Dodaj do ulubionych

Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w Ząbka

18.05.07, 18:47
Obserwuj wątek
    • rotot Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 18.05.07, 18:48
      Dusigrosze z okolicznych sklepików nie pozwolą na otwarcie dużego sklepu w
      Ząbkach. Zobacz jakie larum podnieśli przy budowie Lidla. Zaangażowali nawet
      księdza, że niby zmarli mają coś przeciwko! Jak konkurencji nie ma, to można
      się dogadać i kosić maluczkich. Z lidlem pewnie nie znaleźliby wspólnego
      języka.
      A tak, biedne zbłąkane owieczki bulą więcej niż w niejednym sklepie w warszawce
      mimo, że giełda towarowa jest tuż tuż.
      Swoją drogą ciekawe, że ksiądz bardziej dba o zmarłych niż o żywych. Zmarli są
      już w niebie, a tu na ziemi jedni wykorzystują drugich i jeszcze zasłaniają się
      tymi, którzy odeszli. Czy to nie jest okropne?
      Może zorganizujmy ruch na rzecz Lidla (czytaj tanich sklepów)
      Kto jest za sklepami wielkopowierzchniowymi w Ząbkach, proszę się wpisywać, bo
      do tej pory słuszę tylko, że nam takich nie potrzeba.
      W tym mieście oprócz bogatych są też biedni, którzy liczą każdą złotówkę, czy
      wolno nam odmawiać im alternatywy dla zakupów.
      Co myślicie?

      Post przeniesiony z "jaki to sklep będzie" w celu dyskusji w szerszym gronie.
      Zapraszam
    • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 21.05.07, 17:19
      Nie jestem fascynatem Lidla i nie sądzę, abym tam często robił zakupy. Mimo, że
      jest tam tanio, wolę markowe, droższe produkty.

      Jednak zdecydowanie jestem PRZECIWNY blokowaniu budowy Lidla tłumacząc to
      ochroną małych sklepów i dobrem konsumentów. Wszelkie próby wykoszenia
      konkurencji na wyższym szczeblu to powrót do czasów PRL'u, ochyda! Mamy wolny
      rynek, niech konsument sam sobie wybierze, gdzie woli robić zakupy, odgórne
      regulacje w tej kwestii nie mają sensu. Jeśli Lidl będzie niekonkurencyjny,
      upadnie, jeśli małe sklepy okażą się gorsze, one splajtują, a może i market i
      sklepy się utrzymają z korzyścią dla klienta w postaci zmniejszenia cen i
      poprawienia jakości?

      Skoro chcemy chronić drobnych kupców (ze szkodą dla konsumentów) poprzez
      blokowanie im konkurencji, dlaczego nie chronić również innych sektorów
      gospodarki poprzez ograniczenia dla konkurencji? Wykosić duże firmy, przecież
      są konkurencją dla małych firm rodzinnych, zablokować powstawanie nowych,
      wprowadzić odgórne nakazy, zakazy, sterowanie, itd...

      Szczerze życzę powodzenia firmie Lidl w walce z próbującą ją zniszczyć
      konkurencją w postaci drobnych kupców.
        • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 10:09
          epti1 napisała:

          > wracasz mi Wasc wiare w ludzi.

          Wiadomo nie od dziś, że jest grupa ludzi, którzy usilnie zabiegają o
          wyeliminowanie Lidla. Do tego próbują dorabiać dziwne teorie jakoby powstanie
          marketu było ze szkodą dla konsumentów, jakieś dziwne wizje katastroficzne o
          upadku polskiego handlu i przemysłu, o przepędzeniu niemieckich inwestorów
          i "obronie" przed nimi polskiej ziemi, itd.

          Mam nadzieję, że Lidl wkrótce powstanie :)
          • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 11:03
            Wiadomo nie od dziś że jest grupa ludzi która usilnie zabiega o lokalizacje dla marketów. Dorabiają do tego dziwne teorie o dobrodziejskim wpływie dyskontów na społeczeństwo. Tak naprawdę nie wierzę w ich społeczne zaangażowanie. Podejrzewam że albo mają ultraliberalne przekonania ( i to by ich w jakimś stopniu tłumaczyło, bo nawet jeżeli błądzą to szczerze bronią swoich przekonań ) albo mają w tym interes i są sterowani przez firmy które właśnie takie lidle stawiają.
      • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 21.05.07, 19:05
        tedglen napisał:
        Jeśli Lidl będzie niekonkurencyjny,
        > upadnie, jeśli małe sklepy okażą się gorsze, one splajtują, a może i market i
        > sklepy się utrzymają z korzyścią dla klienta w postaci zmniejszenia cen i
        > poprawienia jakości?

        Pozwolę sobie zabrać głos w tej dyskusji bo w pzeciwieństwie do większości tu obecnych mam doświedczenie we współpracy z zachodnimi sieciami.

        Podam kilka faktów.
        Jak myślicie dlaczego w zachodnich sieciach jest taniej. Jeżeli myślicie że dlatego że mają niższą marżę niż "dusigrosze z Powstańców" to jesteście w błędzie. Negocjują niższe ceny od producentów powiecie. Tak jest zapewne, tylko jak myślicie czyim kosztem to się odbywa. Kosztem jakości oczywiście. Napewno nie mają niższych kosztów bo przecież wydali miliony na wybudowanie marketów.

        W chwili obecnej trwa oczywiście walka między sieciami, co skutkuje niskimi canami, ale chyba widzicie Państwo że tych sieci jest coraz mniej. Real kupił Geanta, Tesco kupiło Leader Pricea, Albert jest już właściwie sprzedany. Niedługo nie będzie już konkurencji i co wtedy? Myślicie, że sieci kiedy będą miały 80% udziału w rynku będą nadal tanie. Czy pomyśleliście o tych tysiącach osób zatrudnionych w sklepach osiedlowych. Ale nie tylko oni są zagrożeni. Jeżeli np. francuska sieć będzie liderem rynku to co ich powstrzyma od szantażowania producentów "albo sprzedacie nam za bezcen 51% udziałów, albo jutro przestaniemy od was kupować i wtedy sami upadniecie" Rośnie udział w rynku tzw. marek własnych sieci. Dlaczego. Dlatego, bo jedyną bronią producentów w negocjacjach z sieciami jest posiadanie silnej marki. Marki po którą (jeżeli market nie będzie miał ) klient pójdzie do sklepu osiedlowego. Dlatego sieci zachodnie promują tzw tanie marki. W przypadku marek których właścicielem jest sieć , dzisiaj może produkować je producent x a jutro y. Klient tego nie zauważa, i o to chodzi...
        Podsumowując moją dość chaotyczną wypowiedź. Tylko osoba naprawdę krótkowzroczna i patrząca w perspektywie "tu i teraz" może tak sie zachwycać Lidlem i jemu podobnymi sklepami. Dzięki takiemu podejściu, za kilka lat nie będzie konkurencji i dopiero wtedy zobaczymy jak mamy tanio. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że w naszym kraju już prawie nie ma polskich produktów. Są polkie marki, ale właścicielami ich jest już zachodni kapitał. Uwieżcie mi że nie jestem napalonym fanem samoobrony. Pracuję w branży spożywczej wiele lat i wiem co mówię.
        Mógłbym jeszcze długo pisać na ten temat, ale czas mnie goni więc dopiszę jeszcze trochę innym razem.
        Pozdrawiam
        • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 21.05.07, 20:09
          tajemniczy.anonim napisał:

          > Podam kilka faktów.
          > Jak myślicie dlaczego w zachodnich sieciach jest taniej. Jeżeli myślicie
          > że dlatego że mają niższą marżę niż "dusigrosze z Powstańców" to jesteście w
          > błędzie.

          Na pewno mają niższą marżę. A pozwalają im na to niższe koszty i wysoki obrót.


          > Negocjują niższe ceny od producentów powiecie. Tak jest zapewne, tylko jak myś
          > licie czyim kosztem to się odbywa. Kosztem jakości oczywiście.

          Dlaczego kosztem jakości? Jeśli kupuję wodę Żywiec niegazowaną w Realu to ma
          ona niższą jakość niż ta sama woda w sklepie na Powstańców?


          > Napewno nie mają
          > niższych kosztów bo przecież wydali miliony na wybudowanie marketów.

          Mogą mieć niższe koszty. Co z tego, że wydali miliony na wybudowanie marketu,
          podziel te miliony przez ilość sprzedanego towaru. To samo zrób dla małego
          sklepu osiedlowego. Porównaj wtedy te koszty.


          > W chwili obecnej trwa oczywiście walka między sieciami, co skutkuje
          > niskimi canami,

          Zdecyduj się w końcu, w marketach jest taniej czy nie? W innym wątku pisałeś,
          że wcale taniej nie jest.


          > ale chyba widzicie Państwo że tych sieci jest coraz mniej.
          > Real kupił Geanta, Tesco kupiło Leader Pricea, Albert jest już właściwie
          > sprzedany. Niedługo nie będzie już konkurencji i co wtedy?

          Nie będzie konkurencji wtedy gdy w sztuczny sposób będzie ona niszczona, tak
          jak teraz dzieje się z Lidlem. Pozwólmy rynkowi się rozwijać w sposób
          naturalny, wtedy konkurencja będzie.


          > Myślicie, że sieci kiedy będą miały
          > 80% udziału w rynku będą nadal tanie.

          Będą nadal tanie, bo jeśli będą drogie to w NATURALNY rynkowy sposób powstanie
          konkurencja. Chyba, że te sieci posiadające 80% rynku tak będą lobbowały w
          rządzie żeby wykosić swoją konkurencję. Jednak zakładam, że za kilka lat będą u
          nas u władzy inni ludzie niż teraz i nie będzie im w głowie takie "regulowanie"
          rynku.


          > Czy pomyśleliście o tych tysiącach osób zatrudnionych w sklepach osiedlowych.

          Czemu mam ze swojej kieszeni na nich płacić? Los drugiego człowieka jest bardzo
          ważny, ale dlaczego w ten dziwny sposób mamy chronić tą grupę zawodową? A inne
          grupy? Czemu nikt nie pomyślał 10 lat temu o kasjerkach w bankach, przecież
          wiadomo było, że jak wejdzie bankowość elektroniczna to część z tych osób
          straci pracę? Trzeba było po prostu jej odgórnie zakazać i ludzie musieliby
          dzisiaj robić przelewy stojąc w okienku zamiast internetem.


          > Pracuję w branży spożywczej wiele lat i wiem co mówię.

          To żaden argument niestety.
          • ancymonek3 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 21.05.07, 23:16
            "Dlaczego kosztem jakości? Jeśli kupuję wodę Żywiec niegazowaną w Realu to ma
            ona niższą jakość niż ta sama woda w sklepie na Powstańców?"

            Nie wiem czy słyszałesw ale niektorzy producenci maja specjal;na produkcje dla
            supermarketow. Kiedys np w realu była partia pampersow ktora byla specjalnie
            dla nich wyprodukowana z po promocyjnej cenie. Sama je testowalam.

            • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 09:59
              ancymonek3 napisał:

              > "Dlaczego kosztem jakości? Jeśli kupuję wodę Żywiec niegazowaną w Realu to ma
              > ona niższą jakość niż ta sama woda w sklepie na Powstańców?"
              >
              > Nie wiem czy słyszałesw ale niektorzy producenci maja specjal;na
              > produkcje dla
              > supermarketow. Kiedys np w realu była partia pampersow ktora byla specjalnie
              > dla nich wyprodukowana z po promocyjnej cenie. Sama je testowalam.

              Ale większość towarów, przynajmniej te, które ja kupuję mają identyczną jakość
              i nijak ich nie odróżnisz.
          • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 00:57
            tedglen napisał:
            > Na pewno mają niższą marżę. A pozwalają im na to niższe koszty i wysoki obrót.

            Nie pisz "napewno", Tobie się wydaje, a ja wiem. Współpracowałem z prawie wszystkimi sieciami hipermarketów i wiem jaką mieli marże na moich produktach. W Markecie mierzy się marżę z metra bierzącego półki. Jeżeli ta jest niezadowalająca to albo producent zapłaci, albo sieć usunie jego produkt z półki.

            > Dlaczego kosztem jakości? Jeśli kupuję wodę Żywiec niegazowaną w Realu to ma
            > ona niższą jakość niż ta sama woda w sklepie na Powstańców?
            >
            Nie dotyczy to wszystkich produktów, ale są takie które są robione specjalnie pod konkretną sieć. Poza tym ciągłe dążenie sieci do obniżania ceny za wszelką cenę doprowadza do obniżania jakości wszystkich produktów.
            Zapytaj sie kogoś czy np. mieszanka wedlowska smakuje tak jak kiedyś.

            Co z tego, że wydali miliony na wybudowanie marketu,
            > podziel te miliony przez ilość sprzedanego towaru. To samo zrób dla małego
            > sklepu osiedlowego. Porównaj wtedy te koszty.

            Znowu nie wiesz o czym mówisz. Sklepy osiedlowe są często w wynajmowanych lokalach bez wielkiego nakładu inwestycyjnego. Wybudowanie hipermarketu to ogromna inwestycja obliczona na wiele lat. W chwili obecnej hipermarkety ledwo się utrzymują (dlatego też niektóre sieci wycofują się z inwestowania w naszym kraju np. Ahold ) Te które zostały liczą, że inwestycje zwrócą im się kiedy zniszczą polski handel i będą mogli dyktować warunki.

            > Zdecyduj się w końcu, w marketach jest taniej czy nie?
            Polityka marketów jest następująca. Działają agresywnie promocyjnie oraz wybierają najpopularniejsze produkty które sprzedają taniej. Nie będę mój drogi robił Ci wykładu z psychologii sprzedaży ale możesz mi wierzyć że statystyczny konsument jest w stanie zapamiętać konkretną ilość cen i konkretne produktu. Uwież mi że specjaliści z zachodnich sieci dokładnie wszystko wyliczyli i statystycznie marża wychodzi im godziwa, mimo że część produktów oddają taniej. Mechanizmów manipulacji klientem jest wiele np. zasada komplementarności zakupów ( kiedyś wytłumaczę Ci na czym to polega, ale teraz mi się nie chce )

            > Nie będzie konkurencji wtedy gdy w sztuczny sposób będzie ona niszczona, tak
            > jak teraz dzieje się z Lidlem. Pozwólmy rynkowi się rozwijać w sposób
            > naturalny, wtedy konkurencja będzie.

            Skąd to wrażenie że rynek rozwija się w sposób naturalny. Zachodnie sieci korzystają ze zwolnień podatkowych. Transferują zyski za granicę w postaci tzw. opłat licencyjnych. Pobierają ( mimo że prawo im tego zabrania ) ogromne opłaty za "półkę" itd...
            To właśnie polski handel jest sztucznie niszczony.

            > Będą nadal tanie, bo jeśli będą drogie to w NATURALNY rynkowy sposób powstanie
            > konkurencja.
            To dopiero pomysł. Mamy telekomunikację polską która jest monopolistą. Gdyby nie pomoc państwa ( urząd komunikacji elektronicznej który dba by tpsa nie blokowała konkurencji ) to żadna konkurencja by nie powstała bo silny gracz na rynku jest w stanie zablokować jej rozwój w zarodku. Wystarczy że postawi swoim dostawcom ultimatum "albo dostarczacie do mnie, albo do nich"

            > Czemu mam ze swojej kieszeni na nich płacić?

            Nikt nie karze Ci na nich płacić, ale gospodarka ma to do siebie, że kiedy tysiące ludzi zostanie bez pracy to ktoś będzie musiał płacić im zasiłki. A wtady wszyscy za to zapłacimy. Uwierz mi że nie chodzi tu tylko o kasjerki. To także duża część przemysłu spożywczego, usług związanych ze sklepami itp... Łącznie ogromna masa ludzi.
            Różnica między nami polega na tym że ja mówię o praktyce a Ty o teorii.
            I żeby było jasne. Nie mamy odwrotu od marketów, ale powinny być lokalizowane na przedmieściach gdzie będą stymulowały ich rozwój. Lokalizowanie ich w takich miejscach jak ząbkowski lidl nie tylko niczego nie stymuluje, ale wręcz degraduje nasze miasto. Powoduje paraliż komunikacyjny, że o oszpecaniu miasta nie wspomnę. A to że znam doskonale branżę spożywczą jednak jest argumentem!!!
            • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 09:27
              tajemniczy.anonim napisał:

              > Nie pisz "napewno", Tobie się wydaje, a ja wiem. Współpracowałem z
              > prawie wszystkimi sieciami hipermarketów i wiem jaką mieli marże na
              > moich produktach.

              Pisałeś wcześniej, że ceny markowych produktów są niekoniecznie tańsze w
              marketach, udowodniłem Ci, że tak zdecydowanie nie jest, są tańsze i to o dużo.

              To może Twoją kolejną śmiałą tezę spróbujemy udowodnić lub odeprzeć za pomocą
              *konkretnych* liczb? Napisz teraz jakie to były *dokładnie* produkty i jakie
              dokładnie marże.


              > > Dlaczego kosztem jakości? (...)
              > Nie dotyczy to wszystkich produktów, ale są takie które są robione
              > specjalnie pod konkretną sieć.

              To tylko część rynku, ja na przykład nie kupuję towarów marki aro czy leader
              price. Mam podstawy sądzić, że spora część społeczeństwa również. W miarę
              bogacenia się ludzi coraz więcej z nich będzie wolała zapłacić wyższą cenę za
              wyższą jakość produktu.


              > Poza tym ciągłe dążenie sieci do obniżania ceny za wszelką
              > cenę doprowadza do obniżania jakości wszystkich produktów.

              Promujesz tutaj wizję katastroficzną, a kiedy koniec świata? :)

              Jeśli powiedzmy 30% społeczeństwa nie będzie zadowalała jakość czekolady X za
              cenę 1,50zł, która będzie kiepskiej jakości to naturalne jest, że powstanie
              firma, która wyprodukuje czekoladę Y w cenie 3,50zł o bardzo dobrej jakości i
              te 30% społeczeństwa będzie ją kupować. Ewentualnie taką czekoladę ktoś
              zaimportuje np. z Czech. Sytuacja przez Ciebie opisywana może się sprawdzić
              wtedy, gdy zostaniemy drugą Białorusią, ale na razie nic na to nie wskazuje,
              jesteśmy w UE.

              Chyba nie chcesz powiedzieć, że dla ludzi, których będzie no to stać nie będzie
              na rynku bardzo wysokiej jakości produktów spożywczych?


              > Zapytaj sie kogoś czy np. mieszanka wedlowska smakuje tak jak kiedyś.

              Tego typu produktów jest mnóstwo, jeśli mieszanka wedlowska smakuje gorzej, z
              powodzeniem znajdziesz inny, lepszy produkt.


              > Znowu nie wiesz o czym mówisz. Sklepy osiedlowe są często w wynajmowanych
              > lokalach bez wielkiego nakładu inwestycyjnego. Wybudowanie hipermarketu
              > to ogromna inwestycja obliczona na wiele lat.

              Powiedz mi czemu ludzie kupują mieszkania i budują domy za ogromne pieniądze,
              czy nie taniej jest przez całe życie wynajmować?


              > Te które zostały liczą, że inwestycje zwrócą im się kiedy zniszczą
              > polski handel i będą mogli dyktować warunki.

              Tak, na pewno ich celem jest zniszczenie polskiego handlu, jakbym słyszał Pana
              Leppera :) To może w ogóle zakazać inwestowania obcym firmom w gospodarkę?
              Przecież mogą zniszczyć polskie firmy. Luuuudzie, ratunku!


              > Polityka marketów jest następująca. Działają agresywnie promocyjnie
              > oraz wybierają najpopularniejsze produkty które sprzedają taniej.

              Które produkty *konkretnie* w markecie są droższe? Bardzo teoretyzujesz, może
              trochę konkretnych przykładów? Mnie interesuje ile zapłacę sumarycznie za wózek
              produktów w markecie i ile bym zapłacił za to samo w małym sklepie. Mam Ci
              zrobić skan rachunku z marketu sprzed miesiąca czy dwóch? Wtedy możemy policzyć
              kwotę jaką zapłaciłbym za to samo w sklepie osiedlowym. Robimy taki test czy od
              razu przyznajesz mi rację?
              • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 10:44
                Ja starałem się ustosunkować do wszystkich Twoich tez, Ty widzę moje traktujesz bardziej wybiórczo.
                Po pierwsze, gdybyś przeczytał dokładnie mojego posta zobaczył byś że zauważam niższe ceny wielu produktów. Więcej, nawet opisuję mechanizm ich ustalania.

                > To tylko część rynku, ja na przykład nie kupuję towarów marki aro czy leader
                > price. Mam podstawy sądzić, że spora część społeczeństwa również. W miarę
                > bogacenia się ludzi coraz więcej z nich będzie wolała zapłacić wyższą cenę za
                > wyższą jakość produktu.

                Przypominam że nasza dyskusja zaczeła sie od sklepy lidl. W tym sklepie większość produktów to "marki własne"
                Wybacz, ale większość konsumentów nie umie odróżnić produktów lepszej jakościod kiepskich. Produkt nafaszerowany chemią, polepszaczami, konserwantami, barwnikami itp. smakuje podobnie. Dlatego że klienci nie potrafią tego rozróżnić, kierują się Marką produktu. Dzięki tak kochanym przez Ciebie marketom, produkty markowe tracą na znaczeniu, według badań rynkowych udział "marek własnych" sukcesywnie rośnie. Powiesz pewnie, że dlatego bo są bardzo smaczne. Ja powiem, że dlatego bo markety ograniczają im konkurencję, a klient nieświadomy kupuje to co jest. Właśnie dlatego że tak jest rozwijają się sieci typu Alma, Piotr i Paweł, czy Bomi. Tyle tylko że te sieci nadal mają promil udziału w rynku i w skali całego rynku sie nie liczą.

                > Napisz teraz jakie to były *dokładnie* produkty i jakie
                > dokładnie marże.

                Wiele produktów sprzedawałem zachodnim sieciom, od wędlin, mięsa , mrożonek przez herbaty i słodycze. Marże przekraczały wielokrotnie 40%. Możesz być pewien że "dusigrosze z Powstańców" takich marż nie mają.

                > Jeśli powiedzmy 30% społeczeństwa nie będzie zadowalała jakość czekolady X za
                > cenę 1,50zł, która będzie kiepskiej jakości to naturalne jest, że powstanie
                > firma, która wyprodukuje czekoladę Y w cenie 3,50zł o bardzo dobrej jakości i
                > te 30% społeczeństwa będzie ją kupować.

                Znowu wychodzi Twoja niewiedza. W chwili obecnej rynkiem rządzi dystrybucja, a nie klient. Jeżeli sieć uzna że nie zarabia tyle ile chce na czekoladzie za 3,50 to jej po prostu nie będzie. Jeżeli producenta tej dobrej czekolady nie będzie stać na opłaty których rządają markety to klient nigdy się o niej nie dowie. Piszesz że ktoś zaimportuje czekoladę z czech. Ok. a po zaimportowaniu gdzie ją sprzeda. Na łóżku polowym na ulicy?

                > Chyba nie chcesz powiedzieć, że dla ludzi, których będzie no to stać nie będzie
                >
                > na rynku bardzo wysokiej jakości produktów spożywczych?

                Nie tego nie twierdzę, tylko że taka dobra żywność będzie dostępna dla naprawdę bogatych. W krajach europy zachodniej taka zdrowa żywność jest bardzo droga. To zresztą naturalne. Skoro zwykła żywność będzie droga, to zdrowsza będzie musiała być relatywnie droższa.

                > Powiedz mi czemu ludzie kupują mieszkania i budują domy za ogromne pieniądze,
                > czy nie taniej jest przez całe życie wynajmować?

                Nie wiem o co chodzi z tym pytaniem, ale spróbuję sie domyślić. Widzisz, gdyby właściciel takiego powiedzmy 200m sklepu miał pewność że za rok nie otworzy mu się np. lidl zapewne zainwestował by we własny lokal (o ile było by go na to stać ). Jednak sklepy osiedlowe takiej pewności nie mają, więc wynajmują lokale i wegetują. Nie inwestują w sklepy bo przecież w wynajmowany lokal nie warto. Z jednej strony to źle, bo te sklepy wyglądają jak wyglądają. Z drugiej strony nie ponosząc kosztów inwestycyjnych są w stanie jeszcze funkcjonować przy konkurencji marketów.

                > Tak, na pewno ich celem jest zniszczenie polskiego handlu, jakbym słyszał Pana
                > Leppera :) To może w ogóle zakazać inwestowania obcym firmom w gospodarkę?
                > Przecież mogą zniszczyć polskie firmy. Luuuudzie, ratunku!

                Ich celem nie jest zniszczenie polskiego handlu. Ich celem jest biznes, a środkiem do niego jest właśnie uzyskanie określoneho udziału w rynku, który pozwoli im dyktować ceny. Właśnie dlatego Geant wycofał się z polski. W komunikacie informującym o wycofaniu i sprzedaży przedstawiciel tej sieci napisał że decyzja ta podyktowana była brakiem perspektyw na osiągnięcie satysfakcjonującego ich udziału w rynku.

                Tak jak wcześniej napisałem nie mamy odwrotu od marketów. Co nie zmienia faktu że nie powinny być lokalizowane w takich miejscach jak ząbkowski lidl. Powinny być na przedmieściach. Pisałem o tym w poprzednim poście więc nie będę się powtarzał.
                Dodam jeszcze na zakończenie, że jeżeli markety są takim dobrodziejstwem, to dlaczego mieszkańcy wilanowa protestują ( zresztą skutecznie bo marketu tam nie będzie ) przeciwko budowie Carrefoura. Przecież mieli by wszystko taniej. Myślisz że tam protestowali sami sklepikarze?
                • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 11:51
                  tajemniczy.anonim napisał:

                  > Ja starałem się ustosunkować do wszystkich Twoich tez, Ty widzę
                  > moje traktujesz bardziej wybiórczo.

                  Nie tak, do tych tez, do których się nie odnoszę możesz traktować, że się z
                  nimi zgadzam, ewentualnie nie mam nic mądrego do powiedzenia. Ewentualnie
                  spróbuję się odnieść za jakiś czas jak sobię to przemyślę.


                  > Przypominam że nasza dyskusja zaczeła sie od sklepy lidl. W tym
                  > sklepie większość produktów to "marki własne"

                  Tak, zaczęła się od Lidla, ale dyskusja jest generalnie o marketach, również
                  tych z produktami markowymi. Produkty marek własnych mnie praktycznie nie
                  interesują, nie kupuję. Rozmawiajmy o produktach markowych.


                  > Wybacz, ale większość konsumentów nie umie odróżnić produktów lepszej
                  > jakości od kiepskich.

                  Umie. Na pewno większość zauważy różnicę w jakości czekolady aro i wedla czy
                  innej milki. Wiadomo, reklama, przywiązanie do marki robi swoje, ale bez
                  przesady, jeśli coś jest kiepskie da się to zauważyć, nie rób z ludzi
                  nieświadomych, zaprogramowanych robotów. Jeśli jakaś marka obniży jakość,
                  stopniowo będzie tracić pewnych klientów, na jej miejsce wejdzie inna.


                  > Wiele produktów sprzedawałem zachodnim sieciom, od wędlin, mięsa ,
                  > mrożonek przez herbaty i słodycze. Marże przekraczały wielokrotnie 40%.
                  > Możesz być pewien że "dusigrosze z Powstańców" takich marż nie mają.

                  Konkretne nazwy towarów i konkretne stawki poproszę.


                  > Znowu wychodzi Twoja niewiedza. W chwili obecnej rynkiem rządzi
                  > dystrybucja, a nie klient. Jeżeli sieć uzna że nie zarabia tyle ile chce
                  > na czekoladzie za 3,50 to jej po prostu nie będzie. Jeżeli producenta
                  > tej dobrej czekolady nie będzie stać na opłaty których rządają markety
                  > to klient nigdy się o niej nie dowie.

                  Czyli klient nie będzie miał dostępu do lepszej czekolady, będzie skazany jeść
                  tą za 1,50zł? Mam pieniądze, chcę kupić bardzo dobrą czekoladę, nawet za cenę 3
                  krotnie wyższą i co, nie dostanę takiej w sklepie czy markecie? Przypominam, że
                  mówimy o Polsce nie o Białorusi.


                  > > Chyba nie chcesz powiedzieć, że dla ludzi, których będzie no to stać nie
                  > > będzie na rynku bardzo wysokiej jakości produktów spożywczych?
                  >
                  > Nie tego nie twierdzę, tylko że taka dobra żywność będzie dostępna dla
                  > naprawdę bogatych.

                  Żeby kupić produkt jakości jogurtu Danone, keczupu Pudliszki trzeba będzie być
                  bardzo bogatym, nie przesadzasz?


                  > Widzisz, gdyby właściciel takiego powiedzmy 200m sklepu miał pewność że
                  > za rok nie otworzy mu
                  > się np. lidl zapewne zainwestował by we własny lokal (o ile było by go na
                  > to stać ).

                  A Lidl skąd ma gwarancję, że nie wyrośnie mu za jakiś czas konkurencja? To jest
                  wolny rynek, jeśli zakładam firmę, to też nie będę inwestował bo może mi
                  wyrosnąć konkurencja i trzeba się bedzie zwijać? Coś mi się wydaje, że nie
                  rozumiesz zasad działania wolnego rynku i najchętniej byś odgórnie sterował
                  konkurencją.


                  > Tak jak wcześniej napisałem nie mamy odwrotu od marketów. Co nie zmienia
                  > faktu że nie powinny być lokalizowane w takich miejscach jak ząbkowski lidl.
                  > Powinny być na przedmieściach.

                  To już jakby inny aspekt tej sprawy. Nie chcę dyskutować czy w tym akurat
                  miejscu powinien być market, być może nie. Dla mnie istotny jest aspekt
                  konkurencji marketu dla małych sklepów.


                  > Dodam jeszcze na zakończenie, że jeżeli markety są takim dobrodziejstwem,
                  > to dlaczego mieszkańcy wilanowa protestują ( zresztą skutecznie bo
                  > marketu tam nie będzie ) przeciwko budowie Carrefoura. Przecież mieli
                  > by wszystko taniej. Myślisz że tam protestowali sami sklepikarze?

                  Nie wiem, nie znam dokładnie sprawy. Jednak w Ząbkach mieszkańcy raczej nie
                  protestują przeciwko marketom, raczej słyszy się głosy, że by się przydały.
            • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 09:44
              tajemniczy.anonim napisał:

              > > Będą nadal tanie, bo jeśli będą drogie to w NATURALNY rynkowy sposób
              > > powstanie konkurencja.
              > To dopiero pomysł. Mamy telekomunikację polską która jest monopolistą.
              > Gdyby nie pomoc państwa ( urząd komunikacji elektronicznej który dba by
              > tpsa nie blokowała konkurencji ) to żadna konkurencja by nie powstała
              > bo silny gracz na rynku
              > jest w stanie zablokować jej rozwój w zarodku.

              Jeśli tpsa stosuje nieuczciwe, niezgodne z prawem praktyki celem osłabienia
              konkurencji to dobrze, że urząd ją napomina do porządku w postaci nakładania
              kar. Jednak konkurencja tpsa zdobywa coraz więcej rynku, jest to zdrowe. Widać,
              że nawet zainwestowanie kilku miliardów zł na rynku telekomunikacyjnym w
              powstanie nowej firmy konkurencyjnej dla tpsa nie jest problemem.

              Tak samo powinno być z każdą firmą, która ma zapędy monopolistyczne. Jeśli sieć
              marketów będzie w sposób niezgodny z prawem walczyła z konkurencją, urząd taki
              zareaguje, proste.
              • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 10:50
                Jeśli sieć
                >
                > marketów będzie w sposób niezgodny z prawem walczyła z konkurencją, urząd taki
                > zareaguje, proste.

                Nie ma urzędu który by się takimi praktykami zajmował no może poza uokikiem. Ale uokik też się tym nie zajmuje. POHID ( jeżeli wiesz co to jest ) jest potężnym lobbystą i nikt nie chce im podpaść. Inspekcja handlowa, sanepid, pip omijają markety szerokim łukiem.
                Pisz proszę o praktyce a nie o teorii.
                • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 12:02
                  tajemniczy.anonim napisał:

                  > Nie ma urzędu który by się takimi praktykami zajmował no może poza uokikiem.
                  > Ale uokik też się tym nie zajmuje.

                  A są obecnie jakieś podstawy do podjęcia jakiś działań w kwestii ochrony
                  konkurencji? Nawet jeśli są jakieś nieprawidłowości to lepiej wykosić
                  całkowicie markety niż poprawić te nieprawidłowości? Jak skaleczysz palec to
                  amputują Ci od razu całą rękę?


                  > POHID ( jeżeli wiesz co to jest )

                  Nie wiem, może wytłumaczysz?


                  > jest potężnym lobbystą i nikt nie chce im podpaść. Inspekcja handlowa,
                  > sanepid, pip omijająmarkety szerokim łukiem.

                  Na pewno? A chociażby sprawa Biedronki, o której było głośno? Te urzędy po to
                  są aby działać i służyć ludziom, żyjemy chyba w państwie prawa?
                  • hankow Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 23.05.07, 22:17
                    Informacja ze stronki POHID
                    POHID
                    Co to jest Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji?

                    POHiD jest zwišzkiem pracodawców zrzeszajšcym duże firmy detaliczne i
                    dystrybucyjne, przyjmujšc jako podstawowe kryterium posiadanie minimum 2000m2
                    łšcznej powierzchni sprzedaży.

                    POHID za swój cel nadrzędny uważa reprezentacje interesów swych członków wobec
                    organów władzy publicznej oraz innych organizacji reprezentujšcych �rodowiska
                    gospodarcze i konsumenckie.

                    Działa na rzecz ochrony wolnej konkurencji i swobodnego dostępu do rynku
                    wszystkich podmiotów gospodarczych w Polsce.

                    W cišgu ponad trzech lat działalno�ci POHID w istotny sposób przyczynił się do
                    powstania w Polsce zintegrowanego systemu handlu i dystrybucji oraz do
                    usprawnienia systemu artykulacji interesów �rodowiska gospodarczego zarówno w
                    stosunku do publicznych instytucji polskich i zagranicznych.

                    Sprawš, do której Organizacja przykłada szczególnš wagę jest współpraca z innymi
                    podmiotami w szczególno�ci z małymi i �rednimi przedsiębiorstwami handlowymi i
                    produkcyjnymi oraz organizacjami skupiajšcymi �rodowiska handlowe"

                    Koniec cytatu. Ich członkami są m.in. Carrefour, METRO (Makro, Real), Tesko,
                    Selgros no i LIDL !!!!

                    Zgadzam się w pełni z przedstawionym przez tajemniczego anonima tokiem
                    rozumowania. Sądzę, że jest b. dobrze rozeznany w rynku.
            • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 22.05.07, 13:50
              tajemniczy.anonim napisał:

              > Nikt nie karze Ci na nich płacić, ale gospodarka ma to do siebie, że
              > kiedy tysiące ludzi zostanie bez pracy to ktoś będzie musiał płacić
              > im zasiłki. (...)
              > To także duża część przemysłu spożywczego,
              > usług związanych ze sklepami itp...

              Niekoniecznie zasiłki, zawsze mogą zmienić branżę. Jeśli firma jest nierentowna
              to upada a jej pracownicy zatrudniają się w innej i nie ma co nad nimi płakać.
              Do nierentownych kopalni czy hut też mamy dokładać długimi latami ze wspólnego
              budżetu dlatego, żeby ich pracownicy nie zostali zwolnieni? Chore!

              Jednak wcale nie jest powiedziane, że markety spowodują, że tysiące ludzi
              zostanie bez pracy, a jeśli już to nie będzie to jakaś nagła akcja. Nie wierzę
              w żadne katastroficzne wizje związane ze zwiększaniem udziału marketów w rynku.
              Tak samo jak nie wierzyłem w żadne czarne wizje związane z wejściem Polski do
              UE, a było ich sporo. Może przypominasz sobie jakieś? Też twierdziłeś wtedy, że
              upadnie nasz przemysł, rolnictwo, zostaniemy wykupieni przez Niemców, będziemy
              parobkami, zalani ich towarami?


              > A to że znam doskonale branżę spożywczą jednak jest argumentem!!!

              Tak, jest to jakiś argument w tej dyskusji. Ty znasz tą branżę od strony osoby,
              która chce na tym zarobić, ja o sobie mogę zaś powiedzieć, że doskonale znam ją
              od strony zwykłego konsumenta, który codziennie robi zakupy.

              Powtarzam, dla mnie liczy się ile zaoszczędzę robiąc większe zakupy raz na
              tydzień w realu czy innym tesco w stosunku do tego ile zapłaciłbym w małym
              sklepie. Sumarycznie różnica jest kolosalna, rzędu kilkudziesięciu procent.
              • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 00:16
                tedglen napisał:

                > Niekoniecznie zasiłki, zawsze mogą zmienić branżę. Jeśli firma jest nierentowna
                >
                > to upada a jej pracownicy zatrudniają się w innej i nie ma co nad nimi płakać.
                > Do nierentownych kopalni czy hut też mamy dokładać długimi latami ze wspólnego
                > budżetu dlatego, żeby ich pracownicy nie zostali zwolnieni? Chore!

                Masz rację, niech zdychają z głodu. Po co nam banda nieudaczników. Jeszcze nie daj boże dożyją do emerytury i będziemy musieli na nich płacić. Niech jadą do Angli lub irlandii. Tam napewno znajdą pracę w Tesco. A jak nie to ich problem.

                > Jednak wcale nie jest powiedziane, że markety spowodują, że tysiące ludzi
                > zostanie bez pracy, a jeśli już to nie będzie to jakaś nagła akcja. Nie wierzę
                > w żadne katastroficzne wizje związane ze zwiększaniem udziału marketów w rynku.

                Znowu masz rację. To nie będzie jakaś nagła akcja. Już od lat tracimy miejsca pracy w handlu na rzecz sieci zachodnich. Szacuje się że 1 miejsce pracy w zachodniej sieci oznacza likwidację 5 miejsc w handlu tradycyjnym i przemyśle z nim związanym.

                > Powtarzam, dla mnie liczy się ile zaoszczędzę robiąc większe zakupy raz na
                > tydzień w realu czy innym tesco w stosunku do tego ile zapłaciłbym w małym
                > sklepie. Sumarycznie różnica jest kolosalna, rzędu kilkudziesięciu procent.

                Jak sam piszesz, chcesz robić zakupy raz w tygodniu. Skoro tak to spokojnie możesz raz na tydzień przejechać kilka kilometrów do hipermarketu. Nie musisz mieć go pod domem. (zresztą prawdopodobnie nie swoim, bo najczęściej ci którzy z nim sąsiadują nie są z tego powodu szczęśliwi )

                Prawdopodobnie nie znasz takiego pojęcia jak "średni koszyk zakupowy" W markecie przekracza on 100zł, w sklepie osiedlowym wynosi ok. 13 zł. Mozesz być pewien, że gdyby klienci robili takie zakupy w sklepie na powstańców mógłby on swobodnie konkurować z marketami. Oczywiście to co mówię to teoria. Sklep z tzw. tradycyjnego kanału dystrybucji nie może mieć lepszych cen niż market bo market wykorzystując swoją siłę zastrzegł sobie w umowie z producantem że nikt z kanału tradycyjnego nie może mieć ceny zbliżonej do ceny marketowej. Zachodnie sieci prowadzą stały monitoring cen na rynku i w przypadku gdy ktoś się wychyli naliczają tzw. kary umowne.
                Prezentujesz, drogi Tedglen typowe dla polaków podejście "teraz mam kasę , a potem jakoś to bedzie" Pamiętaj że to jest tak jak z kredytem, kiedyś trzeba go spłacić i to z odsetkami.
                Pozdrawiam i życzę byś nigdy nie musiał robiś zakupów w lidlu
                • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 08:49
                  tajemniczy.anonim napisał:

                  > Sklep z tzw. tradycyjnego kanału dystrybucji nie może mieć lepszych cen
                  > niż market bo market wykorzystując swoją siłę zastrzegł sobie w umowie
                  > z producantem że nikt z kanału tradycyjnego nie może mieć ceny zbliżonej
                  > do ceny marketowej.

                  Przeczytaj kilka swoich ostatnich wypowiedzi i porównaj to z tym co powyżej
                  napisałeś. Chociażby to:

                  "Nie wiem czy ktoś na to zwraca uwagę (ja tak) . W marketach wcale nie jest tak
                  tanio. Tanie są produkty na promocji (też nie
                  zawsze), chemia i marki własne typu Aro czy Leader Price. "

                  albo

                  "Działają agresywnie promocyjnie oraz wybierają najpopularniejsze produkty
                  które sprzedają
                  taniej. Nie będę mój drogi robił Ci wykładu z psychologii sprzedaży ale możesz
                  mi wierzyć że statystyczny konsument jest w stanie
                  zapamiętać konkretną ilość cen i konkretne produktu. Uwież mi że specjaliści z
                  zachodnich sieci dokładnie wszystko wyliczyli i
                  statystycznie marża wychodzi im godziwa, mimo że część produktów oddają taniej."
                • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 09:15
                  tajemniczy.anonim napisał:

                  > Masz rację, niech zdychają z głodu. Po co nam banda nieudaczników.
                  > Jeszcze nie daj boże dożyją do emerytury i będziemy musieli na nich płacić.
                  > Niech jadą do Angli lub irlandii. Tam napewno znajdą pracę w Tesco. A jak
                  > nie to ich problem.

                  Wytłumacz mi dlaczego uważasz, że słuszne jest aby z moich ciężko zarobionych
                  pieniędzy dokładać do nierentownych kopalń czy hut? To jest sprawiedliwe? Jeśli
                  moja mała firma będzie upadać to kto powinien zapłacić za to, aby jednak nie
                  upadła i 5 osób dalej pracowało? Mają zdychać z głodu? A może ze swojej
                  kieszeni bezpośrednio zrobisz przelew na konto mojej firmy, tak aby jeszcze z
                  rok powegetowała? No przecież 5 osób zostanie bez pracy!


                  > Prawdopodobnie nie znasz takiego pojęcia jak "średni koszyk zakupowy"

                  Pewnie, że nie znam. Spokojnie możesz moją niewiedzę i niedoświadczenie tutaj
                  eksponować jako mocny argument w tej dyskusji.


                  > W markecie przekracza on 100zł, w sklepie osiedlowym wynosi ok. 13 zł.
                  > Mozesz być pewien, że gdyby klienci robili takie zakupy w sklepie na
                  > powstańców mógłby on swobodnie konkurować z marketami.

                  Tak, wtedy mógłby, ale klienci robią zakupy małe w sklepach na Powstańców ze
                  względu na wyższe ceny, do marketu jedzie się na większe zakupy po to aby
                  zaoszczędzić.


                  > Szacuje się że 1 miejsce pracy w zachodniej sieci oznacza likwidację 5
                  > miejsc w handlu tradycyjnym i przemyśle z nim związanym.

                  Poproszę o źrodło, autora tego stwierdzenia. Jeśli nie podasz, przyjmuję, że
                  jest ono Twojego autorstwa.


                  > Prezentujesz, drogi Tedglen typowe dla polaków podejście "teraz mam kasę ,
                  > a potem jakoś to bedzie"

                  A Ty na swoich wizjach katastroficznych próbujesz coś osiągnąć dla siebie i
                  swojej branży. Trochę to rozumiem, wszak to Twoja praca i zarobek.

                  Naprawdę jednak wierzysz w to co piszesz, chociażby o zniszczeniu polskiego
                  handlu i producentów przez markety (tysiące ludzi bez pracy) albo, że na
                  markowe produkty będzie stać tylko bardzo bogatych, albo takich produktów nie
                  będzie wcale (czekolada za 3,50) czy to jest tylko próba straszenia ludzi?
                  • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 09:38
                    tedglen napisał:

                    > markowe produkty będzie stać tylko bardzo bogatych, albo takich produktów nie
                    > będzie wcale (czekolada za 3,50) czy to jest tylko próba straszenia ludzi?

                    Dla tych, którzy nie śledzili całej dyskusji ta moja wypowiedź i wzmianka o
                    czekoladzie za 3,50zł może być niezrozumiała. Otóż tłumaczę: tajemniczy.anonim
                    twierdzi, że jak się już dokona zniszczenie polskiego handlu i kupców przez
                    zachodnie, wielkie sieci handlowe i w ogóle będzie wielka katastrofa to
                    konsument nawet jak będzie miał pieniądze i chciał kupić dobrą, ale drogą
                    czekoladę to jej nie dostanie na rynku. Będzie musiał się zadowolić tanią i
                    kiepską czekoladą (podobno rynkiem rządzi dystrybucja, a nie klient).

                    Ewentualnie takie dobre produkty będą dostępne tylko dla naprawdę bogatych, ho,
                    ho. Hm, co to znaczy, nie wiem, pewnie czekolada będzie kosztować wtedy tyle
                    ile obecnie telewizor. Jeśli te wizje się spełnią, a jeśli się spełnią w Polsce
                    to pewnie też w całej UE, to ja wtedy emigruję na Białoruś lub do innej
                    Mongolii :)
              • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 08:35
                tedglen napisał:
                >Tak samo jak nie wierzyłem w żadne czarne wizje związane z wejściem Polski do
                >UE, a było ich sporo. Może przypominasz sobie jakieś? Też twierdziłeś wtedy,
                >że
                >upadnie nasz przemysł, rolnictwo, zostaniemy wykupieni przez Niemców, będziemy
                >parobkami, zalani ich towarami?

                Twoja wiara jest - jak widać - mocniejsza niż fakty:)
                Popatrzmy tylko na dwie branże z brzegu: browary (tak miłe sercu każdego
                mężczyzny) i banki (tak miłe sercu każdego).
                Pewne działania są długofalowe. Utrata suwerenności (a taka de facto nastąpiła
                po wejściu Polski do Wspólnoty, a nie do żadnej Unii) następuje powoli. Jeśli
                ten plan Niemiec się uda, to efekty będą widoczne dopiero za lata. I to dzięki
                takim oświeconym euroentuzjastom jak ty. Spokojnie poczekaj.
                I to krótkowzroczne podejście - wykosić swojego, bo u obcego taniej.
                Opowiadała mi babcia, pamiętająca przedwojenne czasy, historię z pewnego małego
                miasteczka, zamieszkałego przez większość żydowską. W miasteczku pojawił się
                nowy sklep otworzony przez Polaka. Ceny były stosunkowo niższe niż w
                pozostałych sklepach żydowskich, obsługa sympatyczna, sklep zdobywał klientów.
                W nocy, nieznani sprawcy wybili szyby w oknach tego sklepu. Kiedy te działania
                nie przyniosły rezultatów, nagle, jednego dnia we wszystkich sklepach
                żydowskich ceny spadły o połowę. Stan ten trwał przez jakiś czas. Łatwo się
                domyśleć, że sklep Polaka splajtował. U żyda było taniej. I tak jak poprzednio,
                następnego dnia po zamknięciu sklepu, w sklepikach żydowskich ceny poszybowały
                w górę i to jeszcze wyżej jak poprzednio:-))) Na pytanie dlaczego teraz tak
                drogo, szczery sklepikarz odparł - Musimy nadrobić to, co straciliśmy przez ten
                czas.
                Tę prawdziwą historię polecam pro memoria. Jeśli historia może kogokolwiek
                czegokolwiek nauczyć...???
                  • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 09:48
                    pablowskixxx napisał:

                    > Przykład z Żydem i Niemcami jest super.

                    No, niezły jest. Może faktycznie nas wykupią Niemcy, kto wie? Na początek dali
                    trochę pieniędzy, pozwolą na wzrost gospodarczy, wzmocnią rolnictwo, a potem na
                    jeden sygnał wejdą, wszystko przejmą... Tak od razu po wejściu to nie mogą, bo
                    byłby wielki krzyk, ale zrobią to za kilkanaście lat, gdy wszyscy przeciwnicy
                    wejścia do UE ucichną czy powymierają. Swoją drogą czy to nie dziwne, że
                    pozwolili takiemu biednemu krajowi jak Polska wejść do UE i jeszcze płacą nam
                    grube pieniądze na autostrady i inne ważne inwestycje? Przecież te pieniądze
                    mogliby spokojnie sami spożytkować, nie rozumiem, musi być faktycznie jakiś
                    haczyk.
                    • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 13:17
                      tedglen napisał:

                      >Może faktycznie nas wykupią Niemcy, kto wie?

                      Sporo już kupili.

                      >Na początek dali
                      > trochę pieniędzy, pozwolą na wzrost gospodarczy, wzmocnią rolnictwo, a potem
                      na
                      > jeden sygnał wejdą, wszystko przejmą...

                      A może już tutaj są?

                      > Swoją drogą czy to nie dziwne, że
                      > pozwolili takiemu biednemu krajowi jak Polska wejść do UE i jeszcze płacą nam
                      > grube pieniądze na autostrady i inne ważne inwestycje?

                      Dobre jest to, że euronaiwniacy cieszą się, że to Unia daje. Udają że nie
                      wiedzą, a może w swojej głupocie nie wiedzą, że Polska płaci grubą składkę do
                      kasy Wspólnoty.
                      Przypomina to czasy, kiedy tyle wspaniałych inwestycji otrzymaliśmy w prezencie
                      od bratniego Związku Radzieckiego zupełnie gratis.
                      Taka to już płytka mentalność sprzedawczyków suwerenności.
                      • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 13:34
                        Ne mam teraz czasu by ustosunkować się do niektórych wypowiedzi. Zadam tylko pytanie.

                        Które z produktów spożywczych ( waszym zdaniem ) są polskiej produkcji. Nie chodzi mi o to czy są wyprodukowane w polsce.
                        Interesuje mnie które wyprodukowała polska firma?

                        A jeżeli nie będziecie w stanie zbyt wielu takich podać to zastanówcie się czy przypadkiem w tym przejmowaniu polskiej gospodarki nie ma ziarna prawdy. Nie wiem jak wy, ale ja nie planuje wyjeżdzać za granicę i nie chcę być we własnym kraju sprowadzony do roli konsumenta i siły roboczej.
                        Niektórzy powiedzą że to bez znaczenia, byle by tylko im było dobrze. Z nimi nie będę dyskutował. Czegoś takiego jak tożsamość narodowa nikogo na forum nie nauczę.
                        • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 14:29
                          tajemniczy.anonim napisał:

                          > Które z produktów spożywczych ( waszym zdaniem ) są polskiej produkcji.
                          > Nie chodzi mi o to czy są wyprodukowane w polsce.
                          > Interesuje mnie które wyprodukowała polska firma?

                          Jako że gorąco, to na moim biurku stoi woda mineralna. Tak się składa, że to
                          Żywiec Zdrój :) Czytam etykietę: "Producent: Żywiec Zdrój S.A. Cięcina, ul.
                          Św.Katarzyny 187, 34-350 Węgierska Górka, Zakład Produkcyjny: ul.
                          Przymierzonych 71, 78-650 Mirosławiec". W Polsce jest produkowana, to pewne, a
                          właścicielem jest wiele osób i firm, toż to Spółka Akcyjna, notowana na
                          giełdzie, praktycznie każdy może być jej współwłaścicielem.

                          Może być? Czy to polska firma?

                          A może towar musi być wyprodukowany w Polsce, przez Polaków, polskimi
                          maszynami, właścicielami muszą być tylko Polacy, kapitał wyłącznie polski,
                          kredyty na działalność tylko w polskim banku, itd.? Podejrzewam, że w
                          cywilizowanym świecie takich firm mononarodowościowych nie ma.

                          > Nie wiem jak wy, ale ja nie planuje wyjeżdzać za granicę i nie chcę
                          > być we własnym kraju sprowadzony do roli konsumenta i siły roboczej.

                          Nie jesteś konsumentem?

                          • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 14:58
                            > Jako że gorąco, to na moim biurku stoi woda mineralna. Tak się składa, że to
                            > Żywiec Zdrój :) Czytam etykietę: "Producent: Żywiec Zdrój S.A. Cięcina, ul.
                            > Św.Katarzyny 187, 34-350 Węgierska Górka, Zakład Produkcyjny: ul.
                            > Przymierzonych 71, 78-650 Mirosławiec". W Polsce jest produkowana, to pewne, a
                            > właścicielem jest wiele osób i firm, toż to Spółka Akcyjna, notowana na
                            > giełdzie, praktycznie każdy może być jej współwłaścicielem.

                            Właścicielem firmy i marki jest Danone. Mylisz się także twierdząc że masz szanse być jej współwłaścicielem. To że firma jest S.A. nie znaczy że każdy może kupić jej akcje.

                            > A może towar musi być wyprodukowany w Polsce, przez Polaków, polskimi
                            > maszynami, właścicielami muszą być tylko Polacy, kapitał wyłącznie polski,
                            > kredyty na działalność tylko w polskim banku, itd.?

                            Nie twierdzę że tak ma być, ale daje mi do myślenia fakt że tak ciężko jest znaleźć produkt którego producentem była by polska firma. Ciebie to nie zastanawia?
                            A pomyślałeś co będzie za kilka lat. Może takie koncerny jak Danone czy Nestle przestaną u nas produkować bo w Rumunii będzie taniej.
                            W przemyśle spożywczym pracuje ogromna rzesza ludzi. Co wtedy? Wiem, mają się przekwalifikować i zmienić branżę.
                            PS. Chcesz jeszcze spróbować poszukać polskich produktów. Uprzedzam nie będzie łatwo.
                            • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 16:37
                              tajemniczy.anonim napisał:

                              > Właścicielem firmy i marki jest Danone.

                              Czyli Danone ma powyżej 50% akcji tej firmy. Nie jest to fakt, który mógłbym
                              odbierać jakoś entuzjastycznie, wolałbym oczywiście, żeby firma miała polskich
                              właścicieli. Jednak mamy swobodę inwestowania, lepiej byłoby postawić mur dla
                              zagranicznych firm wchodzących na polski rynek? Wydaje mi się, że to byłoby
                              gorsze dla nas. Niech wchodzi do nas obcy kapitał, inwestuje w gospodarkę,
                              rozwija i unowocześnia firmy, zatrudnia ludzi, eksportuje produkty za granicę,
                              itd. Zamykanie się nie ma sensu. Zresztą polskie firmy też inwestują za granicą.

                              Inwestycje w gospodarkę przekładają się prawie bezpośrednio we wzrost
                              gospodarczy, czy to coś złego?

                              Dlaczego Irlandia stała się w ciągu ostatnich kilkunastu lat tak bogata? Bo
                              napłynęło do niej mnóstwo zagranicznych inwestycji, rozwinęły one gospodarkę,
                              teraz to jeden z najbogatszych krajów Europy. Zawsze można mówić, że te firmy
                              przeniosą produkcję poza Irlandię, tam gdzie taniej i będzie wielki kryzys i
                              bezrobocie, wszystko się może zdarzyć. Jednak jest to mało prawdopodobne. Czy w
                              takiej Irlandii większość producentów artykułów spożywczych ma irlandzkich
                              właścicieli? Nie wiem, ale myślę, że podobnie jak u nas produkcja jest na
                              miejscu, ale przez firmy będące w posiadaniu międzynarodowych, dużych koncernów.

                              Tak więc nie strasz, że firma zamknie swoje polskie oddziały czy polskie firmy
                              będące w jej posiadaniu. Firma ma za cel osiągnąć *zysk* a nie zniszczyć
                              Polskę. Kraje UE tworzą jakby system naczyć połączonych, nie może być tak, że
                              wszyscy masowo uciekną z produkcją z Polski i przeniosą się do Rumunii, tam
                              gdzie taniej. Wtedy to właśnie tu będzie taniej. Ewentualnie taki scenariusz
                              może mieć miejsce, gdy w kraju nastąpią jakieś zawirowania polityczne, ale to
                              już temat na inną dyskusję.
                  • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 10:31
                    pablowskixxx napisał:

                    > Oczywiście. Straciliśmy na wejściu do Unii jak cholera. Widać to na każdym
                    > kroku. Buhaha!

                    1. Ryba w wodzie widzi tylko przynętę. Haczyka nie widać, co nie znaczy, że go
                    nie ma. Ale dla wielu, jak czegoś nie widać, to tego nie ma. Trudno.
                    2. Można prosić o sprecyzowanie, co takiego widać na każdym (???) kroku?

                    > Przykład z Żydem i Niemcami jest super. Czyżby jakaś ksenofobia?

                    1. Jeśli myslenie w kategoriach dobra państwa czy narodu jest ksenofobią, to
                    chyba jest to ksenofobia:-)
                    2. Ksenofobia (gr. ksenós - obcy, phóbos - strach)
                    Można wyróżnić kilka stopni ksenofobii jak np.: ostrożność -> niechęć ->
                    wrogość -> nienawiść
                    Ksenofobia w stopniach niższych jest nieodzowna dla istnienia wspólnoty. Jest
                    wyrazem jej instynktu samozachowawczego. (wikipedia)

                    3. Żydzi w Polsce nie byli obcy.
                    4. Natomiast niemców się nie można bać. To najspokojniejszy naród na całym
                    świecie.
                    5. Ekspansja militarna, jest obecnie skomplikowana i nieekonomiczna. Co innego
                    ekspansja gospodarcza. Inne środki, efekt ten sam.


                    • pablowskixxx Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 10:45
                      Oj, widzę że spiskowa teoria dziejów jest Twoją domeną. Pewnie wyciągasz też
                      prawą rękę do góry prosząc o pięć piw?

                      Według Twojej teorii np. polskie inwestycje na Ukrainie i wspieranie tego kraju
                      w drodze do struktur europejskich to nic innego jak podbój tego kraju. Oh,
                      marzy mi się powrót Reczpospolitej od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego...
                      • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 11:00
                        pablowskixxx napisał:

                        > Oj, widzę że spiskowa teoria dziejów jest Twoją domeną.

                        Widać pilnie uczyłeś się historii, skoro twierdzisz, że nie ma i nigdy nie było
                        spisków w polityce.
                        Taaaa...

                        >Pewnie wyciągasz też
                        > prawą rękę do góry prosząc o pięć piw?

                        Tak, oczywiście, jestem ksenofobicznym faszystą owładniętym zwierzęcą
                        nienawiścią. Jak każdy, kto ma na sercu dobro własnego kraju. Kiedyś to się
                        nazywało patriotyzmem, ale to stare, na szczęście minione czasy.

                        > Według Twojej teorii np. polskie inwestycje na Ukrainie i wspieranie tego
                        kraju
                        >
                        > w drodze do struktur europejskich to nic innego jak podbój tego kraju.

                        Już przypisałeś mi cały system teorii. Dzięki.
                        No chyba nie mówisz poważnie, porównując polskie inwestycje na ukrainie i
                        niemieckie w Polsce. To raczej ukraińcy inwestują ostatnio w Polsce,
                        szczególnie mocno w fundację p. Kwaśniewskiego :-)))

                        > Oh,
                        > marzy mi się powrót Reczpospolitej od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego...

                        A mi się marzy suwerenna i mądrze rządzona Polska.
                        • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 12:39
                          zulu2000 napisał:

                          > A mi się marzy suwerenna i mądrze rządzona Polska.

                          Więc pewnie masz pomysł na rozwiązanie, poprawienie wielu kluczowych spraw, tak
                          aby Polska na tym bardzo skorzystała. Spróbujmy się nad tym zastanowić.

                          Co byś zaproponował? Na przykład w kwestii ekspansji zachodnich marketów, na
                          przykład jakąś ustawą zablokować dla nich polski rynek czy może tylko
                          ograniczyć? A kwestii innych zagranicznych inwestycji w Polsce, też zabronić?
                          Całkowicie czy częściowo? Co z UE, uciekać, póki jeszcze nie za poźno? Jeśli
                          nie to jak bronić się przed zagrożeniami o których piszesz?
                          • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 13:03
                            tedglen napisał:

                            > zulu2000 napisał:
                            > > A mi się marzy suwerenna i mądrze rządzona Polska.
                            > Więc pewnie masz pomysł na rozwiązanie, poprawienie wielu kluczowych spraw,
                            tak
                            > aby Polska na tym bardzo skorzystała. Spróbujmy się nad tym zastanowić.

                            Nie będę oryginalny, ale można się pokusić teoretycznie o kilka pomysłów.

                            > Co byś zaproponował? Na przykład w kwestii ekspansji zachodnich marketów, na
                            > przykład jakąś ustawą zablokować dla nich polski rynek czy może tylko
                            > ograniczyć?

                            Może zdziwię niejednego (niejedną) na tym forum, ale jestem za całkowitą
                            wolnością gospodarczą. Ekspansji zagranicznych marketów nie należy ograniczać
                            czy blokować, bo niby dlaczego? Obecna, chora sytuacja jest wynikiem nierównego
                            traktowania podmiotów handlowych. Zachodnie sieci korzystają z wielu
                            preferencji jak choćby zwolnień podatkowych, o których tubylcze podmioty
                            gospodarcze mogą tylko marzyć. Wina nie leży w zachodnich marketach tylko w
                            chorym i korupcjogennym systemie, który daje im fory. Ktoś, kto prowadził
                            działalność gospodarczą wie, co znaczy ucisk fiskalny, te wszystkie sanepidy,
                            pipy i rózne takie. W konfrontacji z zachodnim koncernem w naszym państwie,
                            rodzime przedsiębiorstwa stoją na przegranej pozycji nie dlatego, że ludzie
                            głupsi. To mechanizm jest obłędny. Wszyscy to widzą a nikt nie robi nic, aby to
                            poprawić. Wide przykład p. Kluski i paru innych.
                            Prawdziwie wolny rynek daje potencjalnie równe szanse.

                            > A kwestii innych zagranicznych inwestycji w Polsce, też zabronić?
                            > Całkowicie czy częściowo?

                            Wcale. Jeśli ktoś przychodzi z kapitałem, który chce zainwestować, powinien być
                            traktowany na RÓWNI z podmiotami krajowymi.

                            > Co z UE, uciekać, póki jeszcze nie za poźno? Jeśli
                            > nie to jak bronić się przed zagrożeniami o których piszesz?

                            Temat rzeka. Na ucieczkę już za późno. Mało kto wie, ale z tzw. Unii
                            Europejskiej (której tak na prawdę jeszcze nie ma) nie można wyjść. Nie ma
                            takich procedur. :-)) Czy to przypadek??
                            Unia powstanie w chwili przyjęcia konstytucji, która została, jak na razie,
                            odrzucona.
                            Tylko dlaczego właśnie Niemcy oświadczyli, że zrobią wszystko, aby konstytucja
                            UE została przyjęta do 2009 roku? Widać kasa się już kończy a efekty mizerne.
                            Więc trzeba docisnąć śrubę i "przekonać" odpowiednio tych nieprzekonanych. O
                            tym jakie Polsce przeznaczono miejsce w przyszłej UE świadczy zmiana zasad
                            głosowania czy też wypowiedzi niektórych polityków typu Gerharda Schrödera czy
                            Jacquesa Chiraca ze słynną okazją do siedzenia cicho.
                            Najlepsze jest to, że to historia pokaże, kto miał rację. Niestaty, będzie na
                            wiele rzeczy za późno.
                            • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 14:01
                              zulu2000 napisał:

                              > Może zdziwię niejednego (niejedną) na tym forum, ale jestem za całkowitą
                              > wolnością gospodarczą. Ekspansji zagranicznych marketów nie należy ograniczać
                              > czy blokować, bo niby dlaczego?

                              Tu się zgadzamy w 100%.


                              > Zachodnie sieci korzystają z wielu
                              > preferencji jak choćby zwolnień podatkowych, o których tubylcze podmioty
                              > gospodarcze mogą tylko marzyć.

                              Jeśli tak jest to należy tą sytuację poprawić, a nie wprowadzać jakieś dziwne
                              ustawy o ograniczaniu powierzchni sklepów. Jednak "wyrównywanie" szans poprzez
                              całkowite blokowanie powstawania marketów, czego chce chyba Samoobrona i część
                              społeczeństwa (na tym forum również są takie głosy) to porażka, to nie jest
                              wolny rynek i wolność gospodarcza.
                                • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 14:49
                                  zulu2000 napisał:

                                  > tedglen
                                  > Czy ty do tej pory nie zauważyłeś, że żyjesz w państwie socjalistycznym,
                                  > nieustannie od 1939 rządzonym przez socjalistów?

                                  Owszem, we Francji czy Niemczech socjalizm też kwitnie. Ale jak słyszę, że np.
                                  muszę dopłacać latami ze swojej kieszeni do nierentownych kopalń, bo inaczej
                                  ludzie stracą pracę albo drobnym kupcom zachciewa się wykoszenia odgórnego
                                  konkurencji, to mi się niedobrze robi.
                            • bonel Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 19:37
                              cytuję "(...)Mało kto wie, ale z tzw. Unii Europejskiej (której tak na prawdę
                              jeszcze nie ma) nie można wyjść. Nie ma takich procedur. :-)) Czy to
                              przypadek??(...)"
                              Może takich procedur nie ma. Ale poczytaj sobie o najnowszej historii wcale nie
                              tak małej Danii. Zdziwisz się że był jednak taki precedens.
                              • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 11:40
                                bonel napisał:

                                > cytuję "(...)Mało kto wie, ale z tzw. Unii Europejskiej (której tak na prawdę
                                > jeszcze nie ma) nie można wyjść. Nie ma takich procedur. :-)) Czy to
                                > przypadek??(...)"
                                > Może takich procedur nie ma. Ale poczytaj sobie o najnowszej historii wcale
                                nie
                                > tak małej Danii. Zdziwisz się że był jednak taki precedens.

                                Owszem, ale chodziło nie o kraj członkowski jakim nadal jest Dania a o wyspę
                                Grenlandię. Wstąpiła do EWG jako duńskie terytorium autonomiczne. Secesja
                                dotyczyła EWG A nie UE (zauważ łaskawie). Wyspa otrzymała status terytorium
                                zamorskiego Unii. Jest to ewenement, ale sam status Grenlandii jest, przyznasz,
                                nieco inny niźli państw kontynentalnych.
                                A tych procedur, to nie "może" ale na pewno nie ma.
                                • bonel Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 21:08
                                  Status może i inny ma Grenlandia, ale kiedy to się stało? Jako część Danii
                                  dołączyła do EWG w 1973 r (mimo tego że nie wyraziło zgody 70% mieszkańców, ale
                                  brak wystarczającej reprezentacji w Kopenhadze to uniemożliwił). W 1979 r. Dania
                                  przyznała Grenlandii autonomię i dopiero wtedy jej sytuacja stała się odmienna i
                                  dopiero wtedy ta mogła wyjść z EWG (1985 r.) bo ... czuje się gospodarczo
                                  bardziej zżyta z NAFTA.Tak więc precedens na zasadzie zachodniej maksymy "życie
                                  stanowi prawo" może jednak dać przyczynek takim procedurom. Ale u nas na
                                  wschodzie Europy to prawo stanowi życie nad czym mocno boleję bo nadal jest jak
                                  jest.
                                  Przeczytaj sobie łaskawie do czego się odnoszę i co napisałem. Czy ja napisałem
                                  że Grenlandia wyszła z UE? Nie można wyjść z czegoś czego de facto jeszcze nie
                                  ma (co zauważyła osoba którą cytuję). Tzw. UE to skrót myślowym gdyż UE nie
                                  zastępuje EWG. UE nie jest organizacją międzynarodową i nie ma osobowości prawnej.

                                  Odmiennie, część byłych terytoriów zamorskich Francji na Pacyfiku teraz w brodę
                                  sobie pluje że się usamodzielniły.


                • epti1 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 09:58
                  dobre:-)
                  spisek niemca i niecne dzialanie zyda
                  zepsuta klika z zachodu, aby zniszczyc nasz kraj, zrzuca nam plage
                  homoseksualizmu jak kiedys amerykanie stonke:-)
                  opowiem i ja jedna historie:

                  Po powstaniu warszawskim czesc mojej rodziny wyjechala na wies. Moi dziadkowie
                  wrocili, ale mlodsza siostra mojej babci ( nie wiem, jak ja okreslic ? cioteczna
                  babcia? ) wyszla za maz za miejscowego i zostala "na gospodarstwie". Do tych
                  moich ciotecznych dziadkow bylismy z bratem wysylani na wakacje.
                  Owa "cioteczna babcia " opowiedziala mi pewnego dnia prawdziwa historie. Otoz
                  pojawil sie ktoregos dnia we wsi wedrowiec - cygan. Zaczepial sie to tu, to tam,
                  pracujac za miske zupy i nocleg w stodole. Pracowal u Ixinskich, u Igekowskich,
                  pracowal tez i u moich ciotecznych dziadkow. Iksinskim padla krowa a Igrekowskim
                  zachorowal syn. Jako ze moja cioteczna babcia nie w ciemie bita, szybko
                  zorientowala sie w czym rzecz. W niedziele, po kosciele, umyla dokladnie rece w
                  wodzie z mydlem , poszla do chlewika i swieza piana oznaczyla leb kazdej swini
                  znakiem krzyza na czole. Dzieki temu, urok rzucony na swiniaki przez cygana nie
                  zadzialal i zadne z prosiat ni umarlo, ni zachorowalo.

                  Cygana miejscowi przeedzili w trosce o dobro najblizszych. Toc on zabil krowe
                  iksinskich i rzucil urok na syna igrekowskich. To bylo oczywiste.

                  To rowniez jest prawdziwa historia i rowniez opowiedziana przez "babcie"
                  pamietajaca czasy przedwojenne, acz ta prawdziwa historia wydazyc sie miala juz
                  po wojnie. Jestem przekonana, ze obie historie wydarzyly sie na prawde. Czyli:
                  bylo kilka sklepow
                  padla krowa Iksinskich
                  ktos wybyl szybe ( moze zlodziej?)
                  zachorowal syn Igrekowskich
                  byly sklepy prowadzone przez zydow
                  swinie mialy przyjemnosc uczestniczyc w odczynianiu urokow a najemnik zostal
                  przepedzony. Mogl nie byc cyganem tylko ogorzalym od pracy w polu brunetem:-))

                  reszta to interretacja wydarzen, przedstawiona przez nasze babcie

                  • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 10:51
                    epti1 napisała:

                    > dobre:-)
                    > spisek niemca i niecne dzialanie zyda
                    > zepsuta klika z zachodu, aby zniszczyc nasz kraj, zrzuca nam plage
                    > homoseksualizmu jak kiedys amerykanie stonke:-)

                    1. To twoja interpretacja. Żałosna dosyć, przyznaję. I co ma do tego
                    homoseksualizm? Czy wy tylko o jednym?
                    2. Ja tylko staram się wyciągać logiczne wnioski.
                    3. Popełniasz dziecinny błąd. Ja opisałem pewną historię. Bez interpretacji.
                    Suche fakty. Ty zaś opisałaś pewne fakty, które podległy późniejszej
                    interpretacji. Pewnie dla żartu wymieszałaś obydwie i wyszło coś, co miało być
                    zabawnym absurdem w zamierzeniu a okazało się głupawym idiotyzmem.
                    4. Czy uważasz za oczywiste, że jedno państwo inwestuje pieniądze własnych
                    obywateli w inne państwo tak zupełnie bezinteresownie? Czy kontakty polityczne
                    Niemcy-Rosja i pomijanie interesów Polski nie powinno zastanawiać?
                    5. Kiedy facet daje ci nową biżuterię, ciuchy, kasę, samochód.... to robi to
                    oczywiście bezinteresownie, z czystej platonicznej miłości. Niczego w zamian
                    nie oczekuje. Kilka w to szczerze wierzyło, jak im kolo kupił nowe majtki. I
                    teraz bujają się po wsi z wózkami wydymane na cacy:-)))
                    • epti1 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 11:41
                      > > dobre:-)
                      > > spisek niemca i niecne dzialanie zyda
                      > > zepsuta klika z zachodu, aby zniszczyc nasz kraj, zrzuca nam plage
                      > > homoseksualizmu jak kiedys amerykanie stonke:-)
                      >
                      > 1. To twoja interpretacja. Żałosna dosyć, przyznaję. I co ma do tego
                      > homoseksualizm? Czy wy tylko o jednym?

                      przyznaje , ze byl to moj komentarz do Twojej wypowiedzi. Poziomem dopasowany do
                      zawartosci merytorycznej podanego przez Ciebie przykladu.

                      :-))

                      p.s jacy : "wy"?

                      co do opowiedzianych przez nas historii - jedna i druga wydarzyla sie
                      naprawde.Ty podales przyklad zdominowania rynku przez zydow w miasteczku twojej
                      babci, ja podalam ci przyklad jak to cygan potrafi rzucic urok.

                      > 2. Ja tylko staram się wyciągać logiczne wnioski.
                      logicznym wniskiem jest, iz zydzi wyniszczyli polskich kupcow w miasteczku
                      twojej Babci? Rownie logicznym jest, ze cygan zabil krowe a piana z mydla
                      ochronila przezd urokiem swinie.

                      > 3. Popełniasz dziecinny błąd. Ja opisałem pewną historię. Bez interpretacji.
                      > Suche fakty. Ty zaś opisałaś pewne fakty, które podległy późniejszej
                      > interpretacji. Pewnie dla żartu wymieszałaś obydwie i wyszło coś, co miało być
                      > zabawnym absurdem w zamierzeniu a okazało się głupawym idiotyzmem.

                      czytaj ze zrozumieniem . Opisalam rownie durna historie jak opisana przez
                      Ciebie. Roznica polega na tym, ze ja mam dystans do tych bzdur, Ty przytaczasz
                      je jako argument wyciagajac na ich podstawie "logiczne" wnioski.

                      > 4. Czy uważasz za oczywiste, że jedno państwo inwestuje pieniądze własnych
                      > obywateli w inne państwo tak zupełnie bezinteresownie?
                      Oczywiscie, ze nie bezinteresownie. Aby czerpac zyski.

                      Ale w tym nie ma spisku. Jesli otworze siec pralni to nie mam na celu usunac z
                      rynku producentow pralek.

                      Czy kontakty polityczne
                      > Niemcy-Rosja i pomijanie interesów Polski nie powinno zastanawiać?
                      Kazdy sobie rzepke skrobie...

                      > 5. Kiedy facet daje ci nową biżuterię, ciuchy, kasę, samochód.... to robi to
                      > oczywiście bezinteresownie, z czystej platonicznej miłości. Niczego w zamian
                      > nie oczekuje. Kilka w to szczerze wierzyło, jak im kolo kupił nowe majtki. I
                      > teraz bujają się po wsi z wózkami wydymane na cacy:-)))

                      Wyrazy współczucia dla Małżonki.


                      • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 12:02
                        epti1 napisała:

                        > przyznaje , ze byl to moj komentarz do Twojej wypowiedzi. Poziomem dopasowany
                        d
                        > o
                        > zawartosci merytorycznej podanego przez Ciebie przykladu.

                        Przeceniasz się.

                        > Ty podales przyklad zdominowania rynku przez zydow w miasteczku twojej
                        > babci, ja podalam ci przyklad jak to cygan potrafi rzucic urok.

                        Na jednym poziomie stawiasz przykład działania mechanizmu pozbycia się
                        konkurencji z rynku z blekotem o urokach i czarach. Cóż, w twoich żyłach płynie
                        1/4 krwi a w głowie widać tyleż samo intelektu co u twojej zacnej babci.

                        > logicznym wniskiem jest, iz zydzi wyniszczyli polskich kupcow w miasteczku
                        > twojej Babci?

                        A jak inaczej zinterpretujesz ową historię? Dla przykładu z dzisiejszych
                        czasów. Czy nie słyszałaś o zmowie operatorów sieci komórkowych? Czy nie
                        istnieją kartele, które wycinają zagrażającą ich interesom konkurencję? Można
                        interpretować rzeczywistość na różne sposoby, ale na litość, są pewne FAKTY!
                        Jeśli na tym poziomie mówisz o cygańskich urokach, to doprawdy nie daleko
                        jesteś od swojej zacnej babci.

                        > > 4. Czy uważasz za oczywiste, że jedno państwo inwestuje pieniądze własnyc
                        > h
                        > > obywateli w inne państwo tak zupełnie bezinteresownie?
                        > Oczywiscie, ze nie bezinteresownie. Aby czerpac zyski.

                        Czyli jednak? Jakich wię zysków oczekują Niemcy?

                        > Ale w tym nie ma spisku. Jesli otworze siec pralni to nie mam na celu usunac z
                        > rynku producentow pralek.

                        ?????????????
                        Ale wykosić konkurencję innych pralni, to już by było coś, przyznasz?

                        > Kilka w to szczerze wierzyło, jak im kolo kupił nowe majtki
                        > . I
                        > > teraz bujają się po wsi z wózkami wydymane na cacy:-)))
                        > Wyrazy współczucia dla Małżonki.

                        :-)
                        Spoko, ma się dobrze. W przeciwieństwie do tych, które tak beztrosko i naiwnie
                        uwierzyły czyimś obietnicom.
                        • pablowskixxx Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 12:16
                          Rozumiem, że taksówkarze działali w interesie niemieckim...
                          Niestety większość karteli, monopolów itp. funkcjonujących w Polsce ma za
                          właściciela ... Skarb Państwa bądź ma umocowanie w niedoskonałym prawie, a to
                          już nie jest chyba spisek zagranicy (chyba że masz na myśli dziadka Donalda
                          Tuska?)
                          • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 12:40
                            pablowskixxx napisał:

                            > Rozumiem, że taksówkarze działali w interesie niemieckim...
                            > Niestety większość karteli, monopolów itp. funkcjonujących w Polsce ma za
                            > właściciela ... Skarb Państwa bądź ma umocowanie w niedoskonałym prawie, a to
                            > już nie jest chyba spisek zagranicy (chyba że masz na myśli dziadka Donalda
                            > Tuska?)

                            Castorama, Leroy Merlin, Praktiker i OBI to typowe, polskie spółki Skarbu
                            Państwa? Podobnie jak operatorzy sieci komórkowych o kartelach międzynarodowych
                            nie wspominając?
                            Mniejsza z tym.
                            Faktem jest, że funkcjonują w systemie gospodarczym i ekonomicznym pozaprawne
                            metody i mechanizmy eliminowania konkurencji. Zaprzeczanie im jest zwykłą
                            głupotą.
                            A mówię o tym w kontekście radości jednego z forumowiczów wynikającej z faktu,
                            że mający powstać Lidl wykosi sklepikarzy "dusigroszów z Powstańców".
                            Można i tak podchodzić do rzeczy. Niech w górach wyschną źródła, byleby w
                            kranach woda była. Genialne, pragmatyczne i dalekowzroczne myślenie.
                            • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 13:14
                              zulu2000 napisał:

                              > A mówię o tym w kontekście radości jednego z forumowiczów wynikającej z
                              > faktu,
                              > że mający powstać Lidl wykosi sklepikarzy "dusigroszów z Powstańców".

                              Jeśli mnie masz na myśli, to albo dokładnie nie doczytałeś mich wypowiedzi albo
                              na siłę chcesz mi coś wmówić.

                              Otóż prostuję: Lidl mnie ani ziąbi ani parzy, raczej nie będę w nim i tak robił
                              zakupów, będę zaś robił zakupy mniejsze w sklepach na Powstańców, większe w
                              marketach typu real czy carrefour. Chodzi mi przede wszystkim o działania
                              drobnych kupców, którzy bojąc się konkurencji próbują doprowadzić do jego
                              zablokowania. Gdyby zamiast Lidla miał powstać market z poskim właścicielem
                              (np. Piotr i Paweł, chyba jest polski?) to oni też by protestowali, jestem
                              pewien.

                              Wizja upadku małych sklepów na Powstańców nie jest mi miła, ale chyba nie
                              sądzisz, że po otwarciu lidla te sklepy upadną? Nie wierzę, żeby chociaż jeden
                              z tego powodu splajtował, mało tego, w najbliższym czasie jeszcze kilka
                              otworzą. Zresztą kolejny supermarket ma powstać przy Skrajnej. Sądzę, że na
                              Powstańców coś większego też za kilka lat powstanie i wszyscy się utrzymają,
                              klientów wystarczy.
                              • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 13:23
                                tedglen napisał:

                                > zulu2000 napisał:
                                >
                                > > A mówię o tym w kontekście radości jednego z forumowiczów wynikającej z
                                > > faktu,
                                > > że mający powstać Lidl wykosi sklepikarzy "dusigroszów z Powstańców".
                                >
                                > Jeśli mnie masz na myśli, to albo dokładnie nie doczytałeś mich wypowiedzi
                                albo
                                >
                                > na siłę chcesz mi coś wmówić.

                                ????????????
                                Nic ci nie chcę wmawiać. Akurat z kilkoma twoimi wpisami zgadzam się w
                                zupełności. Chodziło mi o wpis
                                • Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w
                                rotot 18.05.07, 18:48 + odpowiedz
                                Dusigrosze z okolicznych sklepików nie pozwolą na otwarcie dużego sklepu w
                                Ząbkach. Zobacz jakie larum podnieśli przy budowie Lidla.

                                :-)
                            • pablowskixxx Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 14:21
                              Akurat z telefonią komórkową to się pomyliłeś. Polkomtel - własność spółek z
                              większościowym udziałem SP. Era - diabli wiedzą kto jest właścicielem, bo trwa
                              spór sądowy, Idea - TP SA wiadomo komu zawdzięcza swoją monopolistyczną pozycję.
                              Nie twierdzę że nie ma karteli. Ale kartele i zmowy cenowe wynikają z działań
                              ludzi (Polaków, Niemców, Żydów, Koreańczyków itd.) a nie jakiejś wyimaginowanej
                              siły z zagranicy, która chce zawłaszczyć nasz ukochany kraj. Trzeba tworzyć
                              odpowiednie prawo i instytucje, które bedą dbały o wolność konkurencji i
                              chroniły przed monopolami, oligopolami, kartelami i zmowami cenowymi. Zauważmy
                              że wolność konkurencji jest największym wrogiem tego o czym pisałem w
                              poprzednim zdaniu. A działania w sprawie Lidla (w którym też nie mam zamiaru
                              kupować) nie uważam za zgodne z wolnością konkurencji.
                              • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 14:56
                                pablowskixxx napisał:

                                > A działania w sprawie Lidla (w którym też nie mam zamiaru
                                > kupować) nie uważam za zgodne z wolnością konkurencji.

                                Ciekawe w tej dyskusji jest to, że już teraz mamy do czynienia z zamachem na
                                wolność konkurencji, ale tak się odwraca kota ogonem, jakoby powstanie Lidla to
                                był zamach na wolność konkurencji (na podstawie przytaczanych wizji
                                katastroficznych o upadku polskiego handlu i przemysłu).
                              • zulu2000 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 16:01
                                pablowskixxx napisał:

                                > Akurat z telefonią komórkową to się pomyliłeś. Polkomtel - własność spółek z
                                > większościowym udziałem SP. Era - diabli wiedzą kto jest właścicielem, bo
                                trwa
                                > spór sądowy, Idea - TP SA wiadomo komu zawdzięcza swoją monopolistyczną
                                pozycję
                                > .

                                Czy aby na pewno? To co takiego robią francuzi w TP S.A.?
                                Zgoda, wolność gospodarcza i wolność konkurencji, wszyscy głośno krzyczą. A jak
                                przychodzi do głosowania to wybierają etatystycznych socjalistów-zamordystów.
                                Kochany kraj wielu paranoi...
                                • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 16:44
                                  zulu2000 napisał:

                                  > Zgoda, wolność gospodarcza i wolność konkurencji, wszyscy głośno krzyczą. A
                                  > jak przychodzi do głosowania to wybierają etatystycznych
                                  > socjalistów-zamordystów.
                                  > Kochany kraj wielu paranoi...

                                  Ci, którzy mają takie poglądy nie głosują na PiS. Łatwo zaś chociażby w tym
                                  wątku znaleźć takich, którym wolność gospodarcza nie w smak, oni pewnie głosują
                                  na PiS.
                                  • robert8882 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 24.05.07, 21:11
                                    Dyskusja wzorem Naszego Dziennika.
                                    A tak na prawdę istotą jest jakie powinny być obwarowania, a jakie zalecenia
                                    odnośnie ilości i wielkości sklepów.
                                    Mamy przed sobą dwie alternatywy:
                                    - zabudowa wielorodzinna z zamkniętymi terenami odizolowana od tkanki miejskiej
                                    bez sklepów i zakładów usługowych
                                    - wielkopowierzchniowe obiekty handlowe z dużym wyborem produktów i marną jakością.
                                    Może miasto powinno rozplanować tereny przeznaczone pod handel i sprecyzować
                                    wielkość sal sprzedaży?
                                    Miło było by mieć po drodze do autobusu czy pociągu sklepy w parterach budynków.
                                    Warzywniaki, piekarnie, cukiernie, kioski...
                                    Nic tan pozytywnie nie wpływa na jakość produktów jak konkurencja.
                                    • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 09:36
                                      robert8882 napisał:

                                      > Dyskusja wzorem Naszego Dziennika.
                                      > A tak na prawdę istotą jest jakie powinny być obwarowania, a jakie zalecenia
                                      > odnośnie ilości i wielkości sklepów.
                                      > Mamy przed sobą dwie alternatywy:
                                      > - zabudowa wielorodzinna z zamkniętymi terenami odizolowana od tkanki
                                      miejskiej
                                      > bez sklepów i zakładów usługowych
                                      > - wielkopowierzchniowe obiekty handlowe z dużym wyborem produktów i marną
                                      jakoś
                                      > cią.
                                      > Może miasto powinno rozplanować tereny przeznaczone pod handel i sprecyzować
                                      > wielkość sal sprzedaży?
                                      > Miło było by mieć po drodze do autobusu czy pociągu sklepy w parterach
                                      budynków
                                      > .
                                      > Warzywniaki, piekarnie, cukiernie, kioski...
                                      > Nic tan pozytywnie nie wpływa na jakość produktów jak konkurencja.

                                      Możesz trochę rozwinąć, doprecyzować swoją wypowiedź? Nie za bardzo wiem co
                                      chciałeś przekazać...
                                      • robert8882 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 10:19
                                        Jeśli nie ma odgórnego zapisu w miejscowym planie zagospodarowania
                                        przestrzennego odnośnie obiektów handlowych - możemy zaobserwować dwa typy zabudowy:
                                        - zamknięte osiedla niedostępne dla mieszkańców miasta
                                        - obiekty handlowe wielkopowierzchniowe
                                        W efekcie do sklepu jest dość daleko, a jakość produktów pozostawia wiele do
                                        życzenia. Natomiast produkty są tanie.

                                        Najcenniejsze z punktu widzenia miasta i mieszkańców jest powstanie sieci małych
                                        sklepów.
                                        - Można bez problemu dojść pieszo do sklepu
                                        - istnieje zjawisko konkurencji i sklep z gorszym towarem ma problemy ze sprzedażą
                                        - Ceny są wyższe o 20%, ale za to jakość produktów jest dużo wyższa
                                        Sklep funkcjonuje jeśli przypada na niego min 500 mieszkań.
                                        Proszę o konkretne pytania - z przyjemnością wyjaśnię
                                        • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 11:02
                                          robert8882 napisał:

                                          > możemy zaobserwować dwa typy zabudowy:
                                          > - zamknięte osiedla niedostępne dla mieszkańców miasta
                                          > - obiekty handlowe wielkopowierzchniowe

                                          Właśnie tego stwierdzenia, podziału nie rozumiem, nie wiem co miałeś na myśli.
                                          Rozwiń to proszę. Pisząc odnośnie obiektów handlowych "zamknięte osiedla
                                          niedostępne dla mieszkańców miasta" masz na myśli fakt, że na takim osiedlu nie
                                          ma sklepów? Niekoniecznie, nawet na osiedlach zamkniętych mogą być sklepy, ba
                                          nawet markety.

                                          A jak nie ma osiedli zamkniętych to znaczy, że są tylko sklepy
                                          wielkopowierzchniowe? A może są i małe sklepy i markety jednocześnie? Nie
                                          rozumiem tego Twojego podziału.


                                          > Najcenniejsze z punktu widzenia miasta i mieszkańców jest powstanie
                                          > sieci małych sklepów.

                                          Uzupełnionych ofertą marketów, zlokalizowanych niekoniecznie w centrum osiedla,
                                          najlepiej gdzieś na obrzeżach.


                                          > ale za to jakość produktów jest dużo wyższa

                                          Niekoniecznie. W marketach (poza np. Lidlem) jakość większości towarów jest
                                          taka sama jak w małym sklepie, są to te same dokładnie produkty. Oczywiście
                                          niektóre są lepsze w małym, sprawdzonym sklepie osiedlowym lub na targu, np.
                                          pieczywo, wędlina, warzywa. I jeszcze jedno, może to moja subiektywna opinia,
                                          ale częściej trafiam na produkt przeterminowany lub zepsuty w małym sklepie niż
                                          w markecie.

                                          • robert8882 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 13:34
                                            Na osiedlu zamkniętym mogą być sklepy, nawet markety. Zgoda.
                                            Problem w tym, że ich nie ma. Zwykle rezygnuje się a tego typu powierzchni,
                                            ponieważ sprzedaż mieszkań jest bardziej opłacalna.
                                            Poza tym nie wszystkie osiedla mają ilość mieszkań, które zapewnią odpowiednie
                                            funkcjonowanie sklepów. Jedyne wyjście to planowanie zabudowy tak, aby sklepy
                                            były dostępne z ulicy.
                                            Osiedla pozostaną zamknięte, i nic tego nie zmieni. Jeśli miasto się szybko
                                            rozwija - pojawia się wcześniej czy później market.
                                            Ludzie, którzy i tak nie są w stanie kupić niczego koło miejsca zamieszkania są
                                            ogólnie zadowoleni z powstania obiektu, ponieważ jest taniej i duży wybór.
                                            W efekcie małe sklepy w promieniu kilometra nie są w stanie poprawnie funkcjonować.

                                            Odnośnie produktów chodziło mi raczej o pieczywo, wędliny, mięso, owoce i warzywa.
                                            Zawsze znajdą się sprzedawcy którzy starają się sprzedać stare produkty. Jednak
                                            zasadą jest, że dobry warzywniak będzie miał dużo lepszy towar niż market.
                                            • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 14:34
                                              robert8882 napisał:

                                              > Na osiedlu zamkniętym mogą być sklepy, nawet markety. Zgoda.
                                              > Problem w tym, że ich nie ma. Zwykle rezygnuje się a tego typu powierzchni,
                                              > ponieważ sprzedaż mieszkań jest bardziej opłacalna.

                                              Nawet jeśli powstają w mieście tylko osiedla zamknięte, to zawsze jakieś
                                              sklepy, lokale usługowe się tam znajdują, niekoniecznie wewnątrz osiedla
                                              zamkniętego, często właśnie z możliwością wejścia od ulicy. Zobacz, że na
                                              Powstańców w blokach tworzących osiedla zamknięte punkty usługowe są z wejściem
                                              od ulicy (np. Dozbud przy kościele, Gazomontaż koło ronda - tam gdzie poczta,
                                              apteka).
                                            • gonzoxx1 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 14:41
                                              "W efekcie małe sklepy w promieniu kilometra nie są w stanie poprawnie
                                              funkcjonować. "

                                              Skąd czerpiesz takie wiadomości? Odwołam się ponownie do Tesco.. jeden ze
                                              sklepów jest położony w tym samym ciągu zabudowy co Tesco. Pomiędzy wejściem do
                                              Tesco a wejściem do sklepu spożywczego, są dwa inne lokale. Odległość pomiędzy
                                              sklepem a Tesco to ca 15m.

                                              Dodatkowo w odległości ca kilometra od Tesco są 4 sklepy wielkopowierzchniowe,
                                              kiedyś z powodzeniem przez chyba 15 lat funkcjonował bazarek (teraz zlikwidowany
                                              pod budowę bloku). I Wszyscy funkcjonują.
                                        • gonzoxx1 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 11:02
                                          Swego czasu w miejscu mojego byłego zamieszkania otworzono Tesco, w pobliżu
                                          (dosłownie w promieniu 50 m) były 3 sklepy spożywcze. Oczywiście larum było nie
                                          z tej ziemi ze strony właścicieli małych sklepów. Przez pierwsze kilka tygodni
                                          był napór mieszkańców na Tesco - jednakże po jakimś mieszkańcy przestali masowo
                                          kupować w Tesco gdyż jak wiadomo wiele produktów jest tam nie najlepszej jakości.

                                          Co w tej sytuacji zrobili właściciele sklepów zmniejszyli ceny i co się wtedy
                                          okazało, że mieszkańcy masowo ruszyli do tych sklepów - obroty im wzrosły,
                                          asortyment również, miła obsługa pakuje zakupiony towar do siatek (co nie jest
                                          standardem) - jednym słowem pełna kultura.

                                          Jak widać można pogodzić istnienie sklepów typu Tesco i małych sklepików obok
                                          siebie. Jest takie powiedzenie "kto nie chce szuka powodu, kto chce szuka sposobu".

                                          Pewnie że lepiej zarobić więcej niż mniej, a najlepiej to więcej przy jak
                                          najmniejszych nakładach i staraniach - po co się wysilać i tak nie mają gdzie
                                          zrobic zakupów to przyjdą do "nas".
                                          • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 11:16
                                            gonzoxx1 napisał:

                                            > Jak widać można pogodzić istnienie sklepów typu Tesco i małych sklepików obok
                                            > siebie. Jest takie powiedzenie "kto nie chce szuka powodu, kto chce
                                            > szuka sposobu".

                                            Otóż to, u nas z Lidlem będzie dokładnie tak samo, a skorzysta przede wszystkim
                                            na tym klient. Wręcz śmiem sądzić, że w obliczu jakości produktów Lidla,
                                            okoliczne sklepy spożywcze nawet nie zauważą zasadniczo w swoich obrotach jego
                                            obecności. Inaczej, gdyby powstał jakiś market z asortymentem zbliżonym do tego
                                            w małych sklepach, wtedy małe sklepy by musiały bardziej postarać się o
                                            pozyskanie klientów.


                                            > Pewnie że lepiej zarobić więcej niż mniej, a najlepiej to więcej przy jak
                                            > najmniejszych nakładach i staraniach - po co się wysilać i tak nie mają gdzie
                                            > zrobic zakupów to przyjdą do "nas".

                                            Stąd właśnie ten opór drobnych kupców, wejście marketów to dla nich konkurencja
                                            czyli strata części zarobków albo konieczność poprawy jakości.
                                            • robert8882 Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 25.05.07, 13:53
                                              www.giih.gov.pl/bip/show.php?pubid=18
                                              wyniki kontroli jakości
                                              "Najwięcej uwag wniesiono do jakości produktów „własnej
                                              marki” oferowanych w sklepach: „Leader Price” (wadliwość przedstawiona
                                              jako procentowy udział wartości wyrobów zakwestionowanych w wartości
                                              zbadanych wyniosła 40,4 %), „Real” (30,7 %), „Lidl” (29,2 %)."
                                                • rotot Ile mogą zarobić Ząbki na Lidlu 26.05.07, 23:58
                                                  Czy podatki jakie płacimy jeżdząc do marketów mogą zostać w Ząbkach.
                                                  Większość mieszkańców naszego malowniczego grodu zwanego dalej Niezależnym
                                                  Księstwem Ząbkowskim (NKZ) udaje się do przygranicznej miejscowości Marki i
                                                  Warszawy aby dokonać tam rytuału zakupów (polowania są już niestety zabronione
                                                  dla zwykłych mieszczan, pomijając oczywiście chłopaków z miasta - pozdro.)
                                                  Ciekawe czy ktoś z urzędu NKZ liczył ile można zarobić na Lidlu, a ile stracić?
                                                  Ostatnio przeczytałem w lokalnej prasie słowa jednego z władców
                                                  Rzymu "pieniądze nie śmierdzą". (chodziło o zlewnie, która generuje olbrzymi,
                                                  nie pachnący ruch na Piłsudzkiego) Czyżby kasa z Lidl-a komuś śmierdziała?
                                                  • robert8882 Re: Ile mogą zarobić Ząbki na Lidlu 28.05.07, 22:08
                                                    www.zb.eco.pl/zb/180/hiper.htm
                                                    "Zarówno z badań w krajach zachodnich, jak i analiz przeprowadzonych w Polsce
                                                    wynika, że budowa hipermarketów powoduje stopniowy upadek i zubożenie
                                                    ekonomiczne małych sklepów, dostawców (w tym rolników, rzemieślników etc.),
                                                    hurtowników.
                                                    We Francji na 1 osobę zatrudnioną w hipermarketach przypadają 3-4 zwolnienia w
                                                    handlu.
                                                    We Włoszech ten stosunek wynosi 1:7-8, licząc miejsca w handlu i usługach. W
                                                    naszym kraju średnio przyjmuje się, że 1 zatrudniony w hipermarkecie to 4-8
                                                    tracących pracę w handlu i 1-2 osoby w usługach1)"
                                                    Są też cytaty z analiz ekonomicznych...
                                                    Warto przeczytać całość.
                                                  • tedglen Re: Ile mogą zarobić Ząbki na Lidlu 29.05.07, 10:18
                                                    robert8882 napisał:

                                                    > "Zarówno z badań w krajach zachodnich, jak i analiz przeprowadzonych w Polsce
                                                    > wynika, że budowa hipermarketów powoduje stopniowy upadek i zubożenie
                                                    > ekonomiczne małych sklepów, dostawców (w tym rolników, rzemieślników etc.),
                                                    > hurtowników.

                                                    A wprowadzenie i upowszechnienie samochodów doprowadziło do zubożenia i upadku
                                                    właścicieli stajni, hodowców koni, rolników uprawiających owies i jeszcze wiele
                                                    innych grup zawodowych.

                                                    A rozpowszechnienie sieci wodociągowej doprowadziło do upadku kopaczy studni.
                                                  • tedglen Re: Ile mogą zarobić Ząbki na Lidlu 29.05.07, 10:53
                                                    robert8882 napisał:

                                                    > To już nie jest dialog.
                                                    > To spór o pryncypia :)

                                                    Jedna prośba do Ciebie, jak zauważyłeś drzewo tego wątku osiągnęło maksymalny
                                                    poziom zagnieżdżenia, tak więc stało się płaskie, czy mógłbyś zaznaczyć do
                                                    jakiej wypowiedzi się odnosisz, np. przez zacytowanie wypowiedzi poprzednika?
                                                    Inaczej nijak nie idzie się domyśleć komu odpowiadasz.
    • tedglen Ograniczenia budowy marketów - PKPP apeluje 28.05.07, 15:50
      wiadomosci.onet.pl/1543387,10,item.html

      Ograniczenia budowy marketów - PKPP apeluje

      Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" zaapelowała do
      parlamentarzystów o odrzucenie ustawy o tworzeniu i działaniu
      wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. Według przedsiębiorców wprowadzenie
      proponowanych regulacji zaszkodzi polskiej gospodarce. Propozycje te stoją też
      w sprzeczności z konstytucją i prawem Unii Europejskiej - uważają pracodawcy.
      Według proponowanych zapisów każdy obiekt o powierzchni powyżej 400 metrów
      kwadratowych prowadzących jakąkolwiek działalność handlową będzie musiał
      uzyskać zezwolenie. Wydanie zezwolenia będzie musiała poprzedzić pozytywna
      opinia rady gminy, a w przypadku obiektów powyżej 2 tys. metrów kwadratowych -
      sejmiku województwa.

      Jak zaznaczył ekspert konfederacji Jeremi Mordasewicz, takie rozwiązanie
      sparaliżuje tworzenie i funkcjonowanie nie tylko supermarketów i galerii
      handlowo-usługowych, ale też wszelkich dziedzin handlu wymagających dużych
      powierzchni, takich jak salony samochodowe, meblowe czy sklepy sportowo-
      turystyczne. Jeremi Mordasewicz dodał, że obowiązek uzyskania zezwolenia jest
      niewątpliwie ograniczeniem swobody działalności gospodarczej, co kłóci się z
      konstytucją. Ustawa nie jest też zgodna z prawem Unii Europejskiej, szczególnie
      z zasadą swobody zakładania przedsiębiorstw. Mordasewicz zwraca uwagę, że
      ewentualne jej przyjęcie będzie powodem zaskarżenia jej przez pracodawców do
      Trybunału Konstytucyjnego.
        • tedglen Re: Ograniczenia budowy marketów - PKPP apeluje 29.05.07, 10:07
          robert8882 napisał:

          > Jeśli kupię złe buty - mogę je wyrzucić. Jeśli natomiast powstanie kolejny
          > blaszak - będę na niego musiał patrzeć przez następne 50 lat.
          > Warto czasem pomyśleć nad tym jak powinno wyglądać miasto.

          Sugerujesz zatem, że nie należy budować nic, co miałoby stać dłużej niż 50 lat?

          Market wcale nie musi być brzydki i niekoniecznie musi być blaszakiem. Jeśli
          zaś powstaje zgodnie z planem zagospodarowania, niech stoi nawet i 150 lat.
          Estetyka, funkcjonalność owszem, ale to jakby inny aspekt sprawy, jaki ma to
          związek z ustawą o ograniczaniu budowy marketów? Powyżej 400m2 jest brzydkie a
          poniżej ładne? A powyżej 2000m2 to już bardzo brzydkie, architektoniczny
          koszmarek?
          • robert8882 Re: Ograniczenia budowy marketów - PKPP apeluje 29.05.07, 10:53
            Ma Pan rację.
            Proszę pokazać przykład jednego ładnego marketu.

            Nie wliczają się wielofunkcyjne centra handlowe , ponieważ jest to całkiem inny
            typ budynku.
            Proszę też nie brać pod uwagę prestiżowych inwestycji np w Paryżu na które
            inwestor wydał koło 500 mln euro.
            Najlepiej żeby był to sklep w podobnym co do wielkości mieście.
            • tedglen Re: Ograniczenia budowy marketów - PKPP apeluje 29.05.07, 11:01
              robert8882 napisał:

              > Ma Pan rację.
              > Proszę pokazać przykład jednego ładnego marketu.

              Jeśli wszystkie markety są brzydkie (ja estetą nie jestem, nie znam się), to
              rozwiązaniem tego jest ograniczanie ich powstawania? Czy może powinna powstać
              zamiast tego ustawa nakazująca trzymać odpowiedni poziom estetyczny budynku?
              Zresztą taka pewnie jest.

              Jeśli w jakiejś dzielnicy są brzydkie domy, to mamy zakazać całkowicie
              powstawania nowych tamże, bo mogą być równie brzydkie jak te istniejące? Czy
              raczej rozsądek mówi, że należy wydawać pozwolenia na budowę domów jeśli
              spełniają odpowiednie normy estetyczne, zgodność z mpzp, itd.?
              • robert8882 Re: Ograniczenia budowy marketów - PKPP apeluje 29.05.07, 11:26
                Estetyka to tylko jeden element. Ale gdybyśmy jako warunek postawili
                zastosowanie materiałów szlachetnych np. kamień czy cegła - budynek był by
                dwukrotnie droższy.
                Był by to prawdopodobnie pierwszy taki obiekt w Polsce - o ile inwestor nie
                wycofał by się.
                Markety powstają w konstrukcji stalowej, a jako ściany mają kasety blaszane,
                styropian i blacha trapezowa.
                Żeby jeszcze można go przesłonić drzewami, ale nie - market musi być dominantą.
                Jest to coś w stylu reklam media-marktu.

                Powinni tego zabronić :)
      • tajemniczy.anonim Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 31.05.07, 10:45
        Nasza dyskusja pokazała, że są na tę sprawę różne punkty widzenia i różne argumenty. Prawdopodobnie żadna strona nie przekonała drugiej.
        Tak naprawdę to możemy sobie dyskutować, a zachodnie sieci zrobią swoje. Mają taki kapitał, że żadne protesty ich nie powstrzymają. Oczywiście. Może jeden czy dwa sklepy nie powstaną pod wpływem protestów. Co i tak nie zmieni sytuacji rynkowej.
        Życzę wszystkim bym się mylił w ocenie tego co nas czeka.
      • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 31.05.07, 12:05
        Tak więc każdy z głównych dyskutantów napisał swoje podsumowanie, zrobię to i
        ja :) Mimo, że jestem jakoby stroną w dyskusji, postaram się być obiektywny i
        spojrzeć tym razem z boku.

        W dyskusji wytworzyły się dwa obozy - liberalny, popierający budowę marketów
        oraz obóz przeciwników marketów i obcego kapitału.

        Przeciwnicy marketów argumentowali swoje stanowisko w różny sposób,
        najważniejsze to:
        - niższa jakość produktów dostępnych w marketach,
        - obalenie mitu taniości w marketach względem małych sklepów,
        - wizja upadku małych sklepów,
        - wizja upadku całego polskiego handlu i polskich producentów, przejęcie przez
        obcy kapitał,
        - powstanie rzeszy bezrobotnych,
        - zmniejszenie jakości produktów i niedostępności lepszych produktów dla
        przeciętnego konsumenta w razie zwiększenia udziału marketów w rynku,
        - dyskryminacja małych sklepów w stosunku do marketów, nierówne traktowanie,
        niezasadne przywileje dla marketów,
        - brak estetyki i zła lokalizacja marketów.

        Na większość z tych argumentów zwolennicy marketów mieli swoje kontrargumenty,
        dodatkowo padły argumenty na korzyść marketów:
        - zwiększenie konkurencyjności wśród sprzedawców, spadek cen, poprawienie
        jakości, wszystko z korzyścią dla konsumenta,
        - przypływ podatków z lokalnego marketu do kasy miasta zamiast ich
        transferowanie do innego miasta, tam gdzie markety są.

        Kto w tej dyskusji miał rację czas pokaże. Oby rozwiązania, które zastosują
        rządzący sprawdziły się i przede wszystkim zyskali na tym zwykli ludzie.
        Zaczekajmy na rozsądne decyzje osób decydujących o rozwoju polskiego handlu,
        tak aby rozwijał się on w sposób taki, aby było to przede wszystkim z korzyścią
        dla nas wszystkich.

        Wierzę, że tak będzie, wierzę, że to konsumenci sami zdecydują czy wolą robić
        zakupy w małych sklepach, nieco większych marketach czy w hipermarketach i
        centrach handlowych.
    • tedglen Re: Dyskusja o sklepach wielkopowierzchniowych w 31.05.07, 15:19
      Taki jeszcze oto ciekawy artykuł, odnośnie tego, co Polacy sądzą o marketach:

      www.money.pl/archiwum/wiadomosci/artykul/137,0,244617.html?p=md

      "2007-05-31 09:58:45
      Polacy popierają hipermarkety


      Większość Polaków nie chce, aby ograniczano rozwój wielkich sieci handlowych.

      58 procent badanych rodaków broni hipermarketów, za wprowadzeniem ograniczeń w
      ich powstawaniu opowiada się 28 procent - wynika z sondażu przeprowadzonego
      dla "Gazety Prawnej".

      Ograniczenie powierzchni przewiduje uchwalona przez Sejm ustawa o tworzeniu i
      działaniu wielohandlowych obiektów. Dziś będzie ona głosowana w Senacie.

      Ankietowani nie są jednak przeciwni wszystkim zapisom ustawy. Zgadzają się na
      przykład na to, aby powstanie nowego super czy hipermarketu było uzależnione od
      uzyskania zgody władz lokalnych. Taką opinię wyraziło 66 procent ankietowanych.
      Potrzeby pytania władz lokalnych o pozwolenie nie widziało tylko 21 procent
      badanych.

      W kwestii hipermarketów ścierają się dwie skrajne opinie. Jedna głosi, że duże
      sklepy niszczą lokalny drobny handel, a co za tym idzie wiele miejsc pracy.
      Druga zaś twierdzi, że hipermarkety zmniejszają bezrobocie.

      Tą drugą opcję popiera Polish Market Review. Według ich badań otwarcie nowej
      placówki powoduje powstanie - w zależności od rodzaju i wielkości obiektu - od
      15 do 320 nowych miejsc pracy. Dodatkowo jeszcze powstają posady u dostawców, a
      także pojawia się zapotrzebowanie na pracowników obsługi budynku (ochrona,
      konserwacja instalacji w obiektach).

      Ponadto, jeśli super czy hipermarket powstaje jako główny element galerii
      handlowej, w jego otoczeniu pojawia się wiele małych wyspecjalizowanych
      sklepów, a także gastronomia i usługi. Łączny przyrost miejsc pracy w
      gospodarce jest wyższy od liczby nowych miejsc powstałych w samym sklepie
      wielkopowierzchniowym."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka