Dodaj do ulubionych

Orliński grilluje Harariego.

05.10.22, 07:53
wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,28808268,harari-dla-dzieci.html#S.TD-K.C-B.5-L.1.duzy
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Orliński grilluje Harariego. 07.10.22, 07:49
      Orliński grilluje Harariego. Czy słynny filozof uprawia niebezpieczną populistyczną naukę?

      Wojciech Orliński

      "Bardzo mi przykro, ale poeci są najważniejsi. Nie fizycy, nie chemicy, nie inżynierowie projektujący czołgi. Najpierw są poeci, zaraz potem filozofowie i historycy". Rozmowa z Yuvalem Noahem Hararim
      Tekst pochodzi z dwumiesięcznika "Książki. Magazyn do Czytania".

      Mówiąc bardzo oględnie, Yuval Noah Harari nie ma ostatnio dobrej prasy. O ile zapewne nie przeczytał krytyki Łukasza Lamży z „Tygodnika Powszechnego", o tyle dotarły do niego z pewnością krytyczne teksty anglojęzyczne, jak „The Dangerous Populist Science of Yuval Noah Harari" (Niebezpieczna populistyczna nauka Harariego) Darshany Narayanan w „Current Affairs".

      Sam w 2018 r. napisałem krytyczny tekst o jego książce „21 lekcji na XXI wiek" i doświadczyłem wtedy niejako odwrotnego zjawiska. Trzy lata temu wszyscy tak bardzo kochali Harariego, że to mój tekst wywołał falę nieprzychylnych reakcji typu: jak śmiem kpić sobie z geniusza.

      Zarzucałem wtedy Harariemu „naiwny determinizm". Bo zdawał się przyjmować za dobrą monetę entuzjastyczne deklaracje korporacji technologicznych, które obiecywały nam wtedy, że już, już, za chwileczkę, doczekamy się autonomicznych samochodów, samopowielających się drukarek 3D i sztucznej inteligencji bystrzejszej od człowieka.

      To było tak niedawno, a jakby w innej epoce. Jeff Bezos w 2013 r. zapowiedział, że w ciągu pięciu lat Amazon zacznie dostarczać paczki za pomocą dronów. Uber wydawał podobne deklaracje dotyczące wyeliminowania kierowców przez autonomiczne taksówki.

      Elon Musk od 2014 r. do dzisiaj obiecuje autonomiczne pojazdy. Tej funkcji w jego teslach ciągle nie ma (jest coś zwanego szumnie „autopilotem", ale to zwykły tempomat adaptacyjny). Tylko że w 2014 r. wszyscy chcieliśmy wierzyć w te banialuki, a dziś klimat się zmienił na tyle, że zaczęło się już postępowanie w sprawie ukarania Muska za wprowadzanie akcjonariuszy w błąd.

      To była zwykła ściema, która jednak miała cel. Uber i Amazon mogły gorzej traktować kierowców i zaniżać ich zarobki, bo udało się wszystkim wmówić, że ten zawód nie ma przyszłości. Teraz cała światowa gospodarka cierpi na „przerwane łańcuchy dostaw", które często sprowadzają się po prostu do braku kierowców na rynku. Ci uwierzyli, że ich zawód nie ma przyszłości, więc wzięli kredyt, zmienili pracę i nie ma na ich miejsce chętnych z prawem jazdy na ciężarówkę.

      Byłem sceptykiem wobec tych wszystkich korpobredni – i po latach mogę powiedzieć, że wyszło na moje. Harari napisał tamtą książkę tak, jakby w to wszystko wierzył. Zaczyna ją wręcz od zacytowania przemówienia Marka Zuckerberga, który skłamał, że Facebookowi nie chodzi o zarabianie pieniędzy, tylko budowanie wspólnoty, co Harari uznał za „zasługujące na pochwałę".

      Antykorporacyjny Harari
      Gdy z nim miałem możliwość porozmawiać, parę razy otwierałem usta, żeby mu przypomnieć tamte wypowiedzi. Ale proszę spojrzeć na poniższy wywiad.

      Harari dziś (tzn. latem 2022) jest bardziej antykorporacyjny ode mnie. To, co postuluje w wywiadzie, sprowadza się w gruncie rzeczy do delegalizacji Facebooka (bo tym przecież byłby ścisły zakaz handlu danymi osobowymi).

      Nim zdążyłem coś wspomnieć o technologiach, które jakoś się nie ziściły, on sam zaznacza, że to wszystko, czego realizację Dolina Krzemowa zapowiadała na minioną dekadę, jest oddalone wciąż o dobre pół wieku. A i tutaj nie ma pewności, bo dzisiejszy Harari jest sceptyczny wobec jakiejkolwiek futurologii.

      Trochę tym zaskoczony zajrzałem ponownie do „21 pytań" i zobaczyłem tam dopisek „jeśli zatem naprawdę..." przy pochwale Facebooka. Podobne są przy wszystkich wypowiedziach budzących wtedy mój sprzeciw.

      A więc, ściśle rzecz biorąc, niczego nie można mu zarzucić. Choć nie tylko ja przy lekturze „21 pytań" oraz „Homo deus" pomijałem jego delikatne zastrzeżenia.

      Gdy zaś dziś próbowałem mu wytknąć, że w paru ważnych sprawach kompletnie zmienił zdanie, on znów mnie wyprzedzał, mówiąc, że oczywiście, zmienił.

      Jego książka „Niepowstrzymani. Jak przejęliśmy władzę nad światem" przedstawiana jest jako „»Sapiens« dla dzieci", ale to nieprawda. Temat jest podobny (w skrócie: jak nasz gatunek zawładnął światem), ale w kilku punktach Harari zdaje się teraz głosić tezy wprost przeciwne.

      Kiedyś uważał np. początek naszej cywilizacji, czyli przejście od nomadycznego łowiectwa i zbieractwa do osiadłego uprawiania roli, za wielki błąd, gdyż w jego wyniku poziom życia większości ludzi uległ drastycznemu pogorszeniu.

      CDN...
      • diabollo Re: Orliński grilluje Harariego. 07.10.22, 07:52
        Wiadomo, skąd Harari wziął tę tezę – od Jareda Diamonda, starszego o pokolenie autora książek na temat ewolucji Homo sapiens. W książkach Harariego zazwyczaj nie ma przypisów, ale czasem łatwo odgadnąć, kogo cytuje – bo używa podobnych określeń (krytycy wytykają mu często, że nie chce mu się konfrontować stanowiska swoich ukochanych autorów z tymi, którzy wyrażali inne zdanie na ten sam temat).

        Ale w nowej książce zajmuje stanowisko niemalże wprost przeciwne: pisze o rewolucji rolniczej z aprobatą.

        Proszę zobaczyć, jak tę woltę wyjaśnia dziś. Po pierwsze, że zdarza mu się zmieniać zdanie w różnych sprawach i nie widzi w tym nic złego. Po drugie, że „Niepowstrzymani" to książka dla dzieci, a gdy się pisze dla dzieci, trzeba dokładniej przemyśleć argumentację, bo dorosłym można zamydlić oczy nadużywaniem „wielkich słów, których nikt do końca nie rozumie", a z dziećmi ten numer nie przejdzie.

        Na takie dictum opada we mnie wszelki zapał polemiczny. Jaki to ma sens wykazywać Harariemu, że tu za bardzo uwierzył jednemu autorowi, tam go poniosła nadzieja na technologię, która być może nigdy nie nadejdzie, a jeszcze gdzie indziej robi klasyczne non sequitur – jeśli on z taką beztroską macha ręką, mówiąc: „cóż, zmieniłem zdanie"?

        Z naszej rozmowy wyraźnie widać, że Harari nie traktuje swoich książek jako popularnonaukowych, tylko jako odmianę popularnej w Ameryce „literatury inspiracyjnej". Jej najniższą i najpopularniejszą półką są te wszystkie groszowe książki z serii „Obudź swojego wewnętrznego geniusza" albo „10 pytań, które zadają sobie ludzie sukcesu".

        Z tym że książki Harariego to najwyższa jakość w tej kategorii. I choć autor nie przejmuje się akademickim rygoryzmem, nie są całkiem bezwartościowe.

        Krytycy Harariego zarzucają mu, że miesza pojęcia i że inni autorzy lepiej i dokładniej już to wszystko opisali. Niby tak, ale pisząc po swojemu, Harari jednak lepiej inspiruje nas do zastanawiania się np. nad potęgą fikcji.

        Centralna teza Harariego – że umiejętność opowiadania zmyślonych historii jest główną superpotęgą naszego gatunku, przy pomocy której podbiliśmy planetę – jest, w zależności od tego, jak dokładnie zdefiniujemy używane przez niego pojęcia, albo absurdalna, albo trywialna, wręcz na poziomie tautologii (wykazywali mu to różni autorzy, np. C.R. Hallpike). Fachowcy od lingwistyki, antropologii i kognitywistyki zarzucają tu Harariemu karygodną nonszalancję terminologiczną, bo „fikcyjna opowieść" to może oznaczać wszystko i nic.

        Z całym szacunkiem dla fachowej literatury przyznam, że temat, który w tym wywiadzie pojawił się ad hoc – jak bardzo przez ostatnie 100 lat zmieniały się „opowieść Polaków o Polsce, Niemców o Niemczech i Żydów o Izraelu" – był dla mnie bardziej inspirujący. Harari, improwizując a vista, zwrócił mi uwagę na paradoks, że oto Polak i Żyd siedzą w nowoczesnym wieżowcu zbudowanym na ruinach getta i narzekają, że Niemcy zrobili się zbyt pacyfistyczni. Nasi dziadkowie 80 lat temu by nas za to wyklęli!

        Siła Harariego polega więc na tym, że tego typu refleksje wytrząsa jak iluzjonista z rękawa. Sam widziałem to na żywo, przecież moich pytań nie dostał przedtem na kartce.

        Powiecie, że to banał, że narody są fikcją, państwa umową, a gospodarka konstruktem społecznym. OK, ale nie myślimy o tym przecież na co dzień – że pchająca nas motywacja jest w gruncie rzeczy zmyślona. Książki Harariego pozwalają spojrzeć na to z nowym dystansem.

        Byle nie traktować ich jak wykładu z antropologii, prymatologii, socjologii czy informatyki. Ani jako prognoz futurologicznych. On sam wyraźnie tego nie poleca.

        Powołuje się na różne anegdotki z tych dziedzin nie po to, żeby popularyzować wiedzę, tylko żeby nieść swoje centralne przesłanie. Które brzmi: chcesz zmienić świat? Zmień opowieść o świecie. Chcesz zmienić swój kraj? Zmień opowieść o swoim kraju. Chcesz zmienić swoje miasto? Zmień opowieść o swoim mieście.

        Banalne? Oczywiste? To dlaczego nie próbujesz?

        Całość i wywiad:

        wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,28808268,harari-dla-dzieci.html#S.TD-K.C-B.5-L.1.duzy

        (Choć sam wywiad nie powala i po prostu mnie znudził)
        • walmart.ca Re: Orliński grilluje Harariego. 12.10.22, 20:35
          www.currentaffairs.org/2022/07/the-dangerous-populist-science-of-yuval-noah-harari
          • diabollo Re: Orliński grilluje Harariego. 13.10.22, 10:02
            Dzięki!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka