Ktoś sobie przyszedł...

12.09.10, 08:19
....na moja działkę.Ogołocił aronię i zabrał moją jedną jedyną dynię:(Połamał płotki porzeczkowe,podeptał oregano i tymianek i sobie poszedł:(Tak mi się dziwnie zrobiło.Jak by mnie poprosili to dałabym tej aronii ,niech będzie na zdrowie.Ale tak?
    • krista57 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 08:50
      Przykro mi Hesperio :(
      Nie smuć się,wszystko odrośnie.
      Wandale są wszędzie.
      • se_nka0 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 09:04
        Przykre. Na mojej działce sąsiedzi powtarzają - obcy nie przyszedł. Podobno maja rację, od lat mają działki i niejedno widzieli. Wiem, że z żalu w dołku ściska, ale jedno co możesz zrobić, to ogłosić wokół, że złodziej grasuje. Narób szumu. Działce to nie pomoże( krista ma rację, odrośnie), ale może sąsiedzka czujność wzrośnie ?
      • leloop Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 09:46
        krista57 napisała:
        Przykro mi Hesperio :( Nie smuć się,wszystko odrośnie. Wandale są wszędzie.


        nie chce wybielać tubylców ale tutaj tego typu rzeczy zdarzają się marginalnie, albo ludzie maja większy szacunek do cudzego dobra albo odpowiednie służby lepiej działają. niestety mając okazje oglądania polskiego społeczeństwa tylko okazjonalnie, stwierdzam, ze jest coraz gorzej. chamstwo, samowola w każdym zakresie, zero poszanowania drugiego człowieka i otoczenia, liczę się tylko ja i moje potrzeby w danej chwili :(
        chyba by mi było ciężko z powrotem w,PLu zamieszkać :/
        Hesperio, ogromnie mi przykro, gdybym była bliżej podesłałbym Ci coś z mojej kolekcji dyniowej :) twoje zbiory pewnie jakiś bezdomny sobie wziął, niech mu będzie na zdrowie (zamienił pewnie na %). pomysł, zeby nadmiary zbiorów działkowicze rozdawali ew. złodziejaszkom pewnie nie przejdzie (złożyć na kupę w jakiejś głównej alejce). może na przyszłość wystawiaj jakieś naczynia z owocami Twojej pracy i kartka, zeby sobie wzięli ale nie niszczyli Twojej pracy. wiem utopia ale może zadziała ... :)
        • bei Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 10:06
          Ojej....pospolity, prymitywny złodziej:(
        • hesperia1 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 11:01
          leloop napisała:
          > pomysł, zeby nadmiary zbiorów działkowic
          > ze rozdawali ew. złodziejaszkom pewnie nie przejdzie (złożyć na kupę w jakiejś
          > głównej alejce). może na przyszłość wystawiaj jakieś naczynia z owocami Twojej
          > pracy i kartka, zeby sobie wzięli ale nie niszczyli Twojej pracy. wiem utopia a
          > le może zadziała ... :)
          Oj,to raczej nierealne.Wydaje mi się że spora część działkowiczów woli żeby im zgniło na krzaku,niż posłużyło komuś innemu.Mam nadzieje że to się zmieni.Ja nawet furtki nie mam zamkniętej,tak sobie naiwnie myślałam że nie ma potrzeby .Można było wejść i nie deptać,nie niszczyć.
    • hesperia1 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 10:41
      Będę sobie patrzyła na dynie Lelopowe,to i może lepiej,bo moja była mikroskopijna,a tak mam do oglądania istne cuda:)
      Ja nikomu nie żałuje,tylko tak się dziwnie poczułam.Wiecie pewnie o co chodzi.Przecież można przyjść i zapytać...ech,szkoda gadać.
      Ale swoja naiwnością rozwalił mnie wczoraj mój mąż twierdząc że to pewnie jakaś matka zerwała na sok dla dziecka.No i lepiej mi się zrobiło:)
      • lellapolella Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 11:23
        Twój mąż to może i naiwny ale fajny gość:)
        Dla mnie jest jeszcze jeden aspekt sprawy, nie wiem, czy nie najważniejszy: człowiek zżywa się z działką, traktuje ją jak przedłużenie domu a tu ktoś łazi jak po swoim, a nawet gorzej, jakby to nie było nic warte, bo niszczy... Kiedyś miałam włam do domu i dużo dłużej niż straty bolało mnie wspomnienie odcisku zabłoconych butów złodzieja na naszym łóżku.
        Współczuję, Hesperio.
        • hesperia1 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 11:52
          Dokładnie.Tu nawet nie chodzi o tą nieszczęsną aronię,tylko o dziwne uczucie(właściwie nie potrafię tego określić)że ktoś sobie wszedł,zdeptał poczucie bezpieczeństwa.Taki ślad buta boli i ciąży:(
          • horpyna4 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 17:16

            Zetknęłam się kiedyś z opinią, że jest to podobne odczucie (chociaż oczywiście w nieporównywalnie mniejszej skali), jak po gwałcie.
    • hesperia1 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 18:12
      Dzięki za przytulenie:)Już mi lepiej:)
      Dziś się mój syn zapytał:Idziemy na działkę zobaczyć czy dynię pan złodziej oddał?Bo to jego dynia,przez niego posadzona i czekał na nią straszliwie:(A wczoraj płakał że nie chce spać bo idzie działki pilnować.Spakował miśki i poduszkę i ostro się wybierał.Nawet nie przypuszczałam że tak małe dziecko może tak emocjonalnie reagować na takie wydarzenia.
      • leloop Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 18:38
        olala, to naprawdę smutne :( biedny maluch :(
        a wracając do odczuć, nigdy nie miałam podobnej sytuacji (i obym nie miała) ale czasem sobie myślę, ze to jest trochę tak jak z rzeczami po śmierci właściciela, one coś dla niego znaczyły, były wspomnieniami, planami a dla drugiej osoby to tylko sterta śmieci :(
        • se_nka0 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 18:59
          Dlatego człowiekowi jest przykro, jak ktoś lekceważy jego pracę czy własność. JAK wytłumaczyć teraz dziecku, że to co robi jest ważne ??? W takich chwilach myślę, nie było złe prawo nakazujące obcięcie ręki złodziejowi.
          • krista57 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 19:15
            Myślę ,że na typowej wsi jest inne podejście do własności.
            Do naszej wiejskiej działki i owszem przychodzą "oglądacze"
            podziwiają,zagadują,podpowiadają...ale nawet maliny nie zerwą,która
            wyszła za płot.
            Jestem naprawdę zbudowana:)
            • horpyna4 Re: Ktoś sobie przyszedł... 12.09.10, 21:25

              A to ciekawe, bo na wsiach często korzystają z cudzego i uważają, że to nie kradzież. Bo kradnie się pieniądze, a produkty rolne się... bierze (nie ukradł, ino wziun).
    • yoma Re: Ktoś sobie przyszedł... 13.09.10, 12:21
      Z serca przytulam
    • hesperia1 Re: Ktoś sobie przyszedł... 13.09.10, 13:36
      Ostatnio na jakimś forum przeczytałam "żale" jakiejś pani,która wybrała się po kukurydzę.Podjechała pod pole,otworzyła bagażnik auta i biedaczka zdąrzyła wrzucić tylko dwie kolby.Przydybał ją właściciel i nakrzyczał na nią.Była taka wściekła że musiała się wyżalić na bezczelnego rolnika.
      Za przytulenie dziękuję:)
      • yoma Re: Ktoś sobie przyszedł... 13.09.10, 13:52
        Z drugiej strony - opowiadałam, jak kumpel sobie wodospad z kamieni polnych budował :)
        • hesperia1 Re: Ktoś sobie przyszedł... 13.09.10, 14:17
          Grunt to umieć kombinować;)
          • yoma Re: Ktoś sobie przyszedł... 13.09.10, 15:27
            Nie, poszedł do chłopa po wiosennej orce i grzecznie spytał, czy może zabrać wyorane kamienie; chłop się zdziwił, ale pozwolił. Ale kumplowi zabrakło, więc poszedł drugi raz, tym razem chłop zażądał stówy :)
            • hesperia1 Re: Ktoś sobie przyszedł... 13.09.10, 18:30
              Toteż mówię że grunt to kombinować,bo pamiętam tą opowieść o asertywnym chłopie:)
              • yoma Re: Ktoś sobie przyszedł... 13.09.10, 18:37
                To bardzo przepraszam, bo zrozumiałam, że mówisz, że to kumpel zakombinował :)
Pełna wersja