stela2004 24.12.11, 19:39 Nastrojowych Świąt! Zdrowych, radosnych i w ogóle... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 24.12.11, 20:48 U mnie marcowo raczej, no i w ogóle ocieplenie idzie, znaczy kwiecień się zbliża. Wesołych! Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 07.01.12, 12:54 Ech, u nas jednak listopadowo, bo ciemno, głucho i ponuro. Ale dzisiaj było słońce pół dnia. A tak, to cały czas pada. Wokół wszyscy kaszlący i smarkający. Mnie też jakieś choróbsko bierze. Stuk! stuk! stuk!... Tfu!... (przez lewe). Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 07.01.12, 18:30 Ja to już słońca nie pamiętam za bardzo. Najbardziej męcząca jest ta pogodowa monotonia, jeszcze chwila i naprawdę zatęsknię za zimą i śniegiem, choćby dla odmiany. Odpukuję też!!! Niech Cię nic nie weźmie... Jak i mnie nie bierze, bo od czasu do czasu napycham się kanapką z czosnkiem i jestem przez cały czas tak zdrowa, że aż strach (wąchać ). Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 07.01.12, 23:25 Matko! - i tak chodzisz i śmierdzisz?! Lol. Hehe... ja nie mogę czosnku, bo by mi żołądek na drugą stronę odwróciło. Szkoda, bo to naturalny antybiotyk. Gdybyśmy mieli śródziemnomorski klimat, to by nie było tak czuć. Hmm... albo oni wszyscy tam wonieją i im wszystko jedno? Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 08.01.12, 15:43 Kurację stosuję w chwilach niezbyt intensywnego bywania wśród ludzi. Do wszystkiego się można przyzwyczaić, jak wszyscy wydzielają ten sam zapach, to się człowiek oswaja. Hmm. Chyba. Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 15.01.12, 12:26 Sypnęło śniegiem! Jest chyba ze dwadzieścia centymetrów. A temperatura oscyluje około zera. Optymalnie, to powinno być tak z minus pięć. Ech, miałam nadzieję na rychłą wiosnę... Ale może lepiej, bo pogoda była taka zdechła (jak ja). I prawie cały czas lało. Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 15.01.12, 16:47 Aha, u nas też zima, napadało nieźle, przez pół soboty panowały zawieje i zamiecie. Trochę żal tej wiosny... Choć co fakt to fakt, pogoda od wielu dni cały czas była taka sama i tak samo beznadziejna, i człowiek miał już dość tej monotonii. Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 21.06.12, 19:22 Cały tydzień powyżej 30, a podobno u nas jakieś burze są. O godz. 6 rano już temperatura w granicach 24 - 26 stopni. Słyszałam w tv, że taka pogoda w czerwcu, to rzecz normalna. Jak dla kogo!... Jeszcze zipię i nawet w pracy wytrzymuję 8 godzin. Ale moje stopy jakby się nie mieściły w skórze, a dzisiaj to miałam 150% objętości. Pomogło leżenie na podłodze z nogami na fotelu (u mnie normalna pozycja, ale wiąże się z oglądaniem tv). Jestem w miarę odporna na takie ekstremalne warunki, ale ile można?! Podobno przyszły tydzień taki sam. Temat wątku działa na mnie ożywczo. Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 22.06.12, 19:31 Przecież od dawna wiadomo, że do Ciebie burze nie docierają, bo Ty w polskiej wersji trójkąta bermudzkiego mieszkasz. Często obserwuję mapy burzowe na Pogodynce i jest to najświętsza prawda, omijają ten rejon szerokim łukiem... Twoje doniesienia temperaturowe są dla mnie zaskoczeniem, bo u nas 30 stopni już dawno nie widziano, wrecz przeciwnie, kolebie się toto w milusich granicach 18-24. Ale skoro tak, to wyrazy współczucia Ci składam. Niedobrze, że stopy Ci puchną... Miałam raz w życiu podobny problem, ale tylko na jednej nodze, tej rozwalonej 10 lat temu i ze skopanym krążeniem. To było w 2010, w szczycie upałów, kiedy w domu od wielu dni miałam cięgiem 33 stopnie. Ale dziś chyba było lepiej? No i prognozy, które teraz widzę, są raczej optymistyczne. Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 23.06.12, 14:08 O tak! - dużo lepiej, jedyne 24. Jakoś chłodno się zrobiło... A dzisiaj już więcej, ale taka temperatura może być. Ps. Wiem, że to krążenie. Siedzenie 8 godzin swoje robi. Ale jeszcze nie miałam takich balonów jak po wojażach w Sudetach: cała noc w autobusie, potem oblatywanie kopalni złota i innych atrakcji włącznie ze zdobyciem Śnieżnika, zwiedzeniem Gór Stołowych i Strzelińca, a potem drugiego piętra. Następnego dnia Kompleks Olbrzym i zamek w Książu. Oprócz tego, że weszły mi w de, to jeszcze przekształciły się w balony. I pogoda dopisywała - 28 stopni. Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 24.06.12, 10:30 Własnie zajrzałam do prognozy - za tydzień u Ciebie przewidują 35, a u mnie 32. Miejmy nadzieję, że to się jednak nie sprawdzi... uff, przeraźliwie gorąco mi się zrobiło na samą myśl. Stelka, Ty jednak czasem przesadzasz z tymi swoimi turystycznymi szaleństwami. Przecież takiej dawki to i mlody, wysportowany chłop by nie wytrzymał. Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 29.06.12, 21:53 Eee... to było kiedyś. Teraz to dwa kilometry i chyba dość by było. Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 30.06.12, 10:24 No tak, starość nie radość, wiem po sobie. Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 04.01.14, 20:01 Zimy na razie nie widać - to i dobrze! - bo wcale nie tęsknię. Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 04.01.14, 22:02 Też nie tęsknię, ale jednak wolałabym, żeby przyszła. Przyrodzie już zaczyna odwalać, a to niedobrze. Oczywiście, mam na myśli taką zimę do -5 najwyżej. Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 05.01.14, 10:48 > walać, a to niedobrze. Oczywiście, mam na myśli taką zimę do -5 najwyżej. A jakże! Tylko o takiej marzę! Śniegu do 20 cm. Więcej życzeń nie mam. Chociaż... i żeby się zakończyła w marcu. Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 05.01.14, 18:17 O, to, to. Trochę śniegu, lekki mrozik i żeby to trwało nie nazbyt długo. Ale jak znam życie, się nie sprawdzi. Przyjdzie luty i wlezie nam tu ruski potwór. Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 11.01.14, 12:05 Póki co, wszyscy mają oszczędności na braku zimy. No, niby zapowiadają, że na razie tylko trochę i niegroźnie. Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 11.01.14, 19:04 Nie wiem czy takie to znowu oszczędności, bo u mnie cały czas grzeją jakby było minus dziesięć. Kaloryfery co prawda mam poprzykręcane, ale same rury dają swoje. W łazience sauna prawie. Ale na braku konieczności odśnieżania z pewnością żeśmy zaoszczędzili grube miliony. Pogoda jest cały czas niestabilna, niże i wyże walczą intensywnie, a małe wahnięcie w jedną czy w drugą stronę może spowodować ogromne różnice temperatur. Na razie jesteśmy górą w tej walce, może już do końca, a może jeszcze tylko kilka(naście) dni. Się zobaczy. Odpowiedz Link
stela2004 Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 11.01.14, 19:22 Też mam poprzykręcane. U nas grzeją tak średnio, a czasami mało. Co do pogody, to mnie jednak niepokoi ten jakiś wir polarny i zamarznięcie Niagary. Odczuwalne minus 50, to straszliwy wybryk. Ocieplenie globalne kończy się epoką lodowcową przynajmniej na połowie globu (vide: film "Nazajutrz"). Odpowiedz Link
k.fanka Re: Tak jakoś listopadowo za okanami... 11.01.14, 21:49 > Co do pogody, to mnie jednak niepokoi ten jakiś wir polarny i zamarznięcie Niag > ary. Odczuwalne minus 50, to straszliwy wybryk. Wystarczy -20 plus dość silny wiatr i mamy odczuwalną na poziomie niewyobrażalnym. Na Alasce są do tego przyzwyczajeni i nawet by nie zauważyli. Tu raz wlazło głębiej na pd - i już panika. Eee. > Ocieplenie globalne kończy się epoką lodowcową przynajmniej na połowie globu (v > ide: film "Nazajutrz"). Pozostaje mieć nadzieję, że nie będzie to nasza połowa. Zresztą tak jakby sporo na to wskazywało. Odpowiedz Link