Lipa z sosną czyli klęska urodzaju

11.09.10, 19:34
lipa z sosną z tym, że jakoby rydze rosną pod sosnami

rosną w róży
rosną pod jałowcem
rosną na ścieżce
rosną w mechniku
rosną pod jabłonką

w związku z czym pytam uprzejmie, czy ktoś zna taki patent na zalewanie grzybów rozpuszczonym smalcem i jak się to robi.
    • horpyna4 Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 11.09.10, 20:18

      Moja mama soliła rydze i trzymała je w piwnicy w drewnianej beczce. Potem wyjmowała w miarę potrzeby, opłukiwała z nadmiaru soli i smażyła na maśle. Były jak świeże.

      No i wciskała gościom kit, że w piwnicy hoduje rydze jak pieczarki.
      • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 11.09.10, 20:36
        Solić to umiem, chodzi o ten patent ze smalcem...

        W ostateczności owszem zasolę.
        • leloop Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 11.09.10, 21:30
          "w ostateczności ..." wolałabym solone ;) na smalcowe jakoś dziwnie wątroba mi reaguje ;)
          trudno obejdę się smakiem, taki mój los emigranta ;)
          • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 11.09.10, 21:45
            Oj masz wymagania :) Umówmy się, że jeśli się co nie zmieści do smalcu, to zasolę - OK? :)
      • leloop Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 11.09.10, 20:38
        lo matko chyba się rozpłaczę :(
        tu w ogóle w tym roku grzybowy pomór a rydzy to tu nikt nigdy na oczy nie widział :(
        • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 11.09.10, 20:39
          Jak wymyślisz patent, żeby wysłać, to służę...
          • bei Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 12.09.10, 15:49
            Sposobów jest duzo- moja mama obgotowane grzyby smażyła, dusiła na masle, w przyprawach (tu jakie kto lubi dodaje)
            TYLKO CEBULKI do wekowania nie)- do wyparzonego słoika siup, układac tak, by pomiedzy nimi pustych miejsc z powietrzem nie było, zostawiamy u gory słoika z poltora- do 2 cm powietrza, mozna je już tak pasteryzowac, ale lepiej zalac roztopionym, gorącym smalcem -u gory z 1 cm warstwy tłuszczu i pasteryzowac dwa lub trzy dni z rzędu po 15 min( ja pasteryzowałam w szybkowarze z 50 min i zostawiałam szybkowar do wystygniecia)
            • horpyna4 Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 12.09.10, 17:28

              Rydze można też mrozić. Są różne szkoły, ale ja robię to w najmniej kłopotliwy sposób. Bo bez żadnej wstępnej obróbki termicznej.

              Nieduże rydze po opłukaniu i obeschnięciu układam na tacce, przekładając warstwy folią (żeby
              nie poprzymarzały do siebie nawzajem.
              Po zamrożeniu przekładam do plastikowych pojemników sztukę po sztuce w miarę szybko, żeby nie rozmarzały. I z powrotem do zamrażalnika. Wtedy są zamarznięte, ale nie posklejane.

              I w miarę potrzeby takie zamrożone od razu na patelnię na gorące masło. Dlatego zresztą myję przed zamrażaniem, bo nie lubię piasku w zębach.

              Podobnie mroziłam też kiedyś opieńki. Ważne, żeby na patelnię trafiały bez rozmrożenia.
              • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 12:12
                OK dzięki. Rydze poszły w smalec, borowiki pomroziłam, teraz robię różne małe w occie i myślę, co z kaniami...
            • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 12:14
              Dzięki wszystkim. Teściowa twierdzi, żeby nie pasteryzować, tylko smalcem... Bez cebuli, ino poddusić chwilę. Nadaje się do wszystkich grzybów.

              Kumpel twierdzi, że tylko blaszkowe i tylko smalcem, po uprzednim podpieczeniu na blasze.

              Ratunku!
              • lellapolella Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 14:29
                kanie jadłam ongiś całkiem niezłe, sponiewierane, usmażone i w zalewie.
                Najprostszą metodą udręczonej gospodyni jest ususzenie kań w postaci całych kapeluszy. Przed użyciem moczymy w mleku i robimy jak świeże.
                • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 15:17
                  O, a że można suszyć kanie w całości, to nie wiedziałam. No to już. Dzięki serdeczne :)
                  • lellapolella Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 16:15
                    tylko uważaj na temperaturę- łatwo się zaparzają. Nie za ciepło.
                    • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 16:35
                      Dzięki. 60 C dałam. Na pewno zapomnę, że mam kanie w piekarniku...

                      Ogonki to owszem suszyłam. Się rozpadają na takie wiórki i posypuje się tym zimą jajecznicę :)
    • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 16:36
      łomatulu

      przerobiłam?

      nie wierzę, po prostu nie wierzę. Zaraz z balkonu wylezie jakaś kobiałka pełna grzybów...
      • se_nka0 Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 18:16
        ...a jeszcze opieńki przed nami i zielone gąski ;)
        • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 18:39
          Nie zbieram, nie umiem. Dziadek zbierał opieńki, ale nie zdążył mnie nauczyć...

          Na bazarku podgrzybki po dychu kilo. Takiej ceny od lat nie widziałam.
    • leloop Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 20:50
      a ja Wam przyznam się bez bicia, pójść do lasu i owszem z mila chęcią, byle nie o 5 rano ;) zjeść raz: jajecznice z kurkami, dwa: świeże grzyby duszone z pietruszka czemu nie, mila sercu odmiana, potem zima wrzucić parę suszonych grzybów do sosu czy do krupniku pourqoi-pas ale, zeby tak godzinami czyścic, kisić, smalczyc, mrozić, suszyc to nie ja. marynowane przywiozę ze dwa słoiki zakupione w Bomi, w zupełności wystarcza.
      • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 13.09.10, 22:49
        Kiedy wiesz, ja nie chodzę na grzyby, ja chodzę do lasu...

        A te 5 kg wczoraj przywiezione i dzisiaj smalczone to z posesji. Tak. No i co robić?
        • leloop Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 09:22
          yoma napisała:
          A te 5 kg wczoraj przywiezione i dzisiaj smalczone to z posesji. Tak. No i co robić?


          oddałabym ;)
          • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 09:41
            Ym-ym, za bardzo lubimy grzyby ;) Poza tym komu? Sąsiedzi też zagrzybieni...

            Rodzice się odgrażali, że przyjadą w niedzielę, jakby przyjechali, toby co dostali. Ale nie przyjechali, więc pozostało mi tylko przetworzyć :)
            • lellapolella Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 15:29
              ja uwielbiam zbierać dużo bardziej niż jeść:) zaprawy średnio mi smakują, więc wszystko suszę albo sprzedaję na pniu, żeby się "korki" w suszarni nie robiły. Jak nasuszę za wiele, żeby zjeść, też opycham przed świętami i zaczynam rok ze świeżą gotóweczką na nasadzenia, co jest bardzo przyjemne:) O piątej nie wstaję, wychodzę z założenia, że jak mają być, to będą i najczęściej są:)
              Jesienne włóczęgi leśne to jedna z największych przyjemności, a fakt, że się coś przynosi, doskonale uspokaja wyrzuty sumienia, że w chałupie syf, ogród zarasta, a dzieciarnia sama robi szybkie przepierki:P
              • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 16:03
                Lello

                a któż będzie robił przepierki nienauczonej dzieciarni, jak ciebie zabraknie?

                ;)
    • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 16:15
      Fotozagadka

      ile rydzów widać na zdjęciu? :)

      yfrog.com/msp1030651sj
      • leloop Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 22:06
        Yoma napisała:
        Fotozagadka
        ile rydzów widać na zdjęciu? :)


        dojrzałam trzy, taki "trójkąt rydzki" ;)
        • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 23:00
          Niestety, zła odpowiedź :)
          • leloop Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 23:35
            jak se powiększyłam to dojrzalam czwartego, pośrodku ale jak już zdążyłam trochę poznać Yome to jest ich tam jeszcze 68 ;)
            • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 09:39
              Powiem tak: widzę pięć, wiem, że jest sześć, a się nie zdziwię, jak kto wypatrzy więcej :)
              • horpyna4 Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 10:44

                Ani chybi trzeba się zakraść w nocy z latarką...
                • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 11:43
                  Temuż i pozbierałam, żeby mi kto skoku przez płot nie uskutecznił
                  • horpyna4 Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 13:14

                    Nooo... skok przez płot może mieć nieprzewidywalne skutki. A potem jeszcze inni się do tego skoku przyznają...
                    • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 13:30
                      No właśnie. Lepiej pozbierać :)
    • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 16:16
      A te, jak specjalnie sadzone

      yfrog.com/hqp1030655j
      • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 16:20
        yfrog.com/5lp1030668bj
      • leloop Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 22:07
        eee ... tam, śtucne ;)
        • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 14.09.10, 23:03
          :P

          yfrog.com/nfp1030694lj
          • lellapolella Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 14:08
            Yoma, ja rzadko komuś zazdroszczę ale tych rydzów...no, wiesz, trudno się opanować:)
            niewykluczone, że zżarłabym nawet ze smalcem, choć głowy nie daję, to i tak gdybanie, bo wkoło tylko poduszkowce, nawet kań niewiele, ale tych nie żałuję, bom przedawkowała minionymi laty:P
            • leloop Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 15:35
              Lella,
              a w Gdyni na rynku było w sierpniu rydzów do obrzygania za przeproszeniem, do Ciebie nie dochodzi rydzowa strefa ?
              • yoma Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 15:57
                No. Kumpel z Zoppot donosi, że też zarydzony.
                • krista57 Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 16:56
                  W naszych lasach brak takich grzybów jak prawdziwek czy rydz
                  ...ino same podgrzybki.Nawet nie wiem jak taki rydz smakuje.
                  No cóż? idę przerabiać te dwa dzisiejsze wiadra.
                • lellapolella Re: Lipa z sosną czyli klęska urodzaju 15.09.10, 21:47
                  słuchy idą, że są gdzieś w okolicy Koszalina(Koeslin, żeby już się trzymać nomenklatury). Trzeba by znającego załadować w wehikuł i puścić wolno dopiero, gdy pokaże rydzonośne tereny:D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja