Dodaj do ulubionych

Fajnie być ogrodnikiem:)

21.09.10, 13:42
W październiku minie rok jak działkować zaczęliśmy.I tak wczoraj przy okazji robienia ciasta z cukinii doszło do mnie jak bardzo grzebanie w ziemi potrafi zmienić życie człowieka na bardziej świadome i zwyczajnie lepsze.
Już nie siedzimy przed tv tylko pędzimy na działkę,albo do lasu,albo nad wodę.Przed działką mieliśmy lenia totalnego i często nic nam się nie chciało.A teraz?Mały nie choruje,apetyt mu dopisuje i jest zwyczajnie szczęśliwy:)A ja przestałam panikować że się ubrudził(tak,tak miałam takie odpały).
Zmieniło się też nasze podejście do jedzenia.Nie ma już u nas coli,chipsów i innego badziewia.Jest za to chleb na zakwasie pieczony w domu,soki świeże a nie te kartonowe,na targu kupujemy od działkowiczów zaprzyjaźnionych.......Czas na pomidory suszone:)
I wszystko to stało się samo,bez wyrzeczeń.Nie zauważyliśmy nawet jak przed zjedzeniem malin wsadzamy nos do kubka i dłuuuuuugo wąchamy,jak zaglądamy do cudzych ogródków żeby coś podpatrzeć,jaką radość sprawia własny groszek cukrowy,jak cieszymy się tym co właściwie rok temu nie miało dla nas znaczenia:)
Obserwuj wątek
    • leloop Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 13:49
      bardzo mnie ujęłaś tym postem Hesperio :)
      oby wszyscy doznali takiej przemiany :)
      no i gratulacje z okazji zbliżającej się rocznicy :)

      ps. myśmy wlasnie wyrzucili antenę satelitarna, która "bezczynnie" zwisała z boku chałupy przez kilka ostatnich lat. jedynie sroki są niezadowolone, bo z niej startowaly do kociej michy ;)
      • hesperia1 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 13:59
        My ku zdziwieniu całej rodziny odrzuciliśmy prezent w postaci mieszkania w dużym mieście.Bo jak tu działkę zostawić.Ciotka która owe mieszkanie nam ofiarować chciała(pod warunkiem że tam będziemy mieszkać i nie sprzedamy jej krwawicy) obraziła się okrutnie,dodając na końcu swego wywodu żeśmy ciemni egoiści i o przyszłości dziecka nie myślimy;).Rodzina na nasz widok stuka się w głowę,a nam tak dobrze:)Nam się wieś marzy taka gdzie psy tyłkami szczekają,chałupka koniecznie z niebieskimi okiennicami i ogródek z drewnianym płotem.
        • yoma Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 14:09
          Gratuluję mentalnych osiągnięć, Hesperio :)

          Dzieci w zieleninie lepiej się chowają...

          A ja właśnie prowadzę na Ogrodzie ożywioną dyskusję, z której niezbicie wynika, żem chyba głupia, bo mi się w chałupce na skraju lasu upojny śpiew kosiarek nie podoba. I że niech spadam w Bieszczady, tylko niech nie narzekam, że nie będzie kawiarni ani Internetu. I że wara mi od cudzych ogrodów ujeżdżanych kosiarką siedem dni w tygodniu i że nie będę tu nikomu nakazywać piasku w kratkę grabić.

          I przykro mi się uczyniło, ale jeszcze walczę.
          • hesperia1 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 14:33
            Tośmy głupie obie.Mi dobrze z moja głupota i wstrętem do plastikowych trawników,gdzie najczęściej na środku altanka z OBI.Mi brakuje ogródków z dzieciństwa z malwami,piwoniami i krzywym płotem.Czasem jak nas najdzie to jeździmy po małych wioseczkach i wypatrujemy chałupinek drewnianych,z ogródkami za płotem z desek zwykłych.I czasem jak tak patrzę i tęsknię i myślę co zrobić żeby moja taka chałupa była,to się zastanawiam czemu na taką wiejskość moda nie nadchodzi.Czemu coraz częściej wiejskość plastikową się staje,chałupy w tynki kolorowe (wściekłe)są strojone,drewniane supermarketowe "studnie","taczki",wozy"sterczą wstrętnie:(Czemu tak ciężko pielęgnować to co takie piękne i nasze?
            • yoma Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 14:48
              Bo wiejskość się teraz miejszczy. Za jakieś dwadzieścia lat cała wieś wyemigruje do miasta, a miasto na wieś i może zgłupieje na nowo :)

              Dziękuję :) Naprawdę dziękuję. Miło człeku wiedzieć, że nie został sam jeden na Ziemi...

              Z moim, jak jeszcze nie był mój, śmy się wybrali kiedyś na wycieczkę i z paroma znajomymi jeszcze. Przejeżdżaliśmy przez wieś, stała we wsi wypasiona willa, a tuż obok malutki stary drewniaczek się ostał. Znajomi podziwiali willę, drewniaczka nie widząc, a ja z nie-moim-jeszcze drewniaczek...

              Drewniaczków takich w mojej okolicy dostatek był. Jeżdżę rowerem i fotografuję, bo z roku na rok ubywa.

              A co do trawników, to naprawdę nie chcę nikomu zabraniać ani ich uprawiać, ani ich kosić, postuluję tylko nieśmiało, że może by się umówić i kosić dwa dni w tygodniu, a nie siedem. Że wolność sąsiada i jego wizja tam się kończy, gdzie zaczyna moja. Że jak ja nikomu nie narzucam śpiewu ptasząt i szmeru strumyczka, tak niech może mnie nie katują kosiarką. Że skraj lasu to może nie wielkie miasto jednak... Ale ja jakaś dziwna jestem.
              • hesperia1 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 15:32
                Dziwna....no może trochę dziwna jesteś,pasujesz więc do dziwadeł tutaj;)Ale to chyba fajnie być takim dziwolągiem co się zachwyca śpiewem ptaków,drewniaczkami(podoba mi się) i pięknem chwastów.......
                Przyznam że tylko "Poradniczek....." tak bardzo mi się podobał,że postanowiłam zostać."Ogród i...."podczytywałam ale tam nie zadomowiłabym się chyba:( A jak zostałam tutaj zaproszona to totalna szczęśliwość mnie ogarnęła:)Bo właśnie to mi się w Was tak bardzo podoba,że jak na te czasy jesteście dziwolągami,swojej dziwolągowatosci się nie wstydzicie.Oby dziwolągów jak najwięcej!!!!!!
                Dużo od Was się nauczyłam,dużo się jeszcze nauczę,ale Yomo kochana uczycie nie tylko jak,co i gdzie posadzić,przyciąć....ale też pięknego patrzenia na świat.I śmiało mogę powiedzieć że kocham Was całym sercem:)
                    • lellapolella Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 19:42
                      Byt określa świadomość:D
                      Ja się wyprowadziłam na wieś... no, dawno:) I też mi wszyscy klepali, że z bloków idę, gdzie dobrobyt wszelaki i wszędzie blisko, że dzieciom krzywdę robię, bo wyrosną z nich zahukane buraki, że się na wsi zarobić nie da... Nie, żeby w tych słowach nie było prawdy, bo trochę było, zaliczyliśmy lata chude, nawet bardzo, daleko jak było tak jest( ale do czego? już nie pamiętam:))
                      A kiedy pomyślę czasem o moich biednych dzieciach, co to wstawały na szkolny autobus o szóstej a wracały o 16.00 to mam trochę wyrzutów, nie powiem...Ale każdy ma prawo decydować o tym, co dla niego dobre, byle nie jęczał i nie żałował, a ja nie jęczę i nie żałuję:) w odróżnieniu od tych, co zostali w mieście i gęba im się przy narzekaniu nie zamyka...
                      Bycie dziwolągiem jest zgodne z ludzką naturą, ot, co. A najpiękniej, jak się człowiek zwiąże z drugim dziwolągiem, co nie rzuca kłód pod nogi tylko podnosi poprzeczkę. I dba z nim o dzieci, które dzięki temu może i rosną na kolejne dziwolągi ale na pewno nie buraki:)
    • leloop Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 21:46
      olala ale się porobiło :)
      jak nic trzeba będzie kiedyś urządzić zlot RokOgrodników w realu :)
      ja tez się ciesze, ze znalazłam pokrewne dusze i w tym momencie dziękuje Panu za internet :) przecież bez tego ustrojstwa mielibyśmy marne szanse się spotkać. wiem, ze zaglądaczy jest więcej nie wszyscy jednak dają odgłos paszczą a raczej klawiaturą.
      Hesperio a może na tych Waszych działkach spotkasz kogoś kto myśli podobnie, przecież to niemożliwe, ze byłabyś tam jedyna. jeżeli natomiast myślicie o domku z niebieskimi okiennicami to po prostu zacznijcie go szukać, na pewno jest i czeka na Was "dom z duszą" :) podczytywuje blogi podobnych do Ciebie, trzeba zrobić ten pierwszy krok a potem już samo idzie, łatwo nie jest ale kto obiecał, ze będzie :) możesz zdradzić w jakich okolicznościach przyrody mieszkasz, tzn. w jakim regionie kraju ? może ktoś Ci będzie mógł coś podpowiedzieć :)
      • newill6 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 21.09.10, 21:50
        fotoforum.gazeta.pl/photo/3/nf/fi/tb1u/bWkWvdHKzDWF3ymC5B.jpg
        fotoforum.gazeta.pl/photo/3/nf/fi/tb1u/Fu9mx8cab4sahku8tB.jpg
        fotoforum.gazeta.pl/photo/3/nf/fi/tb1u/6mqC8tocBrUDyUlHvB.jpg
        ..w klimacie pogaduszek.....:)
      • hesperia1 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 22.09.10, 08:44
        Cóż,działkowicze są albo starej daty-co mi akurat się podoba,albo młodzi i wtedy ich działki wyglądają tak:trawa piękna,równa,zielona,basen na pół ziemi wypasiony,wkoło działki tuje, i zero krzaczka,żadnego kwiatka bo to tylko kłopot.
        Ja już przestałam znajomym opowiadać że ze spaceru przyniosłam sobie bratka polnego i na działce posadziłam.No bo kto normalny chwasty sadzi na działce?Zresztą ich ogródki wyglądają jak wystawki w OBI,co mi nie przeszkadza,bo każdy ma co lubi.Ale chodzi o to że to raczej inna bajka.I tak to wygląda że tylko tu spotykam takie towarzystwo które mnie nie wyśmieje(mam nadzieję;) za tego bratka......Cóż,czasy takie a nie inne,nie ma co się łudzić że ludzie patrzą pod nogi po czym chodzą,ludzie biegną,byle do przodu i nieważne po czym.
        Mieszkam na Dolnym Śląsku,w małym przygranicznym miasteczku.Marzenia się spełniają,wierzę w to bardzo i wiem że kiedyś tu napiszę że już mieszkam w domu z niebieskimi okiennicami;)
        • yoma Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 26.09.10, 18:51
          > nie ma co się łudzić że ludzie patrzą pod nogi po
          > czym chodzą,ludzie biegną,byle do przodu i nieważne po czym.

          powiem tak

          patrzą

          idą do lasu i to, co przez X lat było "jakimś zielskiem" staje się kokoryczką czy kokoryczą czy kosmaczkiem czy innym bratkiem, z tym, że to jakimś dziwnym trzeba być.
    • newill6 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 22.09.10, 09:13
      mam znajomych którzy celowo nie kosza trawnika żeby przypominal naturalną laczke,mnie całkowicie nie przeszkadzaja w trawniku stokrotki,mech cy cuś innego....:)
      masz rację:)))
      no..oderwałem sie na chwilke od pracy.....pozdr.
      • se_nka0 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 22.09.10, 11:30
        Hesperio - cudowny wątek. Przyjechałam wczoraj po 2 dniach nieobecności i ten wątek zostawiłam sobie do spokojnego poczytania :) Macie rację wszystkie moje przedmówczynie, nie będę się powtarzać. Dodam tylko, że każdy,nawet krótki wyjazd jest dla nas coraz niebezpieczniejszy. Jako kierowcę wykorzystałam Dzieciątko, które porusza się służbowym autem - po drodze mi było. Nadmienię, że był to busik - marka nie ważna - wiecie jaki pojemny ????!!!! Ile do niego weszło !!! Każde ,,coś,, w osobnym wiaderku, bryła korzeniowa oczywiście z ziemią. Czy ktoś mądry tak robi ? Całkiem przy okazji zwinęłam padnięty Phalaenopsis, a nuż uda się go przywrócić do życia.;) Buziaki dla Was :*
        • krista57 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 22.09.10, 12:07
          Znacznie lepiej się czuję jako dziwadło, a to z tego powodu,że większą
          przyjemność sprawi mi grzebanie z ziemi/gdzie tylko ptaki i psy wiejskie
          słychać/ niż wypad np ze znajomymi do knajpy.
          No cóż,czasami i z mojej działki da się słyszeć "upojny śpiew kosiarek"
          czy co gorsza warkot pompy spalinowej.Z tego też powodu prawie nie podlewamy.Co ma urosnąć to urośnie:)
          Dzisiaj jest pięknie,miałam zająć się pracami ...a tu jakieś paskudztwo dopadło,pozostało mleko+miód+czosnek+ łóżko.
          Senka,powiedz no powiedz co przytargałas?
          • hesperia1 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 22.09.10, 12:28
            Pięknie a Ty Kristo chora:(To zdrowia dużo i szybko życzę.
            Fakt,fajnie być dziwadłem:)My kupiliśmy super kosiarę na początku naszej kariery działkowej.Teraz sprzęt ten stoi na strychu i się kurzy.Wyciągamy tyko wtedy gdy trzeba wspólną ścieżkę wykosić.Na działce w tym roku użyliśmy dwa razy.Ile roślin można było kupić zamiast tej kosiarki:(
            • se_nka0 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 22.09.10, 13:13
              Kristo takie paskudztwo chyba wszystkich dopada. Katar, gardło - u mnie po kolei zaliczyło.
              Pozabierałam co chciano wyrzucić - funkia, rozchodnik (okazały?), pigwowiec, trzmielina pnąca. Trafiło się kłącze paproci, to też nie wyrzucałam ;)
              • lellapolella Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 22.09.10, 19:12
                rozmarzyłam się... w takim domu, jak ten pokazany przez Newilla mieszkaliśmy na samym początku, tylko dechy były czarne. Dżizass, jak tam było piekielnie zimą:D Piec stał gliniany na pół kuchni, przy nim skupiało się życie a tymczasem woda zamarzała w wiaderkach(bo kranu nie było, studnia też zresztą u sąsiada:)) Tam się wychowywała nasza córa, przez pierwsze pół roku zawieszona w hamaku pod sufitem, żeby nie zamarzła. A latem złote kule wyrastały spod stołu:)
                Przejeżdżaliśmy tamtędy dwa lata temu i wiecie? Ani śladu... Ani domu ani lasu, nic, tylko wille dookoła.
                Ech...
                Krista, kuruj się, pochorujesz zimą jak Ci tak zależy:)
    • alfika Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 25.09.10, 16:44
      dziękuję, Hesperio, za polecenie tego forum, jejku, normalni ludzie!

      mieszkam na Dolnym Śląsku w większym przygranicznym miasteczku
      w starej kamienicy
      mieszkanko zakupiłam jakiś rok temu, głównie dlatego, że ma stare olejowane deski podłogowe
      koleżanka zobaczyła nabytek, popatrzyła i rzekła - no, fajne to mieszkanko, zrobisz coś z tą podłogą i w ogóle będzie świetne... :D z moja ukochaną, krzywą podłogą ze szparami! w życiu :D
      do domku wiejskiego przeniosę się jak dziecię skończy szkoły tutejsze... całe życie o tym marzyłam
      o płotkach, okiennicach i pomysłach własnych
      malwy w domu posiadanym wcześniej hodowałam 3 lata, już, już miały kwitnąć, jak przyszło dom sprzedać
      włascicielkę nową zapytałam byłam, czy malwy moge sobie wykopać - odparła, że nei wie, jak to wygląda, musiałaby najpierw zobaczyć... nie wykopałam
      a szkoda

      za to w centrum miasta jest spokojny duży park, a tam uliczki z domkami z ogródkami
      kawałek takiego domku jest własnie na sprzedaż
      myślę

      a nad samiuską Nysą, kilkanaście metrów nad wodą na skarpie, sa działki jeszcze poniemieckie, i mamy tu kawałek lasu od rzeki, dróżkę i nasz 4-arowy kawałek działki
      melisę, miętę, wiśnie, brzoskwinie, maliny, papierówkę, róże jakies poddziczałe, zamiast trawy truskawki udające poziomki, krzywą ławeczkę z pniaczków, jeżyny i popękane stare wymurowane oczko wodne, co na razie robi za domek ogródkowy mojej córki, ale jak go wymuruję jakoś od nowa, to będzie znowu oczkiem
      wyłaża mi z miesiąca na miesiąc nowe rośliny spod ziemi, szczypiorek na ściezce, różyczka jakaś, kwiatki, groszek wieloletni różowy, co mi każą go wyrywać, a ja przenoszę go z uporem maniaka, żeby rósł

      ale staram się byc pełną kultury i się powstrzymuję od stukania palcem w czoło na słowo randap :D
      • se_nka0 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 25.09.10, 17:21
        Hej Alfiko :)
        >>stare olejowane deski podłogowe <<
        Dusza mi jęknęła. Z zazdrości, ale takiej serdecznej :)
        W moim rodzinnym domu aktualna właścicielka (prawie) dumnie skasowała drewnianą, piękną , zdrową futrynę drzwiową. Zrobiono łuczek z k.g. Szlag mnie nie trafił, bo życie mnie zdążyło uodpornić ;)
        Fajnie, że jesteś.
        • alfika Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 25.09.10, 22:21
          dzięki :)
          przypomniałas mi, że w starym domu byly deski na podłodze cyklinowane, ale w dwóch pokojach się uratować, naniesiono na nie panele, plastik udający drewno, na drewno, na stare, solidne, sosnowe, 90letnie deski
          nawet za bardzo nei skrzypiały

          okiennice stare z klameczkami - miały zostać, ale snieg szparami by wlatywał i z bólem je wymieniliśmy za grube kredyty na inne drewniane - za to okiennice sobie zachomikowałam w piwnicy, żeby klameczki sukcesywnie odzyskiwać :)

          a juz o futrynach nie wspomnę, tam było 13 drzwi wewnętrznych
          starych
          opalarkę dostałam na imieniny i sobie opalałam warstwy farby póki w ciążę nie zaszłam
          sprytne to było, bo małżonek potem futryny szlifował, każdy rowek czyścił, gładził papierem ściernym i zostały
          piękne były

          ja zas z uporem maniaka pilnowałam chłopów, żeby remontując poniemieckich kątowników nei zginali i jeszcze je wkładali z powrotem pod nowy tynk :) a za potłuczony stary zlew, co wywalili bezlitośnie omal się nei popłakałam, że mi do głowy nei przyszło, że ktoś może nie widzieć, jaki on jest piękny, ładnie spękany i w ogóle... normalnie murarze nie dostrzegli oczywistego powabu i czaru starego kwadratowego zlewozmywaka :D
      • leloop Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 25.09.10, 20:52
        Alfiko,
        już się jakiś czas temu przekonałam, ze są tez normalni "w naszym pojęciu" młodzi ludzie, ufff :)
        Dolny Slask mówisz, ja wprawdzie gdańszczanka ale sentyment do tych rejonów mam duży a od czasu gdy zamieszkała tam moja przyjaciółka jeszcze większy :) deski cudna sprawa !!!
    • hesperia1 Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 14:38
      Wybraliśmy się wczoraj całą trójcą na wycieczkę po szkółkach coby w końcu zakupić krzaki na żywopłot,lub choćby zamówić.
      W pierwszej szkółce przywitały nas przy wejściu cementowe odlewy aniołków-potworków i monstrualne ogry.Gdy zapytaliśmy o poszukiwane krzewy,pani skrzywiła się i stwierdziła że na żywopłot to tuje tylko.Kolejny przystanek to samo.I czwarty,i piaty.....Szóste było "CENTRUM OGRODNICZE".I tu miła niespodzianka.Jest i to,i tamto,i owamto,ale..... po dwie szt i więcej nie będzie:(zamówili na próbę,ale zainteresowanie zerowe,więc zamawiać nie będą.Za to dostałam fachowa poradę dotyczącą żywopłotu:NA ŻYWOPŁOT TYLKO TUJA!BO MODNA,BO WSZYSCY KUPUJĄ,BO......
      Wróciliśmy więc na swoją stronę lustra do dziwaków hodujących mech,stokrotki i cieszących się z niepanelowej podłogi.... Zamówię internetowo,bo innego wyjścia nie ma.No chyba że przejdę na ciemną stronę mocy:zagazuję stokrotki,kupię kilka krasnali,ogra,obsadzę się tujami i zacznę zasuwać na działkę w butach na dziesięciocentymetrowych obcasach!A może ja się nie nadaję?A może szukam dziury w całym?
      Pociesza mnie jedynie fakt że mam zapas mięty,tymianku i oregano na całą zimę,że róża drugi raz kwitnie i oszalałe prymulki też:)Ciasto cukiniowe już pachnie-znowu;)Jednak zostaję z Wami:)
      • leloop Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 14:47
        Hesperio,
        a może napisz o jakie krzaczory Ci chodzi, może wśród nas jest ktoś kto ma nadmiar i może się z Toba podzielić ( nie wiem czy się zorientowałaś ale tu pokątna wymiana kwitnie ;) ) :) zresztą wszystko można rozmnożyć samodzielnie, no prawie wszystko ... ;)
        • yoma Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 18:57
          Hesperia chciała, o ile pamiętam, ałycze i głogi, a ja proponuję jeszcze dzikie róże i rokitnik. Dzikie róże bardzo piękne wiem, gdzie są, a mój coś przebąkiwał ostatnio o podróży do Wrocławia...
      • se_nka0 Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 15:01
        Uff - i to jest dobra decyzja. Spróbuj,, po ludziach,, ten żywopłot. Może ktoś przycina, wyrzuca, przesadza? Zdziwiona byłam bardzo, jak zobaczyłam żywopłot z pigwowca. Dobrze utrzymany, wtedy z owocami. Podobał mi się.
        Ziem zachodnich niestety nie znam. Troszkę tylko - przejeżdżając - trasę Kalisz, Poznań, Świdwin, Świnoujście. Ładnie tam.
        • hesperia1 Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 18:26
          Pisałam na Poradniczku że zamarzył mi się żywopłot z ałyczy,głogu.Ale nie upieramy się,kupilibyśmy coś innego gdyby tylko było.Czy to możliwe że ludzie sadza tylko iglaki-tujaki?Z pigwowca też widziałam,jest u nas sporo.Jak kwitnie wygląda pięknie:)Tak wydaje mi się że może ja wymyślam nie wiadomo co i dlatego nie mogę dostać.Z liściastych które zaproponowała nam pani w szkółce był buk,ale po 120zł doniczka:(Myślałam jeszcze że może rozmnożę moją forsycję,ale czy forsycja się nadaje? Mąż zamówił już,ale bardzo dziękuję za propozycje:)
          • yoma Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 19:08
            > Czy to możliwe że ludzie sadza
            > tylko iglaki-tujaki?

            He, nie jestem człowiekiem :)

            Mam: klon jesionolistny, czeremchę, grab, jaśminy. Ale to już było, zanim ja nastałam. Dalej mam dzikie wino (ja), ligustru może ze 12 m, jabłoń, ulęgałkę (było). Jabłoń rozczapierzyłam na płocie i całe przęsło zajmuje. Dalej znów dzikie wino, dereń, ale się nie spisuje, dziką różę, wiciokrzewy (ja). Bardzo stare i wielkie jałowce (były).

            Druga strona: tujka w kącie, no tak, ale ja niewinna, mamusi się przestała mieścić na balkonie, żal mi się żywiny zrobiło. Cytryniec. Milin. Ogniki, ale do du, bo mi przemarzają. Dzikie róże rokitniki amorfy tamaryszek berberys morwę białą morwę czarną tarninę parczelinę, kto powiedział, że w płocie nie może być drzewa. Chmiel dławisz rdest.

            Co się ma forsycja nie nadawać? Jeśli żywopłot niewysoki planowany jest.
            • se_nka0 Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 19:26
              To jest odpowiedż fachowca !! :) Masz teraz do wyboru, do koloru :) Szkoda, że mój ogródek działkowy musi trzymać się pewnych, ustalonych reguł.M.in. wysokość płotu/żywopłotu. Może jednak nie szkoda, tylko dobrze ;)
              • leloop Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 20:15
                Hesperio,
                pigwowca japońskiego mam skolkolgodno, czyli do obrzygania co chwila wyrastają jakieś odrosty, mogę na wiosnę dowieźć do PLu i podesłać :)
                praktycznie większość krzewów możesz rozmnożyć sama, ścinasz gałązki ok. 30 cm, wsadzasz dobra strona do mieszanki piachu i ziemi od strony północnej (to ma jakieś znaczenie ale nie pamiętam jakie), większość powinna na wiosnę puścić listki :)
                forsycja, rożne rodzaje irgi, pigwowiec również, ligustr oraz bukszpan oczywiscie
            • horpyna4 Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 20:13
              Forsycja pośrednia dorasta nawet do 3 m, więc można z niej zrobić nawet wysoki żywopłot. Ale lepsza moim zdaniem jest forsycja 'Maluch', która jest niewysoką odmianą krzyżówki z forsycją koreańską. Ma cieńsze pędy i bardziej zwarty pokrój, można z niej formować żywopłoty o bardziej swobodnym kształcie, niż strzyżone "w kancik". Takie w formie wału.

              Dodatkową zaletą jej jest wyższa mrozoodporność, niż forsycji pośredniej. Wprawdzie przy temperaturze -37 stopni przemarzły jej pąki kwiatowe znajdujące się powyżej powierzchni śniegu, ale to niewielka strata w takich okolicznościach. Wiele drzew i krzewów miało wtedy dużo większe uszkodzenia.
          • yoma Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 20:28
            Aha, rzeczone klony jesionolistne są fajne na żywopłot o tyle, że rozrastają się bez opamiętania, tylko trzeba je ciąć, żeby robiły z siebie krzaki, nie drzewa, i pilnować, żeby nie wymknęły się spod kontroli...
            • lellapolella Re: Po drugirj stronie lustra.... 26.09.10, 21:33
              u mnie jest żywopłot grabowy (stary) uzupełniony bukami przez nas(już nie widać różnicy we wzroście), wyrósł tam cudny czarny bez, zostawiłam, bo lubię pasjami, poza tym, w innym miejscu żywopłot świerkowy, a w samym ogrodzie mieszany: głogi, leszczyna, dzika róża, trzmielina, też jedna tujka uratowana, podciągnęłam koniec zeszłej jesieni różami alba i rugosa. Takie mieszane są b. dekoracyjne, tyle tylko, że każdy krzew rośnie w swoim tempie i wygląda równo może przez dwa tygodnie po cięciu... No, ale nikt strzelał z tego nie będzie:)
              Myślałam o tych bukach po 120 zł i trochę mnie zatrząchło- u nas trwa od dwóch-trzech lat wycinka lasów bukowych i pokazują się tysiące pięknych siewek, które zostają po prostu zaorane przed kolejnym nasadzeniem.
              • hesperia1 Re: Po drugirj stronie lustra.... 27.09.10, 08:17
                Forsycje mam,dwa ogromniaste krzaczory.Jak jeszcze nie wiedziałam że mam i poszłam na działkę pewnego pięknego dnia,a tu krzaczory zakwitły...Stałam i gapiłam się jak sroka w gnat:)Poczytałam sobie na temat żywopłotów z tejże i chyba popełnię bo niezwykle łatwo się ukorzenia i szybko rośnie,a poza tym jest piękna.Mąż coś tam zamówił,ale ja już nie wnikałam co(zdołowana byłam zakupami) i jak mi się nie spodoba to upchniemy gdzieś po kątach.Nie chciałabym super wystrzyżonego żywopłotu,wolałabym raczej aby miał wolność,jednak z racji braku miejsca trzeba będzie go trochę ujarzmić.Pigwowca mam-jak ja go kocham:)I tuje niestety.Już były jak się wprowadziliśmy,nie mam serca ich się pozbywać mimo mej niechęci,wszak to też stworzenie boże.Poza tym zasłaniają altankę tak skutecznie,że nie widać nas z drogi,dają również cień,dużo cienia.Ale z własnej woli nie posadzę.Szukałam jeszcze w nadleśnictwie,ale oferta dotyczy 1000 sadzonek.No tego nie pomieszczę,ale gdybym las kiedyś zakładać chciała.......
                Dziękuję Wam za zajęcie się upierdliwą mną i za wszystkie rady:)
    • hesperia1 :) 04.10.10, 08:09
      I jak tu dzień święty święcić kiedy tak ciągnie do roboty?Sobota nam odpadła(mieliśmy gości).Wczoraj już od rana chodziło nam po głowie żeby jechać na działkę,ale tylko tak....Jak już znaleźliśmy się na miejscu rzuciliśmy się po narzędzia.....grabienie,palenie i plądrowanie;)A jaki obiad wypasiony i zupełnie nieniedzielny!Ziemniaki z ogniska.Dzieciak wciągnął 5,a to już rekord,bo on może zjadł 2 góra 3 w ciągu swojego krótkiego życia:)
      I tak sobie myślę że mimo pogody to co niedzielę będziemy jeździć na działkę na niedzielne obiady;)
      • leloop Re: :) 04.10.10, 08:59
        to nie robota to przyjemność, a poza tym ci co grzebią w ziemi maja dyspensę ;)
        a świeże powietrze jak wiadomo cuda czyni :)
    • hesperia1 Zakupiłam: 09.10.10, 20:04
      Budleję i bez za 3,50 i wrzosy za 1,50:)I od razu pytam czy bez i budleje okrywać na zimę?Wiem że bez odporny,ale taki świeżo posadzony to czy aby nie przemarznie?
      Zrobiliśmy nowe rabaty na różę przybyłą znikąd,na hortensję i winorośl.Groszek w końcu zakwitł:)Spaliliśmy tonę gałęzi,i odkryliśmy za kompostownikiem jeszcze kawałek ziemi należącej do nas!Odwaliliśmy kawał roboty!Wracaliśmy z działki brudni,z daleka czuć od nas dym z ogniska.A babeczki działkowiczki odwalone,w szpileczkach,pełen makijaż-jak one to robią?Mały wygląda po każdej wizycie na działce jakby go wilki wychowały w lesie;)
      • se_nka0 Re: Zakupiłam: 09.10.10, 21:03
        Niech wygląda - na zdrowie Małemu pójdzie :)
        Może działkowiczki przychodzą na działkę ,,pokazać się,, ? Niech iom na zdrowie też ;)
        Moje maliny ( ukradzione ) poczekają w samochodzie do poniedziałku. Sądzę, że póki nie ma dużych mrozów wszystko ładnie się zdąży przyjąć. Czego mi szkoda, to okrywam, albo kopczykuję ;)
        • newill6 Re: Zakupiłam: 09.10.10, 21:24
          z reguły budleja przemarza i odbija wiosną jest tak np.u mnie, w ogóle nie okrywam,jednak zależnie od regionu i temperatury w zimie warto je ogacić i nie ryzykować,pewnie i ja teraz tak zrobię,mrozy coraz większe i tu jest ryzyko.
          • hesperia1 Re: Zakupiłam: 10.10.10, 08:46
            Dobra,to będę okrywać.Kiedyś byliśmy w zoo i tam po raz pierwszy widziałam budleje na żywca.Padłam na jej widok.Musiałam ją mieć.Niestety była tylko biała,a mi marzy się również różowa.Będę szukać.
            Po wczorajszym działkowaniu zamarzył mi się również kociołek nad ognisko.Gulasz z kociołka....Tak coś czuję że budowa grill odchodzi w zapomnienie:)a taki kociołek to fajna sprawa.
              • hesperia1 Re: Zakupiłam: 10.10.10, 18:45
                Dzięki serdeczne:)Jeśli można to zgłosiłabym się w przyszłym roku,jak wytniemy śliwki(chyba,bo nie owocują i tak się tylko domyślamy że to śliwki) i jakieś krzaki.Teraz zupełnie nie mam miejsca,a nie chce sadzić byle gdzie.Choć znając życie gdybym zobaczyła w sklepie filetową lub różowa,rozsądek nie wygrałby z chcicą:)Przypomnę się i poproszę:)
                • se_nka0 Re: Zakupiłam: 10.10.10, 18:50
                  Też się zastawiałam, co to jest kleftiko i znalazłam taki przepis -www.przepisy-kuchenne.info/kuchnia-grecka/kleftiko.php.
                  Myślę, że Yoma podpowie co to jest i z czym to się je :)
                    • yoma Re: Zakupiłam: 11.10.10, 10:03
                      No z grubsza

                      w wersji ogniskowej bierze się ścierwo i warzywa, wkłada do gara, przykrywa, uszczelnia pokrywkę np. ciastem, zasypuje żarem e włala. Kleftos albo jakoś tak to byli w wersji poprawnej politycznie greccy partyzanci, co walczyli z Turczynem, w wersji niepoprawnej normalni zbóje, w każdym razie chowali się po górach i dym mógł ich zdradzić, więc kopali dziurę w ziemi, w niej robili żar i na nim kładli jw.

                      Gęś w glinie u Chmielewskiej kto kojarzy? Albo Lesio, albo Dzikie białko :)
            • yoma Re: Zakupiłam: 10.10.10, 10:19
              Kociołka nie mam, mam patelnię naogniskową. Fajna sprawa.

              W samym ognisku, a raczej w żarze, można oprócz ziemniaków zrobić rybę na kamieniu albo kleftiko :)
              • hesperia1 Re: Zakupiłam: 10.10.10, 18:35
                Co to jest kleftiko?
                Widzę że zapał budowlano-grillowy mężowi uszedł gdzieś daleko.Mam nadzieję że nie obudzi się na wiosnę;)Też jestem za ogniskiem,jest bardziej nastrojowe.
          • se_nka0 Re: Zakupiłam: 10.10.10, 09:27
            He, he - po to te łopaty w bagażniku wozimy ;) Dziewczyny pisały, że to stały element samochodowy jest, więc ja też nie wyjmuję. I jak się przydaje ! ;)
            • newill6 Re: Zakupiłam: 10.10.10, 15:02
              koniecznie kociołek:) jadłem pieczone ziemniaki z kociołka z boczkiem pychota:))) również napatrzyłem sie u Wikingów w Wolinie,wszystko z kociołka,ach ...palce lizać:)
      • horpyna4 Re: Zakupiłam: 10.10.10, 17:28
        Budleja nie wymaga okrycia w śnieżne zimy, przeżyje również, jeżeli rośnie w gąszczu. Ale krzew solo na wystrzyżonym trawniczku z wyskubaną trawką dookoła może przemarznąć pod ziemią. Dlatego warto okrywać ziemię dookoła krzaka i nasadę pędów tuż nad ziemią; wystarczy przyrzucić jakąś skoszoną trawą, czy dać grubą warstwę kory.

        Budleja w naszym klimacie może być traktowana jak bylina, a nie krzew. Po każdej zimie można ją przyciąć praktycznie przy ziemi, bo i tak kwitnie na tegorocznych pędach.
    • hesperia1 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 10.10.10, 19:32
      Wiecie że zaczęłam wszystko przeliczać na rośliny.Dziś niedziela więc wybraliśmy się,jak każe tradycja,na zakupy;)Kupując buty myślałam:no miałabym leszczynę i to i tamto...Teraz jak kogoś w podartych butach spotkam to już będę wiedziała że to brat/siostra;)
        • hesperia1 Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 10.10.10, 19:48
          Toteż zakupiłam,bo mąż stał nade mną jak kat.Łaziłam po tym sklepie,wyłaziłam i znowu wlazłam,aż w końcu mąż dał do zrozumienia że to ostatnia wyprawa na takie zakupy(szantaż;).A w głowie głosy słyszałam,szeptały:leszczyna,porzeczkoagrest....
            • lellapolella Re: Fajnie być ogrodnikiem:) 10.10.10, 21:58
              w zeszłym roku tydzień przed świętami rozsypał nam się piec c.o.Przeliczyłam koszt nowego na róże i mało trupem nie padłam. Gdyby nie naciski rodziny, byłabym gotowa zapaść w sen zimowy ale za to zainwestować w różankę:) Z butami też mam tak, skończyły mi się jesienne ale zainwestowałam w nasadzenia pod pretekstem, że mogę już śmigać w botkach:)
            • alfika Re: brawo!... 10.10.10, 22:00
              ...więc Wy też słyszycie głosy! :D

              połatam kozaki sprzed dwóch lat, bo mi się z lekka starły - ale szewca mamy i już. A że zaszalałam, to mam jeszcze na zmianę, ha!

              taczka plastikowa mi się marzy, za 86 zł
              i wymurowac oczko
              i owocujące maliny, bo nieowocujące - w porywach mało owocujące - juz mam
              i więcej brzoskwiń
              i pieńki dookoła okręgu ogniowego na ogniska
              i w sumie to wszystko

              i móc tam grzebac, zagrzebywać, odgrzebywać, rozgrzebywać, ścierac pazury, ścierać zęby, wyrzucać wszystko, co niedobre...

              kurczę
              za bardzo opanowałam ten ogródek już
              jakiś taki się zrobił... uporządkowany...
              • leloop Re: brawo!... 10.10.10, 23:18
                nadmierna konsumpcja dóbr jest nieekologiczna a poza tym dasz zarobić szewcowi :)
                ja donaszam ciuchy zakupione jeszcze w PLu 15 lat temu przed wyjazdem, z butami gorzej, musiałam dokupić ;) kotom i roślinom wszystko jedno co na siebie zakładam, mąż pod tym względem mało wybredny, problem jawi się tylko czasami gdy trzeba "do miasta" a tu okazuje się, ze jedyne spodnie się nie dopinają gdyż się trochę z czekolada przesadziło :}
                • alfika Re: brawo!... 11.10.10, 07:32
                  z tym wyjazdem do miasta też nei ma problemu, gdy nie ma spodni, to się za długie obcina 3 minuty przd wyjściem na oko i się zadaje szyku :D

                  gratuluję męża, obecnie rozsądne i męskie podejście takowego - na wagę złota :)
                  zepsutej reszcie się marzą kozaczki i futerko na gołe ciało kogokolwiek, może być żony itp ;)
              • hesperia1 Re: brawo!... 11.10.10, 08:15
                Alfiko,to masz już listę dla św.Mikołaja:)Jeśli przyniesie Ci tą taczkę pod choinkę,to proszę zrób zdjęcie i pokaż;)
                Mi z butów marzą się kalosze i nie muszą być w kwiatki,kratki.Ale jak kupić kalosze kiedy jesiennych brakowało.A te które posiadałam zakładałam ze wstydem;)
                Właśnie odsłoniłam okna i widzę ze siwy mróz:(Miłość do ogrodnictwa ma jeden minus.Kiedyś cieszyłam się z zimy,a teraz chcę już wiosny.....
                • krista57 Re: brawo!... 11.10.10, 09:49
                  Nowych zimowych też nie mam,wolę na jesienną depresję / listopad/ wyskoczyć na kilka dni do Kołobrzegu.
                  Z taczką,której nie mam od 3 lat ogródkowania,to dobry pomysł na prezent
                  gwiazdkowy.Zażyczę sobie taką pod choinkę z ogromną kokardą hihihi.
                      • hesperia1 Re: brawo!... 11.10.10, 10:24
                        To chyba wersja damska:)
                        My małemu kupiliśmy;)www.patiimaks.pl/shop_images/thumbs/234-00290/taczka11jvnlkjdi.yut_small.jpeg
                        Wprawdzie gruzu nie przewiezie,ale do trawy i liści się sprawdza,Kajetan ma zajęcie,a my święty spokój;)bo on lubi pomagać:)
                        • alfika Re: brawo!... 11.10.10, 10:34
                          taaak! tylko ta, co mam na oku, jest ciemniejsza i wyższa!
                          widziałam w leruła i w kastoramie... takie właśnie

                          na razie noszę trawę i liście i chwasty w koszyku sklepowym znalezionym na ogródku, bo ktoś mi zakosił kosz od gąsiora do nastawu wina -mam jeszcze drugi komplet, ale tam kosz ptrzebny, bo butla z jasnego szkła, a to drożdżom nie służy... nastawię lada tydzień wermut ryżowy, na Boże Narodzenie będze jak znalazł... jeszcze butelki pomluję, zdekupażuję i heja, w świat :D
                          • yoma Re: brawo!... 11.10.10, 10:44
                            Wermut ryżowy...:)

                            Liście i takie tam noszę w wielkiej donicy, bo mi tak wygodniej, w taczce wożę piach. Ona ma jedną wadę, przydałoby jej się z przodu kółeczko stabilizujące.
                      • leloop Re: brawo!... 11.10.10, 11:30
                        tylko nie dajcie się nabrać na urodę takich taczek, ergonomia zero, plastikowe kolka, najlepiej zainwestować w porządną taczkę z pompowanym kółkiem.
                        zona murarza Wam to mówi, u nas zużycie taczek wyższe niż przeciętne ;)
                        • yoma Re: brawo!... 11.10.10, 11:35
                          A powiem ci, że nie narzekam, oczywiście póki gruzu nie wożę. Ale żeby duże nasadzenie dowieźć do dołka, to ona się nadaje.
                        • leloop Re: brawo!... 11.10.10, 13:03
                          np. taka
                          rzeszow.olx.pl/taczki-budowlane-gospodarcze-ogrodnicze-iid-26276853
                          droższa o trzy dychy od plastikowej ale duża, do prac ogrodowych wszelkich, a jeszcze młodym sprawia się radochę wożąc je w takiej :) a jak się całkiem rozsypie, to "miska" świetnie się nadaje na mini-ogródek np. dla początkujących ogrodników albo podręczny zielnik :)
                          • krista57 Re: brawo!... 11.10.10, 18:59
                            Co do taczki...tak!ma być ocynkowana na dużym kole,że ciężka...trudno.
                            Wciąż pożyczam od sąsiadów,aż wstyd.Ma być do mieszania ziemi,do
                            przewożenia kamieni z okolicznych pól a nawet do przewozu pachnącego
                            naturalnego nawozu od gospodarza.
                            Jedną taczkę zajęły przycięte pacioreczniki,przygotowane do wykopania
                            bulw na zimę.Drugą wyrwane,porośnięte na dwa metry kosmosy,których nie da się przenieść bo ciężkie z bryłą korzeniową itp.
                            Taczka na dodatek ma być pojemna.
                            • yoma Re: brawo!... 11.10.10, 21:24
                              Ocynkowaną na dużym kole posiadam. Do względnie niedawna spędzała zimę na strychu, na który prowadzą bardzo wąskie i kręte schody. Zaznaczam to, bo bydlę waży 20 kg tara, wiem, bo ważyłam. Do prac podręcznych stanowczo wolę plastikowy badziew :)

                              Chociaż jak władze wsi urządziły kiedyś dzień sprzątania wsi i można było wyrzucić wszelki rupieć darmo, a ja byłam jeszcze na etapie wycinania maczetą dżungli, odgruzowywania i odzłomowywania, to nie powiem, bydlę się przydało.
                            • se_nka0 Re: brawo!... 11.10.10, 19:56
                              Yoma - kojarzymy pieczenie gęsi w glinie opisane przez J.Chmielewską. W Lesiu.
                              Przypomnę finish :)
                              ,,Gęś wyglądała nieco dziwnie.Grzbiet miała spalony na węgiel wraz z pierzem, pierś zaś jakby nietkniętą żarem. Żaden z fragmentów jej zwłok nie nadawał się do zjedzenia, acz wysiłki w tym kierunku czynione były wręcz godne podziwu,,.
                              Chyba jednak garnek lepszy :)
                              • yoma Re: brawo!... 11.10.10, 21:21
                                Bo oni wsadzili daną gęś piersią nie w tę stronę, poza tym gęś przed pieczeniem musi skruszeć, inaczej i pies jej nie pogryzie :)

                                Czy to moja podświadomość ma mi coś do przekazania, że od jakiegoś czasu cięgiem zamiast pies piszę pis?
                                • alfika Re: brawo!... 12.10.10, 10:45
                                  płakałam ze śmiechu przy Lesiu
                                  kawałek "Autobiogafii" z opisem kota drżącego ze strachu przed pasimi piórkami czytał w poągu relacji Zgorzelec-Węgliniec i naprawdę rozpłakałam się ze śmiechu, nie bacząć na tłum w tymże pociągu
                                  współpasażerom do śmiechu wystarczyłam ja, płacząca...

                                  co do taczki - macie rację
                                  musze mieć chałupę poprostu
                                  do tej p[rawdziwej pocynkowanej
                                  chowilo wożę w bagażniku cały ogródkowy majdan, więc taczka przede wszystkim musi wejść do bagaznika... i ło
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka