Tragiczna akustyka mieszkań

08.06.10, 11:52
Witam
zastanawia mnie fakt czy tylko moje mieszkanie jest tak strasznie akustyczne
czy inni sąsiedzi na Bajkowym 2 też mają z tym problem, bo u mnie jest
tragedia. Mieszkałam w wielu blokach ale jeszcze nigdzie nie spotkałam się z
tak głośnym mieszkaniem, a może i sąsiadami.
Nie chce nikogo oskarżać bo każdy ma prawo do "życia" w swoim mieszkaniu, ale
byłam w szoku jak okazało się, że słychać w pokoju jak sąsiedzi biorą
prysznic. Już się zastanawiałam czy nie mam żadnych dziur w ścianach, ale nic
nie widać.
Nie chcę również bardzo aktywnie uczestniczyć w życiu sąsiadów i wiedzieć
kiedy sąsiad wku...ił sąsiadkę, bo wtedy zaczynają się ostre wrzaski i jakieś
tupania, trzaskania i inne hece. Wszystko rozumiem, ale nie po 22! Dajcie
żyć i spać drodzy sąsiedzi!! Szanujmy się nawzajem a będzie nam się fajnie
mieszkało w przyjaźni a nie wrogości

Chyba każdy zdaje sobie też sprawę z faktu, że jak się słyszy takie wrzaski
lub jakieś huki przestawianych i przesuwanych non stop mebli to człowiek
wyrabia sobie niekoniecznie dobrą i prawdziwą opinię o innych, której potem
ciężko się pozbyć.
Ten blok jest tak dziwnie skonstruowany, że nie zdziwi mnie już nawet sytuacja
jak będę słyszała sąsiadów mieszkających np. piętro wyżej po ukosie.
Deweloper chyba ostro pojechał po kosztach i jakbym wiedziała to co teraz to
bym się nie zdecydowała na to mieszkanie.
Dlatego ostrzegam osoby, które będą chciały kupić mieszkanie na bajkowym 2
albo 3. Zastanówcie się z 5 razy, bo przystępna cena to nie wszystko.

Czy ktoś jeszcze z mieszkańców Bajkowego ma takie spostrzeżenia? A może ktoś
zgłaszał to administratorowi lub wyciszał mieszkanie?

Pozdrawiam
    • agnie-ssia Re: Tragiczna akustyka mieszkań 08.06.10, 15:23
      na bajkowym I jest to samo...
      nawet chyba wczoraj czytałam artykuł na Onecie o tym (jakoś nie mogę go teraz
      znaleźć) jak chcesz to spróbuj odnaleźć
      był tam przytoczony zapis prawny mówiący, jaki poziom hałasu jest dozwolony
      "pomiędzy mieszkaniami"
      chyba coś było o tym, że można żądać od developera naprawienia usterek jeśli
      poziom hałasu po przeprowadzeniu badania nie spełnia normy ale jak naprawić coś
      co już stoi...
      samemu też można wyciszyć - 8 cm warstwy co przy moim małym mieszkanku nie
      wchodzi w grę...
      życzę wytrwałości Tobie i sobie też:)
      • zebrowski.pawel Re: Tragiczna akustyka mieszkań 08.06.10, 20:58
        Heh, ostatnio byłem w szoku jak słyszałem będąc na klatce jak moje
        dziecko płacze dwa piętra wyżej :) A w mieszkaniach wydaje mi się że
        najbardziej się niesie poprzez łazienkę, z sąsiadami z góry i z dołu
        można swobodnie porozmawiać leżąć w wannie. Co do jakości mieszkań
        wydaje mi się że miałaś poprzednio szczęście. Mieszkałem w wielu
        wynajmnowanych mieszkaniach i wszędzie było podobnie. Wyjątek to
        stara kamienica na pradze gdzie faktycznie nic nie było słychać. W
        szeregowcach jest podobnie. Zostaje dom wolno stojący.

        Pozdro
    • crazyfrogie Re: Tragiczna akustyka mieszkań 08.06.10, 21:44
      To prawda - te mieszkania są strasznie "głośne" - mieszkam w bloku E i po skosie
      gdzieś skądś dobiegają do nas ciągle jakieś odgłosy kłótni. Ale ten facet musi
      tą biedną kobietę wkurzać... :( Pomijając już dziecko... którego krzyk niósł się
      echem po całym bloku przez całą zimę. Musieliśmy odstawiać łóżko od ściany.

      Jakby tego było mało, w łazience mamy normalnie głuchy telefon - nie wiem, kto
      ten blok budował - może ABW albo CBA do celu podsłuchiwania mieszkańców :))
      • osyp Re: Tragiczna akustyka mieszkań 09.06.10, 16:58
        Dziękuję za wszystkie komentarze. Cieszę się bo przynajmniej wiem, że nie jestem
        odosobniona w tych spostrzeżeniach. Jednak muszę się nie do końca zgodzić z p.
        Pawłem bo mieszkałam w nowiutkim bloku na Bemowie przez 2 lata i bardzo rzadko
        słyszałam sąsiadów.
        Mieszkałam również w blokach z wielkiej płyty i również taka sama sytuacja, a
        praktycznie całe dzieciństwo przeżyłam w domku jednorodzinnym w zabudowie
        szeregowej i historia się powtarza-sporadycznie "podsłuchy" sąsiadów.
        Wybadałam również sytuację u znajomych (rodziny) mieszkających w nowszym
        budownictwie(po 2000 r.) na terenie Warszawy i okolic i oni wszyscy praktycznie
        jednym głosem mówią, że nie słychać ew. w łazience, co uważam za mniej więcej
        normalne, bo wentylacją się zawsze niosło i nosić będzie.
        Fajnie jeśli jest akt prawny dot. poziomu hałasu w mieszkaniach, muszę o tym
        porozmawiać ze znajomymi prawnikami, może uda się coś wykombinować, tylko tak
        jak napisała agnie-ssia, jak naprawić coś co już stoi...robić teraz
        remont mieszkania i obkładać wszystko jakimiś grubymi materiałami - no nie bardzo...
        Bądźmy dzieli! :D
        Jak mówi stare przysłowie : "Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło"

        Pozdrawiam
        • agnie-ssia Re: Tragiczna akustyka mieszkań 09.06.10, 21:40
          regulacja prawna to generalnie prawo budowlane jak dobrze kojarzę, trzeba by
          było przeczytać ale jakoś się zmusić nie mogę...
          i koniecznie trzeba sprawdzić rzeczywisty poziom hałasu, chyba nawet mam dostęp
          do miernika hałasu to się pobawię troszeczkę:) i dam znać co wyszło ale nie
          sądzę, że wyjdzie cokolwiek;/
          z tego co się orientuję to hałas przy elewacji budynku nie może wynosić więcej
          niż 45 dB ale w mieszkaniu nie wiem
          teraz nawet na dniach w pracy spotkam się z akustykiem to może go podpytam co i
          jak:)
          zawsze można wytoczyć proces deweloperowi jak Bajkowe I:)
          • zebrowski.pawel Re: Tragiczna akustyka mieszkań 10.06.10, 15:39
            Hej

            To może rzeczywiście Twoje mieszkanie jest specyficzne jeżeli
            dostrzegasz aż taką różnicę. Ale nie przejmuj się ja od 2 dni nie
            mam wody wieczorami i tak może być do końca upałów. Sweet. Podobno
            wodociągi budują przepompownie jakąś nową która ma podnieść
            ciśnienie, niby ma być gotowa na wrzesień.
            • osyp Re: Tragiczna akustyka mieszkań 10.06.10, 18:48
              Witam

              ja też mam problem z ciśnieniem wody, wieczorami leci jak krew z nosa, ale upały
              mają się skończyć w niedziele więc jeszcze tylko 2 dni :)Chyba wszyscy na
              Bajkowym I i II mają taki problem, z tego co czytałam w starszych postach.
              A o co Bajkowe I wytoczyło sprawę deweloperowi?

              Pozdrawiam
              • bajkowe1 Re: Tragiczna akustyka mieszkań 11.06.10, 07:34
                Witam
                na Bajkowym I nie ma juz takiego problemu, mieszkam na 3 pietrze i
                woda jest caly czas.
              • lalamido28 Re: Tragiczna akustyka mieszkań 18.06.10, 10:18
                na bajkowym I zrobili przepompownię i jest super.
                ja też na 3 p. i w lato rano i wieczorem wody nie było - podczas podlewania
                ogródków ;)
                teraz super!

                Ściany są w środku właściwie "puste" - niestety; jedynym rozwiązaniem poza
                grubymi płytami jest chyba tylko wstrzyknięcie pianki w te "dziury". a wiem że
                wchodzi nie jedna...
                • sar82 Re: Tragiczna akustyka mieszkań 19.06.10, 18:24
                  Hmmmm. Ciekawa sprawa z tą głośnością, bo albo mamy super cichych
                  sąsiadów, albo jakąś inną izolację (w co wątpię).
                  U nas jest cichutko, czasem tylko rano w łazience słychać bardzo cichy
                  śpiew jakiegoś Pana - tak jakby śpiewał dziecku jakąś piosenką :-)
                  Po za tym cicho sza, a nad nami mieszka 2 chłopców i też żadne tupanie
                  ani krzyki do nas nie dochodzą.
                  Pozdrawiam
      • ogider Re: Tragiczna akustyka mieszkań 31.12.12, 16:56
        Witam.
        Szukam osób mieszkających w budynku E.
        Chciałbym dopytać o to jak się mieszka,gdyż możliwe iż stanę się właścicielem jednego z mieszkań w tym bloku.
        Proszę o kontakt na maila.
        painkor@gmail.com
        • ogider Re: Tragiczna akustyka mieszkań 31.12.12, 16:57
          Ps.GG:10959809
    • ma-ad Re: Tragiczna akustyka mieszkań 19.08.10, 13:33
      Witam,

      Zgadzam się, że można mieć zastrzeżenia co do akustyki mieszkań, ale myślę, że „wina” leży w dużej mierze po stronie lokatorów. Z Państwa postów wynika, że najbardziej uciążliwe nie są „standardowe odgłosy” codziennego życia (np. szum odkręconej wody, odgłos odwirowywania prania, a w moim przypadku również bicia schabu), ale właśnie krzyki, tupania, kłótnie i „jeżdżenie meblami”.

      Gdy się tu wprowadziliśmy kilka lat temu było cicho i spokojnie, także u sąsiadów na górze. Z biegiem czasu zaczęło się tupanie i bieganie (co w przypadku dzieciaków jest zrozumiałe i w pewnych dawkach do przeżycia), do tego doszło ostre darcie się na dzieci i ich odpyskiwanie, wspominane wcześniej jeżdżenie meblami i nienaoliwione drzwi od szafy ryczące jak stary garbus. Najbardziej uciążliwe jest jednak to, że od kilku tygodni słychać „człapanie” - któryś z sąsiadów zaczął stąpać jak słoń (być może przesunął mu się punkt ciężkości ;-)), a do tego, pewnie ze względu na porę roku, najprawdopodobniej nie nosi kapci i stąd ten niesamowity pogłos.

      Pewnego południa odwiedzili nas znajomi (rodzice z dwójką dzieci, którzy także mieszkają w bloku) i mieli okazję słyszeć te wszystkie tupania, wrzaski i ostrą wiązankę, jaką puszczono do dzieci, zapytali nas wprost „Co za bydło mieszka nad Wami? Rozmawialiście z nim na temat tych uciążliwych hałasów?”. Pomyśleliśmy, że może rzeczywiście sąsiedzi nie są świadomi, że cały czas zachowują się tak głośno i może warto delikatnie powiedzieć im, że chcąc nie chcąc „uczestniczmy” w ich życiu, a wtedy bez większego wysiłku z ich i naszej strony problem się rozwiąże. W każdym razie gdybyśmy my dowiedzieli się, że zachowujemy się tak że słychać wszystko co się dzieje, zwrócilibyśmy baczniejszą uwagę na to co i jak robimy.

      Choć nie było to dla mnie łatwe i przyjemne (tak jak i pewnie nie jest dla forumowiczki osyp – stąd najprawdopodobniej ten post) po jakimś czasie zagadnęłam sąsiada na ten temat, ale bez wahania stwierdził, że tu nie u nich, a ostatnio, gdy można było dostać świra od hałasu, w południe zapukałam do sąsiadki i grzecznie powiedziałam o co mi chodzi, usłyszałam, że przecież nie jest po 22…
      Wynika z tego jasno, że to my mamy problem, bo przecież im nie przeszkadza hałas, który sami robią. Pozostaje mi tylko współczuć sobie i tym, którzy pracują w domu, chcą poczytać czy po prostu pobyć we własnym mieszkaniu we względnym spokoju nie tylko w nocy, ale i w dzień, a mają nad sobą czy z boku takich sąsiadów.

      Podsumowując – należy trzymać się zasady „wolnoć Tomku w swoim domku” i wszystkich innych mieć w nosie. Ja akurat żyję w przekonaniu, że m.in. że trzeba szanować innych, myśleć logicznie i nie robić drugiemu, co tobie niemiłe. Wydaje mi się, że przy odrobinie dobrej woli i zdrowego rozsądku wszystko jest do zrobienia – jak choćby widać na przykładzie forumowicza sar82 i jego sąsiadów. Ale widać też, że nie ze wszystkimi tak można.

      To tyle moich obserwacji i przemyśleń w sprawie akustyki mieszkań i „jakości” sąsiadów.
      Pozdrawiam.
      • osyp Re: Tragiczna akustyka mieszkań 24.08.10, 12:16
        Witam

        w 200% zgadzam się z ma-ad i wychodzę z tego samego założenia, że nie wszyscy są
        świadomi hałasu jaki robią i jestem gorącą zwolenniczką polubownego
        rozwiązywania sytuacji, czyli przede wszystkim rozmowa i prośba o zmniejszenie
        wywoływanych decybeli. Takie było moje podejście i byłam święcie przekonana, że
        jak dany sąsiad zostanie uświadomiony to problem minie...niestety strasznie się
        rozczarowałam. Widać nie wszyscy są przystosowani do życia w społeczeństwie.
        Po kilku moich i męża interwencjach nic się nie zmieniło. Sąsiedzi najpierw
        twierdzili, że to nie oni, ale obiecywali zwracać większą uwagę na swoje harce
        (nie mylić z innymi harcami ;) ) po 22, jednak obiecanki cacanki, potem zaczęli
        gubić się w zeznaniach.
        Hałas jak był tak jest. Teraz ćwiczę swoją cierpliwość, nie wiem na ile mi jej
        jeszcze starczy. Nie lubię wywoływać konfliktów, ale jeżeli będę do tego
        zmuszona to będę interweniować dalej tylko już u władz miejskich. Niektórzy
        mówią, że trzeba się z tym pogodzić, a ja mówię, że nie prawda. Ja i moja
        rodzina mamy prawo do spokojnego wypoczynku zwłaszcza w nocy. Więc jak trzeba,
        będę walczyć o swoje prawa, mam jednak ciągle nadzieje, że do tego nie dojdzie,
        bo chce żeby nam się miło mieszkało, a jak jest konflikt to nigdy nie jest miło.

        Jednak, żeby nie pisać, że mam tylko niedobrych sąsiadów, przytoczę sytuację z
        sąsiadami zza ściany, którzy to słuchali muzyki głośniej późno w nocy i na pewno
        nie byli świadomi, że u nas słychać prawie każde słowo piosenki, ale po jednej
        interwencji z prośbą o przyciszenie, sytuacja się nie powtórzyła. A więc można,
        jak się chce i jest się rozsądną osobą.
        Jest mi o wiele ciężej zrozumieć zachowanie sąsiadów, bo gdyby ktoś mi zwrócił
        uwagę, że jest u mnie głośno to bym stawała na przysłowiowych uszach, żeby to
        się nie powtórzyło, bo jestem zwolenniczką tego samego co napisała ma-ad "nie
        rób drugiemu co tobie nie miłe".
        Zresztą dla mnie jest logiczne i tak zostałam nauczona, że po 22 nie zaczyna się
        sprzątać, odkurzać,prać, przestawiać mebli itp. chyba, że się mieszka w domu
        jednorodzinnym, to wtedy rzeczywiście można "wolność Tomku w swoim domku", ale
        mieszkamy w bloku i powinniśmy się nawzajem szanować. Nie musimy udawać, że się
        lubimy i na siłę organizować spotkania zapoznawczego czy coś takiego, ale
        szacunek dla drugiego człowiek to wg. mnie podstawa życia w społeczeństwie.

        Na koniec jeszcze apel do tych osób, którym kiedyś zwrócono uwagę, że są za
        głośno. Proszę postawić się w sytuacji tego sąsiada, który przychodzi w nocy. Na
        pewno czuje się skrępowany, bo jest późno i ma obawy czy na pewno dobrze
        postępuje, bo może rzeczywiście te hałasy to nie od tych sąsiadów. Jest już na
        pewno trochę poddenerwowany, bo nie może spać. Może miał ciężki dzień w pracy,
        albo następny dzień będzie ciężki i chce się wyspać, żeby go łatwiej przeżyć,
        może przez te hałasy dziecko mu się budzi i płacze. Może on sam lub osoba z jego
        rodziny jest chora i potrzebuje spokoju. Można wymieniać 1000
        powodów i niektóre mogą się komuś wydać głupie czy błahe, ale dla tej osoby nie
        są i nikt nie przychodzi ot tak sobie bez powodu, bo proszę mi uwierzyć, że
        trzeba zebrać w sobie dużo odwagi, żeby zapukać do kogoś po 23.00 w nocy.

        Pozdrawiam i życzę miłego mieszkania :)
Pełna wersja