Dodaj do ulubionych

Jacek Raciborski, socjolog, wylicza błędy liderów

08.02.22, 11:41
1 Tusk sądzi, że możliwe jest odbudowanie opozycji PO-PiS jako jedynie ważnej linii podziału. Tymczasem główny podział o olbrzymim przy tym ładunku emocjonalnym to podział na PiS i anty-PiS. Stąd łatwość przepływów między PO-Hołownią-PSL-Lewicą. Ale w warunkach konkurencji list opozycyjnych PO z przybudówkami nie przyciągnie całego elektoratu antypisowskiego. A listy PSL, Lewicy, Hołowni mogą zostać zepchnięte pod próg. Liderzy małych ugrupowań udają, że nie wiedzą o strategicznych zachowaniach wyborców w sytuacji progów ("szkoda głosu na małego").

2 Hołownia, wzywając do publicznych debat programowych, udaje, że nie wie, że postulat ten oddala szanse na wypracowanie przez demokratyczną opozycję minimum programowego koniecznego do odsunięcia PiS od władzy i przekreśla projekt jednej listy. Szczyt hipokryzji.

3 Kosiniak-Kamysz, bajając o "oskrzydlaniu" PiS przez dwa obozy antypisowskie, zapomina, że w elektoracie nie ma żadnych dwóch obozów antypisowskich, a jego Koalicja Polska oscyluje wokół progu, podobnie jak obóz lewicy. Podprogowy może okazać się też Hołownia. Dylemat w praktyce jest jeden: albo powstanie jedna lista firmowana przez obecne ugrupowania parlamentarnej opozycji (z wyłączeniem Konfederacji), albo powtórka z 2019 r. I wtedy, gdyby nawet PO była pierwsza, to zadanie formowania rządu prezydent powierzy PiS, a wtedy PiS znajdzie koalicjantów. Logika wyborczej rywalizacji wykopie przepaść między tymi "dwoma antypisowskimi blokami". Jeden z nich pocieszy się koalicją z PiS. Kosiniak Kamysz nie jest tak młody, aby nie pamiętać losów PO-PiS w 2005 r.

4 Czarzasty i Biedroń znakomicie wiedzą, że nie dokonali żadnego zjednoczenia lewicy, a to, co zrobili, to praktycznie unicestwili znaczącą siłę, jaką był SLD. Prawdziwe zjednoczenie lewicy winno objąć Razem, Unię Pracy, grupę Barbary Nowackiej, PPS i innych rozbitków, zyskać wsparcie Kwaśniewskiego, Cimoszewicza, Millera, poparcie OPZZ itp. To jest zadanie do pilnego wykonania, bo taka Zjednoczona Lewica jest konieczna jako element bloku prodemokratycznego.

5 Wszyscy liderzy zdają się nie wierzyć w zjednoczoną opozycję, a udają, że wierzą. Można odwrócić zadanie. Opozycja może, a nawet winna być podzielona, złożona z wyraźnie określonych podmiotów, których tożsamość będzie szanowana przez innych. Ale wyborczą formą działania opozycji winna być jedna lista. Miejsca na niej podzielić można, biorąc pod uwagę obecną siłę i potencjał polityczny poszczególnych ugrupowań i powierzając Tuskowi rolę lidera – koordynatora/ konstruktora listy. Być może kandydatem opozycji na premiera winien być nie Tusk, ale Trzaskowski. Idea wspólnej listy opozycji jest sposobem regulowania naturalnego konfliktu między opozycyjnymi partiami i, co ważniejsze, między ich wyborcami.

6 Perspektywa zbudowania jednej listy opozycji prodemokratycznej już teraz mogłaby służyć podtrzymywaniu demokracji w Polsce, bo zdolna do skoordynowanych działań opozycja może złożyć wiarygodne propozycje jakimś posłom z obozu władzy i w razie konieczności obalić rząd PiS oraz powołać w jego miejsce rząd techniczny/rząd fachowców (w procedurze konstruktywnego wotum nieufności), którego zadanie polegałoby na ustabilizowaniu sytuacji politycznej i gospodarczej i zagwarantowaniu wolnych wyborów w konstytucyjnym terminie.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka