Dodaj do ulubionych

Rosja zbawia przed cywilizacją śmierci

22.04.22, 10:38
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,28357332,rosja-ma-zbawic-swiat-przed-cywilizacja-smierci-a-to-wymaga.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Rosja zbawia przed cywilizacją śmierci 24.04.22, 11:04
      Rosja ma zbawić świat przed cywilizacją śmierci. A to wymaga ofiar
      Agnieszka Graff, Elżbieta Korolczuk

      Nakręcana od ponad dekady globalna wojna kulturowa odegrała ogromną rolę w doprowadzeniu do wojny prawdziwej

      Liberalni komentatorzy rosyjskiej agresji na Ukrainę słusznie widzą jej źródła w imperialnej polityce Rosji. Mylą się jednak, przyjmując za pewnik, że wobec realności tej wojny tracą na znaczeniu wszelkie „nierealne" spory, a zwłaszcza spory dotyczące kwestii kulturowych i obyczajowych, czyli płci i seksualności. Jednym słowem: gender. Ci sami komentatorzy dziwią się skali poparcia dla Putina w Rosji i z niedowierzaniem przyjmują fakt, że Watykan do dziś Rosji jasno nie potępił. Z tego punktu widzenia słowa patriarchy Cyryla o tym, że Donbas trzeba obronić przed paradami gejowskimi, czy wypowiedź Putina na temat cancel culture i J.K. Rowling to niewarte namysłu epizody. Tymczasem oba zdarzyły się już podczas działań zbrojnych i nie były to wpadki. Liberalny dogmat o nieważności sporów kulturowych czyni nas niezdolnymi do zrozumienia mechanizmów, które uczyniły tę wojnę nie tylko możliwą, ale też – w oczach znacznej części Rosjan – nieuchronną i słuszną. Nakręcana od ponad dekady globalna wojna kulturowa odegrała ogromną rolę w doprowadzeniu do wojny prawdziwej.

      Antygender, czyli soft power
      Płeć i seksualność zajmują centralne miejsce w rosyjskiej kampanii przeciwko Unii Europejskiej i Zachodowi. Można wręcz powiedzieć, że sprzeciw wobec rzekomemu rozpasaniu i moralnej degeneracji Zachodu, które ukrywają się pod słowem „gender", to rosyjska soft power. Zachód przedstawiany jest w rosyjskich mediach nie tylko jako polityczny przeciwnik, ale też jako „świat na opak", który dąży do samozagłady i sprzeciwia się zdrowemu rozsądkowi. Kraje Unii Europejskiej opisuje się ze zgrozą jako miejsca, w których odbiera się dzieci normalnym rodzinom, by oddać je gejom i pedofilom, gdzie rozbija się małżeństwa, bałamutnie przekonując, że tego wymaga obrona kobiet przed przemocą; gdzie wreszcie przymusowo zmienia się płeć nastolatkom w imię chorej „ideologii gender". Zgodnie z propagandą Kremla, powtarzaną przez Cerkiew moskiewską, to szaleństwo jest podstępnie eksportowane na Wschód – geje rządzą Europą (a właściwie Gejropą), a sterroryzowane przez nich instytucje unijne wymuszają parady równości w krajach, które są wciągane w orbitę Zachodu. Gdy Putin mówił o „skancelowanej" za transfobię J.K. Rowling, w istocie chodziło mu o udręczoną przez Zachód Rosję – dramat pisarki ma być „dowodem na to, że Zachód lubi »unieważniać« ludzi, a teraz z tym samym mierzy się Rosja". W globalnej wojnie dobra ze złem Ukraina – stawiająca na sojusz z Zachodem i starająca się o wejście do Unii Europejskiej – ustawiona jest w roli źródła zagrożenia, a jednocześnie kraj skolonizowany, który Rosja musi zbawić. W całej tej opowieści kwestia płci i seksualności odgrywa rolę kluczową, a nie marginalną.
      W obliczu kolonialnej agresji Zachodu i jego sojuszników w regionie konieczna jest samoobrona. Tej właśnie wizji jasno dał wyraz patriarcha Cyryl, gdy 6 marca 2022 r. wyjaśnił konieczność putinowskiej „operacji specjalnej". Warto tę wypowiedź przytoczyć in extenso, bo jej ton i retoryka wiele mówią o sposobie myślenia władców współczesnej Rosji: „Od ośmiu lat próbuje się zniszczyć to, co istnieje w Donbasie. Tylko dlatego, że ta ziemia stanowczo odrzuca tak zwane wartości oferowane przez tych, którzy roszczą sobie prawo do władzy nad światem. Istnieje dziś swoisty test na lojalność wobec tej władzy, swego rodzaju przepustka do »szczęśliwego« świata, świata nadmiernej konsumpcji, świata fałszywej wolności. Czy wiecie na czym polega ów test? To proste i straszne zarazem: to parada gejowska. Żądanie, by odbyć gejowską paradę, stanowi sprawdzian lojalności wobec tego potężnego świata, my zaś wiemy, że jeśli ludzie lub państwa opierają się temu żądaniu, to zostają przez ów świat odrzuceni, potraktowani jako obcy".

      Przyjrzyjmy się tej opowieści nieco bliżej. Oto wartości proponowane przez Zachód okazują się pozorne, fałszywe, konsumpcyjne. Zachód pozostaje jednak potęgą, a jej ofiarami są prości ludzie, na których wymusza się zło. Rosja ma do spełnienia wielką misję cywilizacyjną: jej zadaniem ochrona lokalnych społeczności przed złowrogą zachodnią kolonizacją, a w dalszej perspektywie – moralne odnowienie chrześcijańskiego świata, uratowanie Zachodu przed nim samym. To właśnie Rosja ma stanowić repozytorium wartości, które kiedyś stanowiły oś świata zachodniego, a które Zachód zaprzepaścił. Prawdziwe wartości – te, których próbuje bronić Donbas, oczywiście z pomocą Rosji – to tradycja (w tym tzw. tradycyjna rodzina), naturalny porządek płci, jasna hierarchia społeczna i dominująca rola religii, która pozwala na oddzielenie występku od cnoty. O tym wszystkim Zachód zapomniał omamiony wizją fałszywej wolności propagowaną przez Freuda, Marksa, a potem kontrkulturę, feminizm i ruchy LGBT. Sprzeciw wobec „ideologii gender" jest w Rosji integralną częścią dyskursu imperialnego propagowanego przez środowisko tzw. nowych tradycjonalistów rosyjskich inspirowanych m.in. przez Aleksandra Dugina.

      Putin zwrócił się ku tak rozumianemu konserwatyzmowi w latach 2011-13 w reakcji na zmasowane protesty przeciwko fałszerstwom wyborczym, które doprowadziły do jego trzeciej kadencji prezydenckiej. Ruch ten okazał się niezwykle skuteczny przede wszystkim dlatego, że już wcześniej przygotowano pod niego grunt: rosyjskie elity akademickie i intelektualne lansowały wizję nowego konserwatyzmu opartą na połączeniu antyzachodniego nacjonalizmu ze sprzeciwem wobec socjalizmu i odwołaniem do tzw. tradycyjnych wartości. W ramach tej wizji transformacja naszego regionu po 1989 roku to efekt dominacji liberalnego Zachodu, ciąg upokorzeń dla Wschodu. Jest to znana nam dobrze retoryka „wstawania z kolan", obrony suwerenności, oporu przed globalizmem i odmowy imitacji. W przypadku Rosji podszyta jest ona imperialną nostalgią i megalomanią.

      Tradycyjny Wschód broni się przed zgniłym Zachodem
      Poglądy te od lat płyną wartkim strumieniem nie tylko z rosyjskich mediów, ale też – w nieco zmodyfikowanej formie – z produkowanych w całej Europie ultrakonserwatywnych publikacji krytykujących „ideologię gender", a także z ust uczestników takich wydarzeń jak zjazdy Światowego Kongresu Rodzin, który zresztą Rosjanie współtworzyli pod koniec lat 90. razem z przedstawicielami amerykańskiej religijnej prawicy. O szczególnej misji Rosji w antygenderowej krucjacie wypowiadała się np. niemiecka socjolożka Gabriele Kuby, sztandarowa postać europejskiego ruchu wojującego z „ideologią gender". W jednym z wywiadów stwierdziła wprost, że „Rosja to dziś jedyny kraj, w którym istnieje możliwość, aby Kościół i państwo odbudowały fundamenty rodziny". Istnieją też wersje opowieści o zgniłym Zachodzie dostosowane do potrzeb lokalnych. Wybawcą okazuje się na przykład Chorwacja albo Polska. Zdaniem amerykańskiego katolickiego ultrakonserwatysty, znanego z antysemickich publikacji E. Michaela Jonesa, to właśnie Polacy zostali wybrani, by bronić Zachodu – za czasów Sobieskiego przed zagrożeniem islamskim, a dziś przed szaleństwem ateizmu i gender. W tej nowej geografii moralno-politycznej obowiązuje jasny podział na zgniły ateistyczny Zachód i opierający się zgniliźnie chrześcijański Wschód.

      CDN...
      • diabollo Re: Rosja zbawia przed cywilizacją śmierci 24.04.22, 11:05
        W Rosji przekaz ten ma bezpośrednie przełożenie na prawodawstwo. Od dobrej dekady opowieści o zgniłym, a zarazem agresywnym Zachodzie stanowią podstawę do stopniowej likwidacji społeczeństwa obywatelskiego, represji wobec mniejszości seksualnych i ograniczania praw kobiet. W 2012 r. Duma przyjęła ustawę piętnującą organizacje pozarządowe jako „organizacje pełniące funkcje obcych agentów", a w 2017 r. rozszerzono jej zakres, aby narzucić stosowanie określenia „obcy agent" wobec wszelkich mediów, które pośrednio lub bezpośrednio otrzymują finansowanie z zagranicy. W 2013 r. uchwalono zakaz „propagandy homoseksualnej", który w praktyce oznacza zakaz informowania o sytuacji osób LGBTQ, prezentowania tęczowych emblematów i publicznego okazywania uczuć przez pary jednopłciowe, o demonstracjach ulicznych nie wspominając. W tym samym roku wszedł w życiu zakaz adopcji rosyjskich dzieci przez osoby pochodzące z krajów, w których zalegalizowano małżeństwa jednopłciowe. Rosja nigdy nie ratyfikowała konwencji stambulskiej, która chroni ofiary przemocy domowej, a w 2017 r. Putin podpisał ustawę depenalizującą jednorazowe przypadki przemocy w rodzinie, jeśli nie kończą się śmiercią lub poważnym uszkodzeniem ciała.

        Zmiany te wprowadzano zwykle przy dużym poparciu społecznym, co świadczy nie tyle o obyczajowym konserwatyzmie Rosjan, ile raczej o sukcesie retoryki demonizującej równość płci jako przejaw zachodniej ekspansji i zagrożenie dla zwykłych ludzi. Entuzjazm dla przepisów legitymizujących przemoc wobec kobiet i mniejszości seksualnych wskazuje, że putinowskim propagandzistom udało się zaszczepić w społeczeństwie lęk wobec wszystkiego, co zachodnie – lęk, którego nośnikiem są wyobrażenia dotyczące płci i seksualności. Obecna akceptacja dla inwazji na Ukrainie to naturalna konsekwencja tego zjawiska. W obu przypadkach zgrabnie odwrócono pozycje kata i ofiary, przedstawiając Rosję jako ofiarę kulturowej kolonizacji, ekonomicznego wyzysku i militarnej agresji. Jeśli wsłuchamy się uważnie w słowa Cyryla, uświadomimy sobie, że granica między wojną kulturową a wojną realną okazuje się niezwykle cienka.

        Mamy tu do czynienia z dwoma równoległymi procesami. Po pierwsze, „wojna z gender" sięga po coraz radykalniejsze środki, a jej propagatorzy skłonni są do usprawiedliwiania przemocy, przedstawiając agresję jako obronę konieczną. Z drugiej strony dyskurs militarystyczny i autorytarny jest coraz bardziej nasycony retoryką płci i rodziny. Dotyczy to nie tylko Rosji, ale też populistycznej prawicy w całej Europie. Słowa patriarchy Cyryla czy liczne wypowiedzi Putina o zagrożeniu ze strony Gejropy są skrajnym przykładem na to, co może się wydarzyć, kiedy te dwie tendencje się spotykają.

        Pomysł, że Rosja broni tradycyjnej rodziny, mordując cywili w Ukrainie, może się wydać całkowicie absurdalny komuś, kto śledzi tę wojnę w zachodnich mediach i widział choćby zdjęcia zgwałconych dzieci z Buczy. A jednak to coś więcej niż metafora. Dla odbiorcy rosyjskich mediów ta argumentacja pozostaje przekonująca: w obliczu wieloletniej ekspansji Zachodu „interwencja" w Ukrainie staje się aktem samoobrony. Chodzi nie tylko o integralność terytorialną Rosji w obliczu ewentualnego poszerzania NATO, ale też walkę dobra ze złem, rozsądku z szaleństwem, dziedzictwa duchowego z moralną degeneracją. Zaś zdjęć?z Buczy przeciętny Rosjanin nie zobaczy nigdy.

        Rosja nadzieją Europy?
        Sprzeciw wobec „ideologii gender" utożsamianej z aborcją, homoseksualizmem i/lub prawami osób trans, edukacją seksualną i studiami gender, stał się w ostatnich latach spoiwem łączącym ultrakonserwatywne organizacje, często o religijnych korzeniach, oraz radykalne ruchy prawicowe i populistów w całej Europie. Badaczki ruchów ultrakonserwatywnych – Weronika Grzebalska, Eszter Kováts i Andrea Peto nazwały gender „symbolicznym klejem", który potrafi skleić nawet skrajnych nacjonalistów z różnych krajów.

        Wiosną 2019 roku z ust prezesa PiS padły pamiętne słowa o tym, że „ruch LGBT i gender zagrażają naszej tożsamości, zagrażają naszemu narodowi, zagrażają polskiemu państwu". Argumenty podobne do tych, których używa Kaczyński, można znaleźć w wypowiedziach polityków partii prawicowych takich jak Fidesz na Węgrzech, Lega we Włoszech, Vox w Hiszpanii czy AfD w Niemczech, choć nie wszędzie są one równie skuteczne. W zależności od kontekstu zmienia się też retoryka: o ile polskie kampanie antygenderowe, trwające z różnym natężeniem od 2012 r., są otwarcie homofobiczne, o tyle np. w Niemczech czy Szwecji prawica zwalcza studia genderowe i queerowy feminizm, jednocześnie demonizując uchodźców i migrantów z krajów muzułmańskich jako zagrożenie dla białych kobiet i „naszych gejów". W krajach zachodnich prawica nie broni prawa mężczyzn do bicia swoich żon, nie proponuje też – jak w Polsce – całkowitego zakazu aborcji, ale chętnie piętnuje wynaturzenia feminizmu, który rzekomo „poszedł za daleko" w politykach równościowych.

        Skrajną prawicę i ultrakonserwatywne ruchy łączy nie tylko wspólny pogląd na kwestię płci. Jak pokazuje raport Neila Datty z Europejskiego Forum Parlamentarnego, w latach 2009-19 ruch antygenderowy w Europie zasiliło co najmniej 188 milionów dolarów z Federacji Rosyjskiej. Pieniądze te płyną przez organizacje pozarządowe oraz rozmaite „pralnie pieniędzy", a pochodzą głównie z kieszeni rosyjskich oligarchów (kluczowe postacie to Władimir Jakunin i Konstantin Małofiejew). Nie oznacza to, że Rosja to jedyny czy główny sponsor kampanii zwalczających „ideologię gender" – w tym samym okresie 437 milionów dolarów udało się pozyskać w samej UE, a 81 milionów pochodziło z USA, głównie od konserwatywnych think tanków. Przepływy finansowe pokazują jednak, kogo w Europie łączą z Putinem poglądy i pieniądze.

        Walka z „gender" nie jest po prostu sporem światopoglądowym, który można zlekceważyć w obliczu prawdziwej wojny. To wojna dobra ze złem, w której przeciwnika trzeba zniszczyć – nie tylko symbolicznie, ale też dosłownie. Na Światowym Kongresie Rodzin w Weronie w 2019 r., na którym zebrała się śmietanka europejskich i światowych organizacji ultrakonserwatywnych, partii skrajnie prawicowych oraz przedstawicieli różnych odłamów chrześcijaństwa, jeden z organizatorów, Jacopo Coghe, obwieścił, że ruch sprzeciwiający się „ideologii gender" tak naprawdę walczy przeciwko „ideologiom śmierci, które niszczą człowieka i ludzką rzeczywistość. Jeśli matką nie jest już ta, która rodzi, a ojcem ten, kto zapładnia, dzieci można kupować, o płci rozstrzyga się wedle uznania, a każde pragnienie staje się prawem, to znaczy tyle, że stawką jest już nie tylko nowy model społeczeństwa, lecz nowy paradygmat człowieczeństwa". Retoryka antygenderowa jest tak skonstruowana, by z góry usprawiedliwić przemoc jako obronę konieczną. Tę jej właściwość, jak już wiemy, próbuje obecnie wykorzystać Putin. Co na to europejscy przeciwnicy gender?

        Do lutego 2022 r. fascynacje tych środowisk putinowską Rosją nie stanowiły specjalnej tajemnicy, dziś jednak stanowią wstydliwe obciążenie: Marine Le Pen musiała wyrzucić ponad milion ulotek wyborczych, na których pozowała z Putinem, a Matteo Salvini chętnie zapomniałby o zdjęciach, na których występuje w koszulce z wizerunkiem rosyjskiego prezydenta. Liderzy hiszpańskiej partii Vox, znanej z sympatii dla Putina, w pierwszej chwili odmówili potępienia rosyjskiej napaści na Ukrainę, by po chwili zmienić kurs i porównać samych siebie do Zełenskiego. Czy jednak te wolty będą trwałe? Czy oznaczają zmianę polityki tych partii w kwestiach dotyczących moralnej geografii Europy i stosunku do Unii Europejskiej? Oczywiście nie. Należy się spodziewać, że populistyczna prawica dalej będzie bronić „tradycyjnej rodziny" i dzieci i atakować Brukselę, po prostu nieco lepiej niż dotąd ukrywając prorosyjskie sympatie.

        CDN...
        • diabollo Re: Rosja zbawia przed cywilizacją śmierci 24.04.22, 11:06
          Globalne ruchy ultrakonserwatywne i populistyczne partie prawicowe łączy „oportunistyczna synergia": te pierwsze zyskują wsparcie polityczne i finansowe dla swoich projektów, te drugie – narzędzia retoryczne pozwalające podsycać społeczne lęki. Tak właśnie działa sojusz między Ordo Iuris a rządzącą w Polsce prawicą. Instytut Ordo Iuris uzyskał ogromne polityczne wpływy i wiele stanowisk, podczas gdy politycy mogą łatwej przekierować lęk i frustracje wyborców na „zdegenerowane elity, które chcą przebierać chłopców w sukienki". Opowieści o tym, że trzeba zwalczać szaleństwa „ideologii gender", pozwalają przykryć autorytarne i faszyzujące postawy pod płaszczykiem dbałości o dobrostan dzieci. W przypadku Rosji pomaga też przekonać obywateli, że zabijanie cywili to cena, którą trzeba i warto zapłacić za przyszłość chrześcijańskiej cywilizacji.

          Milczenie papieża
          Co na to wszystko Watykan? Dlaczego papież milczy? Istotnie, trudno to pojąć, jeśli nie traktuje się poważnie podziałów kulturowych. Watykan jest jednym z głównych inicjatorów wojny kulturowej wokół kategorii „gender" i pozostaje jednym z głównych rozgrywających. Od lat 90. Kościół katolicki zwalcza „genderową agendę" – czyli prawa kobiet, prawa mniejszości i liberalizm obyczajowy – jako niebezpieczne wymysły zachodniej „cywilizacji śmierci". Na początku drugiej dekady XXI wieku zarówno ówczesny papież, jak i kolejne Episkopaty – w tym także polski – potępiały „gender", widząc w nim zagrożenie dla cywilizacji. W lutym 2016 r. doszło do historycznego spotkania Franciszka i Cyryla na Kubie – wydali wtedy wspólną deklarację potępiającą równość?małżeńską. Papież Franciszek nie odwiedził, co prawda, Światowego Kongresu Rodzin w Weronie w 2019 r., zaś wrogą mu brazylijską ultrakonserwatywną organizację TFP traktuje z chłodnym dystansem. Od czasu do czasu dystansuje się też publicznie od otwartej homofobii. Jednak nie zdecydował się na otwartą konfrontację z ultrakonserwatywnym skrzydłem Kościoła i nie dyscyplinuje katolickich biskupów, którzy – jak Jędraszewski – mówią publicznie o „tęczowej zarazie" i popierają homofobiczną przemoc. Wręcz przeciwnie, sam wielokrotnie przestrzegał przed „kolonizacją przez gender".

          Milczenie głowy Kościoła katolickiego wobec barbarzyństwa Rosji nie wynika zatem jedynie z długiej tradycji neutralności i chęci wystąpienia w roli negocjatora. Watykan i Patriarchat Moskiewski łączy przekonanie o tym, że konserwatywny Wschód stanowi przeciwwagę dla liberalnego Zachodu. A że zdaniem Rosji obrona „prawdziwych wartości" wymaga ofiar cywilnych? Papież zapewne nad tą koniecznością ubolewa, ale nic nie wskazuje na to, by miał zamiar zmienić front.

          wyborcza.pl/magazyn/7,124059,28357332,rosja-ma-zbawic-swiat-przed-cywilizacja-smierci-a-to-wymaga.html

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka