monic18
13.11.06, 15:40
To prawda że Pan Stachera przegrał te wybory, ale przegrał je w dobrym stylu.
Od drugiego na liście Chibowskiego dzieliło go tylko 54 głosy. Nie chcę
prorokować, ale jest duże prawdopodobieństwo że to były głosy zwolenników
Burmistrza Bokdsznajdera. Czyli jednak trochę zawiodło Stacherę "polityczne"
myślenie.
Pan Stachera częściowo zrealizował swój plan odsuwając od władzy
wieloletniego Burmistrza Boksznajdera, cześciowo jednak nie. W II turze już
go nie zobaczymy.
Ciekawe dlaczego odłączył się od PiSu z którym przecież pierwotnie
współpracował. Chyba nie wierzył w zwycięstwo znacznie młodszego od niego
kandydata tego ugrupowania. Wolał spróbować szczęścia w pojedynkę.
Wspólna droga Pisowcami wskazuje że Pan Stachera powinien poprzeć raczej
Perkowskiego, ale może wybrać przecież i Chibowskiego. Dwa tysiące szabel w
tym mieście to potężna armia, która może dać zwycięstwo kandydatowi PO.
Przewaga Perkowskiego nad Chibowskim wynosi tylko 1100 głosów. Patrząc na
poparcie Stachery to jednocześnie duża i mała przewaga.
Pan Stachera stoi przed trudnym dylematem komu zaufać i jednocześnie jak
wykorzystać rolę języczka u wagi. Ewentualnych partenerów z PISu już zna,
ludzie PO to dla niego wielka niewiadoma. Ciekawe co zdecyduje.