Dodaj do ulubionych

Tymczasem w katolickim kraju...

27.09.21, 07:20
U nas, na Podkarpaciu, dzieci, które mają problem psychiczny, są prowadzone do egzorcystów
Marta Szarejko

Dzieci nie chcą ze szpitala wychodzić - zdarza się, że w piątek jest wypis, a w poniedziałek dziecko wraca i mówi, że było u nas za krótko.


Małgorzatą Pruchnik-Surówką: psychiatrą dzieci i młodzieży, psychiatrą dorosłych, kierownik Klinicznego Oddziału Psychiatrycznego dla Dzieci i Młodzieży w Łańcucie, rozmawia Marta Szarejko.

Moi pacjenci bardzo się zmienili. Dekadę temu były tu głównie dzieci z zaburzeniami zachowania: zdemoralizowane, agresywne, używające substancji psychoaktywnych. Nastolatki, które łamały prawo, głównie kradły, i uciekały ze szkoły.

A dziś?
Ostatnio nasiliły się zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. I coś, czego wcześniej nie obserwowaliśmy: kilkuletnie dzieci, które przestają jeść. Z rodzin, w których był COVID. Trafiają do diagnostyki somatycznej, najczęściej na neurologię, i tam są karmione sondą. Nie poradziły sobie z emocjami podczas pandemii, boją się, a my dopiero teraz zaczynamy obserwować prawdziwe konsekwencje.

Samookaleczenia, myśli samobójcze?
Oczywiście. Moment ogłoszenia powrotu do szkół sprowokował wiele prób samobójczych dzieci przez zażycie leków. Jakiś czas temu na każdym oddziale pediatrycznym leżało przynajmniej jedno takie dziecko. Przemyślana decyzja to raczej nie była – niektóre dzieci nie potrafiły wrócić na miesiąc do szkoły po tak długiej izolacji. Bardzo somatyzowały: cierpiały na bóle brzucha, nudności, wymioty. Nie mogły wyjść z domu, chyba że w towarzystwie starszej osoby: brata, babci, rodzica.


Zaburzenia odżywiania?
Pogłębiły się w pandemii, zwłaszcza anoreksja. Dzieciom bardzo brakowało relacji rówieśniczych, mówiły wprost, że ich samopoczucie się poprawi, jeśli będą mogły się spotkać z kolegami. Brak tych kontaktów i nuda w domu spowodowały, że nastolatki musiały jakoś spożytkować energię i czas, więc dużo dziewczynek zaczęło się odchudzać. Pamiętam pacjentkę, która robiła trzydzieści tysięcy kroków dziennie – gdy pies ją widział, to uciekał.

Spacer okazał się dla niego torturą.
Rodzice nie bardzo to widzieli, bo po pierwsze, trudno zauważyć, że osoba, z którą mamy do czynienia codziennie, chudnie, a po drugie, nie chcą się konfrontować z problemem. Często nie są zainteresowani własnym dzieckiem, więc jedynym wołaniem o pomoc jest próba samobójcza.

Kiedyś zaburzenia odżywiania ograniczały się do anoreksji. Dziś przyklejone do nich są myśli i próby samobójcze, a także samookaleczenia. Mniej więcej od dwóch lat modne są zdrapki: dziewczynki rozdrapują sobie ciało paznokciami. Wcześniej się cięły, wszędzie – na rękach, nogach, biuście. To ich sposób redukowania napięcia, niepokoju, stresu – emocji, które pojawiają się przed spożywaniem posiłku. Przed chwilą pacjentka powiedziała mi, że pierwsze, co zrobi po powrocie do domu, to się potnie, bo bardzo jej tu tego brakuje.

Co jeszcze się pojawiło?
Dzieci z cechami nieprawidłowo kształtującej się osobowości. Mamy teraz szesnastoletnią pacjentkę z takimi zaburzeniami psychopatycznymi, jakich jeszcze w swojej karierze nie widziałam: liże sobie te wszystkie zdrapki i delektuje się smakiem krwi. W ogóle mam wrażenie, że jest coraz więcej dzieci z zaburzeniami psychotycznymi. Dawniej to byli chłopcy po środkach psychoaktywnych, teraz jest więcej psychoz endogennych u dziewczynek. Ale w ogóle dziewczynek jest u nas więcej.

Całość:

wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,27610477,u-nas-na-podkarpaciu-dzieci-ktore-maja-problem-psychiczny.html#S.W-K.C-B.3-L.1.maly
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka