tedglen
03.03.08, 10:26
fakty.wwl.pl/?a=1749&PHPSESSID=bb058261dd05db1832d960cdcf3da0aa
Proszę podnieść rękę i nacisnąć przycisk
Pamiętamy jak media w końcówce poprzedniej kadencji parlamentu
zaakcentowały spór w Sejmie między Jackiem Kurskim a Romanem
Giertychem. Kurski wyliczał z sejmowej mównicy zasługi PiS-u, a
Giertych korzystając z wydruku zapisu głosowań poinformował opinię
publiczną, jak głosował w tych kwestiach sam
J. Kurski i jak głosowali inni prominentni działacze partyjni.
Okazało się, że poseł Kurski nie głosował za częścią ustaw, które
potem z mównicy odtrambiał jako zasługę jego ugrupowania.
Julia Pitera przypominała nie tak dawno Polakom, że to obywatele
przyjmują do pracy polityków. Poseł, minister, premier i prezydent -
pracują
u obywateli Polski. Tak samo radni w powiatach i gminach, miastach i
dzielnicach - pracują u nas i dobrze by było, abyśmy wiedzieli
dokładnie, kto jak pracuje.
Skoro pojawiają się pomysły zakupu dla radnych np. laptopów, to
dlaczego najpierw nie zakupić elektronicznego systemu liczenia
głosów. System taki na pewno zadziała odstraszająco! Odstraszy
naszych reprezentantów od głosowania wbrew naszym interesom.
Koszt takiej elektronicznej maszynki do głosowania nie byłby wysoki
w stosunku do korzyści, jakie miałaby z tego społeczność lokalna.
Jakie korzyści?
Po pierwsze konkretny radny kilka razy by się zastanowił, zanim
zagłosuje, a niestety praktyka pokazuje, że często radni głosują nie
znając dokładnie problemu. Czasami też wewnętrzne porozumienia
radnych (jakaś dyscyplina klubowa, czy koalicyjna) sprawiają, że
radny opowiada się za czymś, czego wręcz nie chcieliby jego wyborcy,
albo niezgodnym z tym, co on i jego ugrupowanie obiecywało przed
wyborami.
Po drugie, elektroniczny system głosowania dałby możliwość wyborcom
dowiedzenia się, jak głosował ich reprezentant. Można byłoby robić
całe elektroniczne zestawienia pracy konkretnego radnego.
Co prawda można przychodzić na sesje i obserwować, kto, jak podnosi
rękę
w głosowaniach, ale to oczywiste, że niewiele osób ma na to czas, a
w protokołach zapisuje się tylko ostateczny wynik, a nie to jak
głosowali poszczególni radni.
Dostęp społeczny do takich informacji może wpłynąć na wynik
głosowania, ponieważ nasz reprezentant będzie liczył się z tym, że
jego wyborcy sprawdzą jak głosował i rozliczą go odpowiednio - czy
to w kolejnych wyborach, czy też reprymendując radnego przy okazji
pierwszego spotkania. Uwierzcie mi Państwo - radni się tego boją!
Kolejna kwestia: wielu radnych dostało mandat z ramienia lokalnego
komitetu partii politycznej. Oni szczególnie zastanowią się przed
głosowaniami, gdy będą wiedzieli, że ich wybór jest rejestrowany.
Opowiadanie się za rozwiązaniami niezgodnymi z programem partii może
im utrudnić karierę polityczną w przyszłości i dlatego będą
głosowali lepiej - bo tak, jak chcieli ich wyborcy głosujący na
listę partyjną.
Warto postawić na łatwość dostępu społeczeństwa do informacji o
pracy ich reprezentantów w radach gminnych, czy powiatowych. Myślę,
że radni i społeczeństwo powinni tę kwestię przemyśleć, ponieważ,
pomimo że głosowania są jawne, to jednak, z przyczyn oczywistych,
nie mogą ich oglądać wszyscy zainteresowani. Współczesne technologie
elektroniczne pozwalają na dostęp do informacji z wielu miejsc i o
każdym czasie. By żyło się lepiej wszystkim warto społeczeństwu
ułatwić możliwość wglądu w pracę ich radnych. Przecież mamy
demokrację - Polska i samorządy w naszych rękach.
Autor: Sylwester Jagodziński - redaktor naczelny