LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj !

13.03.10, 23:58
LUDZIE ! nie osiedlajcie się w Ząbkach! Chyba, że nie straszne wam
codzienne widoki ohydztwa przy ulicach - śmieci, śmieci, śmieci.
NIkt się nimi nie interesuje i nie zainteresuje. Mieszkam tu już
kilka-naście lat, myśłałem, że się przyzwyczaiłem. Jednak nie da
rady.
To nie jest miejsce dla ludzi. Coraz częściej myślimy o
przeprowadzce. Tydzień temu ktoś wyrzucił materac (taki z łóżka!) na
mojej ulicy. Telefony do UM nic nie dają. Po co te gadki o nowych
ulicach, kiedy sprzątane kosztuje ułamek tego.

Pozdrawiam kulturalnych mieszkańców okolic 11 Listopada i Wolności.
    • zzz131 a propo materaca.... 14.03.10, 09:02
      przez kilka dni stał obok śmietnika na osiedlu obok taki.
      Może złomiarze się połakomili, a potem stwierdzili, że gra nie warta
      świeczki i porzucili po drodze....
      taki niebieskie pikowane obicie z drwnianą ramą, sprężynowy.
      Czy masz całkowitą pewność, że to lokalni.
      Może jest tutaj ten sam problem co w Wawie, że złomiarze wygrzebują
      co się da, przy okazji śmiecą...
      • mpw_3 Re: a propo materaca.... 14.03.10, 10:13
        A jaka to różnica czy zrobili to miejscowi czy przyjezdni? Czy jeżeli złodziej okradnie kogoś w Ząbkach to policja pyta czy to złodziej miejscowy czy przyjezdny. A jeżeli przyjezdny to nie ma sprawy?

        Burmistrz Perkowski i ludzie obsadzeni na stanowiskach kierowniczych w spółce komunalnej (z których jeden to kolega szkolny burmistrza), nie wywiązują się ze swoich obowiązków. My płacimy podatki a oni biorą pensje. A śmieci same się sprzątną.
        • ratatuj_zabki Re: a propo materaca.... 14.03.10, 10:47
          mpw_3 napisał:

          > Burmistrz Perkowski i ludzie obsadzeni na stanowiskach kierowniczych w spółce k
          > omunalnej (z których jeden to kolega szkolny burmistrza), nie wywiązują się ze
          > swoich obowiązków. My płacimy podatki a oni biorą pensje. A śmieci same się spr
          > zątną.

          W Warszawie co pewien czas widać wielkie kilkudziesięcio osobowe brygady, które
          na raz sprzątają całe kwartały stolicy. w Ząbkach też by się przydało coś
          podobnego. I to chyba na stałe. Przy takiej gęstości zaludnienia, wiele miejsc
          należy sprzątać codziennie, np. przystanki autobusowe. Pewnie ze 20 osób powinno
          chodzić po ulicach i zbierać śmieci i psie kupy.
          Widziałem jak brygada z miasta zalepiała dziury w jezdniach na Szwoleżerów i
          Kopernika, ale nigdy nie widziałem jak np. wybierają śmieci z koszy. A może ktoś
          inny to robi? I jest taka sama sytuacja jak z tym nowym przewoźnikiem linii X?
          Nie zmienia to faktu, że ze śmieciami na chodnikach czy zieleńcach urząd sobie
          nie radzi, choć trzeba przyznać, że dużo w tym winy samych mieszkańców którzy
          śmiecą na potęgę.
    • mpw_3 Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 10:32
      Przypomniałem sobie, że w kampanii wyborczej burmistrz Perkowski obiecywał zatrudnienie więźniów do wykonywania prac porządkowych w Ząbkach. Słyszałem to na spotkaniu przedwyborczym. Ciekawe jaką kolejną bajkę wymyśli teraz. Może dowiemy się, że potrzebne jest kolejne stanowisko wice-prezesa w spółce komunalnej aby posprzątać ulice? Nie zdziwiłbym się, w jednej klasie w szkole razem z burmistrzem było przynajmniej trzydzieści kolegów i koleżanek. Jest więc z czego wybierać.

      • wolfigen Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 10:48
        nie jestem zwolennikiem obecnej "władzy" samorzadowej, ale
        wydaje mi sie ,ze wpierw zabkowianie powinni sie wziąc sami za
        siebie. syfiarstwo i niechlujstwo to w ząbkach stan naturalny
        dużej części miezkańców. i tych starych i tych nowych. jak
        zabkowianie zaczna od siebie, wtedy będa mieli prawo wymagać od
        swojej "władzy" by wykonywała to do czego się zobowiązała przed
        wyborami. wszak burmistrz nie sra na chodnikach, nie wyrzuca
        smieci na środku chodnika, nie wywozi ich do lasu /mam taka
        nadzieję/, nie parkuje auta gdzie mu sie podoba, nie obkleja
        paskudnymi ogłoszeniami kazdej wolnej powierzchni, drzewa,
        lub słupa.itd etc
        • mpw_3 Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 11:42
          A czy w Warszawie mieszkają inni ludzie? Tam jednak nie leżą śmieci na ulicy całymi miesiącami. Często jestem w okolicach Ząbkowskiej w Warszawie. TAM NIE MA ŚMIECI NA ULICACH ZALEGAJĄCYCH MIESIĄCAMI. Jeżeli gdzieś zauważę zalegające śmieci to po kilku dniach ich już nie ma. Nie mów mi, że mieszkają tam ludzie, którzy do przestrzegania czystości przykładają większą wagę niż mieszkańcy Ząbek.

          • wolfigen Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 12:48
            inni to inni......a skoro w zabkach jest syf znaczy ,to
            tylko tyle, ze tutejsza ludnośc to syfiarze. mieszkam tu
            od'86 roku i niemal od amego poczatku mnie to zadziwiło. brud,
            bałagan, składowiska klamotów na pozornie bogatych posesjach
            itp. i tyle.
            to sa fakty....a z faktami się nie dyskutuje.
            • ratatuj_zabki Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 13:48
              wolfigen napisał:

              > inni to inni......a skoro w zabkach jest syf znaczy, to
              > tylko tyle, ze tutejsza ludnośc to syfiarze.

              W Warszawie też jest wiele miejsc równie brudnych jak w Ząbkach, mam znajomych
              mieszkających w dzielnicy Wawer. Równie dużo śmieci a drogi chyba jeszcze gorsze
              niż Ząbkach.

              Widać że ten Burmistrz kładzie nacisk na budowę ulic, boisk i obiektów
              oświatowych, ale zaniedbuje sprawy związane z czystością i porządkiem. Całe
              pieniądze przeznacza na te tematy, tak mi się przynajmniej wydaje.
              A może warto rocznie budować jedną czy dwie ulice mniej, ale za to mieć znacznie
              czyściej?

              • robert8882 Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 15:44
                Wiosenne porządki z pewnością wkrótce się zaczną. Co roku gdy zbliżają się
                święta wkracza armia wyposażona w dzidy porządkując ulice miasta. Bardziej
                martwią mnie nieogrodzone działki, które powoli zamieniają się w wysypisko.
                Czyściciele zajmują się jedynie ulicami kompletnie ignorując place niczyje.
                Przy okazji: może by tak w punkcie odbioru mebli i rtv też kilka płyt betonowych
                wyłożyć? Można utonąć w błocie zanim dojdzie się do kontenera.
                • fikka68 Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 18:47
                  Ta "armia" to obecnie 3 pracowników fizycznych (taką informację
                  podano w Urzędzie Miasta). Niestety urzędnicy umywają ręce - miasto
                  jest odpowiedzialne tylko za śmieci "w pasie drogi miejskiej".
                  Czyli chyba z 0,5 m od ulicy. No i oczywiście tereny miejskie - park
                  itp. (ciekawe do kogo należy okrutnie zaśmiecony pas przy torach)
                  Reszta teoretycznie powinna zostać usunięta przez własciciela
                  posesji- czyli może spokojnie czekać na samoistny rozkład ;-) Bo kar
                  żadnych nie ma. Pytam się - po co mamy straż miejską???
                  Ogólnie płacimy za to, że jest to miejscowość z dużą ilością
                  napływowych ludzi, którzy często są tu od krótkigo czasu lub na
                  chwilę. W dużo biedniejszych ale okrzepłych miejcowościach, jest
                  czyściej, bo ludziom nie przyszło by do głowy coś takiego, jak
                  podrzucić stary telewizor lub worek ze swoimi smieciami. Tutaj
                  narasta atmosfera wolnej amerykanki, która ukrócić mogą tylko
                  represje. Tych się nie spodziewam, więc jedyna szansa, aby nie
                  pogłębiać wrażenia SYFU, SLUMSÓW i złej renomy (a to oznacza dla nas
                  wszystkich realne straty w wartości nieruchomosci) to większe
                  wydatki miasta na sprzątanie !!!
                  • ratatuj_zabki Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 19:44
                    fikka68 napisał:

                    Tutaj
                    > narasta atmosfera wolnej amerykanki, która ukrócić mogą tylko
                    > represje. Tych się nie spodziewam, więc jedyna szansa, aby nie
                    > pogłębiać wrażenia SYFU, SLUMSÓW i złej renomy (a to oznacza dla nas
                    > wszystkich realne straty w wartości nieruchomosci) to większe
                    > wydatki miasta na sprzątanie

                    Tego się jednak trochę obawiam. Jeżeli chcemy mieć czysto to te góry butelek po
                    wódce, opakowania po chipsach i reklamówki z domowymi śmieciami ktoś będzie
                    musiał posprzątać albo straż gminna będzie walić mandaty za zaśmiecanie.
                    Skutek jest taki że zapłacimy za to wszyscy ze swoich podatków. Burmistrz na
                    swojej stronie co raz ogłasza budowę nowej drogi. Niech przełoży budowę jednej
                    czy drugiej ulicy na później a za te pieniądze niech porządnie posprząta miasto.
                    • attiya Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 16.03.10, 08:45
                      tak, ale to, że się coś wyrzuca na ulicę to się wynosi z domu. Jeśli widze przez
                      okno idącą rodzinkę do kościoła gdzie dziecię radośnie zasuwa chrupaki i za
                      moment wyrzuca opakowanie na ulicę a tatuś z mamusia "nic nie widzą" to chyba
                      nie jest to wina burmistrza tylko tej dorosłej dwójki, której nie przeszkadza,
                      że ich dziecię tak postępuje a i oni nie są lepsi. A później kłapią że brudno,
                      że syf.
              • wolfigen Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 19:15
                "...W Warszawie też jest wiele miejsc równie brudnych jak w Ząbkach,
                mam znajomych
                > mieszkających w dzielnicy Wawer. Równie dużo śmieci a drogi chyba
                jeszcze gorsz
                > e
                > niż Ząbkach.
                "

                a jeszcze więcej smieci jest w neapolu, na madagaskarze to
                nawet nikt nie uzywa papieru toaletowego i z tego powodu
                zycie w zabkach wydaje sie bajkowe. póki co . piszemy jednak
                o zaabkach. "postaw się i zastaw sie" to typowo polsko-
                prowincjonalne myslenie i zachowanie. befziemy mieli stadion
                sportowy i pływalnie, bedziemy mieli oragnizacje euro 2012,ale
                nie bedziemy mieli czystej toalety publicznej i niedziurawej
                ulicy. bo tacy własnie jestesmy: syfiarze, mitomani i
                egzaltowani kibice-duze dzieci. jak to napisał kiedys Norwid?..
                "polacy jako naród sa olbrzymem, jako społeczeństwo karłem" i
                miał racje-smutne
              • mieszkanka.zabek Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 20.03.10, 21:07
                Burmistrz, drogi ratatuj, kładzie nacisk na dobre stosunki z deweloperkami,
                zapaskudza miasto obrzydliwymi blokami, drogi ma w odwłoku i tamże plan
                zagospodarowania przestrzennego. Natomiast uwielbia trąbić o swoich dokonaniach,
                do których zalicza wywalenie 25 milionów na przedszkole, w którym obecnie jest
                25 miejsc...
                • ratatuj_zabki Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 21.03.10, 09:20
                  mieszkanka.zabek napisała:

                  , w którym obecnie jest
                  > 25 miejsc...

                  Jaja sobie robisz? W nowym przedszkolu jest 300 miejsc. To przedszkole jest
                  piękne i nie rób wody z mózgu zwykłym ludziom.
                  • meggy.kotka Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 22.03.10, 08:25
                    wszystkim miejsc jest 300 ale nowych dzieci będzie przyjętych 25
            • attiya Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 16.03.10, 08:31
              fakt, wcześniej mieszkałam w jednym z większych wojewódzkich miast. Wiem, że co
              innego gdy codziennie na osiedlu sprząta dwie osoby, śmieci wyrzucane są dwa
              razy w tygodniu, a i każdy sam po sobie potrafi sprzątnąć. Straż miejska nie
              chowa się w okolicach torów tylko wypisuje mandaty za niesprzątanie po swoim
              psie. Sąsiedzi nie wypuszczają z posesji psa aby po drugiej stronie "srał" u
              sąsiadów - tak tak - widziałam to przez kilka lat z rzędu - okolice JPII.
              Składowiska? Zgadza sie - JPII, i okoliczne uliczki odchodzące od niej. Swego
              czasu przyjeżdżałam tu do rodziny - ze 25-30 lat temu, sory nie wiele się tu
              zmieniło. Niektóre budy stały tu wtedy i nadal stoją. Niektóre dziury w ulicach,
              chodnikach nadal są w tym samym stanie. Niektóre chodniki nadal nie poprawione,
              nie zmienione - ten na początku JPII ten domek przy torach gdzie położono blachę
              na ów domek - wystarczy popatrzeć - nadal tak samo to wygląda jak 30 lat temu.
              Jak nowe pokolenie nie zmieni mentalności, i nie zacznie od siebie to będzie jak
              było. Moja teściowa do dzis zakopuje kosci w ziemi - bo tak robiła u siebie na wsi
    • aw-dm Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 14.03.10, 21:02
      Brud i smród w tych Ząbkach.Ja mieszkam od 20 lat i w tej kwesti nic
      sie nie zmieniło.Nie jest to wina tylko naszej władzy ,ale również
      samych mieszkańców, do smietników na przystankach walę całe wory
      śmieci.Na mojej ulicy mieszka taki gościu, że wyrzuca wszysko na
      ulicę począwszy od popiołu zimą,latem skoszoną trawę i gruz ( ulica
      nieutwardzona).Za mało straż miejska patroluje ulicę, posesje.
      przejada się tylko głównymi ulicami samochdem, na tych miejszych
      ulicach ich wcale nie widać.Ludzie czują się bezkarni, jak by taki
      jeden i drugi zapłacił mandat, to by sie nauczył porządku. Druga
      sprawa to w Zabkach za mało sprzątają.Zagnać tych wszystkich co
      chodzą do opieki po zasiłki do sprzątania.
      • tomkrt A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1978 15.03.10, 00:21
        Dla tych co twierdzą że w Ząbkach nic się nie zmienia wkleje tekst reportażu o Ząbkach z 1978 roku pt. "CO MAMY NA ZĄBKACH ? ... ".
        Autorm reportażu jest Barbara. N Łopieńska - tekst pochodzi z książki Corrida po polsku (wydanej w 1979 roku) będącym zbiorem współczesnych reportaży - plonem konkursu o nagrodę im. Adama Polewki w latach 1974-1978 organizowanego przez "Gazetę Południową"
        miłej lektury
        -----------------------------------------------------------------

        BARBARA N. ŁOPIEŃSKA

        CO MAMY NA ZĄBKACH ? ...



        [i] 7 km od stolicy — pierwszy przystanek kolejki Warszawa—Wołomin. „Miasto Ząbki wita!" — kto tu trafi, zobaczy miasteczko, niewiele brzydsze od innych podwarszawskich miasteczek zobaczy kobiety z opuchniętymi nogami i mężczyzn z plastrami na twarzach. Ludzie z Ząbek mówią, że w pogodny dzień lepiej widać stąd Pałac Kultury niż z Ursynowa w Warszawie. Mówią też, że nad Ząbkami unosi się atmosfera niejasności.

        W starym domu na krańcu Ząbek mieszka dziennikarz. Jest upał, ale redaktor siedzi przy zamkniętych oknach, bo pod oknami ma szambo. Szamba nie czyści się, odkąd sąsiad wrzucił tam niewypał. Redaktor siedzi na piętrze — fekalia wypełniły dopiero piwnice — i pisze artykuły o Ząbkach. Najgłośniejszy był artykuł „Ojciec chrzestny Ząbek" („Kierunki” nr 51 1976 r.) zadedykowany prokuratorowi generalnemu. O tym, że ząbkowski bogacz (ojciec chrzestny) ma w kieszeni urzędników, którzy w jego interesie pozbawili mieszkania staruszkę Wasikowską oraz bezprawnie wyeksmitowali Kowalczykową. O tym, że urzędnicy manipulują również placami budowlanymi, niewłaściwie wykorzystują prawo i wyroki sądowe, że naczelnik' miasta, choć nie może odpowiedzieć za działalność poprzednich władz, sam narusza. praworządność. I że w Ząbkach następuje eskalacją ;zła.

        Redaktor ma pod ,ręką prawo budowlane i lokalowe, pisze „po nazwiskach”, przytacza daty, sygnatury decyzji i aktów notarialnych, powołuje się na konkretne ustawy.

        — Sytuacja jest o tyle tragiczna, że co się nie napisze, to mówią, że nieprawda. Na razie, jak mówi redaktor, trzy razy go napadli, raz splądrowali mieszkanie. Ale redaktor dalej zbiera nowe materiały. Niedawno przesiedział trzy dni z przyklejoną brodą w miejscowej restauracji i udawał pijanego. Wszystko po to, żeby podsłuchać jak szukają płatnego mordercy.

        Mówi, że w redakcji „Kierunków" leży jego następny tekścik. Oto fragment: „W lutym zamordowano byłą urzędniczkę miejską, ostatnio sklepową Jolantę G., która wielce mi pomogła w rozszyfrowaniu systemu łapówkowego od lat precyzyjnie funkcjonującego w Ząbkach i przyległościach tego miasta. Milicja pochwyciła mordercę. Prawdopodobnie zabił i zmasakrował własnej inicjatywy, prawdopodobnie nie był mordercą wynajętym. Ale jak przekonać o tym mieszkańców Ząbek?".

        — Teraz będę pisał o Ząbkach książkę. I to, będzie literatura faktu. Jak najbardziej — rzuca mi na pożegnanie redaktor.

        Wychodzisz od redaktora, idziesz polną drogą, uważasz, żeby nie wpaść do dziury, bo w każdej dziurze ostre śmieci, mijasz szpital dla psychicznie chorych i dalej jest już asfalt. Asfalt, jak mówią, leży tu odkąd jeden chory zmarł w taksówce — tak go wytrzęsło.

        Na przeciwko mięsnego urzęduje naczelnik Ząbek — inż. Andrzej Kwieciński.

        Wyciąga. papiery — sprawozdanie z kontroli: „Należy stwierdzić, że redaktor naświetlił fakty i decyzje w sposób tendencyjny, co daje fałszywy i krzywdzący obraz działalności Urzędu Miejskiego w Ząbkach".

        — Człowiek działa, załatwia sprawy przez znajomości, jak dla siebie i dostaje pasztet w postaci artykułu — żali się Naczelnik. Co trzy miesiące mam komisje. Nic się nie potwierdza. On się uważa za (obrońcę praworządności, ale proszę pani, czym tu rządzić?

        Naczelnik rządzi miastem bez mieszkań i bez ulic, za to z 19 tysiącami mieszkańców. Naczelnik dysponuje dziesięcioma mieszkaniami rocznie, 90 proc. ulic nie ma utwardzonej nawierzchni, 40 proc. oświetlenia, 5 proc, mieszkańców ma bieżącą wadę i kanalizację, 13 procent — gaz. W Ząbkach na tysiąc mieszkańców przypada sześć razy mniej sklepów niż średnio w województwie. Nie ma domu kultury, klubu prasy, ani baru mlecznego. Gdyby nie afera mięsna, Ząbki, nie miałyby do dziś przedszkola. Ale była i przedszkolaki bawią się w dwóch zarekwirowanych willach. Są kłopoty ze żłobkiem, a ściślej nie ma żłobka.

        Nawet Ryszard Matwiejuk, I sekretarz Komitetu Miejskiego, przyznaje, że Ząbki są najbardziej zaniedbanym miastem w województwie warszawskim.

        — Sytuacja jest ciężka, ciągle człowieka o coś podejrzewają — mówi, szef gospodarki komunalnej. Doszło do tego, że jak wyjdzie z urzędu na miasto, od razu trzęsie się ze zdenerwowania.

        Wychodzisz z urzędu i masz przed sobą siedem budynków spółdzielni mieszkaniowej „Wspólny Trud". Od sześciu lat spółdzielnia nic nie buduje i budować nie będzie. Kiedyś była w gazecie wzmianka, że w Ząbkach ruszy budownictwo. Ludzie przychodzili do prezesa spółdzielni, prezes odsyłał do urzędu, więc ludzie szli i wracali, szli i wracali. Ci, którzy zapisali się do spółdzielni w 1963 roku, jeszcze chodzą.

        W osiedlu mieszka 240 rodzin — w niektórych M-3 po trzy oraz pan Wincenty Lempart, który był przewodniczącym miejskiej rady narodowej w latach 1965-72. Aż siedem lat, najdłużej ze wszystkich. Niedawno wracał wieczorem do domu i na stacji złapał go pijaczek. Wróć pan, przyjdź pan — szarpał pana Lemparta za klapy i zalewał się łzami. Pan Lempart mówi, że urobił sobie to społeczeństwo. Przyjechał raz do, Ząbek na spotkanie z ludnością przewodniczący wojewódzkiej rady narodowej. Pan Lempart mówił, klaszczcie i ładnie się sprawujcie i dostał półtora miliona.

        — Tak się załatwiało. Mówię pani, ja tę radę kochałem.

        Za przewodniczącego Lemparta powstały patrole rodziców. Zimą dzieci. wychodzą ze szkoły o zmroku. Albo je, pobiją, albo wezmą za nogi głową w dół i wytrzęsą wszystkie drobne. Pan Lempart wezwał wszystkich właścicieli samochodów i powiedział: napadają wasze siostry i braci. Jedźcie i patrolujcie. Przewodniczący Lempart mówi, Że za jego kadencji siedziało około 600 mieszkańców Ząbek.

        — Tak się załatwiało.

        A pana Lemparta załatwiły donosy z okazji grodzenia szkoły. Państwowy nie chciał, grodził prywatny. Była sprawa, skończyła się uniewinnieniem, ale pan Lempart odszedł na emeryturę, bo, miał już dosyć.

        Przy tym budynku naprzeciwko szkoły zupełnie nie ma sensu się zatrzymywać. To zbożowiec. Miały być w zbożowcu kino i sala teatralna, ale nie ma. Więc mijasz zbożowiec i idziesz dalej ulicą Batorego.

        — Tę ulicę przebiłem na siłę — powie pan Walerian Kupiec — przewodniczący rady z lat 63-65. Udało mu się jeszcze za swojej kadencji wyrzucić z prezydium kilku pijaków i posadzić trzy osoby — jedną z meldunków i dwie z gospodarki komunalnej.

        — I to by było wszystko — mówi. Cała władza była w powiecie, przewodniczący nic nie znaczył.

        I pewnie dlatego przy końcu ulicy Batorego mieszka do dziś na betonowej podłodze, w kurniku, bez wody i światła, od siedemnastu lat chora na gruźlicę staruszka, pani Michalina Urbanowska.

        A na lewo mamy całą dzielnicę mieszkaniową. Dzielnicę szop i krytych papą budek, zwaną przez ząbkowian n Rubinowem. Ludzie gadają, że wszystkie wybudował po wojnie Rubin, przechrzczony teraz przez redaktora na Ojca Chrzestnego. Budki stoją ciasno na podmokłym terenie, bez fundamentów. Ale Ojciec Chrzestny, mówią, tak budował, żeby ludzi było na nie stać.

        Trudno teraz policzyć ilu mieszkańców Ząbek cierpi na reumatyzm, ale pani doktor Wójcicka twierdzi, że tak masowego zjawiska nigdzie nie widziała. Połowa zgłaszających się, do miejscowej poradni pacjentów cierpi na dolegliwości narządów ruchu. Na reumatoidalne zapalenie stawów kręgosłupa, chorobę zwyrodnieniową stawów biodrowych, gościec łuszczycowy, oraz liszaj rumi
        • tomkrt A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1978 15.03.10, 00:28
          cd.

          [i]
          Nie tylko Rubinowo, całe Ząbki wraz z przychodnią stoją na bagnie. O odwodnieniu myślał już za swojej kadencji przewodniczący Lempart. Wykopano kanał, przywieziono kręgi. Kiedy odszedł, !kręgi rozkradli.

          Bo jego zastępca przewodniczący Nitczyński zamiast dokończyć tam, gdzie był już rów, zaczął kopać po drugiej stronie torów, gdzie jeszcze nic nie było. Oprócz domku sekretarza rady — tak mówią.

          — Wie pani, jacy tu są ludzie? Mówią, że tam się coś robi, gdzie przewodniczący mieszka — żali się były przewodniczący Nitczyński. Po reformie administracyjnej wrócił do swego zawodu nauczyciela.

          — Żeby choć powiedzieli: ciebie kasujemy, dziękujemy, toś dobrze zrobił, toś źle.

          A on nawet nie miał okazji podziękować swoim radnym. Ale w sumie nie żałuje, że był przewodniczącym.

          — Poznałem psychikę dzieci i starszych. Starsze jest gorsze. Zdeprawowane. Nauczyłem ich pisać, a oni piszą donosy.

          Żeby zobaczyć, co, dzieje się w centrum, trzeba idąc z Rubinowa przejść przez tory. Ludzie podnoszą szlabany.

          — Stój ! Uważaj! Nie leź! — krzyczy przejazdowy. Od tego ratowania całkiem już go nerwy zżarły. Przez 12 godzin ze stu pijanych przewinie mu się przez tory. Jeden przejdzie, a drugi się położy utrudniając poruszanie się pojazdom szynowym. Najgorsza trasa. Dlatego przejazdowy wcale nie chce się wtrącać. Zamknie przejazd, wyratuje kilku i chowa się za ścianą przed nadjeżdżającym pociągiem.

          — Butelką albo jabłkiem mnie pierniczną. Niby nic takiego, ale zawsze trochę nieprzyjemnie. Stój! --krzyczy znów przejazdowy, bo właśnie bez żadnego ostrzeżenia nadjeżdża parowóz.

          Codziennie rano, ze stacji Ząbki wyrusza do, stolicy około dziesięciu tysięcy ludzi. Do Kasprzaka, do Róży Luksemburg, do FSO. Niektórym nie opłaca się wracać na, noc i rozkładają sobie polówkę w zakładowej pakamerze. Jedną taką panią, co pracuje w warszawskim przedszkolu i śpi na korytarzu, -naczelnik Kwieciński zna osobiście.

          — Czy to, jest mieszkanka Ząbek? — zastanawia się naczelnik. Chyba nie. Raczej mieszkanka stolicy.

          Ząbkowianie mówią, że Ząbki to jest hotel. Hotel IV kategorii.

          — Rano go wygna, wystoi się za. artykułami, wieczorem go przygna.

          Przygna go do fabryczniaków —dawnych czworaków, które stoją nad bajorkiem w samym centrum Ząbek. Do niedawna mieszkał tu Tamuj, ale teraz siedzi w towarzystwie kilkunastu swoich sąsiadów za napad.

          Przygna go do Pekinu, wielkiej przedwojennej czynszówki — naprzeciwko fabryczniaków, tuż za nieczynną od miesięcy jedyną apteką. Mieszka tu kobieta, która miała czterech mężów, czterech synów — każdy złodziej, oraz Gucio, co czwarty rok siedzi w czwartej klasie i ma na swoim koncie cztery sklepy.

          Albo go przygna do tych dwóch, jak mówią, bardziej ekskluzywnych slumsów, bez wody i kanalizacji, trochę dalej na Orlą i na Legionów. To fundacje Rady Narodowej z lat sześćdziesiątych.

          Zaszedł tam w 1965 roku przewodniczący, pan Kupiec. Chciał poprosić lokatora — wiceprzewodniczącego z Powiatowej Rady, żeby nie maltretował swojej żony. Następnego dnia pan Kupiec został wezwany do powiatu.

          — Panie, niech pan wie, że pan chodzi do kościoła.

          — A jak mam natchnienie, to chodzę.

          — Lepiej będzie jak pan się zwolni.

          — No to się zwolniłem i zaraz potem umarł na peronie, ha, ha, ha, jeden z naszych miejskich radnych. Idą do, kościoła na mszę żałobną, ha, ha, ha i kogo tam widzę? Oj, nie wytrzymam. Wiceprzewodniczącego z powiatu! — opowiada pan Kupiec i zanosi się histerycznym śmiechem.

          No i czy ma mi dalej opowiadać jakie jest tutaj życie?

          Życie czterdziestoletniej pięknej Eli, dopóki jej nie posadzili, toczyło się w restauracji Gościnna". Restauracja mieści się w przeznaczonym do, rozbiórki budynku, w samym centrum, tuż obok pawilonu, który najczęściej okradają. Rekord padł jednak trzy lata temu, kiedy w Ząbkach było dziewięć włamań jednej nocy, a następnie siedem. Okradli wtedy wszystkie sklepy.

          — Piją i kradną, kradną piją — ryczy ze śmiechu były przewodniczący Kupiec. Pan Kupiec mówi, że w restauracji „Gościnna" zakończył karierę, pomińmy jego nazwisko, inny z byłych przewodniczących. Tak się zabalował, że postawił na stole Cygankę i, pardon, ściągnął jej widelcem majtki. Nic by nie było, gdyby nie to, że ktoś ukradł przewodniczącemu teczkę z dokumentami i powiózł do powiatu.

          Teraz zaglądają do „Gościnnej": Palma, który tak się rżnie żyletką, że ręce ma jak szynka, Siwy, który prowadzi z matką metę, Kutym, specjalista od kiosków, Pawełek od apteki, samochodziarz Czoper oraz Al Capone.

          Nie ma już wśród nich gwałciciela Gumy (10 lat). Juntka i Badyla, bo, poszli siedzieć za napad, Bociana — od pasa do głowy opisanego jak książka, który pośliznął się na kuśnierzu i tych czterech, dziś zamkniętych za pobicie milicjanta i tych dwóch pechowców, którzy w grudniu tak skopali przed „Goscinną” człowieka, że oko mu wypłynęło.

          Nie ma już Samy — na śmierć się zapił. Dziwna rzecz, bo miał tylko 3 promile. A przecież mieszkańcy Ząbek czytali w „Expressie”, że jedna Angielka miała 4,6 i przeżyła jak najbardziej.

          Mieszkaniowiec Kawa oraz bracia Jojo i Haczyk zdecydowanie wolą od „Gościnnej” prywatną kawiarnię „Wrzos” — nowoczesny pawilonik wybudowany przy jednej z głównych ulic Ząbek.

          Ten wysoki blondyn, co siedzi pod ścianą, lubi gnieść szkło w ręku, a ten mały szczupły ma przyjemność w odrywaniu uszu od filiżanek. Właścicielka kawiarni myślała na początku, że zwariuje, ale teraz już sobie tych (bywalców wychowała: proszę bardzo, panowie, załatwiajcie swoje sprawy poza lokalem. Po co macie być narażeni na koszty? — radzi.

          PZU z kawiarni zrezygnowało, a szyby lecą najczęściej 10 i po 25 każdego miesiąca, kiedy pijani są prawie wszyscy goście.

          — Ogólnie streścić to są sami pijacy — pan Majewski mówi, że rozpił się nawet stary zaufany ząbkowski listonosz, nawet sklepowe zamykają w ciągu dnia sklepy, żeby wyskoczyć na jednego.

          — Trzęsie się, bełkoce. Chcę mu pomóc — żartuje kierownik komisariatu, ale zupełnie nie wiem jak. Na setkę nie mam funduszy. Nie ma również izby wytrzeźwień, tylko schowek — na trzech.

          Dr Andrzej Różycki — dyrektor szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych w Ząbkach — pokazuje urzędowe opracowanie: „Przy utrzymującej się na tej samej wysokości liczbie chorych przyjętych z rozpoznaniem schizofrenii, wybitnie ostatnio wzrasta liczba chorych, z rozpoznaniem starczych zaburzeń psychicznych oraz pacjentów z alkoholizmem i psychozami alkoholowymi, dawniej nielicznych. W 1973 r. liczba leczonych alkoholików wynosiła już 40 proc. ogółu leczonych".

          Na oddziale alkoholowym u doktora Różyckiego jest tłok. Wzrasta liczba młodych deliryków. Niestety szpital spadł z planu. Nie będzie dwóch nowych oddziałów na 240 łóżek, nie będzie nowej pralni, ani nowej kotłowni.

          — W szpitalnej kotłowni pracuje 12 alkoholików. Nie mogę ich leczyć, bo się zwolnią — mówi doktor Różycki i radzi im, żeby chociaż łykali witaminę B. Finowie po każdym kieliszku częstują się witaminką.

          Takie rady nie dla pana Wieśka, dobrze? Pan Wiesiek sam osobiście wydłubał sobie esperal. Powie, co jest z pijakiem, bo to temat, jak mówi niewyczerpany.

          Człowiek budzi się i cierpi. Tak cierpi, że od razu musi się przyciąć. Dlatego nie może iść 10 minut do „Gościnnej" czy do monopolowego. Woli zapłacić 20 zł drożej i wypić natychmiast na mecie. A gdzie by nie był w Ząbkach, zawsze ma jakąś pod ręką. Pan Wiesiek mówi, że koło, jednej meliny stoi krzyż. Księża chcieli go zabrać, bo, to przecież jakoś nie wypada. Chodzili z tym krzyżem po Ząbkach i chodzili, ale nie znaleźli odpowiedniego miejsca. Wszędzie była w pobliżu jakaś melina.

          — Panie, nie da rady, żeby to zlikwidować — powiedział panu Majewskiemu dzielnicowy.
          • tomkrt Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 15.03.10, 00:35
            To już trzeci, ostatni kawałek reportażu
            Co mamy w Ząbkach .... Barbary Łopieńskiej (1978)


            Czystość miasta leży nam na sercu.

            Ale ksiądz proboszcz krzyczał z ambony na gospodynie z melin, że to straszny grzech. Jeżdżą teraz spowiadać się do Warszawy.

            Pan, Wiesiek najchętniej wpada do najlepszej w Ząbkach meliny, naprzeciwko fabryczniaków, gdzie są stoliki i gorące dania. Ale tą, gdzie dwóch Józków piło, a następnego, dnia obaj zmarli, również nie pogardzi. Tyle, że za nic nie weźmie odkręconej butelki.


            Jeśli jest piękna pogoda, ta ani restauracja „Gościnna", ani kawiarnia „Wrzos", ani najlepsza meta nie wytrzymują konkurencji Dołów. Doły to kilkunastohektarowa, nie zagospodarowana łąka między restauracją i kawiarnią. Ciągnie się od centrum w głąb Ząbek. Teren sprzyjający pagórkowaty. Tutaj jest najwięcej napadów. W każdy poniedziałek do chirurga w miejscowej przychodni zgłasza się do złożenia dwudziestu zmaltretowanych.

            — A to tego napadną, a to temu wyrwą — mów! pani Majewska. Słyszała, w kolejce, że jednej wyrwali na Dołach siatkę z włoszczyzną, a drugiej obiad, który niosła dla wikarych.

            Pani prokurator Elżbieta Ciuka, która zajmuje się Ząbkami, mówi, że woli dziesięć spraw z Pragi niż jedną z Ząbek.

            — Wyjątkowa społeczność. Jeśli nie złapiesz za rękę, nic nie wskórasz. Nikt nic nie widział, nie słyszał, jeden drugiemu zapłaci i się pogodzą.

            Taksówkarz, którego rąbnęli płytą chodnikow, wycofał swoje zeznania. Oskarżeni dostali wyrok w zawieszeniu.

            Mężczyzna pobity i okradziony na Dołach rozpoznał napastników, powiedział kto bił, kto ściągnął zegarek, kto co, mówił. W sądzie zaczął mieć wątpliwości i nic sobie nie przypomniał. Dowiedział się przed wejściem na salę, że jeżeli coś powie, dłużej w Ząbkach nie wyżyje.

            Oskarżonych uniewinniono.

            Jeśli masz jeszcze ochotę zwiedzać Ząbki, możesz pójść dalej na ul. 1 Maja, gdzie niedaleko komisariatu mieszka samotnie pan Mondszajn, staruszek.

            — Zarżną mnie, pani! — powita cię gospodarz. Prawda jest okropna, naokoło jestem otoczony. Kiedyś pan Mondszajn grał na skrzypcach, miał dwie siostry i szczęśliwe życie. Teraz został sam, skrzypce nabrały wilgoci i ktoś oblał kwasem siarkowym dąb, który siostra posadziła przed domem. Wycięli mu z ogródka wszystkie kwiaty, wpadli do domu — wyrwali ze ściany telefon.

            — Pani pewnie niezadowolona —. martwi się pan Mondszajn — bo by pani pewnie chciała, żeby było pięknie do pisania. On też chciałby, żeby była pięknie. Chciałby rozdać ludziom nuty i niech wszyscy grają na skrzypcach, bo, on już nic może. Jest głodny.

            Pani doktor Wójcicka od kilkunastu lat walczy na komisji prezydium, żeby było w Ząbkach kilka sióstr PCK. Jak na razie nic nie udało się załatwić.

            W ubiegłym roku tylko 16 osób dostało z urzędu stałe zasiłki, 10 — okresowe, 31 — na opał, 10 —na odzież, 1 — na żywność.

            — Biedoty przybywa, bo, dużo jest małżeństw rozwojowych — mówi pani Surowska, referent ds. opieki społecznej w Ząbkach. Sama przyznaje, że nie ma pełnego rozeznania, ale oprócz niej w teren chodzi, tylko dwóch opiekunów społecznych — dwóch emerytowanych nauczycieli po siedemdziesiątce.

            Idąc od pana. Mondszajna w kierunku ulicy Warszawskiej mijasz bajorka. W tym bajorku, za młodu, pływał w balii pierwszy przewodniczący Ząbek pan Rychłowski. W 1952 roku przywiózł w worku dokumenty. Tak powstał urząd.

            — Ale co dziś mamy na Ząbkach? To, nas ciekawi przecież — wraca do tematu pan Rychłowski.

            Otóż mamy na Ząbkach straż, której on prezesuje. Męczy się i boryka, bo w straży nie ma ludzi.

            — Byś pan, panie Mieciu, przyszedł do nas — zachęca pan Rychłowski, ale pan Miecio nie chce.

            — Jadę do mojej straży na wieś, mówi, zobaczyć jak u mnie straż wygląda. Tam go ciągnie.

            Większość mieszkańców Ząbek pochodzi z Białostockiego, Ostrołęckiego, Siedleckiego. Sporo osób przyjechało w latach sześćdziesiątych z ziem odzyskanych. W Warszawie jest praca, w Ząbkach można się zameldować. Co, roku sprowadza się do Ząbek około 700 osób. Pięćdziesiąt stawia sobie domy, reszta melduje się do komórek.

            Dom pani Polak kosztuje milion dwieście tys. Stoi w stanie surowym, ale pani Polak już się sprowadziła, żeby nie pokradli instalacji. Do tej pory zginął drut zbrojeniowy, cement oraz drzwi balkonowe. Zgłosiła te drzwi na milicji i usłyszała:

            — A pani nie wie, gdzie to maże być?

            Pani Polak przyjechała wraz z całą rodziną ze wsi, gdzie, najmłodszy mieszkaniec ma 45 lat.

            Przyjechała tu, bo tak jak i inni przybysze myśli, że w Ząbkach koło, Warszawy czeka ją nowe wspaniale życie. A tu, oprócz deficytowego kina „Jagódka” jest jeszcze tylko stadion, a właściwie boisko, bo drewno z ławek porozkradali na opał.

            Żeby tu być gospodarzem, trzeba być wariatem — mówi pan Kuć, niegdyś lewy obrońca. Nawet nie było obchodów 50-lecia „Ząbkowii". Pan Kuć z prezesem Fabisiakiem strzelili po gorzale i koniec.

            W klubie jest tylko sekcja piekarska, bo na terenie, gdzie miały być korty i boisko do. siatkówki, pobudowali się na dziko jacyś ludzie. Chłopcy grają zupełnie amatorsko i dzięki trenerowi Wasilewskiemu, magistrowi AWF, mają sukcesy. Junioży są w lidze, seniorzy w B klasie. Juniorzy zremisowali z Agrykolą 0 : 0 i Polonia, 1 : 1, seniorzy wygrali na wyjeździe 4 : 0 z Legionowem.



            Przez dwa lata nie było ani jednej żółtej kartki! Ale niestety! Ostatnio, drużyna ma osłabiony atak. Jeden z tych, którzy wykopali przed „Gościnną” oko, to, najlepszy napastnik „Ząbkowii”.

            Naczelnik Kwieciński jest zmartwiony.

            — Chciałbym, aby pani napisała, że coś się jednak w tych Ząbkach robi. Zwiększyliśmy budżet miasta do 30 mln, robimy kolektor, rozbudowujemy szkołę, budujemy urząd stanu cywilnego. I to, są fakty niezaprzeczalne.

            Może niedługo, będą opracowane plany zagospodarowania północnej części Ząbek, może kiedyś wejdzie planu ,,centrum handlowe, -które ciągle spada.

            Na razie asfaltujemy drogi, dbamy o oświetlenie ulic. A o szpital dla nerwowo chorych w Ząbkach też będziemy dbać — mówi naczelnik Kwieciński. Bo przecież nie jest wykluczone, że każdy nas, prędzej czy później, tam się znajdzie.
            • 1_sekretarz Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 15.03.10, 11:21
              Reszta świata też się zmieniła. Ząbki jednak nadal w ogonie. Tez mi argumenty. Od jakiegoś czasu tomkrt stał się obrońcą zaniechań urzędników. W ten sposób można tysiące argumentów podawać od mniej lub bardziej absurdalnych a Ząbki jak tonęły w błocie, gównie i śmieciach tak jest nadal tak jest.
              • 1_sekretarz Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 15.03.10, 11:52
                No cóż Ząbki nie tylko są pełne śmieci ale też pełne pożytecznych idiotów, którzy nie chcą aby aby w temacie śmieci coś sie zmieniło. (i nie tylko tym).

                A już argumenty że nie zbudujemy iluś tam ulic bo będziemy sprzątać i walczyć że śmieciarzami są poniżej pasa.

                Tym mieszkańcom, którym przeszkadzają śmieci nie chodzi przecież o to żeby nie budować dróg. Oszczędności by sie znalazły. Może burmistrz ograniczyłby zamawianie nikomu nie potrzebnych wizualizacji lub ograniczył np. promowanie swoich wybitnych osiągnięć np. w Co słychać. Co słychać nie musi być aż tak "wypasione". Np. zakup ISO? Po co ten certyfikat?

                Oszczędności by sie znalazły, to są tylko małe przykłady. Wydaję sie że nawet te sumy które są pozostawione w budżecie na ten cel by wystarczyły. Trzeba tylko energie, którą sie wydatkuje do promocji skierować we właściwą stronę. Stworzyć system zarządzania i monitowania i przekazywania kompetencji w urzędzie. A nie na zasadzie że jakoś baba napisze coś na forum i reklamówka zniknie jak sie cieszył p. Ziemski. No chyba że urzędnicy zarządzają sprzątaniem po przez forum?

                forum.gazeta.pl/forum/w,97,108571932,108572003,widzi_Pan_jaka_reakcja_.html
                Trzeba tylko chcieć i widzieć wartość dodaną dla miasta i mieszkańców w tym, że miasto będzie w czyste.
                • ratatuj_zabki Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 15.03.10, 12:46
                  1_sekretarz napisała:


                  > A już argumenty że nie zbudujemy iluś tam ulic bo będziemy sprzątać i walczyć ż
                  > e śmieciarzami są poniżej pasa.

                  Rozumiem że to do mnie. Argument jest jak najbardziej logiczny. Jak cię stać na
                  pralkę to już cię nie stać na nowy telewizor. I nie wypisuj mi tu bzdur, że jest
                  inaczej. Zejdź na ziemię Gościu, bo bujasz z obłokach.

                  • 1_sekretarz Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 16.03.10, 11:15
                    ratatuj_zabki napisała:

                    > 1_sekretarz napisała:
                    >
                    >
                    > > A już argumenty że nie zbudujemy iluś tam ulic bo będziemy sprzątać i wal
                    > czyć ż
                    > > e śmieciarzami są poniżej pasa.
                    >
                    > Rozumiem że to do mnie. Argument jest jak najbardziej logiczny. Jak cię stać na
                    > pralkę to już cię nie stać na nowy telewizor. I nie wypisuj mi tu bzdur, że jes
                    > t
                    > inaczej. Zejdź na ziemię Gościu, bo bujasz z obłokach.
                    >
                    > Powiem tak gościu (ciekawe czy w domu u siebie sprzątasz czy też nie?), na sprzątanie zawsze powinno cię być stać bo inaczej nie zejdziesz z drzewa. Dyskutowałbym z tym czy nas stać na stadion lub pływalnie. Oczywiście nie dyskutuje z tym czy nas powinno być stać na budowanie cywilizowanej infrastruktury.
                    • meggy.kotka Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 22.03.10, 08:29
                      tu się zgodzę z sekretarzem

                      gdyby ulice były przejezdne a przy każdej znajdowała się chodnik (równy i bez
                      błota) a miasto wysprzątane to brak basenu nie doskwierał by mi bardzo

                      a tak będziemy mieli basen ale ani do niego dojechać ani dojść pieszo
                      już nie wspominam o braku ścieżek rowerowych i tonach śmieci
                      • gosiapatrycja Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 22.03.10, 10:34
                        A nie uważacie że to my jesteśmy winni temu jaki jest porządek w
                        naszym mieście? Przecież to ludzie śmiecą a nie burmistrz wywala
                        śmieci domowe do lasu lub śmietników ulicznych. Spójrzmy na siebie
                        jacy jesteśmy i dopiero zacznijmy krytykować innych. Najłatwiej za
                        wszystko obwinić burmistrza. A co do chodników to są w oplakanym
                        stanie ale to jak one wyglądają jest winny poprzedni burmistrz który
                        przez wszystkie swoje kadencje nic nie robił w tym kierunku żeby
                        drogi wyglądały lepiej. Zresztą uważam że to on jest winny temu że
                        Ząbki wyglądają jak wyglądają. Niestety nie da się w ciągu kilku lat
                        odbudować Ząbek.
                        • meggy.kotka Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 22.03.10, 11:17
                          oczywiście w ciągu całej swojej kadencji obecny burmistrz nie był w stanie ani
                          posprzątać ani wyrównać chociaż części chodników
                          kosze na śmieci i kosze na psie odchody też były ponad jego siły
                        • 1_sekretarz Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 22.03.10, 11:46
                          Ja tak nie uważam, gosiapatrycjo, ponieważ to on jest odpowiedzialny za utrzymanie porządku w mieście i za ściganie brudasów żeby ci co płaca podatki mieli czysto dokoła. Ma do tego narzędzia w postaci straży miejskiej i mandatów. Mało tego przyjmując (płacąc ciężkie pieniądze za wdrożenie ISO 9001, zobowiązuję sie do tego pisząc w polityce jakości dostępne na stronie urzędu:

                          „tworzenie ładu przestrzennego wewnątrz Miasta i w jego otoczeniu,”

                          Czy do tego nie zalicza się sprzątanie i ściganie (skuteczne) śmieciarzy?
            • otimor Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 22.03.10, 10:22
              Witam,
              masz może jeszcze takie rarytaski? Niekoniecznie opisujące złe rzeczy, ale
              opisujące Ząbki z początku lat osiemdziesiątych i wcześniejszych?

              A co do tematu, to nie sprowadzajcie się to prawda. Materac na ulicy można
              pominąć, kiedyś w końcu zostanie uprzątnięty, ale niedługo w mieście pozostaną
              tylko bloki i parę spożywczaków, resztka terenów będzie zjedzona przez
              deweloperkę, nie pozostawiając miejsca na infrastrukturę. Ząbki na zawsze
              pozostaną już tylko sypialnią a nie miejscem do życia. Równiuteńki beton zaleje
              wszystko, gęstość zaludnienia wg oficjalnych danych już mamy większą od
              niejednej dzielnicy Warszawy, a będzie jeszcze gęściej, tylko wyjść z domu nie
              będzie gdzie...
              • 1_sekretarz Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 22.03.10, 10:44
                otimor napisał:

                > Witam,
                > masz może jeszcze takie rarytaski? Niekoniecznie opisujące złe rzeczy, ale
                > opisujące Ząbki z początku lat osiemdziesiątych i wcześniejszych?
                >
                > A co do tematu, to nie sprowadzajcie się to prawda. Materac na ulicy można
                > pominąć, kiedyś w końcu zostanie uprzątnięty, ale niedługo w mieście pozostaną
                > tylko bloki i parę spożywczaków, resztka terenów będzie zjedzona przez
                > deweloperkę, nie pozostawiając miejsca na infrastrukturę. Ząbki na zawsze
                > pozostaną już tylko sypialnią a nie miejscem do życia. Równiuteńki beton zaleje
                > wszystko, gęstość zaludnienia wg oficjalnych danych już mamy większą od
                > niejednej dzielnicy Warszawy, a będzie jeszcze gęściej, tylko wyjść z domu nie
                > będzie gdzie...

                I to też, ale za to możesz podziękować wszelkiej maści urzędnikom, począwszy od burmistrzów po przez starostów a skończywszy na wojewodach. Oni tak ci dobrze robią za twoje własne ciężko zarobione pieniądze.

                I JESZCZE WMAWIAJĄ NAM ŻE MAMY IM BYĆ ZA TO WDZIĘCZNI.

                A jacy oni hojni basen nam wybudują, przedszkola, żłobki, stadion. A my barany - podatnicy mamy im być wdzięczni i taki Perkowski i jego kolesie nie mogą zrozumieć co my od nich chcemy? Przecież oni to nie dla siebie robią dla nas to robią.

                A jak zabraknie pieniędzy w kasie miejskiej czy rządowej to dawajcie kasę podatnicy, bo mało jest na najnowocześniejsze przedszkole na Mazowszu , stadiony, orliki, baseny. I co wtedy na ulce wyjdziecie z transparentami? Czy zaciśniecie zęby i odbierzecie dziecku możliwość np. chodzenia na kółko plastyczne? Lub nie wyjedziecie na tak upragnione wczasy żeby zregenerować siły po harowaniu całorocznym. A może nie zainwestujecie w firmie w nowy program, który usprawnił by funkcjonowanie zarządzania w firmie?

                To z czego chcecie zrezygnować?

                Czy coś sie zmieni jak w nagłówku?
            • szymon66 Coś się zmienia czyli za chwilę nie AWF w Wawie 30.05.10, 15:01
              www.tvnwarszawa.pl/28415,1658260,0,1,awf_w_rozsypce_nie_ma_pieniedzy_na_remonty,wiadomosc.html
              AWF w rozsypce: nie ma pieniędzy na remonty - TVN
              Autor: Gość: student AWF IP: *.chello.pl 29.05.10, 22:57
              Dodaj do ulubionych Skasujcie
              Odpowiedz
              AWF w rozsypce: nie ma pieniędzy na remonty
              06:00 29.05.2010 / TVN Warszawa
              Uczelnia się sypie fot. AWF
              - Uczelnia się sypie i to dosłownie – mówi bezradnie rektor warszawskiej
              Akademii Wychowania Fizycznego, Alicja Przyłuska-Fiszer. Kanclerz uczelni z
              kolei twierdzi, że każda próba o dofinansowanie remontów kończy się porażką.
              Tymczasem w innych uczelniach sportowych w Polsce jest odwrotnie - bez
              problemu znajdują pieniądze na nowe inwestycje.
              Bielańska uczelnia to kompleks 46 budynków oraz kilku boisk. Odpadający tynk,
              zagrzybione pomieszczenia, przeciekające sufity - w takich warunkach na co
              dzień muszą uczyć się studenci - sportowcy reprezentujący nasz kraj na
              międzynarodowych zawodach.

              Rdza i zniszczone nawierzchnie
              Pilnego remontu wymaga kilkanaście budynków, w których odbywają się zajęcia
              dla studentów i treningi. - Z trudem znajdujemy pieniądze na bieżące naprawy.
              Nie myślimy o większych remontach, modernizacjach czy naprawach, bo nie mamy
              na nie pieniędzy - martwi się Tomasz Iwańczuk, kanclerz uczelni.

              W tym roku wygospodarowano pieniądze jedynie na częściową modernizację
              uczelnianej pływalni. Zbiornik przelewowy basenu z każdej strony zżera rdza.
              Bez trudu można z niego oderwać kawałki pokrytego rdzą metalu. - Wiele z tych
              urządzeń nie było wymienianych od końca wojny - tłumaczy kanclerz. Remont
              rozpocznie się w lipcu i obejmie tylko dolną część obiektu. - Będzie to
              modernizacja od strony technicznej. Wymienimy zbiorniki i pompy - wyjaśnia
              Iwańczuk.

              Mistrzowie trenują w rozpadających się halach
              Pilnego remontu wymaga oddany do użytku 10 lat temu stadion lekkoatletyczny.
              Jego tartanowa nawierzchnia pokryta jest dziurami. Uczelnia prowizorycznie
              łata ubytki.

              W sąsiadującej ze stadionem hali im. Kusocińskiego przez całe dnie odbywają
              się treningi. Zawodnicy i trenerzy muszą uważać, aby nie przewrócić się o
              odstające fragmenty posadzki. W zimie w takich warunkach trenuje tutaj np.
              mistrz olimpijski Tomasz Majewski.

              Potrzeba 150 mln zł
              Żeby wykonać kompleksowy remont, potrzebne są pieniądze - około 150 mln zł,
              które zdaniem władz uczelni są nieosiągalne.

              - Infrastruktura sportowa jest zaliczana przez Unię Europejską jako obiekty
              towarzyszące. Na budowę nowych boisk możemy dostać maksymalnie kilkanaście
              procent dofinansowania. Resztę musimy znaleźć sami - żali się Tomasz Iwańczuk.
              Z trudem znajdujemy pieniądze na bieżące naprawy. Nie myślimy o większych
              remontach, bo nie mamy na nie pieniędzy
              Kolejnym problemem dla uczelni jest przygotowanie dokumentacji projektowej i
              zdobycie różnego rodzaju pozwoleń. Jest to wymagane przy ubieganiu się o
              dofinansowanie.

              - Możemy zrobić dokumentację za kilkaset tysięcy złotych, ale staje się to
              ryzykowne, bo nie mamy pewności czy dostaniemy potem dofinansowanie - wyjaśnia
              Iwańczuk

              W ten sposób koło się zamyka. Zamiast budowy nowych boisk czy modernizacji
              istniejących już budynków, uczelnia, zniechęcona porażkami przy dofinansowaniu
              projektów, nie decyduje się na podjęcie żadnych działań w kierunku poprawy
              bazy sportowej i dydaktycznej dla studentów.

              Inne sobie radzą
              Zupełnie inaczej jest w innych miastach, gdzie również znajdują się Akademie
              Wychowania Fizycznego. - O dofinansowanie staramy się z kilku źródeł. Nigdy
              nie spotkaliśmy się z sytuacją, kiedy powiedziano nam "nie" przy staraniu się
              o pieniądze - tłumaczy Franciszek Romaniak, kanclerz Akademii Wychowania
              Fizycznego w Krakowie. - Nawet jeśli tak było na początku, to nigdy się nie
              poddawaliśmy i walczyliśmy o pieniądze do końca - dodaje.

              W zeszłym roku na uczelni w Krakowie wybudowano nowy stadion lekkoatletyczny.
              W tym roku planowane jest rozpoczęcie budowy nowoczesnego basenu.

              Z kolei gdański AWF dostał 18 milionów z funduszy europejskich na realizację
              kilku sportowych projektów wraz z polepszeniem bazy sportowej.

              Jednak oprócz dofinansowania potrzebny jest także tzw. wkład własny uczelni. -
              Proszę mi wierzyć naprawdę nie mamy tylu pieniędzy, żeby sfinansować
              dokumentację, a tym bardziej zapewnić wkład własny przy inwestycjach -
              podkreśla Iwańczuk.
            • ratatuj_zabki Re: A może jednak coś się zmienia - czyli Ząbki 1 31.05.10, 08:47
              tomkrt napisał:

              > To już trzeci, ostatni kawałek reportażu
              > Co mamy w Ząbkach .... Barbary Łopieńskiej (1978)

              Nie znam Ząbek nawet sprzed roku a co mówił sprzed 30 lat. Ale czytając ten
              reportaż to jednak sporo się zmieniło. Tylko my patrzymy na miasto w
              perspektywie maksymalnie kilku lat, tymczasem jak widać trzeba dziesiątek lat
              aby w mieście zaszły naprawdę zauważalne zmiany.
    • attiya Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 16.03.10, 08:19
      przecież to oczywista oczywistość....jak można nauczyć kogoś przyjzdnego z
      siedleckiego czy innego ostrołęckiego albo byłego łomżyńskiego, że wyrzucanie
      śmieci tam gdzie się stoi to nie jest normalne. Że zasyfione, zagracone podwórko
      może było "kul" w Paciejewie Dolnym ale tu już nie za bardzo. Że wypada jednak
      od czasu do czasu posprzątać przed swoim domem. Poza tym komu ma przeszkadzać
      błoto, sterty śmieci, smród, skoro zanim się przeprowadziło do Ząbek to u siebie
      na wsi było tak samo albo i gorzej. To specyficzna hmmm miejscowość - choć ja
      nadal na marginesie uważam, że w tym wypadku żadne prawa miejskie z dania na
      dzień nie zmienią wsi w miasto. Że kilka ulic utwardzonych więcej? I co z tego?
      Może jak mentalność zmieni się - tak powiedzmy minimum jedno pokolenie to coś
      może z tego będzie. Może.
      I żadne jęki na tym forum nie przekonają mnie, że to miasto i że tu tak cudnie
      haha się mieszka :-)
      • sup13 Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 16.03.10, 09:57
        attiya napisała:

        > przecież to oczywista oczywistość....jak można nauczyć kogoś przyjzdnego z
        > siedleckiego czy innego ostrołęckiego albo byłego łomżyńskiego, że wyrzucanie
        > śmieci tam gdzie się stoi to nie jest normalne. Że zasyfione, zagracone podwórk
        > o
        > może było "kul" w Paciejewie Dolnym ale tu już nie za bardzo. Że wypada jedna
        > k
        > od czasu do czasu posprzątać przed swoim domem. Poza tym komu ma przeszkadzać
        > błoto, sterty śmieci, smród, skoro zanim się przeprowadziło do Ząbek to u siebi
        > e
        > na wsi było tak samo albo i gorzej. To specyficzna hmmm miejscowość - choć ja
        > nadal na marginesie uważam, że w tym wypadku żadne prawa miejskie z dania na
        > dzień nie zmienią wsi w miasto. Że kilka ulic utwardzonych więcej? I co z tego?
        > Może jak mentalność zmieni się - tak powiedzmy minimum jedno pokolenie to coś
        > może z tego będzie. Może.
        > I żadne jęki na tym forum nie przekonają mnie, że to miasto i że tu tak cudnie
        > haha się mieszka :-)


        Oczywiście coś w tym jest, że Zabki to pomieszanie mentalności wiejskiej z miejska. Ale społeczeństwo polskie (socjologicznie) nazywane jest społeczeństwem wiejskim. Co jest za płatem to mnie nie obchodzi. Ale kto powiedział ze nie można tego zmieniać. Przypomina mi się wtedy pewien kraj w Afryce. Afrykanie w naszym stereotypowym myśleniu to brudasy. I chociaż wystawali godzinami pod supermarketami to nie było ani jednego peta. Były kosze a w jednym z miejsc stała ogromna beczka i tam lądowały wszystkie śmieci. Nie mogliśmy się temu nadziwić. Nadmienię tylko że nie jeździliśmy po tym kraju z tzw. wycieczką. Byliśmy w różnych rejonach. Mniej i bardziej turystycznych. Doszliśmy do wniosku, że tak sie dzieje ponieważ były bardzo wysokie kary za śmiecenie.
        • sup13 Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 16.03.10, 10:30
          A najbardziej dziwił nas widok dzielnicy slamsów w jednym z większych miast. Rożnie bywało ale wszędzie był śmietnik przy domu i ten widok nie było w naszym rozumieniu slamsowaty. Trochę smutno nam sie zrobiło ponieważ wymieniliśmy opinie, że to Ząbki są raczej slamsem.
          • attiya Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 16.03.10, 12:33
            tak, jest to smutne, bo swego czasu teściowa o sobie mówiła, że ona to teraz po
            przeprowadzce niemal warszawianka ale mentalność brudasa została jej do dziś.
            Aha - swego czasu - jak miałam z 5-10 lat to w czasie odwiedzin pamiętam, że
            regułą było, że po przeprowadzce do Ząbek stawiano na posesjach także
            "sławojkę". Mimo posiadania szamba a nawet kanalizacji. Z kanalizacją to za
            bardzo nie pamiętam gdzie ona wówczas była ale wiem, ze tu i ówdzie już wtedy
            kolektor prowadzono. Na pewno gdzieś odnoga była w okolicach wtedy jeszcze
            Strzeleckiej, którą nota bene do dziś tak nazywam
          • fikka68 Dzwońcie PROSZĘ do Urzędu Miasta 16.03.10, 12:34
            No cóż:
            1. TE UWAGI porównujące wieś do miasta - moim zdaniem kompleksy
            wychodzą - znam trochę wsi i miasteczek(i to na ścianie wschodniej) -
            mieszkańcy dbają o swoje podwórka, na ulicy śmieci nie
            uświadczysz - jeśli już to wywiozą wory do lasu (ale tak jest w
            całej Polsce). Ale - wszechobecne śmieci na ulicy i terenach
            zielonych w Ząbkach to oczywista zachęta do wyrzucania kolejnych...
            2. Historyczne wycieczki w reportażu z roku 1978 - zaznaczam, że
            nigdy przez kilkanaście lat nie mieliśmy tu do czynienia z żadnym
            przestępstwem. Sąsiedzi (i my) trzymają w nocy samochody na ulicy
            (chociaż mają garaże) itp. itd. Po mokradłach też już nie ma
            śladu... :-) niestety ...
            3. Organem, na którym spoczywa obowiązek usuwania zanieczyszczeń
            jest Gmina. Otrzymałem informację, że w wyniku przetargu została
            wyłoniona firma, która w 2010 ma sprzątać tzw. dzikie wysypiska
            śmieci, oraz drogi miejskie. PROSZĘ - jeśli przeszkadzają Wam
            śmieci - DZWOŃCIE do Urzędu MIasta - referat administracji - Pani
            Murawska tel 022 781-68-14,15,17 wew. 122 lub 141. Należy opisać
            miejsce - podaćnazwę ulicy. MOże wspólnie uda się wywrzeć jakiś
            nacisk na tę Gminę.
            • sup13 Re: Dzwońcie PROSZĘ do Urzędu Miasta 16.03.10, 18:15
              3. Organem, na którym spoczywa obowiązek usuwania zanieczyszczeń
              > jest Gmina. Otrzymałem informację, że w wyniku przetargu została
              > wyłoniona firma, która w 2010 ma sprzątać tzw. dzikie wysypiska
              > śmieci, oraz drogi miejskie. PROSZĘ - jeśli przeszkadzają Wam
              > śmieci - DZWOŃCIE do Urzędu MIasta - referat administracji - Pani
              > Murawska tel 022 781-68-14,15,17 wew. 122 lub 141. Należy opisać
              > miejsce - podaćnazwę ulicy. MOże wspólnie uda się wywrzeć jakiś
              > nacisk na tę Gminę.

              Jeśli chodzi o dzwonienie do P. Murawskiej to nie ma to sensu . Opisze jak
              wyglądała prośba o sprzątanie ok. 100 m chodnika dochodzącego do naszego
              osiedla. Żona zadzwoniła do straży miejskiej z zapytaniem, o ustalenie
              odpowiedzialnych za sprzątanie tego chodnika. Pod drzewami rosły chwasty,
              leżał gruz i był to teren małego wysypiska śmieci. Jest to dojście do osiedla,
              ale jak to w Ząbkach chodnik skończył się przy skrzyżowaniu. Dalej jest
              uklepana ziemia a później zaczyna sie chodnik wybudowany przez dewelopera.
              Straż ustaliła, że chodnik ma sprzątać gmina. Było to przełom kwietnia, maja
              2009. Teren nie został sprzątnięty do końca czerwca. Zadzwoniliśmy do straży
              miejskiej. Otrzymaliśmy odpowiedz, że sprawa została przekazana do P.
              Murawskiej. Zadzwoniliśmy, do P. Murawskiej. Przez ok. godzinę P. Murawska
              tłumaczyła, dlaczego nie można tego tak po prostu posprzątać. Napisaliśmy list
              do Burmistrza w sierpniu 2009 r. Prosiliśmy tez w liście o dobudowanie tych
              brakujących 100m chodnika. Dostaliśmy odpowiedz od P. Sekretarz Miasta, że ten
              teren jest sprzątany, wraz z informacją o przepisach regulujących sprzątnie w
              mieście oraz z informacją, że w tym roku nie wybudują chodnika, ale za to
              umieszczą dobudowanie tego krótkiego odcinaka w budżecie na 2010 rok. Wg nas
              nikt tego odcinak nie sprzątnął. Wysłaliśmy następne pismo e-mailem.
              Wymieniliśmy czynności, jakie należy wykonać, aby uprzątnąć ten teren. Między
              czasie pewnie jakieś służby oczyszczania miasta usunęły gałęzie z rosnących
              drzew i usunęły zalegające liście. Ale gałęzie zostawiły na przejściu, tak, że
              aby dojść do osiedla trzeba było zejść na jezdnie. Miedzy innymi w piśmie
              prosiliśmy o zabezpieczenie studzienki ściekowej. Doczekaliśmy się, że teren
              uprzątnięto w październiku, ale nie usunięto gruzu zalegającego pod drzewami i
              nie zabezpieczono należycie studzienki ściekowej. I od tamtej pory tzn. od
              października 2009 roku nikt już nie sprzątał tego terenu. Powiem tak jak mam
              pisać i dzwonić do urzędu to mi się tego odechciewa. Może to jest i dobry pomysł
              żeby dzwonić do urzędu, ale ile osób zadzwoni. Może dwie może trzy. Prawda jest
              taka, że rzeczywiście nie da się w Ząbkach mieszkać.
        • attiya Re: LUDZIE ! nie osiedlajcie się tutaj ! 16.03.10, 12:30
          i dlatego dziwię się - tu już piszę o ogóle czyli o całym kraju - że straż
          miejska zamiast - łapać babcie z pietruszka to jak raz czy drugi wlepiliby
          mandat o wysokości 500 zł za nieposprzątanie po psie to może następnym razem
          ludzie zaczęliby myśleć
          to samo o śmieciach i to nie tylko przed płotem swojej "willi" ale i na własnym
          terenie. Idąc JPII w stronę tzw stacji po lewej stronie drogi jest kilka posesji
          gdzie jest totalny syf. Jest też posesja gdzie pan wyrzucał z tzn ogródka ziemię
          przed swój płot - hałda tej ziemi leży hmmm ze 20 lat? Jeszcze trochę i drzewa
          tam urosną :-)
Pełna wersja