marzi73
29.06.07, 17:25
Witam,
to co sie wyprawia w przedszkolu publicznym, do ktorego chodzi moje dziecko,
to granda! W ubieglym roku Pani Dyrektor W. nie chciala zwrocic we wrzesniu
diet za dni nieobecnosci w czerwcu twierdzac, ze nie moze, bo juz zamknela
rok (!!!??? - zamknela rok, we wrzesniu!). Oczywiscie w przedszkolu wyznacza
sie dni wolne od pracy przedszkola (oczywiscie bez jakiejkolwiek konsultacji
z rodzicami, bo po co - jeszcze sie komus nie spodoba?, np piatek po Bozym
Ciele - no przeciez wtedy wszyscy maja wolne, wiec czemu przedszkole ma
pracowac? (skad wiadomo, ze wszyscy maja wolne- tego nie wiem...). Inna
sprawa, ze informuje sie o tym najwczesniej we wtorek, przed rzeczonym
piatkiem - a co tam...
W wakacje zadne z przedszoli publicznych w Zabkach nie pracuje - jak sie
dowiedzialam w rozmowie z Panem Marzochem z UM przyczyna jest brak chetnych
dzieci. Ciekawi mnie jak ustalono ilu jest chetnych: w przedszkolu mojego
dziecka nie spotkalam sie z zadnym zainteresowaniem ze strony kadry, by
rzeczywiste zainteresowanie przedszkolem w wakacje ustalic: zadnych list
chetnych, zadnego ogloszenia, itp. Na pytanie wprost 'ktore przedszkole
pracuje w wakacje' pada odpowiedz ' w Zabkach od lat w wakacje nie pracuje
zadne'.
Z jednej strony rozumiem osoby pracujace w przedszkolu - tez chcialabym miec
2 miesiace wakacji! Ale co z obowiazkiem Gminy / Miasta wobec Mieszkancow i
Podatnikow??? Pan Marzoch zaproponowal mi jedno z 7 przedszkoli prywatnych -
moze nie wie, jak istotny dla wielu jest taki drobiazg jak cena za
przedszkole, o dostepnosci wolnych miejsc nie wspomne...
Granda w bialy dzien! Z taka samowolke nie spotkalam sie juz dawno!