Dodaj do ulubionych

Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 06:07
Wreszcie się ktoś zajął złotymi interesami niektórych panów
doktorków, co to oferują po straszliwych cenach prywatne i nie tylko
prywatne zabiegi medyczne na poziomie krajów trzeciego świata albo i
gorzej. Standardy muszą być zachowane. Coś mi się zdaje, że wśród
prywatnych placówek nie ma konkurencji. Dlaczego NFZ (publiczne
składki, również moje, co mnie boli)ma marnotrawić na tak wykonywane
usługi? Brawo Sanepid! Dla mnie nie ma różnicy między przestępczą
antykonsumencką działalnością firm "odświeżających" zepsute mięso w
sklepie i działaniami tych lekarzy. Tłumaczenie, że nikomu nic się
nie stało jest niepoważne. I chwała Bogu, bo odpowiedzieliby za
zabójstwo. Wymyte z pleśni, oślizgłe wędlinki też nie spowodowały
zgonów, ale mogły, a na pewno naraziły nasze zdrowie. Czy w
przypadku lecznic mamy czekać na nieszczęście?
Obserwuj wątek
    • Gość: gal anonim Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: 83.238.175.* 04.02.10, 06:43
      chrzanisz człowieku bo nie masz dzieci. W tej placówce urodził mi się syn byłem
      przy porodzie i wiesz co w żadnym pieprzonyn publicznym szpitalu żona i dziecko
      nie miało by tak dobrych warunków. Nie wspominając o tym że za poród rodzinny
      zapłaciłem AŻ 200 zł i to było wszystko rozumiesz WSZYSTKO co zapłaciłem NIE
      MUSIAŁEM NIKOMU DAWAĆ W ŁAPĘ ŻE BY MIEĆ ZDROWE DZIECKO. Ale cóż bezdzietni
      impotenci mogą o tym wiedzieć
      • Gość: doświadczona Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 07:11
        Człowieku, zapłaciłeś tylko dwieście złotych, bo NFZ, czyli również
        ja, finansowało tę placówkę. Może i w państwowej placówce nie
        dopieszczaja tak pacjentów, bo jest tam taśma, ale procedury
        częściej są przestrzegane.Bezpiecznie, gdy nie ma powikłań można też
        urodzić w domu. Niestety, moja przyjaciółka robiąc sobie zabieg
        ginekologiczny w prywatnej placówce miała mniej szczęścia.Doktorek
        robiąc laparoskopowy zabieg, dokonał fuszerki, nie przyznał się i
        życie to już ratowali jej lekarze w państwowej klinice.
        Napięcie to u ciebie straszne. Tyle ostrych słów, wyzywanie od
        impotentów! Czyżby nie rodzic, a doktorek się odezwał?
      • Gość: iza porody rodzinne płatne IP: *.2-0.pl 04.02.10, 10:48
        nie mieli do tego prawa, bo mając umowę z NFZ'em powinni meić gratis
        takei porody ale....ukrywali opłatę pod inną postacią za to czy
        tamto. Mnie tak tłumaczono i też wtedy płaciłam aż 700 pln!!!!!!!! w
        maju 2009 urodziłam córeczkę na Ujastku i to jest wspaniały szpital,
        wszystko gratis, fantastyczna opieka lekarzy i pielęgniarek.

        iza
    • stasieczek5 Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ 04.02.10, 06:50
      Gość portalu: petent napisał(a):

      > Wreszcie się ktoś zajął złotymi interesami niektórych panów
      > doktorków, co to oferują po straszliwych cenach prywatne i nie
      tylko
      > prywatne zabiegi medyczne na poziomie krajów trzeciego świata albo
      i
      > gorzej. Standardy muszą być zachowane. Coś mi się zdaje, że wśród
      > prywatnych placówek nie ma konkurencji. Dlaczego NFZ (publiczne
      > składki, również moje, co mnie boli)ma marnotrawić na tak
      wykonywane
      > usługi? Brawo Sanepid! Dla mnie nie ma różnicy między przestępczą
      > antykonsumencką działalnością firm "odświeżających" zepsute mięso
      w
      > sklepie i działaniami tych lekarzy. Tłumaczenie, że nikomu nic się
      > nie stało jest niepoważne. I chwała Bogu, bo odpowiedzieliby za
      > zabójstwo. Wymyte z pleśni, oślizgłe wędlinki też nie spowodowały
      > zgonów, ale mogły, a na pewno naraziły nasze zdrowie. Czy w
      > przypadku lecznic mamy czekać na nieszczęście?

      Racja.
      Jeszcze drobna uwaga.
      Nie wiem jak to się dzieje ale w trakcie wizyty u lekarza w
      prywatnych lecznicach, zawsze słyszę: zrobimy specjalistyczne
      badania. Ale u mnie, w szpitalu gdzie pracuję. I na Holtera, i
      rezonans magnetyczny wysyła mnie pan doktor do kliniki ... gdzie
      jest zatrudniony !!! Oczywiście poza kolejnością.
      Tym sposobem on i lecznica zarabia, a w szpitalach (klinikach)
      ludzie czekają (i płacą!) miesiacami na wizyte, zabieg itp.
      A ta "porodówka". Fajna. Tylko diabeł tkwi w szczegółach.
      Finansowych.
      • glupie_kocie Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ 04.02.10, 09:36
        Ja rodziłam na Kopernika. Wybrałam ten szpital, pomimo rozsiewanych wszędzie
        negatywnych opinii i intuicja mnie nie zawiodła.
        Miałam cc ze wskazań medycznych. Dziecko urodziło się zdrowe, nie było żadnych
        powikłań podczas zabiegu. Byłam na oddziale 5 dni. Ani ja, ani moje koleżanki z
        pokoju nie zauważyłyśmy tego osławionego złego traktowania pacjentek. Wręcz
        przeciwnie, cały personel, począwszy od lekarzy, skończywszy na salowych była
        bardzo miły, powiedziałabym że wręcz przyjacielski.
        Podczas przygotowywana do zabiegu, zamiast się stresować, śmiałam się, bo
        anestezjolog tak skutecznie odwracał moją uwagę od wykonywanego znieczulenia
        podpajęczynówkowego.
        Widziałam, jak lekarka z neonatologii przychodziła do jednej z mam w moim
        pokoju, by co dzień zdać jej relację, ze stanu zdrowia dziecka (wcześniak, w
        ciężkim stanie, w inkubatorze). Nie musiała tego robić, nie wchodziło to w
        zakres jej obowiązków. Tak samo jak nie musiała pocieszać i wspierać załamanej,
        płaczącej matki, a robiła to.
        Nie miałam żadnych problemów z uzyskaniem odpowiedzi na interesujące mnie
        tematy. Pielęgniarki, gdy zapytałam, tłumaczyły cierpliwie wszystkie
        zagadnienia, począwszy od karmienia piersią, skończywszy na ubieraniu. Kiedy
        koleżanka nie dała rady wstać z łóżka po przepisowych 12 h od zabiegu,
        pielęgniarki pomagały jej dojść do siebie (także psychicznie) i podjąć drugą próbę.
        Gdy u mnie w trzecim dniu po porodzie pojawił się nawał, pielęgniarka szukała
        dla mnie kapusty na oddziale.
        Pielęgniarki były dostępne dzień i noc. Biorąc pod uwagę ograniczoną ilość
        personelu w stosunku do obowiązków, pielęgniarki były istnymi aniołami. Nawet w
        stosunku do bardzo trudnej pacjentki a i taką mieliśmy na oddziale (pani wpadała
        co chwilę w histerię, zostawiała dziecko bez opieki na łóżku, lub na nie
        krzyczała, robiła wieczne, publiczne awantury mężowi oraz pracownikom szpitala).
        Brudu żadnego nie było, oddział był regularnie sprzątany. Warunki skromne, ale
        pokój niedawno odremontowany, wymienione okna, niedrażniące oświetlenie.
        Na Kopernika rodziło przede mną i po mnie kilka koleżanek. Nie miały zastrzeżeń.
        Żadna nie potwierdzi Twoich rewelacji.
        Moje doświadczenia wskazują, że wystarczy po prostu pracowników szpitala
        traktować jak ludzi a nie jak roboty. Wystarczy zwykłe "dziękuje" czy uśmiech i
        obustronne relacje zdecydowanie o wiele łatwiej się układają. Nie jestem
        bohaterką, jestem przeciętną kobietą, ale nawet po trudnej dla mnie operacji
        takie zachowanie nie wymagało ode mnie jakiejś szczególnej energii i poświęcenia.
        • Gość: Przybyl Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: 193.151.70.* 04.02.10, 09:48
          Uwaga o tyle słuszna, że wszelkie mity są szkodliwe: pozytywne o
          placówkach niepublicznych, jak i negatywne o publicznych. Jest
          różnie, tu i tu. Na Kopernika było kiedyś fatalnie (vide raporty
          RpL), ale chyba rzeczywiście zaczęło się zmieniać i super.

          Natomiast używanie jako argumentu na rzecz Kopernika, że
          pielęgniarki były dostępne dzień i noc, a lekarka informowała
          codziennie o stanie dziecka w inkubatorze, jest nieporozumieniem
          wynikającym z kulturowo określonych oczekiwań. Otóż bieżąca i
          wyczerpująca informacja, jak również opieka 24h w szpitalu, jest
          ŚWIĘTYM OBOWIĄZKIEM szpitala! Płacimy mu za to ciężkie pieniądze w
          składkach. Dobrze, że to robią, ale nie jest to żadne halo :).
          • glupie_kocie Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ 04.02.10, 15:47
            > Natomiast używanie jako argumentu na rzecz Kopernika, że
            > pielęgniarki były dostępne dzień i noc, a lekarka informowała
            > codziennie o stanie dziecka w inkubatorze, jest nieporozumieniem
            > wynikającym z kulturowo określonych oczekiwań.

            To co piszesz to wyrwanie jednego zdania z całości jaką napisałam. Inaczej brzmi
            samo "pielęgniarki były dostępne dzień i noc", a inaczej wraz z dopiskiem, że
            były dostępne na każde żądanie, choć było tylko kilka na cały oddział, gdy nie
            wszystkie pacjentki były aniołami. Dodam jeszcze 12-godzinny dzień pracy.
            Rozumiemy się?
            I znowu owszem, lekarz ma obowiązek dokładnie informować pacjenta, ale nie ma
            obowiązku go pocieszać i wspierać. Co oznacza, że młoda mama samo mogłaby sobie
            iść po informacje piętro czy dwa wyżej, bo pani doktor nie musi do niej
            przychodzić. Rozumiesz różnice? Tu nie chodzi o obowiązek, tu chodzi o zwykłą
            życzliwość pacjentowi, na której brak narzeka tak wielu Polaków. Zatem jeśli
            ludzkie traktowanie pacjenta przez lekarza ma już miejsce, warto ją podkreślić.
            Co też uczyniłam. Nie żyjmy tylko negatywnymi przykładami z pierwszych stron
            gazet/portali.
            • Gość: Przybyl Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.chello.pl 04.02.10, 18:28
              W porządku, nie będę się kłócił o słówka :).
              Rozumiem, że mamy zgodę, iż istnieje pewien standard opieki. Moim
              zdaniem mieści się w nim i życzliwość, ale masz rację, że nie jest
              ona póki co w Polsce częsta. Więc cieszę się, że miałaś takie
              odczucia (choć znam masę kobiet, które ma diametralnie inne - ale to
              też kwestia trafienia na takie lub inne osoby na samym oddziale).

              Mam nadzieję, że moja główna teza była jasna: to, czy szpital jest
              dobry czy zły, nie jest ZDETERMINOWANE przez formę jego własności i
              to działa w obie strony. Nawet, jeśli co do zasady jestem
              zwolennikiem lecznictwa prywatnego.

              Pozdrawiam!
        • lifpi01 Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ 04.02.10, 11:59
          9 lat temu urodziłam dziecko na Kopernika. Planowałam poród w
          Spesie, niestety, pojawiły sie komplikacje i wylądowałam na
          patologii ciąży. Od pierwszego momentu słyszałam tylko
          pytania "czyją pani jest pacjentką?" Odpowiedź, że ja z dyżuru
          powodowała całkowity brak zainteresowania moją osobą. Do tego
          stopnia, że moje dziecko przyszło na świat po interwencji lekarza z
          zerwnątrz, do którego zadzwoniłam spanikowana, ponieważ dostałam
          silnych drgawek, totalnie zignorowanych przez lekarzy na oddziale.
          Syn przyszedł na swiat jako wcześniak. Wypisany po tygodniu, po
          dwóch dniach wrócił , tym razem na Strzelecką, z sepsą spowodowaną
          paciorkowcem nabytym na Kopernika i z błędnie oznaczoną grupą krwi w
          książeczce zdrowia. Baardzo dobry szpital!!!
          Tymczasem wszystkie dzieci w mojej rodzinie na przestrzeni ostatnich
          9 lat rodziły się w Spesie.Wszystkie mamy i ojcowie wspominają pobyt
          tam jako dużą przyjemność. Zazdroszczę im.
        • latouche Kocię 08.02.10, 23:27
          Kocię, ja rodziłam dwa razy w Spesie, ale z Kopernika miałam kontakt w obydwóch
          ciążach i byl to kazdorazowo kontakt traumatyczny. Ostatni raz cztery lata temu
          spedzilam dwa dni na tzw. "porodowce septycznej". Nigdy w zyciu nie chcialabym
          tam rodzic. Ten oddział septyczny wygladal jak skansen z lat 70, a jezeli chodzi
          o zachowanie personelu to tez dziekuje postoje. Z pewnoscia cztery lata to tez
          "ogrom czasu", ale nie sadze zeby te straszne panie wymarly, odeszly na
          emeryture, ewentualnie drastycznie zmienily stosunek do pacjenta. Nie chce zeby
          mnie ktos glaskal po glowce czy trzymal za raczk przy porodzie, ale jestem
          dorosla kobieta i nie pozwole zeby ktos na mnie wrzeszczal albo oklamywal mnie
          co do stanu mojego zdrowia.
          A i to prawda ze w Spesie bardzo pilnowali wszystkich badan w trakcie ciazy i
          przed samym porodem - nie slyszalam na przyklad zeby w innych szpitalach
          wymagano badania na HIV na ten przyklad. Ja mam bardzo dobre wspomnienia, i
          jakbym miala jeszcze rodzic to tylko tam.
          I calkiem logiczne jest co Balasz mowi: zaplacono mu za porody, ktore sie
          odbyly, matki i dzieci wyszly zdrowe i zadowolone po parodniowym pobycie. Ja
          nawet jakbym wiedziala o tych jakichs nieistniejacych, a podobniez koniecznych
          sluzach, to tez bym sie zdecydowala tam rodzic.
    • Gość: Dorota Urodziłam w SPES 2 dzieci, było fachowo i miło... IP: *.autocom.pl 04.02.10, 07:54
      Urodziłam w tej klinice dwoje dzieci - miałam dwa cc, ze wskazań
      medycznych - porody naturalne nie były możliwe. To świetne miejsce,
      fachowi lekarze,czyściutkio i bardzo przyjaźnie. Nigdy nie zapomnę
      jak miło mnie tam przyjęto, tym bardziej że w pierwszej ciąży
      trafiłam do SPES niemal przed samym rozwiązaniem, zaszokowana tym co
      mi zaproponowano w państwowym szpitalu... Dziwią mnie wszystkie te
      zarzuty o których czytam powyżej, nie wyobrażam sobie bardziej
      przyjaznego miejca do rodzenia dzieci w Krakowie.
      • Gość: zachowawcza Re: Urodziłam w SPES 2 dzieci, było fachowo i mił IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 08:14
        Owszem, czysto w sali - pic dla klientów i dobrze miło i dobrze,
        ale "za parawanem" niebezpiecznie.Czyście ludzie powariowali!
        Sanepid musi stać na straży naszego zdrowia i życia. Lekarze
        podnoszą larum, bo każe im się inwestować w baardzo opłacalny
        interes. Chcieliby najtańszm kosztem, na granicy bezpieczeństwa
        czerpać zyski. Przypomnijcie sobie, jak fajnie funkcjonowała pewna
        równie sławna klinika w Warszawie robiąca operacje plastyczne. Tam
        nikt nie kontrolował i co? Pamiętacie historię Hanny Bakuły, której
        właśnie w odpicowanej, luksusowej klinice wszczepiono gronkowca?
        • Gość: Kazik trochę prawdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 08:25
          1) Sanepid to instytucja państwowa, w której pracują urzędasy.
          Dziwnym trafem Sanepid czepia się SPESu i braku śluz, a nie czepia
          się szczurów goniących się z kotami po korytarzych "oficjalnie
          uznanych" klinik położniczych.

          2) Gronkowca można prędzej złapać w wielkich szpitalach.

          3) W SPESie nie było zakażeń!


          Gość portalu: zachowawcza napisał(a):

          > Sanepid musi stać na straży naszego zdrowia i życia.

          > Pamiętacie historię Hanny Bakuły, której
          > właśnie w odpicowanej, luksusowej klinice wszczepiono gronkowca?
          • turpin trochę więcej prawdy 04.02.10, 09:15
            > 3) W SPESie nie było zakażeń!

            Ano szczęśliwie nie było, bo zapewne nie prowadzono tam
            ciąż 'septycznych'.

            To znany paradoks, w sytuacji, gdy mały sektor prywatny koegzystuje
            z dużym państwowym. Prywatny zgarnia wówczas przypadki łatwe,
            przyjemne i zyskowne. Śmierdzącą robotę odwala publiczna służba
            zdrowia. Placówki prywatne często korzystają z 'krypto-
            finansowania' przez podatnika. I tak jest nie tylko w Polsce.

            Podobnie jest z tym co klient (o, przepraszam - 'pacjent') jest w
            stanie docenić. Jedzonko, obrazek na ścianie, ludzie jacyś
            przyjemniejsi. I dobrze, tyle, że tego, co jest za parawanem już
            nie pokażą. Brak śluzy, to prawie jak sterylizowanie narzędzi
            metodą obtarcia o fartuch, a la Wojna Secesyjna.
            • Gość: Przybyl Re: trochę więcej prawdy IP: 193.151.70.* 04.02.10, 09:54
              Proszę uprzejmie rozwinąć pojęcie "kryptofinansowanie przez
              podatnika".

              Podatnik całkiem jawnie płaci podatki, a one są całkiem jawnie
              wydawane na usługi w placówkach o różnej strukturze własnościowej,
              coraz częściej (chwała!) prywatnej, co do zasady bardziej efektywnej.

              Oczywiście może być problem z kontraktacją i np. wyceną usług, ale
              wynika on nie z konukrencji, a monopolu właśnie: monopolu
              ubezpieczyciela, czyli NFZ. Prywatny ubezpieczyciel zapłaci
              racjonalne pieniądze za poród septyczny, i nieseptyczny. Teraz ceny
              ustala się odgórnie, i to jest oczywiście nonsens.
              • turpin Służę uprzejmie, mam ustawową przerwę w pracy: 04.02.10, 11:44
                otóż są one dofinansowywane w ten sposób, że uprawiają 'cherry
                picking', jak to ładnie określa się w kraju, w którym mieszkam.
                Umożliwia im to zbicie kosztów poniżej przeciętnych dla danej
                procedury.

                Prywatne szpitaliki i kliniczki nie mają zwykle np kosztownego
                oddziału intensywnej opieki medycznej, bo selekcjonują pacjentów pod
                kątem niskiego ryzyka. Z tego samego powodu mogą pozwolić sobie na
                zmniejszoną (czy wręcz żadną) lekarską obsadę dyżurową po nocy, nie
                muszą mieć laboratorium bez przerwy 'na chodzie', itd itd. To
                wszystko potrzebne jest w szpitalu uprawiającym prawdziwą medycynę i
                rzutuje na koszta.

                To była jazda na łysych gumach. W zasadzie można jeździć na łysych
                gumach, aż raz coś kiedyś się wydarzy.
                • Gość: Przybyl Re: Służę uprzejmie, mam ustawową przerwę w pracy IP: 193.151.70.* 04.02.10, 14:18
                  W zasadzie odpowiedź znajduje się poniżej, ale spróbuję: nie ma
                  czegoś takiego, jak "prawdziwa medycyna". Nie do każdego zabiegu
                  jest potrzebny szpital kliniczny z ostrym dyżurem i całą paletą
                  specjalności. Idąc na zastrzyk lub EKG możemy się udać do
                  przychodni. Tak samo jest z porodem: nie ma żadnych powodów, dla
                  których przy fizjologicznej ciąży i braku przeciwskazań, trzeba było
                  rodzić w miejscu np. neonatologią. Ciąże patologiczne jak
                  najbardziej, ale po mnożyć koszty w nieracjonalny sposób???

                  "Cherry picking" jest możliwe dzięki błędnemu - bo nierynkowemu -
                  wyliczaniu kosztów usług: i tych tanich (za drogie), i tych drogich
                  (za tanie).

                  Pretensje więc nie do SPES w tym punkcie (biorą za poród
                  fizjologiczy pewnie te same pieniądze, co inni), a do NFZ.

                  Pytanie, czy mieli warunki do cc, to pytanie oddzielne. Ale
                  wątpliwości dot. kontroli tu i teraz i braku kontroli gdzie indziej,
                  wyrażone w wielu postach, są jak najbardziej zasadne.

                  Fizjologiczna ciąża to nie są łyse opony. Proszę spojrzeć na to, co
                  się dzieje w świecie. To w Polsce rozwijamy radośnie medykalizację
                  porodu rodem z lat 70'.
                  • turpin Nie żebym się czepiał SEPS (o przepraszam, SPES) 04.02.10, 18:35
                    - to tylko dobry przykład problemów, jakie nieuchronnie rodzą się na styku
                    dużego państwowego i małego prywatnego sektora medycznego, zwłaszcza, gdy ten
                    ostatni w znacznej mierze bazuje na środkach dostarczanych przez państwowego
                    ubezpieczyciela. Nie twierdzę też, że usługi są wyceniane prawidłowo.

                    Bardzo podobne problemy mamy w Anglii. Mała medycyna prywatna funkcjonuje w
                    zasadzie wyłącznie dzięki temu, że czarną robotę odwala National Health Service.
                    Wiem, o czym piszę, bo z chciwości pracuję w obydwu :)

                    A moje metaforyczne 'łyse opony', to nie fizjologiczna ciąża, tylko nieco
                    uproszczone obejście operacyjne. Zresztą i z tymi 'fizjologicznymi' ciążami
                    różnie bywa (miałem ongiś dość szeroką praktykę sekcyjną, zatem i na ten temat
                    mógłbym wiele powiedzieć).
            • Gość: Matka Polka Re: trochę więcej prawdy IP: 93.159.26.* 04.02.10, 21:54
              Rodziłam w SPESIE 6 lat temu. Moja ciąża była patologiczna, na sam poród
              zjechali się wszyscy lekarze, jestem bardzo wdzięczna za pomoc, dobre słowo i
              fachową opiekę. Przez całą ciążę czułam, że jestem w dobrych rękach, dr Bałasz
              zawsze miał czas na wyjaśnienie problemu, aby odpowiedzieć na nurtujące przyszłą
              matkę pytania. Pielęgniarki i położne pierwsza klasa! Czułam się jak w domu a
              nie w szpitalu, do których jestem zrażona. Dr Bałasz, trzymam kciuki, abym w
              najbliższej przyszłości mogła ponownie skorzystać z Pana wiedzy i umiejętności
              jako lekarza, nie taksówkarza:)
    • Gość: Stefan urzędasy zabijają to co dobre IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 08:20
      SPES to najlepsza porodówka w Krakowie, jeśli nie w Małopolsce.
      Moja żona urodziła tam naszego syna poprzez cc. Takich warunków,
      zarówno pod względem czystości, jakości usługi jak i opieki
      okołoporodowej można tylko życzyć innym porodówkom.

      Ale urzędasy z sanepidu i NFZ wiedzą lepiej. Najlepiej to wykończyć
      coś co jest dobre, to wtedy to co złe przy braku możliwości
      porównania, wyda się piękne i wspaniałe.
      • Gość: M Re: urzędasy zabijają to co dobre IP: 212.244.150.* 09.02.10, 11:35
        Moja żona urodziła tam dwójkę dzieci, starszą córkę przez cc.
        Opieka była wspaniała, doskonałe warunki higieniczne.

        Cóż, konkurencja pozazdrościła sukcesów dr Bałaszowi...

        A może Sanepid skontroluje państwowe szpitale? Założę się, że ani jeden nie
        będzie spełniał wymogów (na czele z "Kopernikiem").
    • Gość: ojciec APEL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 08:29
      Apeluję do wszystkich zadowolonych klientów kliniki SPES,

      Zróbmy jakąś akcję poparcia dla dr. Bałasza. Nie wiem jak.
      Może zbieranie podpisów w internecie, może wiec przed kliniką. Jest
      nas sporo, wystarczy wejść do poczekalni w SPES i zobaczyć ile tam
      wisi listów i laurek z podziękowaniami. Nie pozwólmy zniszczyć tego
      człowieka i jego dzieła.
      • Gość: SYLWIA Re: APEL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 11:03
        popieram !!!!!!!!!!!!!!!! Jest ogromna ilość zadowolonych osób z opieki i
        warunków w SPESIE. Jestem matką dwóch chłopaków urodzonych w SPESIE pod
        opieką dr Bałasza i uważam że nie ma lepszego lekarza poswiecającego się
        bez reszty swojej idei idealnej placówki ginekologiczno połozniczej
      • kaatso APEL - dołączam się! 04.02.10, 11:18
        Dołączam się do apelu, aby zamanifestować swoje wsparcie dla SPES i dra Bałasza!
        Ja też tam rodziłam (początek 2008r.) i mam jak najlepsze wspomnienia z pobytu w tym szpitalu.

        Jak już paru forumowiczów zauważyło, SANEPID dopiero teraz wytyka uchybienia - a gdzie był w ciągu tych kilkunastu lat funkcjonowania SPESu? Dlaczego do tej pory nie widział problemu?
        To musi być zamierzona nagonka, próba zdyskredytowania bardzo dobrej i popularnej porodówki w Krakowie.
        Planowałam tam wrócić przy kolejnej ciąży... Mam nadzieję, że będzie to możliwe...
      • Gość: citizen32 popieram IP: *.bph.pl 04.02.10, 11:50
        moja córeczka urodziała się tam w 2007 przez CC. A doktor Bałasz
        dzięki dobremu podejściu potrafił odstresować moją zeschizowaną żonę
        i mnie - wszystko poszło zgodnie z planem :) Do tego bardzo miłe
        pielęgniarki. Ale się czepiają z NFZ...
    • aribeth1 Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ 04.02.10, 08:31
      A ja się zastanawiam, o co tak naprawdę w tej całej historii chodzi... SPES
      działał przez wiele lat, urodziło się tam wiele dzieci i niejedna kontrola
      sanepidu miała miejsce. Kiedy leżałam tam na początku 2008 roku też się taka
      trafiła - wyglądało to zresztą dość kuriozalnie, panie kontrolerki nie raczyły
      nawet ubrać ochraniaczy na buty, tylko łaziły w zimowych buciorach po salach,
      gdzie leżały pacjentki z dziećmi. Ale wracając do tematu: przez wiele lat
      warunki panujące w SPESIE nikomu nie przeszkadzały. Aż tu nagle, zupełnie
      niespodziewanie, okazało się, że to co sprawdzało się przez lata, teraz jest be.
      O co chodzi? Ja osobiście podejrzewam, że to wynik trwającej akcji
      "antycesarkowej", wszak od jakiegoś czasu NFZ postanowił ograniczyć liczbę
      wykonywanych w naszym kraju cesarskich cięć, a SPES, jak na prywatną klinikę
      przystało, odsetek cesarek miał wysoki. A może jest jeszcze jakiś innym ukryty
      powód? W każdym razie, ja nie mogę odżałować SPESU. Byłam zdecydowana urodzić
      tam także drugie dziecko, a teraz zostaje mi chyba tylko przepełniony Ujastek
      albo któraś z publicznych rzeźni - przepraszam, szpitali;(
      • Gość: orka Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 09:18
        Urodziłam dziecko w Spesie w 2002 roku. Moje dziecko urodziło się
        bardzo sławe ( 3 Apgar) i zapewne w innym szpitalu by nie przezyło.
        Bardzo dobra opieka, niesamowita determinacja Pani Doktor Janiny
        Dyduch, która wyciagneła moją córkę do świata zywych oraz bardzo
        fachowe prowadzenie mnie jako pacjentki przez Pana Doktora Andrzeja
        Bałasza będę pamietac do końca życia i bedę dozgonnie wdzięczna
        klinice SPES.

        Podejrzewam, ze w naszym mieście znów górę wzięly jakieś prywatne
        interesiki i rękami urzędasów eliminuje sie z rynku najlepszą
        placówkę w Małopolsce. Komuś doktor Bałasz zaszedł za skórę i teraz
        próbują go ubić.

        Przyłączam sie do akcji pomocy SPESOWI. Zróbmy manifestacje przed
        szpitalem. Zadowoleni rodzice, przeciez jest nas
        wiecej.Zademnstrujmy, ze mieliśmy zaufanie i nadal je mamy do
        kliniki Spes.
      • Gość: seriously Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.10, 09:22
        Dlaczego publicznych rzeźni? Rodziłam parę lat temu w szpitalu Siemiradzkiego i
        bardzo sobie chwalę nie tylko pobyt, ale i opiekę zarówno pielęgniarek, jak i
        lekarzy. Nikomu w łapę nie dawałam, nikogo tam nie znałam [od razu uprzedzam
        komentarze, że byłam traktowana po znajomości], więc moja opinia jest obiektywna.

        Co do akcji antycesarkowej to wkur^%$# mnie tak samo, jak jak akcja
        antyznieczuleniowa - cierpiałam 12 godzin skurczy, znieczulenie było
        błogosławieństwem, do którego prawo powinna mieć każda kobieta, bo poród to
        bardzo ekstremalne przeżycie.
        • jbb-jbb Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ 04.02.10, 10:25
          Ja tez rodziłam na Siemiradzkiego i to co widziałam to była rzeźnia. Rodziłam cc
          na życzenie, miałam opłaconą salę jedynkę i mąż był ze mną 24/h na dobę i Bogu
          dzięki.

          Jak rodziłam było 37 kobiet po porodzie i tyleż samo noworodków a opieka to były
          TYLKO 2 położne wyrąbane, opryskliwe i zmęczone BO PRACOWAŁY NA BAAARDZO DŁUGIE
          ZMIANY.

          Na salach wieloosobowych MONITORING!!!!

          Lekarze nieuprzejmi i niefachowi -dobrze ze zapłaciłam mojemu żeby zrobił mi cc
          bo dzięki temu szybko doszłam do siebie kiedy inne matki po cc wiły się z bólu
          bo zszyto tak że sie wyprostować nie mogły przez miesiąc a ja tego samego dnia
          wstałam bez problemu. Jak widac da sie to zrobić inaczej jak się chce. Tyle ze
          mnie poród kosztował ponad 2 tys zł ale nie żałuje bo bez męża i sali
          jednoosobowej nie wytrzymałabym tam ani chwili - ten szpital moim zdaniem nie
          powinien istnieć. Warunki sanitarne w JEDNEJ łazience dla wszystkich sal
          wieloosobowych to dopiero wołały o pomstę do nieba. Ja na szczęście miałam swoja
          w pokoju ale przecież reszta kobiet do tej jednej toalety musiała się w kolejce
          ustawiać.


          Warunki sanitarne u mnie w sali super, ale na salach wieloosobowych MASAKRA.
          Tłum, brud, wycie dzieci, wycie matek - to było najgorsze przeżycie w moim życiu
          patrzyć na te biedne wyjące obolałe kobiety na które Panie położna mogły sobie
          popatrzeć na ekranie monitora w swojej dyżurce!!! Dodajmy tez ze przy pobieraniu
          krwi dziecku tylko jedna !!!! założyła rękawiczki a krew była pobierana 5 razy.

          Sala operacyjna wygląda natomiast jak w namiocie polowym. Gdyby nie to ze miałam
          bardzo profesjonalną opiekę lekarza swojego i anestezjologa który jest Wielkim
          człowiekiem to nie ma w tym szpitalu czego szukać Rzeźnia jakich mało.

          SPES jest fajną alternatywą i uważam ze powinien istnieć bo kobiety maja prawo w
          końcu wybrać gdzie chcą rodzić. Naprawdę myślę ze każdy dorosły człowiek sam
          może decydować do czego ma większe zaufanie.

          Ale oczywiste jest ze nie podoba sie innym ze Bałasz robi kasę na klinice. Ot
          taka juz Polska mentalność.
          • Gość: seriously Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.10, 17:44
            Nie wiem, na kogo trafiłaś, ja jak tylko mnie wyodłączali od cewników i
            kroplówek śmigałam po oddziale jak nie przymierzając Kubica. Nie wszystko zależy
            od umiejętności lekarza, dużo zależy od organizmu [znam osoby które przez 2 tyg.
            po cesarce nie ruszały się z łóżka z powodu bólu], więc nie demonizujmy
            szpitala... podobnież to nie położnych wina, że jest ich tak mało a akurat u
            Ciebie trafił się boom urodzeniowy. Pielęgniarka to też człowiek, pamiętajmy o tym.
            • Gość: Andy Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.ghnet.pl 04.02.10, 20:45
              > Pielęgniarka to też człowiek, pamiętajmy o tym.

              Jasne. Dyrektor szpitala też człowiek, który powinien o tym myśleć i zadbać o to, żeby była tych pielęgniarek odpowiednia liczba. Ale dyrektorem jest tam prostacki bubek, którego miałem zresztą nieprzyjemność spotkać, niejaki Antoni Marcinek o mentalności i zachowaniu burackiego sekretarza PZPR. Wyraźnie zatrudnienie paru pielęgniarek więcej pana ordynatora przerasta, umie tylko się puszyć i mądrzyć pokazując jaką to on ma waaaadze.
    • Gość: Mike Moja córeczka urodziła sie w SPESie IP: *.autocom.pl 04.02.10, 09:27
      Moja córeczka urodziła się w SPESie. Żona miał wtedy ciężką grypę i zachodziło
      zagrożenie życia obojga. Wszystko skończyło się bardzo dobrze - nie zawaham
      się - dzięki Paniom pielęgniarkom (pozdrawiam Panią Grażynę).
      BTW: NFZ żąda zwrotu pieniędzy... Stwierdzili nie takie warunki, rozumiem.
      Przecież porody się odbyły, personel pracował - więc dlaczego nie mają dostać
      pieniędzy - bo nie mieli odpowiedniego sprzętu? Przecież jeśli nie w SPESie te
      dzieci urodziłyby się gdzie indziej i NFZ musiałby za to "gdzie indziej"
      zapłacić...

    • Gość: znam temat Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.pergole.net 04.02.10, 09:42
      Zanim zabierze się głos, dobrze mieć jaką taką wiedzę, szanowny
      Petencie...
      SPES to świetnie zorganizowana porodówka, w której kobiety rodziły
      dzieci w doskonałych warunkach i otoczone życzliwą, profesjonalną
      opieką. ŻADEN szpital w Krakowie takich nie zapewniał.
      Jedynym minusem był fakt, że nie mieli oddziału neonatologi, jak to
      bywa w szpitalach, więc lepiej tam było rodzić jeżeli nie było
      dużego ryzyka powikłań..
      Wiem, ponieważ urodziła się tam nasza córeczka, a wcześniej moja
      żona tam chodziła na wizyty.
      Życzę każdej kobiecie, aby mogła w takich warunkach i atmosferze
      rodzić...

      A po porodach odbywających się w warunkach "trzeciego świata" -
      czyli tak jak w wielu polskich szpitalach - mogą pojawiać się różne
      komplikacje, które potem skutkują np. osobnikami wypisującymi bzdury
      na forach internetowych... :-).
      Zatem - najpierw wiedza, a dopiero potem wypowiedzi, drogi
      Petencie...

      Jeżeli Sanepid chciałby być konsekwentny w egzekwowaniu przepisów,
      to prawdopodobnie znalazłby coś w każdej placówce medycznej...
      Więc nic dziwnego, ze znalazł też w SPES-ie.

      A na marginesie - SPES zawsze był "solą w oku" innych placówek
      konkurujących o kontrakty NFZ...
    • Gość: babcia Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.blich.krakow.pl 04.02.10, 10:09
      Dla mnie sprawa jest jasna - ktoś chce "ustrzelić" dr Bałasza. SPES to świetna
      placówka, gdzie można rodzić po ludzku i leczyć się na dobrym poziomie! A
      panie z Sanepidu czy decydenci z NFZ powinni zacząć myśleć o tym, skąd biorą
      się pieniądze na ich pensyjki i posadki, bo w ich działalności zauważam
      jedynie brak szacunku dla podatników czy "składkowiczów". Znam wiele
      przypadków zamiatania pod dywan drastycznych zaniedbań tylko dlatego, że
      szefostwo takich placówek w jakiś sposób im się opłaca. Ohyda i draństwo!
    • Gość: Sanepiiii... Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: 85.128.7.* 04.02.10, 10:12
      Po 10 latach funkcjonowania placówki i 8 tys porodów Sanepid odkrył,
      że w obiekcie nie ma śluz i trzeba go natychmiast zamknąć. To
      oczywista bzdura lecz jeśli trzymać się tej wersji to w trybie
      dyscyplinarnym trzeba zwolić wszystkich pracowników Sanepidu, którzy
      kontrolowali placówkę przed tym odkryciem. Świadomie narazili
      zdrowie i życie 8 tys matek i dzieci.
    • Gość: Sylwia Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 11:00
      W SPESIE przyszło na świat dwoje moich dzieci i nie wyobrażam sobie
      bym mogła rodzić gdzie indziej. zanim dowiedziałam się o SPESIE byłam
      na badaniach KTG w państwowym podobno najlepszym szpitalu połozniczym w
      Krakowie i cóż ..............leżałam w obskurnej sali gdzie wiatr hulał
      przez zamknięte okna, tona pajęczyn na ścianach itd. i ktoś mi powie
      że w SPESIE wg przeprowadzonej kontroli jest źle tak ? Te wypisane
      uchybienia są wyssane z palca. . w Państwowym szpitalu za mozliwość
      bezpiecznego porodu musiałabym zapłacić duże pieniądze. Tam serdeczności
      i ludzkiego traktowania się nie kupuje.
      Nigdzie powtarzam nigdzie nie ma tak dobrej opieki i warunków jak na
      Królowej Jadwigi . Która z placówek państwowych remonotowanych lub
      odnawiana jest średnio co rok lub dwa ? A tam owszem!
    • pj.pj Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ 04.02.10, 11:09
      Kobiety żyją, dzieci są zdrowe - o co tu właściwie chodzi? W Polsce wolno
      rodzić w domu, więc czemu nie w takiej przychodni? Nie rozumiem też, dlaczego
      od przepisów nie jest ważniejszy stan realny: skoro nie było gronkowca, to
      znaczy, że zachowywano higienę. Może odebrać prawo do wykonywania operacji,
      ale dlaczego do porodów??
      • Gość: martika Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.237.spine.pl 04.02.10, 22:01
        Witam
        ja tez rodziłam dwoje dzieciaczków w spesie ,jestem jak najbardziej zadowolona z
        opieki ,pozdrawiam p.Grażynkę i dr.Wilkowskiego gdyby nie on nie wiem jakby się
        zakończył mój 1-szy poród.Była super domowa atmosfera panie pielęgniarki
        pomagały w pierwszych dniach nikt nie patrzył na ciebie wilkiem "czego znowu
        chce?".Naprawdę żal mi że zamykają taka fajną porodówkę ,dr Bałaża nie znam
        osobiście ale dużo dobrych opinii na jego temat słyszałam .Żal naprawdę żal :(
        Mam nadzieję że nie zamkną tej kliniki na zawsze bo chcemy miec trzecie dziecko
        a rzeżni nie chce rodzić albo na taśmie szpitalnej:(
    • Gość: michal Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.02.10, 12:19
      >Wreszcie się ktoś zajął złotymi interesami niektórych panów
      >doktorków, co to oferują po straszliwych cenach prywatne i nie
      tylko
      >prywatne zabiegi medyczne na poziomie krajów trzeciego świata albo
      i
      >gorzej.
      Dlaczego, ktoś nie może zarabiać pieniędzy na usługach medycznych.
      Jeśli jest w tym dobry i są pacjenci to może zarabiać ich nawet
      dużo. Z tego co wiem dr. Bałasz ryzykuje swój własny majątek, żeby
      prowadzić biznes. Gdybu doszło do jakichkolwiek problemów ze
      zdrowiem nikt by do niego nie przychodził i musiał zwinąć swój
      interes. Lekarze w państwowych szpitalach zarabiają krocie nie
      ryzykując niczym.
      >Standardy muszą być zachowane.
      Najlepiej standarty trzymały radzieckie i PRL-owskie szpitale.
      >Coś mi się zdaje, że wśród
      >prywatnych placówek nie ma konkurencji.
      >A wsród państwowych jest? W takim razie proszę założyć własną
      klinikę i konkurować z
      >innymi prywatnymi.
      >Dlaczego NFZ (publiczne
      >składki, również moje, co mnie boli)ma marnotrawić na tak
      >wykonywane
      >usługi?
      To dlaczego rząd siłą odbiera pieniądze ludziom ciężko zarobione
      pieniądze. Dlaczego nie mogę zapłacić za poród mojej małżonki tam,
      gdzie ona chce. Mi rząd jak do tej pory odebrał siłą ponad 40 000
      PLN. I poród mojej żony był jedyną usługą która dostałem wzamian.
      Ani ona ani ja wcale nie żałujemy tego. I to my wiemy najlepiej co
      jest dobre dla naszego dziecka, a nie urzędnik z sanepidu czy
      NFZ'etu.
      >Brawo Sanepid! Dla mnie nie ma różnicy między przestępczą
      >antykonsumencką działalnością firm "odświeżających" zepsute mięso w
      >sklepie i działaniami tych lekarzy.
      Przestępczą organizacją jest rząd, który zabiera pieniądze "na
      służbę zdrowia", a potem mówi, u kogo mam się leczyć lub umrzeć.
      >Tłumaczenie, że nikomu nic się
      >nie stało jest niepoważne.
      To że nikomu nic się nie stało, jest najlepszym dowodoem, że
      placówka działa poprawnie. Lepiej zarazić się w
      placówce "trzymającej standarty"? Tam zakażenia i niekompetencja
      jest na porządku dziennym.
      >I chwała Bogu, bo odpowiedzieliby za
      >zabójstwo. Wymyte z pleśni, oślizgłe wędlinki też nie spowodowały
      >zgonów, ale mogły, a na pewno naraziły nasze zdrowie.
      Codziennie narażamy mniej lub bardziej nasze życie i zdrowie.
      Najlepsze jest w mięso "trzymających standarty" nafaszerowane
      antybiotykami. Gdyby doszło do jakielwiek infekcji i powikłania
      doktor musiałby zamknąć następnego dnia przychodnia, gdyż pacjentki
      nie chciałby ryzykować własnego i dzieci życia. Natomiast państwowe
      szpitale wspierane przez koleżeńską mafie lekarz( lekarz nie może
      nic powiedzieć złego przeciwko innemu lekarzowi, gdyż zabrania mu
      tego kodeks etyki) nie ryzykują niczym
      >Czy w
      >przypadku lecznic mamy czekać na nieszczęście?
      Zdrowie należy do ludzi to jest ich problem czy chcą ryzykować
      bardziej lub mniej. Z tego co się orientuje nieszczęscia są na
      porządku dziennym w szpitalach "trzymających standarty". W klinice
      SPES do żadnych nieszczęść nie doszło.

      A teraz moja historia z łezką:
      Moja żona tam rodziła w 2008. Jesteśmy bardzo wdzięczni panu
      doktorowi i całem personelowi. Bardzo dobre warunki i wspaniała
      atmosfera. Miałem nadzieję, że następny poród też tam się odbędzie.
    • Gość: SYLWIA Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 13:37
      Ile z osób wypowiadających się na forum m a blade pojecie na temat
      funkcjonowania placówki ???????????????????????
      kto był ? Kto widział????????????

      Ja byłam , doktor Bałasz prowadził moje ciąże ( dwie) i jestem mu bardzo
      wdzięczna za opiekę i fachowość z jaką podchodzi do sprawy , tam
      również rodziłam i nie mam nic do zarzucenia ani personelowi a tym
      bardziej doktorowi Bałaszowi

      Osoby które oczerniają klinikę nie będąc ani jedengo dnia w tym
      miejscu uważam za ignorantów.

      Niech każda z tych osób, która jedno złe słowo wypowie na temat
      kliniki ( a przypominam nie była nigdy tam ) chociaż raz pofatyguje
      się do samej poczekalni i spojrzy na gro zdjęc i podziekowań
      kierowanych do personelu i lekarzy.
      • Gość: ojciec Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 15:37
        Jak pisałem rano:

        Apeluję do wszystkich zadowolonych klientów kliniki SPES,

        Zróbmy jakąś akcję poparcia dla dr. Bałasza. Nie wiem jak.
        Może zbieranie podpisów w internecie, może wiec przed kliniką. Jest
        nas sporo, wystarczy wejść do poczekalni w SPES i zobaczyć ile tam
        wisi listów i laurek z podziękowaniami. Nie pozwólmy zniszczyć tego
        człowieka i jego dzieła.

        Gość portalu: SYLWIA napisał(a):

        > Ile z osób wypowiadających się na forum m a blade pojecie na temat
        > funkcjonowania placówki ???????????????????????
        > kto był ? Kto widział????????????
        >
        > Ja byłam , doktor Bałasz prowadził moje ciąże ( dwie) i jestem mu
        bardzo
        > wdzięczna za opiekę i fachowość z jaką podchodzi do sprawy , tam
        > również rodziłam i nie mam nic do zarzucenia ani personelowi a tym
        > bardziej doktorowi Bałaszowi
        >
        > Osoby które oczerniają klinikę nie będąc ani jedengo dnia w tym
        > miejscu uważam za ignorantów.
        >
        > Niech każda z tych osób, która jedno złe słowo wypowie na temat
        > kliniki ( a przypominam nie była nigdy tam ) chociaż raz
        pofatyguje
        > się do samej poczekalni i spojrzy na gro zdjęc i podziekowań
        > kierowanych do personelu i lekarzy.
      • Gość: ojciec Re: Porodówka pod ostrzałem Sanepidu i NFZ IP: 62.233.215.* 04.02.10, 15:41
        Jak napisałem rano:

        Apeluję do wszystkich zadowolonych klientów kliniki SPES,

        Zróbmy jakąś akcję poparcia dla dr. Bałasza. Nie wiem jak.
        Może zbieranie podpisów w internecie, może wiec przed kliniką. Jest
        nas sporo, wystarczy wejść do poczekalni w SPES i zobaczyć ile tam
        wisi listów i laurek z podziękowaniami. Nie pozwólmy zniszczyć tego
        człowieka i jego dzieła.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka