Dodaj do ulubionych

Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.11, 09:17
Wspaniały i ważny tekst. Wspaniały, bo autor pisze z dużym dystansem o sprawach, które przeciętnego człowieka doprowadziłyby w najlepszym przypadku do olbrzymiej frustracji, o ile nie do szału. Sceny jak z okrutnego filmu. Nie byłem nigdy w tej przychodni, ale znakomicie wyczułem atmosfertę tego miejsca. I ci lekarze... Kiedy umarło powołanie tych ludzi? Kiedy przestali traktować swój zawód jak służbę? Co oni tam tak właściwie robią, bo trudno powiedzieć, że pomagają ludziom?
Autor (nawiasem mówiąc lekarz) wyraźnie pisze, że tak właściwie, to może tylko pomóc sobie sam. Na nic i na nikogo nie liczy - bo na kolegów "lekarzy"? Musiałby się znaleźć w grupie uprzywilejowanej...
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej46 Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 10:06
      Od kilku lat jestem niestety pacjentem.
      + Kazdy pacjent zostaje w końcu przyjęty w dniu rejestracji.
      + Radioterapia - zupełnie inny oddział, nawet lekarz dzwonił do mnie o zmianie terminu.

      - Dziki tłum potulnych ludzi na korytarzach.
      - Brak komputerów w pokojach, wszystkie dane w papierkach, historia choroby praktycznie nieczytelna, wiele kartek z krzywymi i mało czytelnymi kserokopiami. Pielęgniarki stukają informacje na starych elektrycznych maszynach do pisania.
      - Czym wyższy stopień lekarza tym mniej czasu poświęca pacjentowi.

      A przecież rejestrując można by określić czas wizyty, wymagało by to więcej dyscypliny od lekarzy.
      Pielęgniarki spędziły by ten sam czas stukając jak i klikając.
      Przez nadanie numeru pacjenta, lekarz miałby dostęp do wszystkich wyników badan, a i pacjent mógłby zobaczyć swoja historie choroby on-line.
      • Gość: prawda Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko IP: *.kielce.net.pl 15.09.11, 10:26
        W pełni sie zgadzam. Czlowiek, który ma nieszczęście zachorować na jedną z najgorszych chorób i jest zmuszony do leczenia w tym miejscu, musi być naprawdę psychicznie odporny. Miałam nieprzyjemność odbycia kilku wizyt w tym miejscu. Zaczynając od rejestracji, gdzie mimo iż Panie sa bardzo miłe, technologia zatrzymała sie sie juz dawno. Nie mozna przesłac niczego mailem, nie mówiąc o faxie - co znacznie ulatwiloby pacjentom zycie przy dostarczeniu niezbędnych dokumentów. O kolejkach nie wspomnę. Kompletny brak poszanowania dla badanago pacjenta, który zamiast o swoim stanie zdrowia musi wysłuchiwać uciesznych rozmów lekarzy z pielegniarkami, bynajmniej nie dotyczących choroby pacjenta. Na koniec, aby otrzymac zwolnienie za dany dzień poświęcony na tę "przemiłą" wizytę, nalezy udac sie z powrotem do rejestracji z karteczką od lekarza i tam potulnie oczekiwać, az ta sama karteczka wróci do doktora i doktor raczy wypisac zwolnienie. Nie wiem na czym polega ten mechanizm, ale na pewno nie na oszczędnosci czasu....Reasumując, jesli ktos wychodzi z tamtąd z dobrymi wynikami, może potraktowac to jako coś co było, minęło i przejść z powrotem do zycia jak najmniej wpsominając o tym incydencie. Natomiast osoby, które mają mniej pozytywne wyniki - im naprawde nie zazdroszczę i szczerze współczuję:(
    • Gość: Aga Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: 20.142.116.* 15.09.11, 10:14
      Chodzilam tam jako osoba towarzyszaca przez 12 lat. To przerazajace ale ten artykul to cala prawda. Doloze jeszcze ze wówczas musieliśmy wstawac przed 5 rano by od 6:00 stac na zewnątrz pod brama i zajmować sobie już kolejke do rejestracji. Osoba chora przyjezdzala ze wsi o swicie, i pokornie stala, często w zimnie i zmroku, tylko po to, by po 6h dowiedzieć się ze ….nie maja mu nic ciekawego do powiedzenia. Bo wizyta trwa kilka minut, bo to nie jest amerykański serial i lekarz nie pamięta o Twoim schorzeniu i podjętym leczeniu czy komplikacjach. Zawsze czytają przy Tobie karte choroby, powtarzasz do znurzenia te same historie a potem, po kolejnej wizycie już mówisz tylko 2-3 zdania, bo i po co? Irytacja i frustracja…nie pomaga. Bo jesteśmy w miejscu gdzie ludzie sa na prawde chorzy! Z szacunku dla ich cierpienia, nie warto się nawet denerwować. Bo oni tu CIERPIA i zdaja sobie sprawę ze swojej niedoli, i wiedza ze to nienormalna sytuacja, ale …licza skrycie ze może jednak ktoś im pomoze. To miejsce powoduje ze serce powoli peka na pol,widzac cierpienie ludzi i całkowity brak pomocy ze strony pracowników poradni. Mimo wszystko…smutno mi ze już tam nie jeździmy…już nie mam po co….
      • rafaelkrk Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko 27.09.11, 23:48
        MOJA MAM JEST PACJENTKĄ INSTYTUTU ONKOLOGII OD 10 LAT I JEST... Z A C H W Y C O N A ;)))
        Przede wszystki co do kolejek i przychodzenia na 8 Panie Doktorze : a kto Panu każe przychodzić na 8???? żeby siedzieć do 13?
        Moja matka przychodzi na 11 i czeka 2 godziny a nie 6 jak inne niecierpliwe ranne ptaszki. Ja wiem, że jest taki gatunek pacjentów (jestm psychologiem), który uwielbia poczekalnie i przychodzenie na początku kolejki.

        Rejestracja? Telefoniczna z wyprzedzeniem 7 dniowym

        Badania? Terminy? Jak się ma poważną sprawę lekarz pisze "pilne" i nie czeka się długo.

        "Repy"? Przychodzą i czekają na koniec kolejki

        Pielęgniarki? Najlepsze w całym mieście. Moja mama, która zaliczyła większość krakowskich szpitali wie co mówi. Ostatnio siostra zamiast odsyłać ją do zabiegówki na innym piętrze sama poszła po zastrzyk z morfiną i przyniosła do gabinetu.
        Standard to powtarzania pacjentom kilka razy, żeby nie zapomnieli, odprowadzanie do windy i pocieszanie.

        Myślę, że jak ktoś chce się dowalić, to się zawsze doczepi. Zwłaszcza pacjent roszczeniowy. Każdy z pacjentów, którzy mają "doświadczenie" szpitalne idąc na Garncarską zauważy różnicę.
    • Gość: bibi Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: *.ghnet.pl 15.09.11, 10:24
      Na szczęście nie miałam okazji odwiedzić tego miejsca, ale słyszałam wiele niepochlebnych opinii. Zwłaszcza o pracującym tam psychologu (psychologach?). Pani siedzi zamknięta w swoim pokoju i wypełnia papierki. Od lat ta sama osoba, nie dopuszczająca do cieplej posadki nikogo z zewnątrz. Przykre, że w miejscu, gdzie tak bardzo przydałaby się pomoc nie tylko w zakresie fizycznym - zwłaszcza w obliczu zabiegania i braku zainteresowania lekarzy - pacjenci nie mają do niej dostępu...
    • Gość: inka Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: *.177.pxs.pl 15.09.11, 10:33
      dołóżmy do tego jakość wykonywanych usług przez garstkę lekarzy i personelu pomocniczego na tych tłumach pacjentów.Tak oto moja teściowa przez rok hodowała sobie raka żyjąc w przekonaniu że go nie ma bo źle zostały u niej przeprowadzone badania.Dzięki Bogu trafiła w ręce świetnych fachowców nieopodal wspominanej kliniki i jest już po operacji i w trakcie chemii.Nie mniej jednak mogłaby nie być amazonką gdyby półtora roku temu ktoś nie zlekceważył jej uwag i podszedł do tego fachowo a nie odkreślając kolejnego zaliczonego pacjenta i już.nie polecam tej instytucji!!
    • Gość: kukulka Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: *.205.127.97.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.09.11, 10:58
      Najbardziej DEBILNE jest właśnie wprowadzanie "swoich" bez kolejki, bo to przecież jest prywatna sprawa profesorka i kurtyzanki farmaceutyczne, bo to przecież dla nich są lekarze w gabinecie. Może to TRZEBA uregulować jakąś goownianą ustawą!!!!!
      Cała ta służbista zgraja jest do reformy, przede wszystkim mentalnej. A nowy sort na studiach czego się uczy i DOMYŚLA?- tego samego, a niektóre "jednostki" przejawiają tendencje w kierunku ubiegłego stulecia... Czy lekarzem jest się z powołania, czy tylko kasa ich woła, a ludzi mają... gdzieś!?
    • Gość: gosc Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: 193.24.32.* 15.09.11, 11:29
      Owszem, dobry tekst, ale i w nim uwidacznia sie polska cecha uwazania sie za osobe szczegolna, chociazby ze wzgledu na wykonywany wczesniej zawod. Dlaczego autor jako byly lekarz mialby byc traktowany lepiek niz przecietny czlowiek? Ja nie mam zadnych znajomosci, ani w policji, ani w szkolnictwie, ani w sluzbie zdrowia. Nigdy nie udalo mi sie niczego zalatwic "przyspieszonym trybem", nidgy sie tez o to nie staralam i wszyscy powinni byc tak traktowani. Bez wzgl na to, czy ma sie brata lekarza, ojca policjanta i ciocie nauczycielke. A my zamiast w milczeniu akceptowac takie zachowania wpychania sie do kolejki, powinnismy zawsze zglaszac takie zazalenia do kierownikow odpowiednich instytucji, a nie potulnie wychodzic z budynku, jak tylko uda nam sie zalatwic to z czym przyszlismy. Inaczej nie wyeliminujemy takiego zachowania z zadnej z naszych publicznych instytucji.
      • Gość: oip Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.11, 11:53
        Gdy wieczorne zgasną zorze,
        zanim głowę do snu złożę,
        modlitwę moją zanoszę,
        Bogu Ojcu i Synowi.
        Dopie...ie sąsiadowi!
        Dla siebie o nic nie wnoszę,
        tylko mu dosrajcie, proszę!
        Kto ja jestem?
        Polak mały! Mały, zawistny i podły!
        Jaki znak mój? Krwawe gały!
        Oto wznoszę swoje modły do Boga, Maryi i Syna!
        Zniszczcie tego sku...syna!
        Mojego rodaka, sąsiada, tego wroga, tego gada!
        Żeby mu okradli garaż,
        żeby go zdradzała stara,
        żeby mu spalili sklep,
        żeby dostał cegłą w łeb,
        żeby mu się córka z czarnym
        i w ogóle, żeby miał marnie!
        Żeby miał AIDS-a i raka,
        oto modlitwa Polaka!
    • dzaga41 Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii 15.09.11, 12:00
      Nic dodać nic ująć.Byłam tam kilkakrotnie jako osoba towarzysząca i zupełnie zdrowa.Wychodziłam jak zmięta szmata.Jak za tym musiała się czuć osoba której towarzyszyłam.Najgorsze jest to lekceważenie,prawie chamskość,począwszy od rejestratorek
      poprzez lekarzy do tych najważniejszych panów docentów i profesorów i ta widoczna zmiana zachowania do pacjentów uprzywilejowanych.Chciałabym wiedzieć z jakiego powodu są uprzywilejowani. O łapówkach nie śmiem wspomnieć. O przedstawicielach firm farmaceutycznych nie wspomnę.Są wszędzie w każdym szpitalu,klinice,przychodni.Wszędzie z wielkim szacunkiem i estymą przez lekarzy witani.A pacjent,a pacjent niech nich czeka w pokorze.
    • Gość: Gość Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.11, 12:09
      To wszystko święta prawda,sama to przerabiałam nie wiem ile razy ,ale sześć lat mnie kontrolowali.Na początku co 2 potem 3 miesiące.Potem oddech bo kontrole co 4 miesiące, wreszcie co 6 miesięcy i pożegnanie z Instytutem na Garncarskiej.Ale autor nie napisał,że najważniejszy jest szatniarz,który potrafi śmiertelnie chorego zrugać za brak wieszaka przy płaszczu.Ale chylę czoła przed personelem medyczny z oddziału ginekologicznego,dziewczyny -pielęgniarki gonią w piętkę, a lekarze ,rzeczowi i co najważniej zaangażowani w pomoc pacjentkom,pozdrawiam Panią Mirkę,Panią Basię ,Panią Anię .
    • Gość: B Lachman Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 12:48
      No to chłopie pojechałeś ostro Ale nadal funkcjonujesz i żyjesz. Ja mam zupełnie inne zdanie Przy takiej ilości pacjentów podziwiam personel który jest miły i kontaktowy Zaobserwowałem ze zanim wejdę ,lekarz zapoznaje się z moja dokumentacja chorobową Zazwyczaj w gabinecie jednego pacjenta obsługuje bezpośrednio 3 -4 osoby Jeszcze raz podkreślam mam zupełnie inne odczucia
      • Gość: inka Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko IP: *.177.pxs.pl 15.09.11, 14:04
        to masz farta!!moja teściowa przekonana że ma stan zapalny(tak po biopsjach i usg się dowiedziała) nagle pokazuje wyniki lekarzowi a ten lekceważącym tonem "przecież to jest rak to nie do mnie niech pani sobie idzie -tu numer pokoju -i ustali termin chemii"po czym odłożył papiery i wyszedł z gabinetu!!To był ostatni raz kiedy teściowa się tam pokazała!!Mają tylko szczęście że akurat wtedy była bez obstawy!!Bo i po co kontrolując jak ją informowano torbiel w piersi zupełnie nie złośliwą i nie do usunięcia,a czas płynął i racur sobie rósł!!
    • Gość: chatul Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: 213.134.163.* 15.09.11, 13:11
      Tak jest w większości przychodni niestety.... Chodziłam na kontrolne wizyty do endokrynologa przy ul. Szwedzkiej. Króciutki wywiad, czasem recepta, wszystko. 5 minut w gabinecie. NIGDY lekarz nie zjawił się punktualnie, spóźnienia dochodziły do 2 godzin. Oczywiście pacjenci uprzywilejowani pojawiali się. Skutek taki, że lekarka nie mogła się zmieścić w przewidzianym czasie pracy. Szło więc taśmowo, błyskawicznie. Rozwiązania wybierano najprostsze. Oczywiście dla lekarza. W moim wypadku wycięcie tarczycy. Teraz chodzę prywatnie, wizyta raz do roku. O usuwaniu tarczycy nie mówimy, bo to pogorszyłoby mój komfort życia, a nie poprawiło go. Za 100zł rocznie mam święty spokój, bo nawet lekarstw łykać nie muszę. A jak pójdę na emeryturę to pewnie przyjdzie mi tarczycę usunąć, bo na prywatne wizyty pieniędzy nie będę miała. Straszna ta nasza służba zdrowia, choć na szczęście można znaleźć chlubne wyjątki.
    • Gość: aar Oddział onkologi na ul. Śniadeckich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.11, 13:55
      Ja leczę się w SU na Śniadeckich. Tam atmosfera jest zupełnie inna niż opisywana na Garncarskiej. Cały personel (i lekarze i pielęgniarki i cała reszta) mili i zaangażowani. Często robią wiecej dla pacjentów niż mają w obowiązku. Każdy pacjent ma lekarza prowadzącego, który doskonale orientuje się w chorobie konkretnej osoby. Naprawde są świetni, ale co się dziwić skoro biorą przykład ze swojego szefa.
      • Gość: inka Re: Oddział onkologi na ul. Śniadeckich IP: *.177.pxs.pl 15.09.11, 14:09
        tak powinno byc wszędzie!!Tak jest też u św.Damiana,podejście indywidualne do każdego miła atmosfera i ma się wrażenie ,a może nie tylko, że jest się traktowanym wyjątkowo!Bo najważniejsze dla chorego na nowotwory jest wsparcie psychiczne i odpowiednia atmosfera ,czego niestety w Klinice Onkologicznej na Garncarskiej nie ma!
    • hipokryta2 Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko 15.09.11, 14:19
      Pan doktor to taki nowy "Stauffenberg" polskiego systemu uzdrawiania? Jak się zrobiło koziołka na drugą stronę to się widzi wady systemu/ludzi. Informuję Pana ,Panie doktorze, głęboko współczując przypadłości , że ten system/ ludzie nie istnieją od roku ani nawet od pięciu ... mentalność , nawet ta "zawodowa" tworzy się latami i jakoś dziwnie jest u nas pielęgnowana ....
    • Gość: isen Co to za brednie? IP: *.204.37.219.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.09.11, 15:35
      Moja żona leczy się na Garncarskiej od 4 lat i NIGDY nie spotkaliśmy sie tam z chamstwem, lekceważeniem czy brakiem kompetencji. Nie mamy ŻADNYCH układów ani znajomości. Co więcej, mogę śmiało powiedzieć, że, poza bydgoskim, jest to najlepszy ośrodek w kraju. Nikt tu nigdy nie rezygnuje, nigdy tez nie usłyszeliśmy tutaj jak w C.O. Wrocławiu "I TAK PANI UMRZE!". Autora artykułu boli, że trzeba poczekać? Każdy czeka i każdego sprawa jest tam najważniejsza. Nigdy nie widziałem tam niczego, co by było nieuzasadnione. Przyjęci są zawsze wszyscy. Autor chyba pomylił C.O. na Garncarskiej z Zespołem Szpitali Uniwersyteckich na Kopernika.
    • un.invited Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko 15.09.11, 17:17
      dlaczego tak jest?!... - wejdz na forum "Studia" - ludzie studiuje medycyne, bo "po tym jest pewny zawod" i "dobra kasa" - tak jest tez im polecana... - powolanie?! malenki procent...

      testy motywacji powinny byc kryterium przyjecia na medycyne a sposob traktowania pacjentow kryterium weryfikacji, czy lekarz X powinien dalej wykonywac ten zawod, bo jak slysze o tych wszystkich "prestizach", "kasie" i "pewnosci zatrudnienia" a ani raz nie pojawia sie "pomoc ludziom" to mi sie noz w kieszeni otwiera
      • Gość: studentka medycyny Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.11, 18:23
        Och, jacy rozczulający są ci wszyscy "z powołaniem". Myślą, że zbawią świat. Na niebie pojawi się tęcza, zabrzmią anielskie chóry i wszyscy się popłaczą ze wzruszenia.
        Ilu jest idealnych lekarzy? Mądrych i rzetelnych, a jednocześnie dobrych i szlachetnych? Moje wielkoduszne koleżanki poległy na maturze i o zawodzie lekarza mogą zapomnieć. Co z tego, że godzinami siedziały w hospicjach czy na oddziałach dziecięcych. Braków wiedzy lub co gorsza braku myślenia nie da się przeskoczyć. Chcielibyście być leczeni przez kochających, ale niekompetentnych lekarzy? Proszę, możemy od dziś sprawdzać ich wspomnianymi "testami motywacji", najlepiej równie ważnymi jak egzaminy. Rezultaty będą wyśmienite.

        Kiedy wiele lat temu, jako nastolatka, przyszłam na Garncarską, pani lekarka ze łzami oczach mówiła mi, że "to jest... chlip... nowotwór... chlip... złośliwy". Myślałam, że szlag mnie trafi, kiedy przez drżący z emocji głos nie była w stanie szybko i konkretnie powiedzieć mi, że JEST ŹLE. A tylko tego od niej oczekiwałam. Może nie wszyscy pacjenci chcą być nachalnie otaczani czyimiś uczuciami, w dodatku teatralnie podrasowanymi?
      • Gość: lEKARZ Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 22:15
        Co ty p....z. Juz mnie skreca. Powiedz mi jak lekarz z powolaniem lub bez powolania (ktorych jest wiekszosc jak piszesz) ma w ciagu dnia przyjac okolo 90 osob? Jeden lekarz podkreslam.
        Ta liczbe narzuca NFZ i sami chorzy ... bo duzo choruja.
        Lekarz przymuje te 90 osob od 9 do 15 czyli 6 godzin.
        Ta liczbe narzuca Ministerstwo Zdrowia, Prawo Polskie, NFZ itd...
        Czyli lekarz ma na wszystkich 360 min, czyli na pacjenta 4 minuty.
        To narzuca SYSTEM POLSKIEJ SLUZBY ZDROWIA.

        Lekarz moze pocalowac siebie i pacjenta w d....e bo nic nie moze i zarabia GROSZE i jest wk...ny.

        A robi to bo lubi leczyc ludzi i tylko dlatego
        ale jest i tak bardzo wk...ny.

        Tyle ty de...lu jeden!!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka