bakino
27.07.07, 18:12
Moja dzisiejsza przygoda z pizzerią DaGrasso ....
Na dziś zaplanowałam sobie gruntowne sprzątanie całego domu. Po kilku
godzinach walki z brudem, kamieniem i kurzem (nadmienię że zwycięskiej) mocno
zgłodniałam. Właśnie wybiła 15:00 i stwierdziłam, że jest to bardzo dobry
moment by coś zjeść. Naturalnie nie chciało mi się gotować. Zajrzałam do
magicznego kubasa w kuchni gdzie odkładam zostawiane mi w skrzynce ulotki z
jedzeniem na telefon. Po chwili namysłu postanowiła skorzystać ze znanej sieci
pizzerii, nie ryzykować z jakimiś pojedynczymi, nie wypróbowanymi knajpkami.
Szczęśliwym zwycięzcą mojej selekcji została Pizzeria Da Grasso z Zielonki.
Wybrałam pizzę, wykręciłam numer. Miły damski głos w telefonie zadał
standardowe pytania, ja odpowiedziałam. Specjalnie zapytałam jeszcze ile będę
musiała zapłacić i ile będę musiała czekać (standardowa procedura widać nie
obejmowała takich informacji). Za pół godziny na moim stole miała się zjawić
pyszna, gorąca pizza za jedyne 28 zł (z kawałkiem).
Zrobiłam sobie herbatę, posiedziałam chwilkę, machnęłam jeszcze kilka razy
ścierką doprowadzając wannę do perfekcyjnej czystości i spojrzałam na zegarek.
Od mojego telefonu do przybytku rozkoszy kulinarnych minęło już 35 minut.
Postanowiłam jeszcze chwilkę odczekać, ponieważ korzystałam już z usług tej
firmy i wiem że z punktualnością są nieco na bakier.
Krytycznym okiem spojrzałam na umywalkę i postanowiłam kontynuować pracę. Po
jakimś czasie zaczęło mi już całkiem mocno burczeć w brzuchu. Rzut oka na
zegarek i zdziwienie. Minęła już pełna godzina. Postanowiłam zatem zadzwonić
do miłego głosu. Pani poinformowała mnie, że mają tylko jednego kierowcę, bo
wakacje, urlopy itd, a tak właściwie to on czeka, aż zbierze się odpowiednia
liczba zamówień, żeby zabierać jak najwięcej na jeden kurs i nigdy nie wiadomo
ile to potrwa … było jeszcze bla bla bla …. I informacja, że moja pizza już
wyjechała. No dobra …. to ja zjem sobie jabłko i zaraz ta pizza pewnie będzie.
Zjadła, dopiłam herbatkę, posiedziałam i tak zleciało kolejne 30 minut.
Telefon! Tym razem dzwoni Pan kierowca z pytaniem gdzie to jest, bo on jest
niby pod adresem, ale coś mu się nie zgadza. Pytam więc Pana czy jest w ogóle
w Ząbkach. Okazuje się, że Pan jest w Markach. W sumie to obok, więc nawet
trafił … ale jak wiemy PRAWIE robi wielką różnicę. Na pizzę musiałam czekać
kolejne 30 minut.
Po dwóch godzinach od zamówienie przy mojej furtce zaparkował kierowca Da
Grasso. Biłam się z myślami … odbierać … nie odbierać … ale przecież tam w tej
niebieskiej torbie on miał moją pyszną gorącą, prosto z pieca pizze z szynką,
krewetkami, pieczarkami … mniam. Zapewnił mnie nawet, że jest jeszcze ciepła
dzięki specjalnej torbie. Zdecydowałam się, biorę! Pan podaje pizze, ja
uzgodnione 28 zł (z kawałkiem!) i ….. okazuje się, że rachunek wynosi 32 zł (z
kawałkiem). SzczĘka opada mi na chodnik. Oglądam rachunek i znajduję tam
opłatę za transport w wysokości 5 zł (równo). Tego już nie wytrzymałam.
Pozbierałam zęby, odwróciłam się i wróciłam do domu z niczym.
Niezwłocznie zadzwoniłam do miłego głosu chcąc rozmawiać z kierownikiem,
właścicielem kimkolwiek, ale głos (już niemiły) poinformował mnie, że padła
jej komórka i nie może mi podać numeru. Zostawiłam swój numer z żądaniem by
ktoś w włodarzy tego przybytku się ze mną skontaktował. Na koniec głos
poinformował mnie podniesionym tonem, że jak mi się nie podoba to mogę
korzystać z innych pizzerii. Nic już nie odpowiedziałam, bo moja szczeka znowu
wylądowała na podłodze.
Pomimo wszystkich wrażeń mój żołądek jednak nie dawał za wygraną i ssał
owijając się coraz ciaśniej wokół kręgosłupa.
Sięgnęłam ponownie do magicznego kubka w kuchni. Wyszukałam ulotkę najbliższej
pizzerii. Policzyłam do 10, wzięła głęboki oddech i wykręciłam numer. Tym
razem męski zdecydowany głos przyjął moje zamówienie i obiecał że pizza będzie
na pewno za 30 minut. UsiaDłam do komputera by znacząc pisać ten list,
zapaliłam papierosa i dokładnie po 28 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Za
niecałą minutę pałaszowałam gorącą ( z głodu poparzyłam nieco język) z
naprawdę imponującą ilością składników pizze i oblizywałam paluchy na które
ściekł pyszny, mocno ziołowy pomidorowy sos. To wszystko za jedyne 25 zł!
Reasumując:
Omijajcie duuuuuużym łukiem pizzę Da Grasso w Zielonce przy ul. Prym. ST.
Wyszyńskiego 24A, a już na pewno nie zamawiajcie tam pizzy z dowozem do domu,
bo prędzej padniecie z głodu niż poczujecie choćby zapach ciasta.
Polecam natomiast bardzo pyszną, gorącą, przywożoną na czas (i bez
dodatkowych, ukrytych opłat) pizzę z pizzerii:
POLO-PIZZA (wiem, nazwa mało zachęcająca)
Ul. Szwoleżerów 74 w Ząbkach
Tel. 497-85-21 lub 0-517-534-205
Czynną 7 dni w tygodniu do 23:00
To na tyle moich wywodów…... kończę sprzątnie
Smacznego wszystkim pogromcom domowego bałaganu i nie tylko.