drsebaa
17.06.13, 10:21
Witam serdecznie bo to mój pierwszy post tutaj.
Pomijam konflikt rodzinny bo póki wymiana argumentów jest sensowna to wpływa na poprawną ocenę, dyskusję a w efekcie przekłada się na bezpieczeństwo. Gorzej gdy argumenty spływają na dalszy plan a ocenę przesłaniają inne rzeczy , no ale nie o tym miało być!
Potrzeba zmusiła do zakupu "awaryjnego" fotelika dla niedużego 3 latka, nie rujnującego budżetu domowego, zachowującego choć podstawy bezpieczeństwa.
Za opinią żony, bardzo zorientowanej w temacie, śledzącej fotelikowe wątki, często wyrażającej swoją opinię - wybór padł na linię Beline (firm F-P, Nania). Tak wiem, żadna rewelacja, pomijam atesty bo te mają wszystkie dopuszczone do sprzedaży..., ale 3* w crash testach zobowiązują do zachowania choć podstawy bezpieczeństwa (dobrze myślę?).
Pojawił się problem. Fotelik musi być montowany na przednim siedzeniu (brak tylnych). Z założenia odpada fotelik montowany tyłem do kierunku jazdy bo jego skorupa zasłania boczne lusterko, a przy braku wstecznego lusterka to nie lada problem i utrata kontroli tego co na drodze się dzieje. Ostatecznie wybór fotelika został scedowany na mnie..., wiec chcąc nie chcąc musiałem choć w podstawach temat zgłębić. Analizy jakościowo-cenowo-gwiazdkowe skłoniły mnie do wyboru modelu I-MAX, początkowo Nania a po kolejnych "zastanowieniach" Fisher Price.
Co mamy:
- 3 gwiazdki w testach (konstrukcja nowsza od Beline)
- SP
- lepszą tapicerkę od Nania
- składane podłokietniki
- Wthite Dots

- alarm rozpiętych pasów
- ciekawostkę - "mechanizm" przechylania o kilka stopni fotelika dla pozycji do spania - taki bajer

, nie wiem czy warty używania...
Wrażenia pierwsze
śmieszne coś co nie umywa się do Maxi Cosi Mobi z własnym systemem montażu, którego jak zamontowałem to prawie nie drgnie. Acz montaż i demontaż chwilę czasu zajmuje a fotelik rezerwowy musi być szybko montowany/demontowany. I-max (jak pewnie każdy przypinany pasem 3 punktowym auta) niestety ma tendencję do ruszania się. Oczywiście przy odpowiednim ściągnięciu pasów fotelik jest dość mocno osadzony i trzyma się dość stabilnie, przylega znakomitą większością swojej powierzchni do fotela samochodowego, nie wystaje ponad jego obrys, ale...
Żona próbująca udowodnić mi (nie ważne co...) zaczyna fotelikiem "trząść" tam i z powrotem. Robi to w sumie na tyle delikatnie, że faktycznie jest w stanie rozruszać fotelik i doprowadzić do poluzowania pasa bezwładnościowego. Tłumaczę, że tak działa pas, że gdy wolno nim poruszać to nie stawia oporu, przecież gdy wolno ciągniemy zapięty pas to nawet jesteśmy w stanie do podłogi dosięgnąć. Pas ma zadziałać w momencie oddziaływania gwałtownej siły, wtedy ma dać zdecydowany opór i zatrzymać to co przytrzymuje - w naszym przypadku fotelik. Fotelik, który jest zamontowany w opcji dla grupy I, więc dziecko będzie do skorupy przytwierdzone dodatkowymi pasami.
Jako kolejny dowód rozsyła filmik prezentujący fotelik wstępnie zamontowany, z przeciągniętym pasem, ale przed przymiarką dziecka, z niewyregulowanymi pasami ramiennymi, z nienaprężonym pasem bezwładnościowym - fotelikiem, który nie był ostatecznie zamontowany - takich dowodów nie powinno się zbierać...
Proszę mądrych tego forum o opinię, że każdy nawet najlepszy fotelik bez isofixa i własnego systemu montażu, montowany z użyciem tylko 3pkt pasa bezwładnościowego będzie miał tendencję do drgania i nie będzie stabilny jak skała - no chyba, że jestem w błędzie i nie rozumiem praw fizyki i mechaniki działania pasów bezwładnościowych...