1_sekretarz
03.12.09, 13:45
cyt. ze strony prywatnej burmistrza Perkowskiego
"Moje wykształcenie – przewód doktorski
W 2005 roku otworzyłem przewód doktorski. Na własny koszt ukończyłem trzyletnie międzynarodowe studia doktoranckie, osobiście pokrywałem koszty udziału w wielu konferencjach naukowych, sam finansowałem zakupy pomocy naukowych i wielu innych elementów. Przez tych kilka lat suma poniesionych przeze mnie wydatków na ten cel wyniosła minimum 30 tys. złotych. Byłem niezmiernie miło zaskoczony, gdy grupa radnych postanowiła pokryć ostatnią z opłat, którą trzeba było uiścić w Uniwersytecie Warszawskim w wysokości 6, 800 złotych. Zgodnie z uzasadnieniem (PISMO TU), była to forma podziękowania, nagrody za pozyskiwanie tak dużych środków dla miasta. Nadmienię, że jako burmistrz nie otrzymuję żadnych nagród, kwartalnych premii czy innych uznaniowych elementów wynagrodzenia. Może dla wielu osób to jedyne przez 3 lata dofinansowanie jest duże, jednakże stanowi ono niespełna 20% całości poniesionych kosztów."
Chciałam się odnieść tylko do tego fragmentu wypowiedzi p. burmistrza Perkowskiego. Nie bardzo rozumiem i może mi ktoś wytłumaczy związek nie tyle podnoszenia kwalifikacji przez burmistrza ile zdobycie tytułu naukowego i finansowanie tego z moich pieniędzy (podatków)?
Pan burmistrz na swojej stronie pisze ile wydał na pomoce naukowe, że ze swoich pieniędzy pokrywał koszt konferencji naukowych.
A ja pytam a z czyich pieniędzy to miałoby być finansowane? Z moich?
To znaczy z podatków przez nas płaconych? Dlaczego ja mama finansować międzynarodowe studia doktoranckie burmistrza Ząbek? W dodatku rozpoczęte przed piastowaniem urzędu burmistrza.
Pan burmistrz tak podkreśla że wszystko płacił z własnej kieszeni a z czyjej miał by płacić? Z mojej? Tzn. publicznej.
Oczywiście, jeśli radni uznaliby zasługi burmistrza to nie tyle powinny finansować ostatnią opłatę za studia doktoranckie, ale np. przegłosować premie uznaniową dla burmistrza.
Pan burmistrz w dodatku na swojej stronie tłumaczy nam, że wszystko jest w porządku. Przecież on nic złego nie zrobił. Wydał 30 tys. na swoje studia doktoranckie a tylko 6 800 dostał z publicznych pieniędzy.