Obserwacje życiowe

02.08.10, 17:10
Jest, proszę wycieczki, teren zabudowany luźno. Domki jednorodzinne na
posesjach. Sporych. Porośniętych często starodrzewem.

Między posesjami tzw. ulice, nieutwardzone. Kiedy sucho, starczy krokiem
postąpić, żeby kurz się uniósł pod niebo.

No i latoś nastała szczególna moda na spacery z dziećmi w wózkach po tych
nieutwardzonych ulicach. O co tu chodzi? To takie szczepienie niemowląt
przeciw pylicy płuc, cycóś?
    • krista57 Re: Obserwacje życiowe 02.08.10, 18:41
      Gdy brak utwardzonych dróg czy chociażby leśnych scieżek
      to młode mamy muszą gdzieś spacerować.
      Maleństwa,niektóre,tak najlepiej uspać,uspokoić.
    • leloop Re: Obserwacje życiowe 02.08.10, 22:32
      tak, tak Yoma, Krista ma racje, matka bierze co dają a jak dają nieutwardzona
      drogę to co ma zrobić :} ja pewnie wybrałabym z dwojga złego leśne wertepy
      (zresztą tak wyglądało moje wczesne macierzyństwo) tyle, ze do tego trzeba mieć
      przystosowany wózek.
      • lellapolella Re: Obserwacje życiowe 03.08.10, 15:04
        przy córce jeszcze próbowałam z wózkiem, przy młodym tylko nosiłki i wertepy
        człowiekowi nie straszne, tyle, że często koszulka w pawie, na plecach albo
        ramieniu, zależnie od modelu:)
    • pinkink3 Re: Obserwacje życiowe 03.08.10, 20:48
      Tez tak se zycie obserwuje i zastanawiam nad sensem gnania po ostepach i wertepach jak los dal niektorym mieszkac w domach z ogrodami.
      Na cholere tak latac? Nie lepiej to polozyc mlodziaka gdzies w lozku pod gruszka? Albo w kojcu?
      No, chyba, ze dla udreczenia, w zastepstwie dla fitnesa, bo czy mlodziak specjalnie na tym zyskuje, to nie wiem.

      Co innego jak mieszkasz matko jedna z druga gdzies w centrum zakurzonego, dusznego miasta, nie-daj-bog w wysokiej kamienicy srodmiejskiej [bez windy].
      Trzeba wtedy dziecka brac, wozki znosic , psa jamnika takoz,[ bo schodzic w dol ponoc nie im sluzy], dymac do tramwaju , wsadzic dziecka i zwierzyne tamoj, potem zsadzic w najblizszym parku, pozwolic dzieciom sie objesc kilogramami brudnego piasku i po paru godzinach zwiezc polzywe z szalenstwa do chalupy [tramwaj-zaladunek-rozladunek-schody- cztery pietra do gory-meta.
      Jamnik wchodzi sam, bo do gory mu wolno.

      Polecialam troche z autobiografia, za co najuprzejmiej przepraszam;)
      • leloop Re: Obserwacje życiowe 03.08.10, 21:26
        Pinkink,
        dziecko tez człowiek nie lubi monotonii, lubi jak mu się pejzaż zmienia ;) dwa,
        co już ktoś zauważył, bez ruszania nie ma spania. niektóre to nawet trzeba
        specjalnie wozić samochodem w tym celu, mojego wozić nie wolno było bo darł się
        jak zarzynane prosie przez cala drogę :}
        a codziennych wędrówek po schodach serdecznie współczuje, zwłaszcza jamnikowi psu ;)
        • pinkink3 Re: Obserwacje życiowe 03.08.10, 21:39
          Dzieki za wspolczucie.
          Tez sobie wspolczulam, zwlaszcza, ze lubilam buty na obcasach;))
          Bylo, minelo.

          Teraz mieszkam w innych okolicznosciach przyrody i bywa, ze sama sobie zazdroszcze.
          Rzadko chodze w obcasach;))

          Pies sobie , mimo wszystko, nie krzywdowal.
          Byl znoszony, przypominam.
      • yoma Re: Obserwacje życiowe 04.08.10, 13:25
        > dziecka brac, wozki znosic , psa jamnika takoz,[ bo schodzic w dol
        > ponoc nie im sluzy], dymac do tramwaju , wsadzic dziecka i zwierzyne tamoj, po
        > tem zsadzic w najblizszym parku,

        Pinkink, co ty opowiadasz. W najbliższym sklepie :)
    • yoma Re: Obserwacje życiowe 04.08.10, 13:24
      Się nie znam

      ale ja bym jednak położyła dzieciaka pod gruszką zamiast go czołgać przez pył.
      • lellapolella Re: Obserwacje życiowe 04.08.10, 15:17
        ja bym jednak położyła dzieciaka pod gruszką zamiast go czołgać przez pył.

        powiem Ci, że i ja, jakbym miała taką byle jaką alternatywę. A jakby się chciało
        koniecznie ruszać, to na hamaku:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja