jasio_gorczyca
21.02.10, 14:46
Z ludźmi już tak jest, że się starzeją, więc niby coraz więcej wiedzą, a mimo tego wciąż popełniają te same błędy. Konkursy, w których wiatr rozdaje karty, są do kitu, i nawet olimpijska ranga niczego nie zmienia, ba! wręcz odwrotnie, to wiatr obniża ich rangę. Jeśli dorzucimy do tego, że zwycięża w cuglach zawodnik, który jako jedyny (chyba) wprowadza w życie nowinkę techniczną, to obraz jest tak nieczytelny, że wiadomym jest tylko to, kto zajął które miejsce i jaki zdobył medal, ale kompletnie nie wiadomo, kto jest rzeczywiście dobry, kto lepszy, a kto najlepszy. Dziwię się, że Japończycy (zwłaszcza Kasai) czy Norwegowie nie sięgnęli po wiązania pozwalające zmienić ustawienie nart względem butów, bo to właśnie oni najwięcej tracą z powierzchni nośnej nart z powodu szerokiego ich prowadzenia. Owszem, w większym stopniu korzystają z powierzchni nośnej ciała, ale tracą na nartach. Muszę zatem stwierdzić, że FIS przypomina w niemocy decyzyjnej FIFA (ta jest jednak nie do pobicia) a skoki samochodową formułę 1, w której też nie wiadomo, kto jest najlepszy, a wiadomo jedynie, kto jechał w najlepszym aucie. A medale rozdać trza…
...szczególnie astmatykom.