Dodaj do ulubionych

Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w in...

IP: *.dynamic.chello.pl 06.10.12, 11:16
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Luiza Co o przygodach z lekarzami sądzą pacjenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.12, 12:11
      Przychodzę do lekarza internisty z okropnym samopoczuciem, bólem gardła i silnym katarem, wysoką temperaturą, dreszczami, bólem mięśni.
      - Pali pani? - pyta lekarz
      - Thak, kh, kh - odpowiadam
      - To widać - mówi lekarz. Cerę ma pani okropną.
      - Ale ja kh, kh, nie sprawie cery apsik!
      Lekarz rozsądnie odsuwa się podczas ogólnego przesłuchania klatki piersiowej.
      - Ma pani bronchit. Jeszcze dwa trzy takie bronchity i może sobie pani palaczka szukać miejsca na cmentarzu.
      Na usprawiedliwienie pana doktora (dla mnie nie ma usprawiedliwienia) dodam, że przyszłam na dyżur w Sylwestra.
    • Gość: gość Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w in... IP: *.multi-play.net.pl 06.10.12, 12:16
      Pani Hajosz,
      jako, że Kraków jest mały, to powody Pani niechęci do środowiska medycznego są powszechnie znane. Ok, jakie są takie są, minimum kultury nakazuje ich nie upubliczniać.
      Minimum kultury, której Pani zabrakło.
      Bo przecież po to, wszyscy lekarze przechodzimy superrestrykcyjną weryfikację przy rejestracji i logowaniu na forum, żeby mieć pewność, że rozmawiamy w gronie lekarzy. Jest to dla nas istotne zarówno z prawnego punktu widzenia (konsultacje, które tam się odbywają wymagają takiej pewności), jak i z powodów obyczajowych.
      Wiele sytuacji, żartów można zrozumieć, tylko w określonym kontekście, którego się nie da nabyć przez osmozę, tylko uprawiając ten zawód.
      (Uczucie zmęczenia pod koniec dyżuru z zgonami, reanimacjami etc. jest w intensywności przeżyć podobne do umiarkowanego powiedzmy upojenia alkoholowego, tego nie można wyobrazić sobie, czy opisać komuś, to trzeba przeżyć).
      Więc skoro nie ma Pani, ani prawa by te posty czytać, to tym bardziej skrajnie niekulturalne, noszące znamiona po prostu braku elementarnej kindersztuby, jest przedrukowywanie ich tutaj.
      (Chyba, że kontaktowała się Pani z osobna z każdym autorem z postów i uzgadniała z nimi to, wtedy przeproszę z całym uniżeniem).
      Ja wiem, że jest Pani emanancją i głosem tej części społeczeństwa, która zaraz się tu zgromadzi i będzie pisać: wyjechali do angli, a śmy ich za nasz pieniądze wykształcili. Więc w przeciwienstwie do wielu rzetelnych dziennikarzy na Pani pracę zawsze będzie zapotrzebowanie.
      Tylko co to za dziennikarstwo, powiedzmy szczerze, kilka przeklejonyych postow bez ladu, bez składu i nawet jakiejś redkatorskiej tezy jasnej nie ma, czy to ma oburzać, śmieszyć czytelnika, czy tylko zapewnić wierszówkę Pani Redaktor.
      • turpin Tylko co to za dziennikarstwo, powiedzmy szczerze 06.10.12, 12:52
        Zwróć uwagę, Kolego/Koleżanko, że Pani Redaktor Hajnosz ma rzadki dar wynajdywania realnych problemów i pisania o nich równie nieudolnie, jak ważka jest materia, za którą się bierze.

        Kłopotów z polską ochroną zdrowia jest mnóstwo i doprawdy jest o czym pisać. Najważniejszy to oczywiście pieniądze, ale osobiście na drugim miejscu postawiłbym niską kulturę personelu, w tym niestety i lekarzy, z kompletnym brakiem umiejętności komunikacji z pacjentem i jego rodziną. W Polsce mamy (czy raczej: macie) etos Przaśnego Chama, który w tym przypadu akurat ubrał kitel, nierzadko trzeciej czystości. Oczywiście schamiały lekarz nie jest niczym innym, jak emanacją swego schamiałego społeczeństwa; co jednak dla Polski jest osobliwe, to to, że w normalnych krajach rosnący gradient pozycji społecznej pokrywa się zwykle z rosnącym gradientem kultury osobistej, czego nad Wisłą zaobserwować ciągle raczej jakoś nie można, mimo ogromnych postępów, jakie kraj poczynił w ostatnich dwóch dekadach.

        Telefon od lekarza do pacjenta (który to sam koncept wzbudził najwyższe zdumienie Prominentnego Doktora) jest w Anglii czymś zgoła codziennym.

        Pacjentów traktuje się niezwykle grzecznie, nawet jak sami są bardzo niegrzeczni. Jeśli przekroczą pewną granicę, nie ma jednak wahań przed wezwaniem ochrony lub wręcz policji - lekarz może uprawiać szermierkę, ale na szpady, po pracy, nie zaś na słowa i gesty w swym gabinecie lub na oddziale.
        • Gość: gość(z postuWyzej) Re: Tylko co to za dziennikarstwo, powiedzmy szcz IP: *.multi-play.net.pl 06.10.12, 13:10
          @Turpin
          Owszem, zgadzam się. Dawno mi już przeszła ochota na używanie dumnie "my lekarze". Nie utożsamiam się i nie identyfikuję więcej niż potrzeba (choć spotkałem oczywiście lekarzy, którym nigdy pewnie do pięt nie sięgnę).
          I to o czym piszesz, takie brawurowe chamstwo "jak to koleżkę spławiłem" jest jedną z tysiąca kwestii do dyskusji. Wewnętrznej najpierw, ale nie mam złudzeń, że środowisko nie ma żadnej mocy samooczyszczającej się, podbnie jak adwokaci, prokuratorzy etc.)
          Poruszyłem tylko jedną kwestię, paskudną bezwstydną chałturę dziennikopodobną, polegającą na kolażu wyrwanych z kontekstu tekstów. Przecież ludzie z k24 to jest dość wąskie grono, które się zna, także "w realu" więc mogą sobie kontekstować swoje dowcipy itd. (Po kolejne jest coś takiego, że najbardziej kulturalny, polubowny, wychowany lekarz ma na 7000 kontaktów z pacjentem jeden taki, w którym powiedział odruchowo coś niestandardowego, i chyba temu był poświecony ten wątek na k24, tak mi się wydaje).
        • Gość: azraelstears Re: Tylko co to za dziennikarstwo, powiedzmy szcz IP: 83.1.195.* 07.10.12, 09:35
          Wszystko to prawda, ale...powiedz nam proszę, jak ten angielski kulturalny gentleman zachowałby się wobec pijanego, agresywnego pacjenta machającego mu pięściami przed nosem?
          Czy ten angielski gentleman w białym kitlu narażony jest na tego typu zachowania na co dzień?
          Czy w Anglii biega się od lekarza do lekarza 5x w tygodniu i nawiedza co wieczór pomoc doraźną?
          Nie mój drogi, tam są generalnie inne zasady i obowiązują one obie strony.
          Nie porównuj więc z łaski swojej tych dwóch światów, bo nie da się ich porównać.
          Jeśli chodzi o kontakty telefoniczne to tak się składa, że pacjenci z Anglii dzwonią do mnie z prośbą o konsultację, bo moi zagraniczni koledzy są dla nich zbyt drodzy lub nie zawsze kompetentni.
          No ale na pewno są bardziej uprzejmi.
      • Gość: hehe Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.securenet-server.net 06.10.12, 13:24
        Na forum lekarze wysmiewają się z nauczycieli.

        To moze ja jako nauczyciel:
        nie ma gorszej grupy rodziców w szkole, niż lekarze oraz adwokaci.
        Większosc dzieci lekarzy i adwokatów nie jest zbyt inteligentna. Nie wiem, z jakiego powodu, moze rodzice dostali się na studia po znajomości, jako kolejne pokolenie w rodzinie. Zmnajomości nie zastapią mózgownicy.

        Ale tatuś i mamusia lekarz nie przyjmują tego do wiadomości, bo uważają się Bogów na Olimpie. Jak Bóg moze mieć synusia albo córeczkę tumana.

        Zarabianie po 20 000 miesięcznie wywołuje usmiech politowania nad nauczycielem, który zarabia 2300 miesięcznie.

        Za to składki na Komitet rodzicielski lekarze oraz adwokaci deklarują po 50 zł. Szkoda im kasy.


        • Gość: Chirurg Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.pools.arcor-ip.net 06.10.12, 15:57
          Jasne...ja dostałem się na studia wyłącznie dlatego, ze sam się uczyłem-3 i 4ta klasę nauczycielkę od Bio musiałem poprawiać, bo opowiadała bzdury. Kobieta z fizyki do konca stawiala mi banie, a na pytanie:ale co ja tutaj napisalem nie tak? padala odpowiedz "bo jakbys zaliczyl, to musialabym dac Ci na koniec 4-a do tego dopuscic nie moge. Zatem-no fuckin' way. Jedyna dobra nauczycielka była kobieta od historii-kobita twarda jak podeszwy starych sandalow, do tej pory jej jestem za to wdzięczny:)Pedagogika to jedne z najlzszejszych studiów, których absolwenci maja jedne z najbardziej wybujalych ego...
          • Gość: hehe Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.securenet-server.net 06.10.12, 17:33
            Gość portalu: Chirurg napisał(a):

            > Jasne...


            Lekarze mają najczęsciej zwalone rodziny, co odbija się negatywnie na ich dzieciach. Dzieci lekarzy i adwokatów są najczęsciej zaniedbane emocjonalnie i czasowo.

            Lekarze tatusiowe rżną w szpitalach pielęgniarki, potem kłócą się z zonami, zasuwają od pracy do pracy na 5 etatach w 5 prywatnych przychodniach, aby zarobić na wille, Hiszpanie i mercedesy. Czas dla własnego dziecka lekarz ma w czasie urlopu, bo jest zajęty specjalizacją i dorabianiem się w końcu. Kiedyś trzeba zacząć doić.

            A dzieci lekarzy wychowują się same. Stąd słabe wyniki w nauce, brak ogłady, brak wiedzy o świecie, bo nie ma w domu z kim rozmawiać.

            A jak mowiłem: składke na komitet rodzicielski lekarz zapłaci 50 zł, bo oszczędza.
            • Gość: zizi Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.30.102.193.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.10.12, 17:37
              Gość portalu: hehe napisał(a):

              > Lekarze mają najczęsciej zwalone rodziny, co odbija się negatywnie na ich dziec
              > iach. Dzieci lekarzy i adwokatów są najczęsciej zaniedbane emocjonalnie i czaso
              > wo.
              >
              > Lekarze tatusiowe rżną w szpitalach pielęgniarki, potem kłócą się z zonami, zas
              > uwają od pracy do pracy na 5 etatach w 5 prywatnych przychodniach, aby zarobić
              > na wille, Hiszpanie i mercedesy. Czas dla własnego dziecka lekarz ma w czasie u
              > rlopu, bo jest zajęty specjalizacją i dorabianiem się w końcu. Kiedyś trzeba za
              > cząć doić.
              >
              > A dzieci lekarzy wychowują się same. Stąd słabe wyniki w nauce, brak ogłady, brak wiedzy o świecie, bo nie ma w domu z kim rozmawiać.
              >


              chcesz powiedzieć, że autorka artykułu jest dzieckiem lekarzy??????? to by wiele tłumaczyło...
              • Gość: azraelstears Re: > Lekarze tatusiowe rżną w szpitalach pie IP: 83.1.195.* 07.10.12, 09:43
                Jest znacznie gorzej, dlatego rodzice lekarze są tak nielubiani w szkołach. Trudno im się wciska kit po prostu, trudno ich spławić i trudno im nie przyznać ostatecznie racji.
                Prawnicy maja dokładnie tę samą pozycję...
                Polscy nauczyciele?
                A co to takiego?
                Wystarczy zerknąć w statystyki wyższych uczelni, pedagogika i kierunki pokrewne zajmują zaszczytne pierwsze miejsca na listach produkcji bezrobotnych i niedouczonych magistrów...
                • Gość: hehe Re: > Lekarze tatusiowe rżną w szpitalach pie IP: *.securenet-server.net 07.10.12, 11:21
                  Gość portalu: azraelstears napisał(a):

                  > Jest znacznie gorzej, dlatego rodzice lekarze są tak nielubiani w szkołach.
                  > Polscy nauczyciele?
                  > A co to takiego?

                  Lekarze nie lubia nauczycieli, bo nauczyciele to jedyna grupa ludzi, która mówi im prawdę:
                  o ich zaniedbanych pod każdym względem dzieciach.

                  Zamiast czasu, rozmów i miłości dajecie dzieciom pieniądze. Klapy na oczach - kasa, kasa, kasa.

                  • Gość: azraelstears Re: > Lekarze tatusiowe rżną w szpitalach pie IP: 83.1.195.* 07.10.12, 12:13
                    To twoja chora wizja, ale masz do niej prawo...jak każdy.
                    Nauczyciele najpierw musieliby się nauczyć mówić aby cokolwiek móc nam powiedzieć.
                    Z całym szacunkiem, ale z mojej klasy licealnej największe głąby dzisiaj uczą w szkołach.
                    Nie dziwota, że nasze dzieci są niedouczone.
                    Szkoła już niczego nie uczy i nie daje żadnego przykładu ani motywacji dla młodzieży.
                    Kiedyś, mimo że tatusie i mamusie lekarze byli zaganiani dzieci nie miały problemów z nauką, bo nauczyciele reprezentowali jakiś poziom.
                    Dziś na próżno się tego domagać...
                    • Gość: hehe Re: > Lekarze tatusiowe rżną w szpitalach pie IP: *.securenet-server.net 07.10.12, 12:35
                      Gość portalu: azraelstears napisał(a):
                      > Nauczyciele najpierw musieliby się nauczyć mówić aby cokolwiek móc nam powiedzi
                      > eć. Z całym szacunkiem, ale z mojej klasy licealnej największe głąby dzisiaj uczą w
                      > szkołach. Nie dziwota, że nasze dzieci są niedouczone.
                      > Szkoła już niczego nie uczy i nie daje żadnego przykładu ani motywacji dla młodzieży.


                      I to piękne podsumowanie stosunku lekarzy do RESZTY SPOŁECZEŃSTWA.

                      Przyjeżdza lekarz do warsztatu: w warsztacie głąby niewykształcone, co oni wiedzą. Lekarz sam by sobie naprawił auto, ale nie ma narzędzi, więc musi korzystać z debili w warsztacie.

                      Przychodzi lekarka do fryzjerki: głąbiasta fryzjerka po zawodówce, lekarka - wiadomo - wyższa kasta społeczeństwa. Co fryzjerka wie, lekarka wie wszystko najlepiej, sam zrobiła by sobie włosy, ale nie widzi tyłu głowy, więc musi niestety korzystać z usług debila.

                      Pani z apteki dzwoni do lekarza /telefon z pieczątki/: niewyraźnie napisana recepta. Lekarz się awanturuje, przecież farmaceuta to głąb, który nie dostał sie na medycynę.

                      Lekarz na urlopie ląduje w szpitalu powiatowym /jedzie razem ze znajomymi, którzy akurat zachorowali/ : Ja jestem lekarzem z ..... , co wy tu wiecie wsioki, ja wam powiem wieśniaki, co mu jest, wy włączcie urządzenia.

                      Lekarz w szkole: przepisy szkolne są dla reszty rodziców debili, MNIE I MOJEGO dziecka nie obowiązują.
            • Gość: blf Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.12, 10:50
              > A jak mowiłem: składke na komitet rodzicielski lekarz zapłaci 50 zł, bo oszczędza.

              a ty co, pedagogu z bożej niełaski, tylko złotówy widzisz?
              a mówią że to konowały ograniczają swój byt do kasy.
              tzw. składka na komitet rodzicielski to bezprawie, bo edukacja w Polsce jest opłacana z budżetu.
              w szkołach nie ma papieru toaletowego (ciekawe nota bene kto go wynosi).
              dzieciom poleca się go przynieść. A gów.no (dosłownie). Zgłosiłem do kuratorium przypadek próby wyłudzenia papieru toaletowego przez nauczycieli.

        • Gość: lekarz Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.10.12, 16:10
          W liceum miałam znakomitą,bardzo wymagającą nauczycielkę biologii,obiboka chemiczkę i nieuka fizyczkę.Chemiczka zamiast prowadzić lekcję udawała się do swojego kantorka i popychała ploty z koleżankami-chemi,i ci którzy potrzebowali uczyli się na płatnych korepetycjach.Fizyczka rozwiązując zadanie na tablicy pytała mnie czy wynik się zgadza,bo wiedziała,że ja mam z fizyki dodatkowe korepetycje...To ja się pytam:ZA CZYJE STUDIA państwo zapłaciło nadaremnie??
          Bo za MOJĄ naukę TYM PANIOM nie powinno było płacić,za moją naukę płacili moi rodzice.
        • Gość: czytelnik Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.dynamic.chello.pl 07.10.12, 00:21
          też mi szkoda było by kasy na komitet rodzicielski a co do zarobkówi to kwota którą pan/i nauczyciel napisała ze zarabia jest i tak sporo zawyżona, zresztą szkoda pisać, i nie czas tu na to...
          "Bogami na Olimpie" to uważają sie nauczyciele, którzy w każdej sytuacji czy to u lekarza czy to w kolekce do sklepu uważają że wszystko im się należy, że pozjadali wszystkie rozumy, nie mówiąc już o tym że są bardzo wyniośli i doniośli..
          Niech się Pan/Pani zastanowi nad tym co pisze, bo to czyste hamstwo i głupota, jeśli tak pisze nauczyciel, to jeszcze bardziej boję się o poziom wiedzy, inteligencji i kultury polskich nauczycieli, niż wcześniej..
        • Gość: Kowalski Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.12, 13:26
          Drogi nauczycielu,
          uczyłem i pewnie będę uczyć dziesiątki dzieci nauczycielskich, lekarskich i prawników - to są dzieci. Jeżeli nie ma sie w sobie klasy, to nie powinno się takich głupot pisać - dzieci są dziećmi, a profesja rodziców nie ma nic do rzeczy. Dzieci są fajne i niefajne, miłe i podenerwowane, jak to dzieci.

          Mamy wielu serdecznych rodziców w ww. profesjach - pomagają innym rodzicom, wspierają szkoły i klasy. Nierzadko przychodzą na pogadanki, a jak trzeba to i dzieciaka obcego pomagają u kolegi gdzieś umieścić, wystarczy by poprosić.

          Z żartów o nauczycielach się obśmiałem, bo kocham swój zawód i mam dystans.

          Na Dworcu Centralnym bezbłędnie rozpoznaję nauczycieli - jak sądzisz, dlaczego?
          • Gość: ort Re: Co o przygodach z pacjentami piszĂ?Â? lekarze... IP: *.plusgsm.pl 07.10.12, 14:54
            Przeuroczy wpis, panie Kowalski. Przywraca wiare w ludzi.
            Niewatpliwie nauczanie jest zawodem wysokiego ryzyka wypalenia i nerwic, w tym objawow pod postacia somatyzacji. Czesc lekarzy ma problem ze zrozumieniem tego i, pominawszy problem zwyczajnego chamstwa, o ktorym pisal wyzej turpin, ma bardzo niskie umiejetnosci skutecznej komunikacji z tego typu pacjentami. Nie wspominajac juz o tym, ze zawod medyka tez niestety nalezy do neurozogennych, co widac i w tym watku. Dobrze, jesli sprawa konczy sie jedynie zabawna historyjka, gorzej jesli niepowodzeniem leczenia.
            Milo czytac czlowieka z rozumem i klasa.
            lekarz, nauczycielskie dziecko
            • Gość: Kowalski Re: Co o przygodach z pacjentami piszą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.12, 15:16
              Ma Pan dystans do zawodu, kochając go - my, pacjenci bywamy nieznośni do bólu, bo nas boli, bo nie rozumiemy naszego stanu. Gdy moja żona (nauczycielka) rodziła, to też była heca - ja zachowywałem się głupio, a żona jak rodząca. I tyle. Dziś się śmiejemy - ale gdyby nie nerwy lekarza i pomoc dla mnie...

              Dzięki Wam - wspaniali, czasem podenerwowani i czasem źli na nas upierdliwców.

              Chamów mijamy wszędzie, w moim zawodzie także i dobrze, że gadacie sobie na swoim forum. Mnie to nie przeszkadza - nerwy mi też puszczają. Trzeba się wygadać.

              A swoich rozpoznaję - nie po grupach wycieczkowiczów... no, jest w tym coś. Nie gniewajcie się więc Nauczyciele i Lekarze. Jesteśmy wszyscy tylko ludźmi. Za to że spotykam często rewelacyjnych lekarzy i nauczycieli, wspaniałych prawników - dziękuję.

              A od dzieci - z dala, nieważne dla mnie, czy mama kucharka, czy prezydentowa lub "hrabini" - zawody mamy trudne. Bądźcie czasem wyrozumialsi dla tych z szarganymi nerwami - czyli nas, nauczycieli.
      • Gość: jawny Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.jmdi.pl 06.10.12, 17:58
        > Pani Hajosz,
        > jako, że Kraków jest mały, to powody Pani niechęci do środowiska medycznego są
        > powszechnie znane. Ok, jakie są takie są, minimum kultury nakazuje ich nie upub
        > liczniać.
        > Minimum kultury, której Pani zabrakło.


        może jednak warto pokazać całej Polsce o co chodzi? Skoro pani Hajnosz włamuje się do zamkniętego forum i wywleka treści przeznaczone dla wąskiej grupy osób, to może lekarz prowadzący panią Hajnosz przedstawi publicznie jej dokumentację medyczną - niech się ludzie dowiedzą wszystkiego- jak jawność to jawność
      • czeresnik Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w 06.10.12, 20:14
        Wyluzuj się doktorku. Masz zawód jak zawód, istnieją milsze, istnieją trudniejsze, nie ma się co nadymać. Jest u was tak, jak wszędzie: wąska elita osób wprowadzających innowacje i rozwijających branżę, kilkanaście procent porządnych specjalistów, kilkanaście procent średniaków i około połowy symulantów, którzy niby coś tam skończyli, papier jakiś dostali, ale w praktyce można ich zastąpić tresowaną małpą :)
      • czeresnik Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w 06.10.12, 20:17
        Ale przecież wcale nie wiadomo, czy doszło do włamania. Może po prostu któregoś z lekarzy ruszyło sumienie i postanowił ujawnić chociaż czubek góry lodowej.

        Ręka w górę osoby, które lekarz pierwszego kontaktu potraktował uprzejmie, dokładnie zdiagnozował (np. zebrał wywiad) oraz wyczerpująco poinformował o diagnozie i postępowaniu. Anyone?
        • Gość: Gość Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.adsl.inetia.pl 07.10.12, 11:04
          > Ręka w górę osoby, które lekarz pierwszego kontaktu potraktował uprzejmie, dokł
          > adnie zdiagnozował (np. zebrał wywiad) oraz wyczerpująco poinformował o diagnoz
          > ie i postępowaniu. Anyone?

          Mnie. Polecam p. dr Pawlik z POZu na Śniadeckich w K-wie. Zapewniam, że pracuje tam więcej dobrych rzetelnych ludzi wykonujących zawód lekarza. Kilka lat temu jeden z nich zadzwonił do syna w niedzielę, aby spytać jak się czuje. Owszem było nam miło, że tak się przejął jego stanem, zwłaszcza, że czekaliśmy na wyniki badań i nie było jeszcze diagnozy.

          Przestańcie używać płaskich stereotypów, bo niedobrze się robi gdy się czyta niektóre posty. Lekarze i nauczyciele to ludzie - są różni, a sam fakt zdobycia takiego czy innego zawodu nie powoduje, że ktoś jest lepszy czy gorszy, bardziej czy mniej etyczny.
    • Gość: pacjentaka Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w in... IP: *.205.68.96.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.10.12, 13:17
      Mnie lekarz, po postawieniu diagnozy, powiedział, że " nikt nie lubi trudnych pacjentów", bo wymagałam leczenia. W czasie pierwszej wizyty był najsympatyczniejszym, kompetentnym, szarmanckim lekarzem. Pokierował mnie na badania, ale postawił wstępnie błędną diagnozę i okazało się, że jednak wymagam pomocy. W czasie drugiej wizyty, po miesiącu, "dostał amnezji" i nie poznawał mnie. Potem przyznał, że zna wynik badań i właśnie rozmawiał z kolegą wykonującym badania, które mi zlecił... Pan ginekolog ze znanym nazwiskiem i stanowiskiem... Lekarz jedynie dla zdrowych. Zamiast pomocy pozostał mi niesmak i potworny lęk, bo skoro lekarz się boi to jak ja się mam czuć ? Nie muszę chyba dodawać, że nie wróciłam już do niego ? Skuteczny ...
    • Gość: zniesmaczony Brawo! IP: *.adsl.inetia.pl 06.10.12, 14:03
      Kolejnym krokiem - niewiele różniącym się od tego, co Pani Redaktor zrobiła jest włamywanie się do skrzynek e-mailowych lekarzy/nauczycieli/sprzedawców/kelnerów itd oraz podsłuchiwanie ich prywatnych rozmów, by przedstawić czytelnikom ich opowieści o pacjentach/uczniach/klientach.
      Skoro to zamknięte forum dla lekarzy, to nie jest to forum ogólnodostępne, które można sobie cytować dowolnie. Nie wiem czy z prawnego punktu widzenia, ale na pewno ze względu na przyzwoitość i kulturę.
      Swoją drogą albo weryfikacja jest do niczego, a nie "niezwykle restrykcyjna" - jak ktoś tu pisał, albo jest Pani czynnym lekarzem (śmiem wątpić), albo korzysta Pani z forum - w najlepszym przypadku - nieprzestrzegając jego regulaminu.
      Sam tekst natomiast jest skonstruowany przedziwnie - najpierw wstawka o onkolgicznym pacjencie, który umarł, a potem "humor zeszytów".
    • Gość: mel Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w in... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.12, 15:07
      O zdolnościach pani Hajnosz wypowiadać się nie będę bo to żenada poniżej jakiegokolwiek poziomu, co potwierdza każdym kolejnym artykułem.
      Co mnie dziwi to fakt, że na publicznych forach internetowych jest mnóstwo obelg pod adresem całej grupy zawodowej lekarzy, wszyscy są nazywani konowałami, łapówkarzami, terrorystami w białych kitlach, obdarzani są również bardziej dosadnymi epitetami, z groźbami włącznie. I to jest ok. Nikt jakoś nie grzmi, że to kogoś obraża, że nie powinno się tak pisać o innych ludziach. Ale kiedy wycieka na zewnątrz prywatne forum grupy lekarzy, którzy, zapewne w mało elegancki sposób, ale przeznaczony tylko i wyłącznie dla siebie relacjonują swoje spotkania z pacjentami to nagle jest święte oburzenie, bo jakim prawem ktoś pisze źle o pacjencie?!!! I dawaj od początku, że konowały to i tamto... hipokryzja przez niektórych z was przemawia okrutna. Są źli i niekulturalni lekarze, ale też mnóstwo jest takich pacjentów, a dawanie prawa do krytyki tylko tym drugim nie jest fair.
      • Gość: blf Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.12, 10:43
        wobec nieustannych komentarzy o konowałach, łapówkarzach itp najbardziej zastanawiające są te tłumy w przychodniach i szpitalach.
        Skoro ci lekarze to takie głupki, kim muszą być ludzie skoro powierzają im swoje zdrowie i życie. I żeby to jeszcze były pojedyncze przypadki. Ale nie- tłumy walą drzwiami i oknami, dniem i nocą.
        Do konowałów, debili i łapówkarzy? Dziwne.
        • Gość: Yogi Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.89.98.101.static.cdpnetia.pl 08.10.12, 09:38
          Bo to jest tak z leczeniem: u jednego lekarza dowiesz się trochę i postawi tam jakąś diagnozę. Jednak ja tam zwykle jednemu nie wierzę i idę do drugiego. Ten spojrzy na sprawę ze swojej strony i oceni. Jednak i to mało. Lepiej mieć potwierdzenie od trzeciego. Jest to sensowne. Życie ma się tylko jedno a lekarze się często mylą, często mają tylko 10 minut. Czasem po prosu mają cię gdzieś. Po co ryzykować? Słowo od słowa i od kilku dowiesz się więcej niż od jednego.

          Inna sprawa że czasem kontakt z lekarzem może zaowocować problemami. Sam to przeżyłem!!! Wmówiono mi chorobę a tymczasem zdrowy byłem. Podczas badań można się czymś zarazić bo nie zawsze sprzęt jest dobrze zdezynfekowany. Na szczęście w porę się opanowałem!

          NAJLEPIEJ DALEKO OD NOSZY. Teraz liczę wyłącznie na własne siły organizmu. To stara zasada. W końcu tak działa natura - słabi muszą odejść w niebyt.
    • Gość: etyka Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w in... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.10.12, 15:41
      No BRAWO, pani Hajnosz!!! Jestem pod wrażeniem.Właśnie udowodniła pani, że pogoń za sensacją i karierą jest dla pani znacznie ważniejsza niż uczciwość.Bo jak inaczej nazwać wdarcie się podstępem na zamknięte forum lekarskie.Skoro jego użytkownicy twierdzą, że aby się tam zalogowac trzeba przejść weryfikację danych łącznie z numerem prawa wykonywania zawodu-to albo pani jest lekarzem(??),albo użyła pani danych innej osoby(czytaj-podszyła się pani)...
      Nigdy już nie uwierzę w uczciwość dziennikarza.Dziękuję za kolejne rozczarowanie, Pani PAPARAZZI...
    • Gość: weronika Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w in... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.10.12, 16:35
      Wiem,co między sobą mówią dziennikarze o innych ludziach i zapewniam was,że to też nie jest miłe.
      Od wielu lat jestem sąsiadką znanej i doświadczonej dziennikarki GW.Wielokrotnie zasiadała przy stole moich rodziców,przyprowadzając ze sobą kolegów redakcyjnych.Kiedy już pracowałam na stażu, jeden z ówczesnych redaktorów naczelnych GW zadał mi pytanie ile zarabiam na tym stażu jako lekarz.Gdy mu odpowiedziałam zaśmiał mi się w twarz i powiedział,że u niego TYLE to byle dziennikarz dostaje za średniej długości artykuł.Potem jeszcze padło kilka komentarzy typu:"nam się płaci od słowa w artykule,a co się napisze to nie ważne,głupi naród i tak przeczyta"... itp.

      Ale tego pewnie redakcja nie zamieści...
        • Gość: weronika Re: Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.10.12, 18:08
          Przytoczona historia miała miejsce 20 lat temu,chyba teraz nie jest gorzej,skoro moja sąsiadka-dziennikarka,obecnie emerytka jeździ nowym mercedesem i ma 3 mieszkania...
          Tyle,że ja nigdy nikomu w gary nie zaglądałam,ale skoro dziennikarze wywlekają takie zupełnie prywatne teksty,to i ja już nie mam skrupułów..Zresztą nie zauważyłam, by na konsylium24 ktoś pisał o pacjentach:"debile,darmozjady,nieuki,idioci"..Na niemal wszystkich forach o lekarzech się tak pisze...temat do przemyślenia przez osoby,które potrafią analizować i wyciągać wnioski...
      • turpin to się nazywa 'formative experience' 06.10.12, 19:24
        Język polski może nie mieć równie trafnego określenia.

        Gość portalu: weronika napisał(a):
        (...)
        > Kiedy już pracowałam na stażu, jeden z ówczesnych redaktorów naczelnych GW
        > zadał mi pytanie ile zarabiam na tym stażu jako lekarz.Gdy mu odpowiedziałam za
        > śmiał mi się w twarz i powiedział,że u niego TYLE to byle dziennikarz dostaje z
        > a średniej długości artykuł.

        Też tak miałem, u zarania Ponownie Wolnej Polski - jako lekarz-stażysta z jakiegoś powodu poszedłem z Ojcem do kancelarii adwokackiej; jakieś tam drobiazgi związane z nieruchomościami, czy co. Pan Mecenas, którego ładna polszczyzna jaskrawie kontrastowała z cokolwiek gomułkowską aparycją, skasował za około pół godziny gadania i zerkania w papierki równowartość mojej ówczesnej miesięcznej pensji. Uśmiechnął się tylko, gdy jako człek porywczy nieopatrznie to skonstatowałem, raczej nie złośliwie, ot - skwitował oczywisty dla niego fakt.

        Później, po drugich studiach w Kanadzie, wróciłem i stworzyłem w Małopolsce pewną dziedzinę medycyny, nie od zera, ale od stanu wiedzy ujemnej (ludziom na miejscu wydawało się, że coś wiedzą). Uśmiech Pana Mecenasa prześladował mnie jednakowoż przez ładnych parę lat orki na ugorze, póki nie wyjechałem do Anglii - wówczas jakoś od razu przestał, tak konkretnie z pierwszą wypłatą od Jej Królewskiej Mości.

        Wyjeżdżając, wyszkoliłem dwójkę koleżeństwa, którzy do dziś dzielnie bronią Alamo, z przyczyn, które niezupełnie pojmuję (jednak nie wszystko człek musi rozumieć, nieprawdaż?). Jeśli Pan Mecenas ciągle żyje i nie daj Boże, pochoruje się na coś w moim temacie, będzie miał go kto ratować.

        Redaktor może mieć mniej szczęścia.
    • Gość: aqq Phi IP: 213.134.163.* 06.10.12, 19:04
      To, co my lekarze piszemy na k24 to pikuś w stosunku do tego co o innych piszą użytkownicy portalu GW w komentarzach pod artykułami.
      To są dopiero chamy... wykształciuchy, którzy sami nie potrafią myśleć.
    • Gość: barnaba Mamy tutaj hienę roku IP: 79.139.34.* 06.10.12, 20:06
      Włamała się na zamknięte forum, na którym znajdują się informacje objęte tajemnicą lekarską, wyciągnęła kilka komentarzy i napisała artykuł ku rozrywce gawiedzi.
      Jeszcze 10 lat temu pismak, który dopuściłby się czegoś takiego, wyleciałby z redakcji na zbity pysk z wilczym biletem. A zaraz za nim wyleciałby redaktor, który zatwierdziłby druk tych wypocin.
      Dzisiaj młoda szczurzyca dostanie zapewne awans i nagrodę. Jutro włamie się do komórki zgwałconej dziewczyny, albo matki, której zamordowano dziecko. W końcu wszystko wolno. A SMS-y są takie ciekawe.

      Czym Gazeta Wyborcza właściwie różni się od Faktu? Chyba tylko mniejszą ilością obrazków.
      • Gość: jawny no i to jest właściwe podsumowanie tej całej sytua IP: *.jmdi.pl 06.10.12, 20:37
        Gość portalu: barnaba napisał(a):

        > Włamała się na zamknięte forum, na którym znajdują się informacje objęte tajemn
        > icą lekarską, wyciągnęła kilka komentarzy i napisała artykuł ku rozrywce gawied
        > zi.
        > Jeszcze 10 lat temu pismak, który dopuściłby się czegoś takiego, wyleciałby z r
        > edakcji na zbity pysk z wilczym biletem. A zaraz za nim wyleciałby redaktor, kt
        > óry zatwierdziłby druk tych wypocin.
        > Dzisiaj młoda szczurzyca dostanie zapewne awans i nagrodę. Jutro włamie się do
        > komórki zgwałconej dziewczyny, albo matki, której zamordowano dziecko. W końcu
        > wszystko wolno. A SMS-y są takie ciekawe.
        >
        > Czym Gazeta Wyborcza właściwie różni się od Faktu? Chyba tylko mniejszą ilością
        > obrazków.

        no i to jest właściwe podsumowanie tej całej sytuacji
    • babb pani Hajnosz! 06.10.12, 20:44
      Szkoda, ze nie sprobowala pani zorientowac sie, czy przypadkiem na K24 tylko o "glupotach" sie rozmawia czy moze sa tam tez jakies medyczne watki. Zapewniam pania, ze dzieki temu portalowi wielu pacjentow znalazlo wlasciwa i szybka pomoc, zostali pokierowani do osrodkow wyzszej referencyjnosci i wielu z nich powrocilo do zdrowia.
      Tak swoja droga zastanawiam sie nad opinia o lekarzach w Polsce. W sumie zawod jak kazdy inny. Nie ma znaczenia na przedstawicieli jakich zawodow spojrzymy, wiekszosc pracuje, wykonuje swoja prace najlepiej jak potrafi, a za to otrzymuje wynagrodzenie. Ale czy tylko strona materialna sie liczy? Moze dla pani tak. Dla wiekszosci lekarzy sukcesy terapeutyczne maja duzo wieksze znaczenie, niz pani sie wydaje i daja naprawde duzo zadowolenia.
      A nie pomyslala pani o tym, ze lekarze spedzajacy czas na K24 tak naprawde dalej sie doksztalcaja, dyskutujac z kolegami przewaznie w watkach klinicznych, rozwiazujac wspolnie rozne skomplikowane przypadki diagnostyczne. Wie pani, medycyna to nie matematyka, nie ma wzorow, do ktorych podstawi sie jakies dane (np.symptomy) i po zsumowaniu/pomnozeniu/itd otrzyma sie wynik czyli diagnoze. Kaszel + goraczka nie zawsze = przeziebienie.
      A to ze czasami niektorzy z nas chcac sie oderwac od prozy codziennosci, zartuja sobie z wlasnej pracy, to chyba nic zdroznego. Oczywiscie laik jak pani niestety bierze wszystko na serio, bo podobnie jak my nie mamy pojecia o pani pracy, tak i pani nie ma wiedzy o naszej.
      Tylko my nie podgladamy z ukrycia co pani robi zawodowo, w przeciwienstwie do tego co pani z nami zrobila.
      Mam nadzieje, ze ten artykul. ktory pani stworzyla, przyniosl pani tyle satysfakcji, ile mialo wielu z nas leczac swoich pacjentow, czesto skonsultowanych na K24. Ponosimy tez porazki w naszej pracy - wiadomo. O nich tez rozmawiamy.
      Mam nadzieje, ze pania tez bedzie stac na to, zeby przyznac sie przed swoimi kolegami. ze "troche" ten artykul nie wyszedl i nie zachowala sie pani elegancko wlazac z butami nie proszona do K24.

    • reszka2 To forum jest zamknięte! 06.10.12, 21:49
      Dostęp do niego mają tylko lekarze.
      Nalezy się zastanowić, skąd pani dziennikarka posiada materiały z zamkniętego forum.
      W związku z tym jest kilka możliwości.
      1) Pani dziennikarka włamała się na forum
      2) Pani dziennikarka podała się za lekarza i uzyskała dostęp do forum
      Obydwa te działania są karalne.
      3) Niestety, jakaś menda wyniosła treści forum i zaaportowała je wiecznie głodnym sensacji dziennikarzynom, za - zapewne - drobną opłatą.
      To niestety nie jest karalne, choć równie obrzydliwe.
    • Gość: martom Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w in... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.10.12, 23:48
      Właściwie,to trudno się dziwić pani Hajnosz,że taka ciekawska...Odkąd pamiętam, na konsylium24 od czasu do czasu pojawiają się nieproszone osobniki,które nieudolnie próbują udawać lekarzy,zakładają nowe wątki pytając na przykład "ile tygodni własciwie powinna trwać prawidłowa ciąża?" podczas gdy przy nicku widnieje specjalizacja-ginekolog...
      Nie mogę tylko zrozumiec,skąd taka niepohamowana chęć wkradania się w kręgi tych obrzydliwych doktorów???

      Ja nigdy nie zaglądam do zamkniętego forum złotników,mimo że ciekawi mnie jak się wyrabia biżuterię.
      Ani do forum prawników,których też, w odróżnieniu od dużego procentu społeczeństwa, nigdy publicznie nie nazywam "papugami"
    • Gość: czytelnik Co o przygodach z pacjentami piszą lekarze w in... IP: *.dynamic.chello.pl 07.10.12, 00:05
      Żenada, żenada. A myśli Pani że skąd się biorą dowcipy medyczne, jaki nie z realnych sytuacji? nie wiem dlaczego je tu pani tak rozgranicza. Jak dobrze zauważono jest to platforma medyczna na którą pani nie ma wstępu, bo i po co , jak sama pani pisze i co tez z tego wynika -nic pani z niej nie rozumie, no bo dlaczego miałaby pani rozumiec skoro nie jest pani lekarzem i nie ma pani zielonego pojęcia o pracy lekarza. Co do etyki, choć szkoda wogole słów w tym aspekcie, dlaczego lekarze muszą być etyczni, cierpliwi, wspaniałomyślni i wyrozumiali, a dziennikarze nie?????????

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka