezmiennie potęgą. Po prostu „czerwoni" piszą lepsze książki od „białych". Tak było w czasach Mickiewicza i tak jest w czasach Sapkowskiego.

W tym roku pan prezydent znowu, zamiast po dzieła Jana Pawła II albo jakiegoś piewcę „cnót niewieścich", sięgnął po kogoś z lewicy – tym razem po radykalną feministkę Gabrielę Zapolską. Znakomity wybór, z przyjemnością sobie odświeżyłem, państwa też zachęcam.

Pierwszy raz zetknąłem się z tym tekstem w PRL-owskim liceum, gdy jeszcze nie bardzo rozumieliśmy, jak działa kapitalizm – ani ja, ani ówcześni nauczyciele. Szkoła przedstawiała to więc jako satyrę na hipokryzję – tymczasem dziś widzę, że „Moralność" jest także sztuką o niewidzialnej ręce rynku.

Tytułowa Aniela Dulska odpowiada za majątek swojej rodziny. Jej mąż wprawdzie ma pracę (didaskalia przedstawiają go jako „zasuszonego urzędnika"), ale z samej jego pensyjki Dulscy nie mogliby żyć na takim poziomie. Nie uzbieraliby też posagu dla Hesi i Meli, młodszych sióstr panicza Zbyszka.

Głównym źródłem utrzymania rodziny Dulskich jest czynszowa kamienica. Pani Dulska zajmuje się przyjmowaniem i eksmitowaniem lokatorów, zatrudnianiem i zwalnianiem służby, słowem – tym, dzięki czemu rodzina ma na jedzenie (a Zbyszko na koniak i cygara).

Jej mąż przedstawiany jest zwykle jako zdominowany przez żonę pantoflarz, z czym pozwolę się sobie nie zgodzić. Felicjan Dulski ma bardzo wygodną sytuację: nie musi się zastanawiać nad tym, skąd się bierze jedzenie na jego stole i wyprasowane koszule w jego szafie (didaskalia przedstawiają go jako ubierającego się „bardzo porządnie").

Nawet nie musi wiedzieć, jak „te dziewczyny", które się tym zajmują, mają na imię. Zajmuje się nimi jego żona.

Tytuł tej sztuki jest moim zdaniem piętrowym szyderstwem. „Moralność pani Dulskiej" nie jest moralnością, jest hipokryzją. Ale nie jest też moralnością „pani Dulskiej" – jest to moralność „niewidzialnej ręki rynku", do której Dulska jest zmuszona.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: "Moralność pani Dulskiej" to opowieść o niewi 14.09.21, 07:34
      Czy może postępować inaczej? Wszystko, co robi, robi po to, żeby dochody z czynszów były jak największe, a jej dzieci miały jak najdostatniejszą przyszłość.

      Zbyszko kpi z „kołtuństwa" swojej matki, sekunduje mu w tym jego kuzynka Juliasiewiczowa. Oboje fantazjują o „wyswobodzeniu się".

      To pozornie bardzo proste: wystarczy zerwać finansową pępowinę łączącą ich z rodzinną fortuną Dulskich i zacząć żyć skromniej, ale po swojemu. W finale okazuje się jednak – przepraszam, jeśli komuś „zaspojleruję" lekturę szkolną – że nikt nie ma na to ochoty.

      Wszyscy wolą grać zgodnie z regułami systemu, nawet młodzi „buntownicy". A właściwie zwłaszcza oni, bo przecież w gruncie rzeczy Dulska walczy o to, żeby zostawić im jak największy spadek.

      Co za tym idzie, musi bezwzględnie wyzyskiwać służbę. Bo jak będzie dla służby za dobra, ta się rozbestwi i zażąda podwyżek. Dlatego Dulska szuka „dziewczyn" na prowincji i zwalnia je, gdy widzi, że „miasto już na nie działa".

      Równie bezwzględna musi być dla lokatorów. Nie może okazać serca lokatorce, która się próbowała otruć z powodu miłosnego nieszczęścia – bo jak się rozejdą plotki o skandalach, kamienica Dulskich przestanie być uważana za szacowny adres, a więc będzie ją omijać atrakcyjna klientela.

      A wtedy na dalszą metę spadną czynsze, a więc Zbyszka nie będzie już stać na markowe cygara. Może nawet sam będzie musiał je sobie „suszyć na piecu" (co proponuje matka, która po prostu nie widzi różnicy).

      W całej tej tragifarsie Aniela Dulska jest jedyną osobą, która na swój sposób troszczy się o innych. Cała reszta okazuje się jeszcze większymi hipokrytami, bo mają usta pełne frazesów, ale w chwili próby wybierają pieniądze.

      Wszystko to się kończy tak, jak skandale we współczesnych korporacjach. Poszkodowana Hanka bierze pieniądze w zamian za milczenie. Dokładnie tak samo przez wiele lat tuszowano molestowanie seksualne w Hollywood czy Fox News.

      Moralność niewidzialnej ręki rynku jest zawsze taka sama.

      wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27556310,orlinski-moralnosc-pani-dulskiej-to-opowiesc-o-niewidzialnej.html

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka