Dodaj do ulubionych

Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii

    • Gość: Andrzej46 Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 18:32
      Generalnie w ostatnich latach następuje duża poprawa w służbie zdrowia. Nie zdarzyło mi się nie dostać do lekarza pierwszego kontaktu w tym samym dniu. Problem jest ze specjalistami. Podejrzewam, ze specjalnie limitują sobie ilość pacjetow z NFZ by naganiać sobie ludzi do prywatnych praktyk. Inna historia jest ze szpitalami. Chętnie trzymają ludzi, którzy mogli by spokojnie dochodzić do kliniki, by zapewnić szpitalowi zyski.
      Wracając do Instytutu, dziwią mnie rozlepione certyfikaty ISO, gdy "serwis" jest koszmarny.
      W szpitalu lezą ludzie, którzy mogli by być w domu, przychodzą tylko na radioterapie na 10 min. dziennie. A kuracja trwa do 2 miesięcy.
      • Gość: Andrzej 45 Re: Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onko IP: *.30.awist.pl 15.09.11, 18:55
        Co do specjalistów sprawa jest bardzo prosta - kontrakt obejmuje np. 1000 punktów na rok (za tyle płaci fundusz), jedna wizyta to np. 5 punktów, przyjmujesz 200 pacjentów i za tyle fundusz płaci, jeśli jesteś dobry i przyjmujesz np. 20 pacjentów dziennie, to oznacza 50 dni roboczych - 2 i pół miesiąca pracy. Po tym czasie przyjmujesz każdego następnego pacjenta za darmo. I żeby nie było złudzeń - 1 punkt jest wyceniony na kilka złotych - wizyta u specjalisty według funduszu jest warta 15-30 złotych
    • Gość: m Zapiski pacjenta poradni przy instytucie onkologii IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.11, 19:12
      Byłam w IO najpierw jako lekarz na stażu do specjalizacji a potem kilka miesięcy później nieoczekiwanie z moim Tatą.
      Czekaliśmy normalnie w kolejce, jak i na operację ponad 6 tygodni, bez żadnego przyspieszania.
      Jako stażystka uczestniczyłam w pracy oddziału i poradni i muszę powiedzieć, że lekarze i pielęgniarki nie mogą tam zakrętu złapać, tyle jest roboty. Do poradni schodzi lekarz, który oprócz tego ma normalne obowiązki na oddziale, musi być obecny na wizycie, na kwalifikacjach do zabiegów, na każde wezwanie przełożonego, do zabiegów, wypełniania papierów i planów chemii na przykład. W poradni musi przyjąć 30-40 pacjentów, panie pielęgniarki pomagają w papierologii, żeby szybciej szło. Pewnie,że powinny być komputery, ale na to i na zwiększenie liczby personelu chyba nie ma forsy i tyle. No to pracują na czym mogą i jak mogą w takich warunkach. Przy takim tempie pracy i takiej ilości pacjentów nie zauważyłam żadnego bycia zniecierpliwionym czy niemiłym dla pacjentów, choć oczywiście warunki przyjmowania są żenujące- mały pokoik bez "przepierzania", ale to nie jest zależne od personelu..
        • Gość: 40 i 4 Re: W Warszawie jest podobnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 23:09
          Protekcja jest i bedzie zawsze i chyba zadnej system je nie wyeliminuje. Gdy ktos z Was mialby wujka prof to by do niego poszedł z porsba o pomoc? Co innego łapówki czy przedst medyczni to jest patologia i z tym trzeba walczyc.

          Inna sprawa jest taka ze taki lekarz musi przyjac ok 80 pacjentow jak nie lepiej w ciagu dnia do tego oddzial i czesto problematyczny szef. Chorych jest coraz wiecej. Pomieszczen brak. Lekarze siedza w malych pokoikach po kilkanascie osób. Onkolog czesto spotyka sie ze smiercia wytwarza wiec bariery psychologiczne zeby jakos sobie z tym poradzic. Nie ma zadnego wsparcia psychologicznego bo nikt w tym kraju nie przewiduje takiego rozwiązania.

          Postawcie sie w takiej sytuacji. Napewno czesć z Was spotkala sie z kims kto jest smiertelnei chory. I wie ( nawet jak to nei jest osoba bliska) jak to dziala na psychike. Mysli sie o tym przezywa etc.
          Lekarz zmaga sie z ta sytuacja codziennie i duza czesc osob zeby nie zwariowac, dokonuje autoznieczulenia i pozbywa sie czesci tzw ludzkich odruchow. Zaczynaj pracowac jak na tasmie.
          Taki lekarz sam czesto potrzebuje wsparcia. Po prostu jego tez przytlacza bezroadnosc w stosunku do cierpienia.
          Jako osoba przewlekle chora moge powiedziec ze wazane jest nastawienie pacjenta. Moje ewoluowalo i widze z najlpszy kontak z lekarzem jest taki jak czlowiek wykazuje wyrozumialosc dla lekarza ceni go i ma dystns do własnej choroby ( czasem warto pozartowac z tego wszystkiego). Przeciez to nie lekarz jest winny ze chorujemy. Co do Gancarskiej to wiele rzeczy by sie dalo usprawinic i to malaym kosztem organizacyjnym wiec moze taki artykul da domsylenia osobom odpowiedzialnym za szpital.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka