Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzieci?

16.01.11, 19:14
Niedawno byłem świadkiem takiej scenki rodzajowej. Przede mną idzie sobie tatuś z dzieckiem w wieku...ee.... w takim, w którym dzieci już chodzą, ale jeszcze nie uczęszczają do szkoły.

Z naprzeciwka idzie starszy pan. Na widok dziecka rozpromienia się i mijając malucha, postanawia go zaczepić.
SP: Oooo, jaki maluch!
Starszy Pan, przechodząc koło dziecka, zaczyna głośno tupać. Dziecko odskakuje.
SP wyciąga dłoń w stronę dziecka i rusza palcami.
SP: Ojdidididi!
Dziecko chowa się za plecami rodzica.
SP rzuca dziecku uśmiech i idzie dalej. Dziecko ogląda się za nim ze zwątpieniem.


1. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, w czym rzecz? Po co ludzie zaczepiają obce dzieci? Które w 90% przypadków wyraźnie nie są tym zachwycone?

2. Czy w dzieciństwie lubiliście być zaczepiani, było to Wam obojętne, czy reagowaliście na to alergicznie?

3. Jeżeli macie potomstwo, jak ono reaguje? I jak Wy reagujecie, widząc, że ktoś próbuje Waszego malucha pogłaskać czy, o zgrozo, uszczypnąć w policzek? (a starsze panie się w takich szczypasach specjalizują)
Obserwuj wątek
      • dzidzia_bojowa Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 16.01.11, 19:43
        Gdy byłam małą dziewczynką przeżyłam takie "zaczepienie" i pamiętam to do dziś. Miałam jakieś pięć lat, nie więcej. Było lato, ciepło i pogodnie. Wypuszczona z domu jak co dzień zorganizowałam sobie rozrywkę w postaci układania w mozaikę różnych kamyczków, trawek, listków, śmieci i petów czyli wszystkiego co leżało na chodniku przed domem. Wyobraźnia i kreatywność właśnie osiągała szczyty. Układanka nabierała eleganckich kształtów gdy nagle wtargnął w to wszystko pewien pan. Surowym głosem skarcił mnie za palenie papierosów i stanowczo zażądał wskazania miejsca zamieszkania. Złapał mnie za ucho i kazał prowadzić się do mamy. Byłam przerażona więc potulnie doprowadziłam prześladowcę do mojej kochanej Mamy. Mama zachowała się tak jak się spodziewałam: obsztorcowała nadgorliwego faceta, kazała mu iść precz, nawet nie chciała słuchać tak absurdalnych oskarżeń.
        To było traumatyczne przeżycie. Nigdy więcej nie układałam już żadnych mozaik. Facet zabił we mnie zmysł artystyczny.







        Co nie przeszkodziło mi w spróbowaniu pierwszego papierosa w wieku lat 10. Tyle, że nie paliłam na podwórku, o nie! We własnym pokoju pod nieobecność Mamy. I jeszcze namówiłam mojego młodszego brata. Jako ta starsza i mądrzejsza przekonałam braciszka, że należy dmuchać w stronę kaloryfera to Mama nie poczuje.




        Poczuła.
        Ale to już inna historia.
        • 3.14-roman Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 16.01.11, 19:48
          O, Jesionie, co za baridi z tego człowieka!

          Pamiętam, jak dziecięciem lat trzech czy czterech trochę za głośno zachowywałem się w kościele (to znaczy- zadawałem pytania co do kazania, w stylu: "Skąd on to wie, skoro nie ma dzieci?") i zostałem wyszarpany za ucho przez Nabożną Panią. Akt wyszarpania mnie za ucho nie przeszkodził jednakowoż pani z pobożną miną udać się do komunii.
        • martuha Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 16.01.11, 20:04
          moje dziecinstwo bylo raczej szczesliwe, chociaz przypominam sobie wiele momentow, w ktorych bylam zaczepiana przez obcych (czyt. niespokrewnionych ze mna/kompletnie mi nieznanych) ludzi. jakos nie przepadalam za osobami, ktore pochylaly sie nade mna i wymachiwaly mi lapami przed nosem, tudziez, podszczypywali, co zostalo wspomniane w poscie rozpoczynajacym watek. moze wynikalo to z faktu, ze jako mala dziewczynka bylam bardzo niesmiala w stosunku do mocno starszych i nieznajomych.
          nie mniej jednak, osoby z najblizszej rodziny i znajomi rodzicow z roznych kregow oraz osoby w wieku wczesnostudenckim nie oniesmielaly mnie zbytnio. do dzisiaj pamietam, jak w zakladach pracy moich rodzicow dawano mi do zabawy probowki i pipety i kolorowe plyny do mieszania (to jak mialam troche ponad 8 lat), a wczesniej wszystkie "ciocie" i "wujki" wsadzali mnie do gigantycznych (tak mi sie wydawalo wtedy) wirowek i robili mi karuzele :) poza tym pamietam, ze jako dziecko, kiedy moja mama musiala byc w pracy (uczelnia i sesja), a ja zostalam odsylana z przedszkola z objawami choroby, siedzialam w sali ze studentami (w ostatniej lawce), z ktorymi moja mama miala zajecia. do dzisiaj pamietam te fajne dorosle dziewczyny, ktore w czasie przerwy w wykladach czy cwiczeniach sie mna zajmowaly :)
          ku rozpaczy mojej mamy i wielokrotnych probach zachecenia mnie do studiow na tejze uczelni (a najlepiej na tymze wlasnie wydziale), gdzie pracowala, stanowczo odmowilam wspolpracy i poszlam swoja droga. mama do dzisiaj mi to wypomina :)
      • mallina Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 20.01.11, 00:02
        hm
        stoje sobie w sklepie w kolejce do kasy. nagle czuje ze ktos obejmuje moja noge.mocno.
        dziecko jakies calkiem mi nieznane. co lepsze wolalo do tego :mama!!!
        a tatus dzieciaka juz pakowal zakupy przy kasie i bardzo jakis sploszony byl, moze gdzies prawdziwa mamusia sie krecila w okolicy'-)))
        tego faceta tez nie znalam, tak na marginesie;-))
    • panidemonka Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 17.01.11, 19:48
      Nie zaczepiam, bo za dziećmi nie przepadam, co nie przeszkadzało mi uwielbiać moje własne kiedy były małe oraz kochać je ciągle choć są "stare" :)
      To mnie dzieci zaczepiają i czuję się głupio oraz poirytowana, bo wypadałałoby być uprzejmą i miła a ja nie mam ochoty na kontakt z mało kumatymi. czasem dorośli (opiekunowie pampersiarzy) straszą mną dzieciaki i mówiąc cos w rodzaju: "jak będziesz niegrzeczny/a to pani cię zbierze". Nosz kuczę, na co mi cudze maluchy? Ja wciąż nie mogę nacieszyć się tym, że moje już "bardzo stare"-prawie 23 i prawie 18 lat :D
      Jak ktoś straszy mną dzieciątka maleńkie i niewinne to włącza mi się empatia w stosunku do pampersowych. Przyklękam wtedy przy maluch, uśmiecham się miło ssąc tictaka (coby brzydko nie chuchać) i mówie: Nie bój się, mama/tato/ ciocia, babcia wujek, dziadek tylko żartują. Bo wiesz... ja wcale nie lubię dzieci-tu jeszcze bardziej słodki i najczęściej odwzajemniony uśmiech bobaska:D
      • ten_azorek Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 18.01.11, 11:19
        Nie mam pojęcia. Osobiście nie przepadam za dziećmi, jakoś szczególnie i nie widzę powodu ich zaczepiać.

        Moje dzieci zaczepiane były wszędzie. Bliźnięta zawsze się trochę wyróżniają, bo "są identyczne!"
        Bałam się, że wyrosną dwa narcyzki, albo jednostki aspołeczne, bo jak mozna lubić takie zaczepianie...
        Kiedyś na poczcie, w długiej kolejce jakaś kochająca dzieci niewiasta uparła się rozmawiać z moimi synami. Dzieci stały ze mną grzecznie (sama nie znoszę latających wszędzie dzieciarów, więc nauczyłam stania grzecznie),pani stała przede mną, odwróciła się i zaczęła interwiu: a ile latek, a jakie imiona, a co robi tatuś...Potomki wpatrzyły się w babę jak w tęczę, aż się sama zdziwiłam. Kobita w końcu dała spokój, a mój syn teatralnym szeptem zapytał:
        -A dlacego jedni ludzie są podobni do małpek, a inni nie?

        Za mną stał młody człowiek, w typie studenta i zaczął się dusić...Kilka osób obejrzało sobie mamę niewychowanego dziecka...
        • czarna_nuta Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 18.01.11, 17:21
          dobre:)
          kiedyś zostawiono mi pod opieką bratanka, lat pięć. chłopak był wybitnie urodziwy, do tego łan pszenicznych włosów do ramion ( urodziwy jest dalej, kudły obciął) - z powodów ww. często go zaczepiano.
          stoję sobie z dziecięciem w kolejce. nie minęły dwie minuty, już został namierzony przez kolejną miłośniczkę dzieci. zaczęło się: a ti, ti, a jakiś ty ładny, a jak dziewczynka, a jakiego masz lizaka, a podzielisz się? dziecię, które właśnie odkryło że dziewuchy są paskudne, poczuło się urażone porównaniem. i jak nie wrzaśnie : " dlacego mnie pani zacepia??!!! to mój lizak!!! nie dam! kup sobie!! zarób i kup! nie jestem dziewcynom! a ty jesteś bzydka!"
          jakoś tak to szło. ulało się dziecku. a ja? uciekłam ze sklepu ciągnąc bachora za rękę, a jego rodzicom zapowiedziałam, że nigdy więcej nie zaopiekuję się potworem.
          a teraz, po latach... to ja mu się właściwie nie dziwię. dorośli są święcie przekonani że dzieci to takie małe debilki: można im powiedzieć wszystko, a one mają stać i się szczerzyć.
          • 3.14-roman Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 18.01.11, 22:40
            No właśnie, dla dorosłych dzieci nie są ludźmi, tylko jakimiś krzyżówkami maskotek i lalek. Tak samo jest na przykład w komunikacji miejskiej, mało kto mówi dzieciom: "Przepraszam", dużo osób, szczególnie dotyczy to starszych pań, taką przeszkodę po prostu przesuwa ręką, jak krzesło.

        • grave_digger Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 18.01.11, 19:20
          co do 'bliźniąt' - mnie czasem, ktoś na ulicy mówi "co, bliźniaczki?"
          co jest dość dziwne, bo między nimi jest dwa lata różnicy i gołym okiem (tak się mnie zdaje) widać, że jedna wyższa druga niższa.
          a że są podobne to przynajmniej wiem, że moje dzieci i mi ich w szpitalu nikt nie podmienił.
    • mallina Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 19.01.11, 23:54
      hehe psy sa w taki sam sposob zaczepiane. tez ktos nie moze przejsc obojetnie, ale sam w zasadzie nie wie co chce zrobic. a to cmoknie, cos zagada. co gorsza wyciagnie cos z kieszeni i czestuje(psa, nie mnie)
      moj pies jest uczony by ignorowac, ale ze jest bardzo przyjazny, to na mily glos reaguje.
      a to polize jezorem, a to swoim cielskiem ok.36-scie kilogramowym kogos w brzuch walnie, a to pazurami zaciagnie nitke w swetrze, na jasnych ubraniach slad lapy zostawi.. no ale to wszystko na zyczenie "zaczepiacza"
    • semihora Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 20.01.11, 10:13
      Nie znosiłam ani zaczepiania przez obcych, ani uroczych żartobliwych propozycji odkupienia mnie od mojej matki. Szczególnie faceci przodowali w tych cudownych ofertach.

      Jeśli będę miała kiedyś dziecko i ktoś mi powie, żebym je sprzedała, to - jak mamę kocham - lutnę tak, że echo pójdzie!
    • agulha I nie tylko dzieci (i psy) 23.01.11, 03:21
      Oprócz dzieci i psów jest jeszcze jedna kategoria Zaczepianych.
      Osoby ze złamanymi kończynami lub innymi oznakami urazów (ale nie trwałego kalectwa).
      Moja ś.p. koleżanka nienawidziła wchodzenia w relacje międzyludzkie z obcymi osobami (trochę patologiczna pod tym względem była). Kiedy natomiast złamała nogę, każda starsza pani w pobliskim parku, każdy sąsiad i co trzeci przechodzień poczuwał się w obowiązku zagaić: "ojej, jak Pani sobie tę nogę złamała?!".
    • gupia_rzona Re: Dlaczego ludzie zaczepiają na ulicy obce dzie 27.01.11, 14:17
      Ja nie lubię, jak obcy ludzie dotykają moje dziecko. A uśmiechać się czy zagadywać - proszę bardzo. Do woli. Jako, że trafił mi się egzemplarz bardzo gadatliwy, i z uporem ćwiczy tę stosunkowo nową umiejętność, niech mają obupólną satysfakcję :D

      Najczęściej w sklepie, gdzie przejście jest tak wąskie że wózkiem nie wjadę, zostawiam na chwilę obok półki i idę sama po jedną rzecz. I kilka razy słyszałam "a gdziemamusia?". Dziecko zaspokaja ciekawość zaczepiającego słowami "o tam mama"

      Ale łapy precz.

      Ze swojego dzieciństwa pamiętam sakramentalne "ale jesteś śliczny chłopczyku". wrrrr
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka