leloop
02.07.10, 20:50
postanowiłam się wziąć za siebie i własne otoczenie. za siebie pt. koniec z
tym niezorganizowaniem i zbijaniem bąków, za otoczenie: w końcu pomalować
pokój, który trzeba pomalować bo nigdy nie był a dom stoi już prawie pół wieku
;) a teraz cytat (z listu do koleżanki Katarzyny) bo nie chce mi się tego
samego drugi raz pisać:
"Katarzyno,
poległam. poległam na całej linii. zawzięłam się dzisiaj, zeby pomalować
pokój. miało być szybko. odsunąć meble, wymieszać farbę dodając brunatnego
koloru, zeby złamać ten szary i pomalować. odsunęłam meble, okazało się, ze na
jednej ścianie są wgniecenia, które trzeba zaszpachlować. zaszpachlowałam
myśląc to pomaluje jedna ścianę te przygotowana a te zaszpachlowana jutro.
zaczęłam mieszać farbę dodając po troszeczku brunatnego. im więcej dodawałam
tym kolor robił się coraz bardziej szary :}, dodam, myślę białego. gdzie jest
biała farba, którą nabylismy onegdaj? tak długo szukałam aż zrobiłam się
głodna. przygotowując se michę znalazłam farbę :) zjadłam (nie farbę) i
zaczęłam dorzucać białego, w wiaderku coraz mniej miejsca a kolor ani drgnie.
postanowiłam odlać szarego, dla ułatwienia postawiłam słoik na wygasłej o tej
porze roku kozie i ja oczywiscie natychmiast zalałam dokumentnie. nie mogłam
zrobić tak jak Scarlett O'Hara i powiedzieć, ze pomyślę o tym jutro bo do
jutra to farba zaschłaby na ament. miska z woda i wycieramy, jak trochę
wytarłam poszłam zmienić wodę, miska mi się omskla, woda z farba zakala mi
łazienkę :}. wytarłam łazienkę, wytarłam najbardziej brudne części pieca,
oczywiscie farba wpłynęła w szpary i zima dowiemy się jak pachnie paląca się
farba akrylowa :} o 15 byłam w punkcie wyjścia nieomalże. szara farba nie
chciała się zrobić jasniejsza od dodanej bielej. odlałam wiec białej z dużego
wiaderka do słoja (nie zalewając nic ;) ) i do pozostałej białej dodałam
szarej i totalne resztówki z wyciśniętej do imentu tubki koloru brunatnego.
wymieszałam i okazało się, ze kolor drgnął o pół tonu. muszę dodać jeszcze
białego i kolejna tubkę brunatnego ale to dopiero po sobocie bo transport do
sklepu jest nieobecny i nie mam skąd drugiej tubki wziąć. zostałam się wiec z
totalnym bałaganem, plamami koloru ORP Błyskawica świeżo po remoncie na
ścianach i wielka gula w gardle. jak se popatrzę jak inne z pieśnią na ustach
odnawiają meble, domy, piszą blogi, pięknie wyglądają i jeszcze piękniej
pachną to mnie szlag trafia :/ "
no i co wy na to, to chyba nie jest normalne ?