Dodaj do ulubionych

Lekarz nie pomógł, więc stracił pracę

IP: *.chello.pl 11.09.09, 21:23
mógł się umyć....
Obserwuj wątek
    • Gość: rodzina pacjenta Zaraz, zaraz, a rzecznik? IP: *.multi-play.net.pl 11.09.09, 22:10
      Rzecznik szpitala leszek góra, który, o ironio!!!, jest równocześnie
      Rzecznikiem Praw Pacjenta w tym szpitalu, też powinien ponieść konsekwencje,
      przecież "kręcił" niemiłosiernie, zwłaszcza w początkowym stadium sprawy. Czy
      trzymanie w jednym ręku tych dwóch funkcji nie powoduje konfliktu interesów?
      Pewnie "pryszcze" tego nie widzą. Poza tym myślę , że to dopiero
      początek i będzie śledztwo prokuratorskie z surowymi sądowymi wyrokami.
      Przecież zamordowano człowieka.Aż, nie chce się analizować . Było to zabójstwo
      z zimną krwią.
      • tadjan Re: Zaraz, zaraz, a rzecznik? 12.09.09, 00:15
        Gość portalu: rodzina pacjenta napisał(a):

        > Rzecznik szpitala leszek góra, który, o ironio!!!, jest
        równocześnie
        > Rzecznikiem Praw Pacjenta w tym szpitalu,
        -----------------
        zaraz, zaraz jak można być rzecznikiem szpitala i rzecznikiem praw
        pacjenta jednocześnie, przecież to możliwe tylko w socjalistycznej
        służbie zdrowia.
        Nie popieram brudasów..... ale brudas to nie człowiek? a może już
        nie? Może warto sobie wreszcie na to odpowiedzieć.... po
        chrześcijańsku.
      • Gość: ewa Re: Zaraz, zaraz, a rzecznik? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.09, 15:15
        W takich sytuacjach wszyscy kłamią by swój tyłek
        ocalić /wybielić/.Nie chcę bronić rzecznika tu,ale rozumiem że jego
        informacje opierały się na pracowników kłamstwach.Nikt nie jest w
        stanie momentalnie dojść do prawdy,a w szpitalu do matactw i kłamstw
        wielu ma wprawę.Rzecznik doskonale o tym wie,jeżeli pracuje już
        jakiś czas w szpitalu.Niemniej,miał prawo oprzeć się na tym co mu
        powiedziano.Od reszty jest p.prokurator i jemu podległe służby.
    • Gość: GG Re: Lekarz nie pomógł, więc stracił pracę IP: 213.134.171.* 12.09.09, 00:12
      A może gościa pobili, skopali i dlatego był brudny, może stracił
      pamieć, orientację, bądż do końca nie wiedział co się z nim dzieje,
      może zwyczajnie był w szoku po spuszczonym mancie, bądź jakimś
      ciężkim nagłym przeżyciu, skoro miał obrażenia wewnętrzne to już o
      czymś świadczy. A to że czuć było od niego alkohol jeszcze nie
      znaczy, że był zalany w trupa. Dużo osób żeby nie powiedzieć
      większość pije alkohol, kieliszek czy dwa albo drinka, od swięta,
      ale to nie znaczy że są alkoholikami, a gdy sie koło nich stanie
      czuc go. Prawdziwych abstynentów "tak z reką na sercu" którzy nie
      piją nigdy jest naprawdę znikoma ilość. Ilu z Was może powiedzieć,
      że zna osobę która nigdy nie pije.
      A lekarzowi który nie udzielił pomocy potrzebującemu bo powinien się
      najpierw umyć (a może nie był w stanie się umyć) powinni zakazać
      wykonywania zawodu zwłaszcza że człowiek zmarł. Może wreszcie
      zamiast tylko brać kasę za nic zabraliby się do pracy. A po
      odsiewie, zostaliby naprawdę dobrzy którzy chieliby pracować i
      którym z czystym sumieniem za cięzką pracę można by zapłacić
      prawdziwe pieniądze. Nie każdy kto skończy studia medyczne musi
      zostać lekarzem.
    • Gość: m Lekarz nie pomógł, więc stracił pracę IP: *.autocom.pl 12.09.09, 08:12
      jeżeli pan był przytomny, w logicznym kontakcie, nie wymagał pilnej
      interwencji lekarza, odmówił umycia się, a później opuścił szpital to nie
      widzę tu winy lekarza. myciem pacjentów zajmuje się personel średni, a nie
      lekarz. zastanawia mnie jakie kwalifikacje mają panowie ze straży miejskiej,
      żeby stwierdzić, że pan wymagał pomocy lekarza, a nie przewiezienia na izbe
      wytrzeźwień.
      • lilithh Re: Lekarz nie pomógł, więc stracił pracę 12.09.09, 10:04
        Gość portalu: m napisał(a):

        > jeżeli pan był przytomny, w logicznym kontakcie, nie wymagał pilnej
        > interwencji lekarza, odmówił umycia się, a później opuścił szpital to nie
        > widzę tu winy lekarza. myciem pacjentów zajmuje się personel średni, a nie
        > lekarz.

        Racja. Jeżeli założymy prawdziwość stwierdzenia "nie wymagał pilnej interwencji".

        zastanawia mnie jakie kwalifikacje mają panowie ze straży miejskiej,
        > żeby stwierdzić, że pan wymagał pomocy lekarza, a nie przewiezienia na izbe
        > wytrzeźwień.

        No tu się zagalopowałeś/łaś: człowiek ostatecznie UMARŁ, a ty rozważasz kwestię czy straż miejska miała czy nie miała dostatecznych kwalifikacji? Najwyraźniej chyba jednak miała, i to większe niż diagnozujący go lekarz...
        • Gość: m Re: Lekarz nie pomógł, więc stracił pracę IP: *.autocom.pl 12.09.09, 12:56
          przywieżli do szpitala przytomnego, w kontakcie, pijanego czlowieka, który był
          brudny i śmierdział, jak podaje lekarz dyżurny nie wymagał pilnej interwencji.
          kazano mu sie umyć, a on wyszedl ze szpiatla. co uważasz że powinien zrobic
          personel w tej sytuacji - brudnego na łóżko i na oddział, a może żeby go
          pielęgniarki umyły?

          zakładam, że pacjent nie wymagał pilej interwencji - bo był przytomny, w
          kontakcie, chodzący- jakby poszedł się umyć to ktoś by go pilnował.

          pacjent wyszedł ze szpitala, upadł i leżał - wezwano pogotowie. brak zgody na
          przewiezienie do szpiatala. jeżeli był pijany to powinien trafić na izbę
          wytrzeżwień lub oddział toksykologii. pod płotem zostawili go ratownicy i straż
          miejska. udział lekarza z soru skończył się, w momencie gdy kazał pacjentowi się
          umyć, a ten odmówił i wyszedł ze szpiatala.
    • Gość: Dan Lekarz nie pomógł, więc stracił pracę IP: *.zax.pl 12.09.09, 11:54
      SOR na Zeromskim to porazka, mialem kiedys okazje tam byc....
      Bylem potraktowany jak intruz... Tak wygladalo jakbym w czyms
      lekarzowi pszeszkodzil..
      II rzecz, jak to jest ze, pacjent na noszach przywieziony przez
      karetke ma pierwszenstwo od tego co przyjechal "o wlasnych silach"??
      Posprzeczalem sie z p. doktor szanowna. Bo mnie tam juz trafialo. Do
      4 godzin z zona czekalismy az sie dostaniemy do tej...
      Starszy facet z ogromnym cisnieniem, po zawale tez siedzial i czekal
      a syn jego nie napisze co mowil... Bo jest prikaz...
      Noszowi maja pierwszenstwo.. co za idiotyzm...!!!
      • wrednisia Re: Lekarz nie pomógł, więc stracił pracę 12.09.09, 19:43
        Gość portalu: Dan napisał(a):

        > II rzecz, jak to jest ze, pacjent na noszach przywieziony przez
        > karetke ma pierwszenstwo od tego co przyjechal "o wlasnych silach"??

        Nie rozumiesz, że ktoś kogo przywiozła karetka jest w cięższym stanie od kogoś,
        kto sam przyszedł, siedzi w poczekalni i jeszcze ma siłę się kłócić i
        awanturować???? Dlatego ma pierwszeństwo. SOR to oddział ratunkowy, czyli w
        zagrożeniu życia, a nie do usuwania kleszcza na tyłku.
        • Gość: aga Re:wrednisia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.09, 16:35
          Nie rozumiesz, że ktoś kogo przywiozła karetka jest w cięższym stanie od kogoś,
          > kto sam przyszedł, siedzi w poczekalni i jeszcze ma siłę się kłócić i
          > awanturować???? Dlatego ma pierwszeństwo. SOR to oddział ratunkowy, czyli w
          > zagrożeniu życia, a nie do usuwania kleszcza na tyłku.
          >
          nie zgadzam się zupełnie, ja miałam czekać na karetkę pół godziny, a moja mama
          umierała. w 10 minut samochodem brata dowieźliśmy ją na SOR, a potem czekała 40
          minut aż trzeba ją było reanimować, bo lekarz musiał wypić kawę. tak go
          zastałam, gdy błagałam o pomoc. to było w Krakowie! Na jakiej podstawie określa
          się kogo należy najpierw przyjąć? wyglądu, zasinienia skóry?
          • wrednisia Re:wrednisia 13.09.09, 19:55
            Gość portalu: aga napisał(a):

            > nie zgadzam się zupełnie, ja miałam czekać na karetkę pół godziny, a moja mama
            > umierała. w 10 minut samochodem brata dowieźliśmy ją na SOR, a potem czekała 40
            > minut aż trzeba ją było reanimować, bo lekarz musiał wypić kawę. tak go
            > zastałam, gdy błagałam o pomoc. to było w Krakowie! Na jakiej podstawie określa
            > się kogo należy najpierw przyjąć? wyglądu, zasinienia skóry?

            Jeśli masz dowód na to, że lekarz zignorował bezpośrednie zagrożenie życia, to złóż doniesienie. Ale trochę trudno uwierzyć, że do umierającego człowieka nie wysłaliby od razu karetki - nie popadajmy w paranoję, ta praca jednak wciąż polega na udzielaniu pomocy.
    • drmed Szkoda kolegi.. 12.09.09, 16:05
      A mi tylko kolegi szkoda. Bo juz dawno powinien z izby przyjec wiac na
      "spokojniejsze" stanowisko.

      Opisana sytuacja jest tragiczna - i jednak dobrze znana. Lekarz tez czlowiek i
      ma swoja granice frustracji. On ja po prostu przegapil...
      • Gość: ewa Re: Szkoda kolegi.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.09, 08:11
        Wiem.Przegapił.Podobnie jak kierowca na drodze,powodujący
        wypadek.Szkoda mi go,jednak człowiek umarł.Konsekwencje zawsze są
        okrótne.Jednak walczymy by pacjenta nie lekceważyć tylko dlatego bo
        może pijany,biedny i brudny.Pijanym,brudnym też można być -
        jednorazowo i o niczym głębszym to nie świadczy.Nie wolno traktować
        człowieka jak śmiecia.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka