Dodaj do ulubionych

Diabollo ma rację...

05.10.21, 13:26
diabollo napisał:

> No właśnie tak było najczęściej w historii, że dyktatury i totalitaryzmy były
> instalowane ze znacznym albo w ogóle większościowym poparciem
> społecznym. Oczywiście po kompromitacji dyktatury po latach rządzenia
> przychodzi niezadowolenie, a po upadku dyktatury nagle się okazuje, że
> prawie wszyscy byli od samego początku przeciw, ale ulegli strasznej
> przemocy, pojawiają się legendy o masowym "underground" a nawet
> bajeczki o jakichś "żołnierzach" wyklętych.

Prof. Stanisław Obirek w sprawie uchodźców zapytał dramatycznie we wpisie pod swoim tekstem: A co myśmy zrobili?

Muszę powiedzieć, że to pytanie tkwi we mnie od początku wojny Polski z uchodźcami. Nie rządu pisowskiego, jak lubimy mówić, uspokajając swoje sumienia. To jest wojna Polski. Ponieważ to my, Polacy, już dawno powinniśmy być dzień i noc pod sejmem, kancelarią premiera, wiadomym domem, Nowogrodzką, i wszystkimi norami, w których siedzą bandyci z PiS — z taczkami, i żądaniem, aby wyp…li.

A nie jesteśmy. Nikt w tej sprawie nie protestuje!

Ba, ten wódz nasz ukochany, zagraniczny – Tusk miesza z błotem posła, który jako jedyny pokazuje, że jest człowiekiem: próbuje dostarczyć jedzenie ludziom głodnym i przemarzniętym. I tłumaczy to, Tusk, racją państwa, koniecznością nieośmieszania sprawy! I peroruje, że granice trzeba chronić. I my to łykamy.

Przez dziesiątki lat gorszyliśmy się faktem, że społeczeństwo niemieckie popierało Hitlera latami, nie chciało wiedzieć o obozach śmierci, o eksperymentach na więźniach, o krematoriach. Pytaliśmy: jako to było możliwe? Dziwiliśmy się światu, że wówczas milczał, mimo że wiedział, bo przecież Jan Karski, bo inni … Na początku lat 90. dowiedzieliśmy się, jak to jest milczeć w obliczu rzezi. Siedzieliśmy cicho, gdy ledwie tysiąc kilometrów od naszych granic odbywała się rzeź w b. Jugosławii. I nic. Siedzieliśmy cicho także podczas rzezi w Rwandzie.

To w naszym kraju byli przetrzymywani i torturowani więźniowie CIA, i myśmy polityków, którzy się na to zgodzili, nie pociągnęli do odpowiedzialności.

W czym my, tak, my, którzy nie zgadzają się na postępowanie rządu wobec uchodźców umierających na naszej granicy, różnimy się od społeczeństwa niemieckiego w czasach nazizmu? Oni teoretycznie mogli nie wiedzieć, było ledwie radio, kroniki filmowe i goebbelsowska propaganda. A my? Fakt, że nie ma tam dziennikarzy polskich, nie usprawiedliwia nas, bo wiemy dokładnie, co się tam wyprawia. Milczeniem, brakiem protestów dajemy tym bandytom przyzwolenie na zbrodnie, których się dopuszczają na ludziach szukających u nas pomocy. To ta nasza „przysłowiowa polska gościnność”, pusty talerz przy stole wigilijnym, czekający na zbłąkanego wędrowca…

Za parę miesięcy Polacy będą hucznie świętować narodziny uchodźcy, płakać rzewnymi kolędami o tym, że mateńka nóżki z zimna mu okryła chustką, że narodziny świętowała rodzina uchodźcza ze zwierzęta, bo ludzie odrzucili, bo nie było miejsca w gospodzie …

I ludzie będą to świętować, i śpiewać, i pić, i wzruszać się, i prezenty z tej okazji dawać, ze szczerym – a jakże – przekonaniem, jacy to my katolicy. I znów będzie to rzewne pitolenie w kościołach i reklamach.

Straciliśmy niewinność, proszę państwa. Świąt więcej nie powinno być. Nie ma czego świętować.

Za swoją bierność każdy z nas zapłaci. Karma wraca.

Magdalena Ostrowska
Obserwuj wątek
    • oby.watel PiS jak PZPR 05.10.21, 13:30
      Dwóch ministrów wpatrujących się w zdjęcia gwałtu na krowie (właściwie na klaczy) widziałem ostatnio na konferencji prasowej. Obaj panowie mają ustaloną reputację. Jeden został bezprawnie ułaskawiony z powodu wyroku za nadużycie władzy. Drugi pan lubi, jak żołnierze tworzą żywy baner w trakcie jego konferencji prasowych. Okazał się też niezłym „hubem” w sieci „Partia i Spółka”.

      https://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2021/09/Grudzien-1938-2.jpg

      Czym się różni PiS od PZPR z jej najgorszego okresu? Właściwie już niczym. Jedni wierzyli podobno w marksizm i leninizm, a drudzy podobno w Boga. W jednym i drugim przypadku to tylko deklaracje.

      Można było się o tym przekonać, oglądając konferencję z gwałtem na klaczy. Chrześcijańska bojaźń boża jest rządzącym obca, a miłosierdziu nie wspomnę. Natomiast członkowie PZPR nierzadko wierzyli w Boga i chrzcili dzieci. Jaruzelski przed śmiercią przyjął sakramenty, a jego córka w tajemnicy została ochrzczona (sic!). Za to wspomniany generał był hurrapatriotyczny. Wprowadził po stanie wojennym rogatywki i święto 3 maja. Nacjonalizm i zamiłowanie do celebry łączy nierozerwalnym, żelaznym zbrojeniem beton PZPR z betonem PiS.

      W obu przypadkach motorem działania jest utrzymanie władzy – za wszelką cenę. Motorem psychicznym są kompleksy i obawy przed karą. Twardogłowi członkowie PZPR nierzadko nieśli w sobie kompleksy związane z poczuciem winy z powodu uległości wobec radzieckich towarzyszy. Czasami była to współpraca z NKWD, czasami stosowanie terroru po wojnie, a czasami udział w stalinizacji Polski. „Moczarowcy” mieli też antyinteligencki kompleks niższości. Z powodu szorstkiego obycia, niskiego wykształcenia, wiejskiego lub robotniczego pochodzenia kazali pałować studentów i represjonować literatów. Łączyła ich także obawa przed rozliczeniami z powodu popełnionych przestępstw, a nawet zbrodni.

      W PiS-ie też widoczny jest podobnie motywowany kompleks niższości. Weterani PiS to najczęściej trzeci lub czwarty szereg opozycji antykomunistycznej. Nie wsławili się niczym wielkim. Często „13 grudnia spali do południa”. Dojmujące poczucie winy z powodu własnej mierności, tchórzostwa – korespondujące z odwagą innych pozwala wyjaśnić nienawiść do L. Wałęsy, A. Michnika, J. Kuronia, B. Geremka czy T. Mazowieckiego. Wszak to oni nadawali kształt Polsce po 1989 roku, więc zakompleksieni niedoszli bohaterowie postanowili zniszczyć ich dorobek. W sukurs poszli podobnie zakompleksieni pseudointeligenci i ambitne, lecz mało rozgarnięte „młode wilki” z dyplomem jakiejś prywatnej wszechnicy. Powodzenie w destrukcji państwa i obawa przed karą integrują ich brudną wspólnotę.

      Wracając do konferencji prasowej, łatwo przywołującej skojarzenia z nazistowskim Stürmerem. W pewnym okresie w państwie Hitlera mnożyły się nagłaśniane przypadki aryjek wykorzystywanych przez Żydów. „Lubieżność żydowska” stała się ważnym motywem propagandy Stürmera, a walka o bezpieczeństwo aryjskiej rasy zagrożonej „pohańbieniem” – państwowym dogmatem.

      Seks to emocje, emocje to seks. Razem zawsze podnoszą skuteczność przekazu.

      Na podlaskiej wsi krążyła kiedyś plotka o gwałcie na owcy. Sprawca miał unieruchomić zwierzę z użyciem gumowca i dokonać „dzieła”…

      ***

      W związku z obawą o bezpieczeństwo wewnętrzne należy więc chyba powołać komisję do walki z zoofilią. Powinna ona zbadać wszystkie przypadki murarzy, księży i rolników dokonujących czynów zoofilskich. Praktyka komisji ds. pedofilii pokazuje, że członkowie tej komisji potrafią godnie żyć — bez szukania posad w spółkach skarbu państwa.

      Stefan Michał Marcinkiewicz

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka