Dodaj do ulubionych

Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój

25.05.13, 09:45
34 bańki to według was gazeciarze fortuna?? A ile kosztuje utrzymanie stadionów dla kiboli a ile spłata kredytu plus odsetki a takich skarbonek przybywa. A tak na marginesie to przecież jakaś wysoka kompetentna komisja pochylała sie nad planami tego obiektu i go zatwierdziła do wykonania. Może parę nazwisk czy to za trudne.
Obserwuj wątek
    • turpin nie-święty spokój 25.05.13, 10:58
      Opisana historia to objaw szerszego problemu, drugiej (po skandalicznym niedofinansowaniu) najbardziej istotnej przewlekłej niedomogi polskiego systemu opieki zdrowotnej.

      Nikt nie jest rzeczywiście odpowiedzialny za tzw. całokształt na terenie, powiedzmy, województwa.

      Formalnym 'właścicielem' większości szpitali jest urząd marszałkowski. Imć Marszałkowie, z politycznego nadania, mogą znać się na tych sprawach tylko przez przypadek i z Wikipedii, mają zresztą na głowie masę innych spraw, w ich mniemaniu zwykle ważniejszych.

      Powszechnie znienawidzony (i tak, tak - też klepiący biedę) NFZ nie ma obowiązku rozciągania pieczy organizacyjnej nad 'całokształtem', czyli jak to dobrze Red. Hajnosz zilustrowała, nie musi dbać o to, by np. w Małopolsce było ambulatorium okulistyczne, albo chirurgia szczękowo-twarzowa. Może nie być, a może i być sobie ich piętnaście, jedno wedle drugiego. NFZ ma tylko przejąć pieniądze 'z góry', przekazać je 'na dół' i z tego się rozliczyć.

      Dyrektorzy szpitali z kolei to paniska, jak jaki Pac lub Radziwiłł, decydujący o tym, co w szpitalu będzie się działo, a co nie, i kto będzie tam pracował i za ile, ale ich władza, odpowiedzialność i zwykle także zdolność perspektywicznego wglądu w rzeczywistość kończą się tam, gdzie stoi szpitalny parkan. Jeśli np. Dyrektor Szp. Rydygiera uzna, że szczękówka jest 'nieopłacalna, ergo dla szpitala niepotrzebna, może sobie ów oddział z dnia na dzień zamknąć, choć do najbliższego podobnego będzie wówczas 300km.

      Minister, teoretycznie za to wszystko odpowiedzialny, jest oczywiście wysoko i daleko, nieomal jak Bóg w niebiesiech, tyle, że jego polityczny żywot bardziej przypomina jętkę-jednodniówkę (mają zresztą ministrowie zdrowia dziwną tendencję do przedwczesnego wymierania na nowotwory złośliwe), zaś chęć do wtrącania się w tak przyziemne sprawy przypomina raczej Boga nie tyle Wszechmocnego, ile tego z konceptu wymyślonego przez deistów.

      W efekcie nie ma siły, która byłaby w stanie rozwiązać problem gałązki wbitej w oko.
      I pewnie długo nie będzie.
    • adammichnikoff Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój 25.05.13, 15:15
      Tym razem strzał w 10. Aż dziwi, że wcześniej nikt nie zwrócił uwagi na tę patologię - brakw małopolskim okulistyki CITO. Nie jest to przecież nowość i nie wynika z metod pracy przyjętych w nowym szpitalu okulistycznym na Wzgórzach Krzesławickich. Przecież w jego dawny wcieleniu - Witkowicach - było dokładnie tak samo: nie było żadnej pomocy w nagłych przypadkach a przychodnia, która rejestrowała od rana wedle kolejności zgłoszeń, działała tylko do 14. Po godz. 14:00 w Witkowicach pozostawali sami pacjeci, pielęgniarki i jeden dyżurujący niekompetentny rezydent. Ten patologiczny model przeniesiono żywcem do nowej lokalizacji. O 14:30 szpital nagle pustoszeje, odbywa się stadna ewakuacja i wszyscy na wyścigi biegną "odbić kartę" na niskim parterze, niczym urzędasy w gminie albo korposzczury. W tym samym czasie pojawia się jakiś uczący się zawodu rezydent, który będzie do rana zajmował się rozmaitymi swoimi sprawami i spaniem, bo nie ma dla niego żadnych zajęć medycznych w tym czasie. Jeśli się zgłosi jakiś namolny pacjent z urazem albo nagłym problemem to rezydent, po konsultacji z szefostem, może zrobi jakieś badania dla uspokojenia delikwenta i każe mu sie zgłosić do przychodni przyszpitalnej, ale żadna realna pomoc nie zostanie udzielona. Najgorzej jest, gdy komuś przytrafi się coś poważnego w piątek po 14:00. Wtedy można się zgłosić dopiero w poniedziałek i o ile uda się dostać do lekarza w przychodni a potem któregoś z operatorów to zabieg będzie można wykonać nawjcześniej w środę, po skompletowaniu badań. W przypadku niektórych zabiegów może się okazać, że ta zwłoka będzie miała tragiczne konsekwencje dla pacjenta: pewnych zmian nie da się już odwrócić a nawet jeśli po spóźnionym zabiegu nastąpi poprawa widzenia to może być ona bardzo ograniczona i dużo słabsza niż gdyby zabieg wykonano od bez zbędnej zwłoki.

      Drugie dno, glębsza prawda o szpitalu wojewódzkim leży tutaj: pracują tam lekarze, którzy dobrze wyszkolili sie w swoim fachu, zwłaszcza w usuwaniu zaćmy (jest to w całej medycynie operacja chirurgiczna niosąca z sobą najmniejsze ryzyko niepowodzenia i powikłań). Mają wzięcie na rynku. Przyczyna tego tkwi w tym, że zabieg fakoemulsyfikacji zaćmy jest sowicie wyceniony przez NFZ a zarazem łatwy do przeprowadzenia nawet w warunkach ambulatoryjnych. Kandydatów na ten zabieg w starzejącym się społeczeństwie, którego średnia wieku przeżycia wciąż się wydłuża i dla kobiet zbliża się do 80 lat, nigdy nie zabraknie. Nie brak też prywatnych gabinetów, w których te zabiegi sa wykonywane - ale już z większą zyskownością, bo utrzymanie kilku salek w biurowcu nie kosztuje prywatnego właściciela takiej "kliniki" ocznej tyle co utrzymanie kombinatu na wzgórzach. Jednocześnie wielu operatorów, którzy wtych prywatnych gabinetach przeprowadzają te zabiegi to własnie pracownicy Wojew. Szpitala Okulistycznego na Wzgórzach. Kiedy maja te operacje przeprowadzać jeśli od rana do 14 są w szpitalu? Oczywiście popłudniami. Jakże mogliby więc wtedy dyżurować w oczekiwaniu na nagłe przypadki, które mogą się pojawić lub nie a jeśli się nawet pojawią to jeszcze gprzej, bo ich zaopatrzenie drożej kosztuje i obciąży rentowność szpitala, który musi płacić dobre pensje specjalistom. I tak koło się zamyka: dzięki szpitalowi wojewódzkiemu, wyposażonemu za pieniądze publiczne podatnika lekarze-specjaliści się szkolą, wyrabiają sobie renomę i podnoszą wartość rynkową, robiąc łaskę pacjentom, którzy się tam pchają drzwiami i oknami a potem ci sami specjaliści dorabiają w prywatnych placówkach. Można by oczywiście zatrudnić więcej lekarzy do byłych Witkowic, ale to pogorszyło by wynik finansowy i obcięło pulę kasy przeznaczonej na pensje. A to, że w nagłych przypadkach okulistycznych trzeba jechać do Katowic już nikogo nie obchodzi. Nazwanie tego skandalem to mało. Skandalem jest, że szpital tak wyposażony pracuje na pół gwizdka. Nie dość że hula tam wiatr, bo w wielkim gmachu są tylko 3 "odcinki" (mini oddziały) z 60 łóżkami (a mogłoby by być 2 razy tyle), które stoją w połowie puste to jeszcze na każdym z nich robi się to samo (zaćmy) a kolejki oczekujących wydłużają się (czeka się już ok. 3 lat na zabieg "planowany") a na domiar złego inne potrzeby wielu pacjentów, poza usuwaniem zaćmy, są traktowane marginalnie i - co woła o pomstę - w szpitalu nie ma ostrego dyżuru całodobowego. "Wyjaśnienie", że wedle procedur pacjent z urazem oka ma się zgłosić do lekarza pierwszego kontaktu albo do SOR-u to już drwina z ludzi. Lekarz 1. kontaktu nie ma pojęcia o chirurgii okulistycznej i nic nie może zrobić (nawet nie powinien), na SOR-ach też nie ma okulistów ani odpowiedniego sprzętu. Okulista w zwyklej przychodni z kolei nie ma warunków, narzędzi i często umiejetności, by w nagłych wypadkach ratować oko i wzrok.

      Mam nadzieję, że redakcja po tym dobrym tekście będzie kontynuować ten wątek i że nacisk na władze doprowadzi do uzdrowienia tej patologicznej sytuacji.
    • sprawazlewa Nic nowego. Wydaję się pieniądze (nie swoje-społe 26.05.13, 07:17
      Nic nowego. Wydaję się pieniądze (łatwo bo nie swoje prywatne) a nie sprawdza się czy założony cel został osiągnięty. Albo wydaje się pieniądze bez konkretnego celu, a nawet bez sensu. Dlaczego tak jest? Niekompetencja? Kumoterstwo? Bylejakość? A może zwykła głupota, a "głupi naród to kupi", boto "przypadkowe społaczeństwo" tylko przeszkadza. Kto to widział, żeby zaraz biec do okulisty ze zranionym okiem! Nie można zaczekać aż "samo" przejdzie albo po nowym rozdaniu unijnych środków zbudujemy ośrodek do usuwania "źdźbła z oka" przciwników politycznych, bo do usuwania "belek we własnych oczach" żadnego gabinetu nie zbudujemy. Nigdy!
    • Gość: gosc Re: Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spo IP: *.free.aero2.net.pl 26.05.13, 08:15
      No to proste rozwiazanie- nie operyjmy tych 160 zacm w miesiacu i wyrzucmy darmozjadow lekarzy do koszenia klombów na osiedlach. Niech sie kolejki wydluza do tych 3 lat!!(obecnie sa na 2 lata a w wojskowym nawet mniej!!) Przeszkadza ze operuja??
      Z pypciem w oku mozna pojsc do Rydygiera bo i dyzur maja okulistyczny i SOR i nawet chirurgia szczekowa tam jest i neuroortopedia co chyba wazniejsze przy urazach. I to pani ktora jezdzila powinna wiedziec.
      Szpital rydygiera był bliżej dla Pani która larum robi. Jeszcze mamy żeromskiego w nowej hucie i klinike w krakowie wiec nie KLAMCIE ZE OPIEKI w KRK NIE MA!!
      Punkty za zacme sa juz 2 raz w tym roku ciete a zabieg nie jest smieszny bo powiklania sa i jak dotycza oka to mozna sobie wyobrazic ze dotycza nawet utraty wzroku a to nie to samo co zle przywiercona krzywa kosc! Sprzęt, soczewka , materiały operacyjne, obłozenie, znieczulnie kosztuja!- to jest operacja z całym sprzętem i z 4 osobowym zespołem i dotyczy wzroku i tez ew reoperacji z powodu powiklan ktore sa i zawsze beda i za ktore juz fundusz nie placi bo procedura jest do 14 dni zwykle!! na tym sie nie zarabia kokosow!
    • Gość: Fnkp Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój IP: *.dk.customer.tdc.net 26.05.13, 11:39
      Ale izba przyjęć służy do przyjmowania pacjentów do szpitala, jak nazwa wskazuje, takich skierowanych już przez kogoś - ze skierowaniem do szpitala.
      SOR do sytuacji nagłych zagrażających życiu i utracie zdrowia - np. oka (rozsądny komentarz powyżej wyjaśnia, że rydygier ma SOR i okulistów na dyżurach).
      Połowa zamieszania wynika z tego, że Pani - jak większość mieszkańców Krakowa - nie wiedziała gdzie pójść, a nie mogła tam gdzie chciała. No to się zezłościła...
      Może by tak porozmawiać z rodzinnym, jak jest zorganizowany system ochrony zdrowia, albo zapytać google'a? ZANIM się rozchoruje. Bo potem jest mnóstwo pretensji, często nieuzasadnionych.
    • Gość: Meteor Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój IP: *.dynamic.chello.pl 26.05.13, 11:40
      kiedyś dawno temu, przed reformą buzka można było w przypadku gdy coś wpadło do oka iść na łazarza. Tam zawsze pomogli. Potem już z taką rzeczą był problem. Teraz jak widać nie ma pomocy żadnej w takim przypadku. Dlatego najlepiej zapobiegać. Jeżdżę samochodem a nie chodzę piechotą i staram się nosić okulary np. przeciwsłoneczne albo polaryzacyjne. Nauczyłem się też jak samodzielnie sobie wyjąć obce ciało z oka. No cóż... wychodzi na to że rzeczywiście nie potrzebnie kiedyś zawracałem głowę służbie zdrowia bo już z ładnych kilka lat nic mi do oka nie wpadło.
    • Gość: Lekarz Okulistyka nie ma -nie można wytłumaczyć? IP: *.net.pl 26.05.13, 13:56
      Jak się pisze taki artykuł to przy okazji można by ludziom trochę rozjaśnić i byłoby mniej bałaganu. Wcale nie musi sie nikt zapisywać, wystarczy że zgłosi sie tego szpitala do rejestracji i powie że ma uraz oka, i ma być przyjęty natychmiast. I tyle. W godzinach pracy poradni zakontraktowanych przez N F Z ma być lekarz, nawet jak kontrakt jest już wyczerpany
      I nie ma potrzeby budować tam SORu.
      Ludzie, nauczyciele się korzystać ze służby zdrowia
      Powtarzam- zgłaszanych sie do rejestratorki, informujemy ją że mamy nagle zachorowanie( uraz) i prosimy o udzielenie pomocy.
      Odmowę należy brać na piśmie
        • Gość: Lekarz Re: Okulistyka nie ma -nie można wytłumaczyć? IP: *.net.pl 26.05.13, 16:10
          Tak myślę, ale może być tak, że dziennikarze sami nic nie wiedzą.
          Muszą pisać dużo i o wszystkim- teraz o leczeniu, później o cyckach dżoany itd.
          Z moich doświadczeń jako lekarza wynika, że nieznajomość zasad działania instytucji powoduje ograniczenie dostępu przynajmniej o 50% polityka informacyjna jest zerowa , na to nakłada sie ignorancji dziennikarzy i jest chaos. A on oczywiście jest wykorzystywany przez np lekarzy ( lecze tych co się opłaca, trudniejszy dostęp do mnie to moja wyższa pozycja, lepiej działająca praktyka prywatna itp) ale u podstaw tego leży ogólna ciemnota.
          Marnujemy niesamowity potencjał
      • Gość: była pacjentka Re: Okulistyka nie ma -nie można wytłumaczyć? IP: *.adsl.inetia.pl 26.05.13, 21:35
        Byłam pacjentką wymienionego szpitala. W czasie oczekiwania na planowe przyjęcie w przychodni obserwowałam pacjenta, który zgłosił się "na ostro", po oparzeniu oka substancją żrącą - został posadzony w kolejce razem z innymi pacjentami, po oczekiwaniu ok. 3 godziny, widać było, że cały czas bardzo cierpi, wizyta w gabinecie lekarza przyjmującego w tym dniu w poradni ogólnej trwała ok. 5 minut po czym personel zajął się PILNYM zamawianiem transportu do ośrodka śląskiego, bo w tym szpitalu nie mogli pacjentowi pomóc - czy czas oczekiwania na tą decyzję nie spowodował dodatkowego uszkodzenia oka? Potencjalnie mógł. Taki pacjent powinien być przyjęty poza kolejnością.
        Dodatkowo cały personel traktuje pacjentów zupełnie przedmiotowo, bez empatii, byle "odwalić" robotę na cały dzień.
        Zdecydowanie NIE POLECAM - potencjalni pacjenci jak tylko macie wybór, idźcie gdzieindziej...
        • Gość: Lekarz Re: Okulistyka nie ma -nie można wytłumaczyć? IP: *.net.pl 27.05.13, 19:40
          Nie no oczywiście, ja nie twierdzę , że zawsze wina jest po stronie pacjenta.
          Twierdzę tylko, że powszechna nieumiejętnosc korzystania z systemu znacząco zmniejsza szanse na właściwe leczenie. Tutaj też może wystarczyło zwrócić uwagę rejestratorce, ze przy urazie musi pójść do lekarza i powiadomić go, że jest taki pacjent.
          Nie ma co rezygnować też ze skarg do rzecznika pacjenta i NFZ .
          Wbrew pozorom tłumaczenie się później jest bardzo uciążliwe .
          Rejestratorki często mogą działać bezmyślnie i czasem trzeba nimi potrząsnąć ( ale niegrzecznością ale trzeba żeby poczuły że ponoszą odpowiedzialność , np poprosić o odnotowanie w książce przyjęć o której godzinie nas rejestrują itp. )
    • Gość: znająca sprawę Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój IP: *.dynamic.chello.pl 26.05.13, 21:39
      na wybudowanie szpitala kasa przyszła z unii, izby przyjęć ten szpital nie miał od bardzo dawna, została zlikwidowana jeszcze wtedy, kiedy szpital był w Witkowicach, a z tego co wiem ciężkie przypadki są przyjmowane przez szpital jakoś nikt nie napisał dlaczego szpital przeniesiono ze starego miejsca, że teren w Witkowicach został oddany uniwersytetowi jagiellońskiemu, który go sprzedał i pewnie już niedługo powstanie tam luksusowe osiedle
      • Gość: znający temat Gość portalu: znająca sprawę napisał(a): IP: *.ip.netia.com.pl 27.05.13, 12:34
        > na wybudowanie szpitala kasa przyszła z unii, izby przyjęć ten szpital nie miał
        > od bardzo dawna, została zlikwidowana jeszcze wtedy, kiedy szpital był w Witko
        > wicach, a z tego co wiem ciężkie przypadki są przyjmowane przez szpital jakoś n
        > ikt nie napisał dlaczego szpital przeniesiono ze starego miejsca, że teren w Wi
        > tkowicach został oddany uniwersytetowi jagiellońskiemu, który go sprzedał i pew
        > nie już niedługo powstanie tam luksusowe osiedle
        Jesteś bardzo niedoinformowany. Izba przyjęć w szpitalu w Witkowicach, działała do końca działaności tego szpitala, w starej lokalizacji, to po pierwsze. Po drugie szpital przeniesiono z Witkowic ponieważ UJ od 2006 zaczął domagać się od władz wojewódzkich zwrotu terenu, na którym znadują się budynki dawnego szpitala w Witkowicach. Teren szpitala w Witkowicach nie został sprzedany nikomu, ponieważ UJ nie znalazł kupca. Na to ma wpływ, wysokie wadium, dzięki któremu można przystąpić do przetargu, to że każdy budynek (oprócz budynku z lat 60 XX wieku), łącznie z drzewostanem jest wpisany do rejestru zabytków i to, że obowiązuje tam uchwalony i zatwierdzony plan zagospodarowania przestrzennego. Według tego planu, teran szpitala przeznaczony jest na użyteczność publiczną.
    • kodob Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój 26.05.13, 21:45
      do ~lekarz
      Właśnie jeśli nie ma formalnie Izby przyjęć to poza godzinami pracy poradni na dole szpitala nikt nie musi być poza cieciem, który pilnuje by nic nie ukradli, a dobijanie się do pokoju lekarskiego (czy w ogóle jest tam lekarz dyzurny stacjonarnie bo podejrzewam, ze nie musi?) jest akcją umocowaną tak samo jak dobijanie sie do prywatnego mieszkania okulisty - też jest zobligowany kodeksem karnym do jakiejś pomocy. Powstaje pytanie, czy w ogole Izba Przyjęć jest wpisana w struktury szpitala, jeśli nie to wałek niesamowity ale juz nawet kodeks karny nie ruszy.
    • Gość: Krystyna Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój IP: *.centertel.pl 02.06.13, 22:11
      Od wielu lat cierpię na chorobę oczu zwaną AMD. Po długotrwałym błądzeniu po klinikach i szpitalach w Krakowie i na Śląsku dostałam się do przychodni w Woj. Szpit. Okulistycznym w Witkowicach, gdzie podjęto moje leczenie. które jest kontynuowane w nowym obiekcie na Wzgórzach Krzesławickich. Po wielu latach leczenia stwierdzam że jest to obecnie placówka wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt i aparaturę a lekarze specjaliści,pielęgniarki i personel administracyjny wykazują wielką serdeczność i dbałość o pacjenta. Wybitna fachowość lekarzy i białego personelu pozwala nam pacjentom żyć w możliwie najlepszym komforcie. Będąc częstym pacjentem przychodni nigdy nie zaobserwowałam aby nagłym przypadkom nie udzielono pomocy. Artykuł red. Hajnosz uważam za tendencyjny, autorka najpewniej nigdy nie odwiedziła przychodni i nie rozmawiała z chorymi.

    • dzaga41 Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój 04.06.13, 13:08
      W Krakowie niema w ogóle możliwości natychmiastowej pomocy w razie problemów z okiem.
      Przeżyłam to nie tak dawno.Sobotę i niedzielę spędziłam szukając jakiejkolwiek pomocy okulistycznej.Nie udało się .W poniedziałek uratowała mnie p.dr. ze Szpitala MSWiA.
      I była to jedyne miejsce w Krakowie ,które zaoferowało mi pomoc.
    • Gość: wandek Okulistyka nie ma izby przyjęć, ma święty spokój IP: *.cdma.centertel.pl 04.06.13, 17:51
      Przypadkiem przeczytałem artykuł p. red. Hajnosz (2013-05-25 ) w sprawie Wojewódzkiego Szpitala Okulistycznego na Wzgórzach Krzesławickich w Krakowie Pani red. Hajnosz nie rozróżnia krytyki od krytykanctwa tak jak nie rozumie słowa nakłady inwestycyjne zastępując je słowem " fortuna". Przy znacznym wsparciu funduszy unijnych i olbrzymich staraniach osób zainteresowanych poprawą warunków leczenia chorych, wybudowano wspaniały budynek szpitalny z bardzo nowoczesnym wyposarzeniem do zabiegów okulistycznych. Jest on chlubą Krakowa i Województwa. Zatrudnieni tam lekarze są z najwyższej półki a cały zespół medyczny jest bardzo przyjazny dla pacjenta. W artykule ww. pani redaktor nie wspomina o całym szeregu zabiegów ratujących wzrok wykonywanych przez zespół lekarzy szpitala. Opisywanie historyjki o jakiejś pani której po jakiejś nocy odmówiono nie wiadomo gdzie pomocy na jakieś niewiadome cierpienie - brzmi jak bajka z tysiąca jednej nocy. Proponuję p. redaktor przejście do działu bajek.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka