Dodaj do ulubionych

Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślenia.

10.10.21, 09:08
AGNIESZKA GRAFF

Podsiadlizm kontra Matczakizm. Czy wolno jeszcze drwić?

Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślenia. Oto dwie wrażliwości, dwa style - oba po naszej liberalno-lewicowej stronie. Podsiadlizm to ironia, zgrywa i dystans. Matczakizm to słuszna słuszność

Agnieszka Graff – feministka, publicystka, wykładowczyni na UW, autorka wielu książek, m.in. „Matka feministka"

Jak może wiecie, poeta Jacek Podsiadło napisał w „Tygodniku Powszechnym" tekst pt. „Rapcio i ojcio" – arcyzłośliwy i arcyzabawny felieton o książce Marcina Matczaka pt. „Jak wychować rapera. Bezradnik". W dziele tym „Tata Maty" wyjaśnia głębokie filozoficzne przesłanie dzieł swojego syna.

Poczytałam to i odpadłam, chociaż poglądy mam z Matczakiem podobne i podobnie jak on mam syna, którego bardzo kocham (ale szczęśliwie nie jest on sławnym raperem). Rzecz w tym, że ton Matczaka jest nieznośnie mentorski, mizdrzący się i infantylny (co mnie zresztą zdziwiło, bo zdarzają mu się świetne teksty).

Dalej poszło szybko. Złośliwościami Podsiadły podzielili się na Fejsie Twardoch i Masłowska, dodając ku uciesze gawiedzi złośliwości własne, nie mniej od tamtych zjadliwe. Byłoby i minęłoby, gdyby Matczak „Rapcia i ojcia" przeczekał, ale on postanowił bronić honoru rodziny: zerwał współpracę z TP i napisał polemikę, w której ustawia siebie i syna w rolach ofiar okrutnej napaści. Cóż, najlepszy w jego tekście jest cytat z Masłowskiej: „Yeaaaaaaah!!!! Wreszcie ktoś wrzucił żabę do tornistra tym kujonom, bo już myślałam, że nie wytrzymam ich sumującej się bezustannie i rozmnażającej samej ze sobą przenikliwości".

Starcie Matczak – Podsiadło dało mi do myślenia. Oto dwie wrażliwości, dwa style – oba po naszej liberalno-lewicowej stronie. Podsiadlizm to ironia, zgrywa i dystans.

Matczakizm to słuszna słuszność, którą należy ludności cierpliwie wyłożyć, koniecznie w paternalistyczno-inteligenckim sosie.
A prawdziwą stawką tej afery jest status zjadliwej recenzji w naszej przeoranej przez wojnę kulturową przestrzeni publicznej. Czy wolno drwić? Czy wypada się za drwinę obrażać? Kiedyś było tak, że jedni autorzy publicznie krytykowali teksty innych autorów, a zjadliwość uważano za cnotę, o ile była błyskotliwa. Dziś krytyczna recenzja powoduje u autora ranę, rana wymaga upublicznienia w formie skargi, a po skardze następuje fala współczucia zranionych „hejtem" czytelników nieszczęsnego twórcy. Cóż, może jestem bez serca, ale tęsknię za dawnymi czasami. Istnieje coś takiego jak prawo do złośliwości. Nie każda krytyka to „hejt". Nie każda różnica zdań to „wojna".

www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,27651024,agnieszka-graff-podsiadlo-kontra-matczak-to-starcie-dalo-mi.html?_ga=2.25628349.1486285544.1633715913-66682764.1584340826#S.main_topic_2-K.C-B.3-L.2.glowka
Obserwuj wątek
      • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 20.10.21, 07:21
        Dlaczego kompetentny profesor prawa ma jakieś celebryckie ADHD i wypowiada się na tematy pozaprawnicze?
        W tekiej sytuacji prędzej czy później walnie się coś głupiego i taka kompromitacja rzuca od razu medialny cień na wszystko co pan kompetentny profesor prawa mówi o prawie...

        Dlaczego nikt mu nie doradził, żeby się po prostu zamknął?

        Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 21.10.21, 09:32
              A kto ocenia poziom głupoty tych wypowiedzi? Pożyteczni idioci z obozu przeciwnego władzy. Dzięki temu władza i sprzyjające jej media nie muszą nic robić, tylko cytować. Dotąd udało się rękami pożytecznych idiotów uciszyć, zastraszyć lub wręcz wywalić z roboty wielu nieprawomyślnych dziennikarzy. Pożyteczni idioci nie są jednak ani stanowczy ani pryncypialni gdy chodzi o drugą stronę. Owszem, czasem coś pisną, ale odpowiedzią jest gromki rechot. Z tym większym zapałem tępią swoich.
                • oby.watel Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 21.10.21, 11:32
                  Możesz zacytować to "pierdolenie" Matczaka? Bo wczoraj słyszałem pierdolącego jak potłuczony Zandberga, który przekonywał, że należy uszczęśliwiać ludzi na siłę, bo jak nie, to będą nieszczęśliwi. Według niego należy ściśle przestrzegać przepisów i karać wszystkich, którzy je łamią, na przykład pracując ponad dozwolone w prawie pracy 8 godzin. Nie wyjaśnił co z godzinami nadliczbowymi. Nie wspomniał także za ile godzin pracy towarzysze z partyjusiąteczka Razem powypłacali sobie setki tysięcy złotych premii. Łzy wzruszenia cisną się do ócz jak się słucha człowieka, który innym zabroni, a sam korzysta z każdej okazji żeby sobie kieszenie napchać pieniędzmi podatników. Zrozumiały staje się szloch tow. Gduli, który najwidoczniej nie załapał się.
                  • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 21.10.21, 12:53
                    No właśnie dlatego mamy PISdę katolickofaszystowską na karku, bo nagle zdobycze zachodnioeuropejskiej cywilizacji socjaldemokratycznej jak 8-godzinny dzień pracy dla naszej elity intelektualnej przestały być oczywistością i nieprzekaraczalna podstawą cywilizowanych stosunków społecznych w państwie, a staly się... podejrzanym "lewactwem".

                    To nie ciemny lud skierował Polskę w stronę dzikiej Rosji czy Dzikiego Zachodu Amerykańskiego.
                    To nasze ciemne elity, ćwierć elity, ciemna inteligencja i ćwierć inteligencja.

                    Kłaniam się nisko
                    • grzespelc Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 21.10.21, 20:42
                      Myślę, że jako że jestem z tej samej branży, to chyba wiem, ska się to wzięło. Bo generalnie panują w niej stosunki feudalne i młodzi adepci muszą zapier..., żeby potem ewentualnie stopniowo sięgnąć po te frukty, które są do zdobycia, a są, choć nie dla wszystkich, dlatego panuje wyścig szczurów i ogólna kultura zapieprzu wzmacniana przez istnienie terminów. No i prof. Matczak na tyle zinternalizował ten system, że nie widzi w nim nic złego, tym bardziej, ze jest on ideologicznie wzmacniany dogmatami o niezależności każdego prawnika i niepasowaniu kodeksu pracy do charakteru zawodu.
                      A że do tego, jak wiadomo, w lewicę wolno przywalić pod byle pretekstem każdym zarzutem choćby totalnie z dupy, to dlaczegoby nie zarzucić im lenistwa.
                      Ale i tak najbardziej mnie martwi, że tu i tam przywołuje.... Petersona, bo akurat tego to bym się po nim nie spodziewał.
                      Cóż, chłop się wychował w małym miastecku, do liceum chodził w Gorzowie, potem trafił do Wrocławia, a chyba nigdzie nie było tak przechylonego na prawo wydziału prawa, to w jakieś g.. widocznie musiał wpaść.
                      • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 22.10.21, 12:43
                        No, właśnie to jest porażające, elity tak bardzo nienawidzą lewicy, że tą nienawiścią wyhodowały katofaszyzm i doprowadziły go do koryta jednocześnie obcinając gałąż, na której siedzieli... na której siedziała Polska.

                        wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27717111,marcin-matczak-programem-politycznym-lewicy-jest-promocja.htmllska-z-dosc-ciemnego-kraju-stala-sie-jednym-z-jasniejszych.html#S.W-K.C-B.5-L.1.maly
                          • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 23.10.21, 09:07
                            Na szczęście lud nie czyta GW, ale PISSowska propaganda zadba, żeby lud dowiedział się o wyłożonych w artykule mądrościach pana profesora przy jakiejkolwiek jego dyskusji o praworządności.
                            I pojawia się wtedy pytanie: czy lud bardziej przerazi się łamaniem praworządności przez katoprawicowy reżim czy też mądrościami z dupy pana profesora jak to nie pracował wystarczająco ciężko i dlatego jest biedny?

                            Aha odwieczne odniesienie prawicy do bolszewzmu i PRLu... I to opowiadają profesorowie...
                            Kłamstwem jest, że ludzie w PRLu byli leniwi i słabo pracowali. Ludzie pracowali bardzo ciężko. System po początkowych dużych sukcesach wynikających z industrializacji i absorpcji istniejących rezerw (jak ogromnej siły roboczej ze wsi) w dłuższym okresie okazał się nieefektywny, ale to nie znaczy, że poszczególni pracownicy wtedy nie zapierdalali. Zapierdalali bardzo ciężko.

                            To jest kłamstwo kapitalizmu (a po trzydziestu kilku latach polskiego turbokapitalizmu elity inteligenckie mogły się już zorientować, że to kłamstwo), że ciężka praca prowadzi do bogactwa.
                            Lud doskonale wie, że to jest kłamstwo, a stary Matczak ciągle je powtarza.

                            Kłaniam się nisko.
                            • oby.watel Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 23.10.21, 11:28
                              diabollo napisał:

                              Zazwyczaj jest tak, że domorośli obrońcy uciśnionych co innego mówią, a co innego robią. Oczywiście nie dotyczy to mediów przynależnych Agorze, bo tam nikt się nie przemęcza, co wyziera z co drugiego tekstu. Niemniej jednak temat jest nośny propagandowo dokładnie tak samo jak ochrona dziecka poczętego ubiegłej nocy. Nie chodzi bowiem o to, by zostawić ludziom swobodę, pozwolić pracować ile chcą i zadbać tylko o to, żeby im godziwie płacono za pracę ponad normę, ale o to, by jak w przypadku aborcji, ograniczyć prawo wyboru do minimum albo je całkowicie zlikwidować. Dzięki takiemu podejściu pracownik zmuszany do niewolniczej pracy przez kilkanaście godzin ponad normę nie ma się nawet komu poskarżyć, bo to przecież nielegalne i nikt nikogo nie zmusza.

                              Zastanawiam się czy neobolszewicy nie mogliby uszczęśliwiać swoimi pomysłami Koreańczyków, a fanatycy Watykańczyków? W tym drugim przypadku może być o tyle ciężko, że Watykan jeszcze nigdy nikomu nie udzielił azylu...
                            • grzespelc Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 23.10.21, 21:53
                              Ja tam mam relacje z pierwszej ręki o fabryce, w której szeroko pleniło się picie w robocie i przychodzenie po pijanemu i generalnie o jakiejkolwiek wydajności nie było mowy, kiedy kierownik jest cały czas najebany. Więc trochę tego było. natomiast w tak zacofanym przemyśle, jak polski w XX w. praca w przemyśle była niezwykle ciężka.
                              • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 24.10.21, 09:19
                                A ja pamiem, kiedy pracowałem w Polsce w późnych latach dziewięćdziesiątych zdarzało nam się w pracy pić wódkę. I to nie oznacza, że w tych pracach nie zapierdalaliśmy.

                                Absurdem byłoby twierdzenie, że praca w III RP polega na piciu wódki.
                                A takie absurdalne idiotyzmy dzisiaj opowiada się o PRLu.

                                Kto się nigdy nie napił w Polsce w biurze czy to sanacja, czy to PRL czy to III RP, ręka w górę!

                                Kłaniam się nisko.
    • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 24.10.21, 09:11
      Kamil Fejfer

      Marcin Matczak kontra młode leniuchy. Profesorze, mam złą wiadomość

      Przeciętność nie musi być wynikiem wysiłku. Może być wynikiem wyboru. Ludzie mają prawo do przeciętności i godności jednocześnie.

      Prof. Marcin Matczak w "Gazecie Wyborczej" stwierdza, że programem politycznym lewicy jest promocja przeciętności jako planu na życie. Ja mam inne wrażenie. Lewicy nie tyle zależy na tym, aby wszyscy byli „przeciętni", cokolwiek miałoby to znaczyć. Lewicy zależy raczej na tym, aby przeciętność – również jeżeli mówimy o liczbie przepracowanych godzin - nie oznaczała biedy. Aby godne życie było dostępne również dla tych, którzy nie robią zawrotnej kariery.

      Na początku chcę zaznaczyć, że szanuję pracę, jaką wykonał prof. Marcin Matczak, aby znaleźć się w tym miejscu, w którym jest. I mówię to bez cienia ironii. Z pewnością podróż od człowieka, który „kopał studnie, nosił worki ze żwirem, ładował obornik, wstawał o 3, żeby ściąć pieczarki", do reflektorów studiów telewizyjnych, do dochodów lokujących go zapewne w ułamku procentu najlepiej zarabiających Polaków, do profesorskich splendorów; wszystko to z pewnością daje poczucie siły i sprawczości. Problem z tymi emocjami jest taki, że jeżeli pozwolimy im się rozrastać, to w pewnym momencie okaże się, że są głównymi filtrami, przez które patrzymy na świat. A kiedy tak się dzieje, to umyka nam złożoność rzeczywistości, ludzkich motywacji (wśród których oczywiście bywa i zwykłe lenistwo) i globalnych megatrendów.

      Polacy w czołówce zapracowanych
      Prof. Matczak twierdzi, że ma prawo mówić, że w Polsce jest problem z etosem pracy, ponieważ młodzi ludzie nie są gotowi pracować tak ciężko jak jego pokolenie. I to zapewne jest prawdą. Jeżeli spojrzymy na dane dotyczące godzin pracy z OECD, to okaże się, że w naszym kraju w 2010 roku przeciętna liczba przepracowanych godzin w roku wynosiła 1831. Ale w 2019 (dane za rok 2020 są mało miarodajne z powodu covidowych lockdownów) było to już 1781 godzin.

      Tendencję spadku czasu pracy widać zresztą na całym świecie. I to nie tylko, jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie dziesięciolecia. Prawdę mówiąc, w ostatnich dekadach (mniej więcej od lat 80.) trend zmniejszania godzin pracy nieco spowolnił. Stało się tak z powodu rosnącej popularności neoliberalnej polityki gospodarczej, którą cechowała deregulacja rynków pracy oraz osłabianie związków zawodowych. Według danych platformy Our World in Data na początku XX wieku trudno było znaleźć kraj, w którym średnio pracowało się mniej niż 2,5 tysiąca godzin rocznie. Normą była raczej praca po 3 tysiące godzin. To zerknijmy jeszcze do Eurostatu. Według danych tej instytucji Polacy są na trzecim miejscu, jeśli chodzi o najbardziej zapracowane narody Unii. A kto pracuje najmniej? Holendrzy, Duńczycy, Norwegowie, Szwajcarzy. Jeżeli więc jako społeczeństwa jesteśmy bogatsi, to po prostu – z reguły – pracujemy mniej. Jest to zjawisko, które widać zarówno, jeśli porównujemy ze sobą kraje, jak i jeśli patrzymy na wieloletnie wskaźniki.

      Marcin Matczak pewnemu obiektywnemu społeczno-ekonomicznemu trendowi nadaje zaś walor moralny. Oto młode leniuchy, zamiast zaiwaniać, tak jak robiło to jego pokolenie, coraz częściej wolą tego nie robić.

      Panie profesorze, mam dla Pana złą wiadomość: to zjawisko widoczne jest niemal na całym świecie. Kiedy członkowie społeczeństw mają już ubrania, niezłe jedzenie, dostęp do niezłej jakości usług (a pamiętajmy, że Polska od jakiegoś czasu należy do grona najlepiej rozwiniętych państw świata), to zaczynają cenić inne rzeczy niż pracę. Na przykład czas wolny.

      „Pracowałem zbyt długo nie dlatego, że ktoś mi kazał, ale dlatego, że chciałem życie mojej rodziny uczynić lepszym" – pisze profesor. Ale wraz z bogaceniem się krajów „lepsze życie" jest dostępne większej liczbie ludzi przy mniejszych nakładach pracy. Właśnie dlatego spędzają oni w swoich biurach i zakładach coraz mniej czasu. Uważają, że „lepsze życie" to też możliwość niepracowania. I nie ma w tym nic złego; to oznaka postępu.

      Tytani bez systemu nic nie zdziałają
      Marcin Matczak może powiedzieć, że kraje bogacą się dzięki takim ludziom jak on. Sam zresztą to sugeruje, pisząc o zasadzie Pareto, gdzie 20 proc. osób wypracowuje owoce, z których korzysta pozostałe 80 proc. Och, żeby to było takie proste…

      CDN...
      • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 24.10.21, 09:12
        Przez większość czasu istnienia ludzkości nie rozwijaliśmy się w ogóle. Na podobnych poziomach pozostawało spożycie kalorii, śmiertelność dzieci, dostępność ubrań, oczekiwana długość życia. Później przyszła rewolucja przemysłowa, kapitalizm, regulacje, nowoczesne instytucje, innowacyjność, państwo prawa, związki zawodowe. Wszystkie te elementy razem tworzą zręby wygodnego życia. Owe górne „20 proc." najzdolniejszych, najbardziej pracowitych, najinteligentniejszych bez całej architektury nowoczesnego państwa niewiele by zrobiło. Skąd ta pewność? Ponieważ w liczącej 200 tysięcy lat historii ludzkości zawsze było jakieś 20 proc. najzdolniejszych. A dobrobyt i dobrostan mamy dostępny od dosłownie kilku dekad. I to jest on dostępny jedynie dla jakiegoś 1,5 mld spośród 7,5 mld ludzi żyjących na świecie. Tytani pracy nie zdziałają wiele bez skomplikowanego systemu, który im to umożliwi.

        Dalej, w kontekście podatków, prawnik pisze o tym, że lewica powinna zająć się bardziej tymi, którym się nie udało, niż tymi, którym się udało. Profesor wspomina o miliardach złotych przeznaczonych na TVP. Jasnym jest, że publiczne finansowanie rządowej, ordynarnej, tępej propagandy jest skandaliczne. Co do tego nie ma żadnego sporu.

        Istotne jest jednak to, że bez progresywnych podatków trudno jest zbudować spójne społeczeństwo dające w miarę równe szanse na rozwój swoim obywatelom (piszę „w miarę", ponieważ zawsze dzieci osób takich jak Marcin Matczak będą miały przewagę nad dziećmi takimi, jakim był sam profesor; tym bardziej należy się szacunek jego pracy za przeskoczenie wielu rówieśników wywodzących się z uprzywilejowanych domów).

        Zajmowanie się więc tymi, którym „się nie udało", jest zajmowaniem się „tymi, którym się udało". Wiemy o tym, mamy przykłady dobrego działania progresji podatkowej, wiemy, że dzięki niej buduje się dobrobyt, wzrost i bardziej równe szanse. Bogaci, również ci, którzy doszli do wysokich pozycji swoją ciężką pracą, powinni się dorzucać do wspólnego worka, między innymi po to, żeby w społeczeństwie nie marnowały się potencjały tysięcy osób im podobnych.

        Też chciałbym przebiec maraton
        Jednak poza osobami niezwykle zdolnymi i zdeterminowanymi jest cała reszta; większość zwykłych ludzi, których celem nie jest kariera, tylko godne życie. I w ich imieniu na całym świecie toczą się teraz debaty na temat bardziej radykalnego skracania czasu pracy. Eksperymenty przeprowadzone między innymi na Islandii pokazują, że skrócenie czasu pracy poprawia nie tylko wydajność pracowników, ale również wpływa na ich dobrostan, na lepsze relacje z innymi ludźmi; po prostu czyni ich życia lepszymi.

        „Przeciętność jest okej, gdy jest efektem wysiłku. Nikt nie musi biegać maratonu poniżej 2 godzin, ale każdy może do tego dążyć" – to są chyba kluczowe zdania, które padają w całym tekście. Naprawdę i szczerze cenię osoby z samozaparciem, wytrwałe, zdolne do odroczenia gratyfikacji i potrafiące długo skupiać się na jakimś zadaniu. Sam w pewnym momencie życia te cechy u siebie (zapewne nie na poziomie Marcina Matczaka; piszę to bez ironii) wypracowałem i je lubię.

        Długa praca daje mi poczucie władzy nad swoim życiem, stanowi strukturę, na której mogę budować poczucie własnej wartości, daje satysfakcję z wykonania roboty. I nieszczególnie mnie interesuje to, czy jest to internalizacja kapitalistycznych norm.

        Jestem jednak zdania, że przeciętność nie musi być wynikiem wysiłku. Może być wynikiem wyboru. Ludzie mają prawo do przeciętności i godności jednocześnie. Świat, w którym chciałbym żyć, to świat, w którym mogę – jeśli chcę - pracować 4 tygodnie bez dnia odpoczynku. Ale to też świat, w którym mogę pracować 4 dni w tygodniu i żyć na godnym poziomie. Choćby po to, żeby przygotować się do przebiegnięcia maratonu. Albo po to, żeby w piątek bardzo długo spać.

        Autor jest analitykiem rynku pracy i nierówności społecznych, dziennikarzem piszącym o ekonomii i gospodarce. Wydał książki „O kobiecie pracującej. Dlaczego mniej zarabia, chociaż więcej pracuje" oraz „Zawód. Opowieści o pracy w Polsce". Razem z Łukaszem Komudą prowadzą podcast i kanał na YouTubie "Ekonomia i cała reszta".

        wyborcza.pl/7,75968,27721206,marcin-matczak-kontra-mlode-leniuchy-profesorze-mam-zla-wiadomosc.html#S.W-K.C-B.4-L.1.maly
            • grzespelc Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 25.10.21, 17:14
              Dobry tekst.

              Dodajmy, że podobno wg p. Piketty'ego pod względem redystrybucji wartości dodanej wróciliśmy już do czasów Marksa, a może i nieco wcześniejszych.
              Tyle tylko, że nikt w Polsce o tym nie wie, bo nikt nic nie czyta i generalnie nie wyściubia nosa poza Odrę i Bug, a w sumie w Polsce jest trochę lepiej (pewnie by wyszła końcówka XIX w., belle epoque łehehe), więc nikt się nie zastanawia, do czego zmierzamy...
          • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 26.10.21, 07:20
            Z fejsa Orlińskiego:

            "Hartman trafnie zauważył, że Matczak nic Marksa nie przeczytał (co kompromituje go jako wykładowcę filozofii prawa). W kolejnej gniewnej polemice Matczak ponownie to wykazuje - wbrew temu, co mu się roi, Marks nie podał żadnej recepty na konkretny ustrój. Nie ma ani jednego pisma z tezą "gospodarka ma być sterowana centralnie", nie mówiąc już o "nienawidzimy indywidualizmu".
            W "Kapitale" jest za to bardzo dużo o tym, dlaczego samą tylko pracą po 16 godzin dziennie robotnik nie może się wydźwignąć z nędzy, tylko raczej zniszczy sobie zdrowie i wyląduje pod mostem. Nie tylko Marks się nad tym wtedy zastanawiał, w drugiej połowie XIX wieku to był fakt empiryczny: że gospodarka, technologia, medycyna itd. się rozwijają, a klasa robotnicza od tego biednieje.
            Widać to było np. poprzez porównywanie kolejnych roczników poborowych: były coraz bardziej wymizerowane. To był problem strategiczny. Rządy i parlamenty nawet powoływały różne komisje, mające to badać (ich raporty były wykorzystywane przez Marksa i Engelsa, ale także np. Różę Luksemburg). I ciągle wychodziło, że praca rujnuje (tzn. nie wszystkich, ale większość społeczeństwa).
            Niech ten Matczak wreszcie to przeczytać choćby w jakimś omówieniu (stronniczo oczywiście polecam esej Isaiah Berlina, ale błagam, cokolwiek...)"
            • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 26.10.21, 10:35
              W PL wyrosło już całe pokolenie ćwierć inteligencji "humanistycznej", która w życiu nie przeczytała żadnego tekstu Karla Marxa, więc nie ma zielonego pojęcia o co temu Marxowi chodziło. Jest natomiast przekonana, że zaprojektował rewolulcje bolszewicką, a może nawet sowieckie gułagi.

              Kłaniam się nisko
              • grzespelc Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 26.10.21, 11:25
                Trochę to dziwne, bo dwie dekady temu na studiach miałem cały odrębny wykład o Marksie, więc podejrzewam że na tych bardziej humanistycznych kierunkach też był, tylko po prostu gawiedź nie uważała, bo po co. A u nas można było dostać pałę za jedną błędną odpowiedź, tośmy się uczyli wszystkiego... No chyba że ktoś szedł na 3 z.
                To trochę jak z tymi faszolami, co twierdzą, ż w szkle na historii nie uczyli. Uczyli, tylko głupek nie uważał.
                • diabollo Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 26.10.21, 12:19
                  Może, czcigodny Grzespelcu, studiowałeś jeszcze przed prof. Matczakiem?
                  No albo stary Matczak się prześliznął prze te wykłady bez żadnego czytania, choćby omówień Marxa w że skryptu...?

                  Jedno jest pewne: elita elit prawniczych, prof. filozofii prawa Matczak nie zna podstaw współczesnej humanistyki.

                  Co się stało z polską inteligencją?
                  Mówi Korwinem i chce jebać lewicę.

                  Ktofaszyzm przy korycie od połowy drugiej dekady XXI wieku to nie kryzys, to rezultat.

                  Kłaniam się nisko
                  • grzespelc Re: Starcie Matczak - Podsiadło dało mi do myślen 27.10.21, 21:05
                    W sumie to doktryny miałem gdzie indziej, niż on, ale podręcznik był ten sam i tam było kilka stron o Marksie. Zdarza się, że ktoś nie przeczyta czegoś i akurat tego nie będzie, to jasne.
                    A w sumie to smutne, że tak inteligentny człowiek nie wykorzystuje swoich możliwości poznawczych, pozostając w tej materii na poziomie przeciętnego ćwierćinteligenta.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka